Wtorek, 7 lipiec 2026

  • Wtorkowa „Rzeczpospolita” odnotowuje: „AI namiesza na rynku kredytów. Banki przygotowują się na zmiany”. Sztuczna inteligencja może odbić negatywne piętno na rynku pracy, a w ślad za tym – na rynku kredytów, głównie tych mieszkaniowych. Banki uważnie monitorują sytuację, ale w najbliższej perspektywie nie prognozują katastrofy. Z najnowszego raportu Banku Światowego wynika, że dzięki AI polska gospodarka może w ciągu najbliższej dekady wyraźnie przyspieszyć, jednocześnie czekać nas mogą głębokie zmiany na rynku pracy.  Według Banku Światowego zmieni się struktura tworzenia wartości w gospodarce – większy udział będą miały dochody z kapitału, a mniejszy z pracy. Więcej osób ma znaleźć zatrudnienie w sektorach takich jak budownictwo, natomiast ubywać będzie miejsc pracy w nowoczesnych usługach – finansach, ubezpieczeniach, ICT czy działalności profesjonalnej, gdzie wynagrodzenia należą dziś do najwyższych. Z raportu NASK i Międzynarodowej Organizacji Pracy wynika, że ponad 5 mln stanowisk w Polsce może być częściowo podatnych na automatyzację z wykorzystaniem generatywnej AI, a około 800 tys. osób pracuje w zawodach najbardziej narażonych na jej wpływ. Chodzi przede wszystkim o stanowiska związane z administracją, księgowością, obsługą klienta czy wprowadzaniem danych. Dla rynku kredytowego, wpływ AI na zatrudnienie i dochody gospodarstw domowych ma kluczowe znaczenie. Im większa niepewność dotycząca pracy i przyszłych zarobków, tym mniejsza skłonność do zaciągania wieloletnich zobowiązań, zwłaszcza kredytów hipotecznych. Dla banków oznaczałoby to wolniejszy wzrost akcji kredytowej, niższą sprzedaż produktów finansowych oraz większe ryzyko pogorszenia jakości portfela kredytowego. „Rz” zapytała największe banki w Polsce, czy już dostrzegają te zagrożenia i jak przygotowują się na nadchodzące zmiany. Z odpowiedzi wynika, że obecnie wpływ AI na rynek kredytowy pozostaje bardziej przedmiotem analiz niż codzienną praktyką. Mimo utrzymującej się niepewności popyt na hipoteki pozostaje wysoki, choć prawdopodobnie główną siłą napędową są obawy o wzrost stóp procentowych, inflacji oraz cen nieruchomości. Podobne obserwacje mają inne banki. Na razie też nie traktują osób wykonujących zawody najbardziej narażone na automatyzację (takich jak programiści juniorzy, copywriterzy czy pracownicy call center) jako klientów podwyższonego ryzyka. Ocena zdolności kredytowej pozostaje zindywidualizowana, a wpływ AI uwzględniany jest jedynie pośrednio jako jeden z wielu czynników makroekonomicznych. Więcej szczegółów- na 14 stronie części ekonomicznej głównego wydania.

                  (Źródło: „Rzeczpospolita”– 07.07.2026.).

  • „Tygodnik Urzędników” w „Rz” zamieszcza z kolei tekst: „Zwrot kaucji po najmie lokalu komunalnego- jakie obowiązki ma gmina?”. Gmina jest zobowiązana zwrócić kaucję mieszkaniową w terminie miesiąca od opróżnienia lokalu. Zaniechanie tego obowiązku może zostać zakwestionowane przez RIO, choć nie skutkuje odpowiedzialnością za naruszenie dyscypliny finansów publicznych. Regionalna Izba Obrachunkowa zarzuciła burmistrzowi brak zwrotu kaucji mieszkaniowych byłym najemcom lokali wchodzących w skład gminnego zasobu mieszkaniowego. Łączna kwota niezwróconych kaucji wynosi około 50 tys. zł. W ocenie gminy zarzuty te mogą być niezasadne. W części przypadków byli najemcy nie wystąpili do urzędu z wnioskiem o zwrot kaucji ani nie podali danych niezbędnych do dokonania rozliczenia. Ponadto niektórzy z nich nie opróżnili lokali ze wszystkich należących do nich rzeczy, co może mieć znaczenie dla ostatecznego rozliczenia stosunku najmu. W związku z powyższym powstają wątpliwości, czy gmina jest zobowiązana do zwrotu kaucji w opisanych okolicznościach oraz czy ewentualne niewypłacenie tych środków może skutkować odpowiedzialnością burmistrza za naruszenie dyscypliny finansów publicznych. Jak dalej czytamy, w podanym stanie faktycznym ustalenia kontrolne RIO są, co do zasady, prawnie uzasadnione. Burmistrz powinien samodzielnie z własnej inicjatywy zadecydować o zwrocie kaucji mieszkaniowych, nie czekając na wnioski od byłych lokatorów w tych przypadkach, w których doszło do opróżnienia lokali. W konsekwencji doszło do naruszenia przepisów ustawy o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego, przy czym zaniechanie (w terminie ustawowym) zwrotu tych kaucji nie jest czynem penalizowanym na gruncie dyscypliny finansów publicznych. Więcej szczegółów- na trzeciej stronie dodatku.

                  (Źródło: „Rzeczpospolita”– 07.07.2026.).

  • „Tygodnik…” zauważa też: „Czy wydatki powiatu poniesione na scalanie gruntów łączą się z prawem do odliczenia VAT?”. Powiatowi nie przysługuje prawo do odliczenia VAT z tytułu wydatków poniesionych na scalanie gruntów. Powiat wystąpił z wnioskiem o wydanie interpretacji indywidualnej w celu potwierdzenia braku prawa do odliczenia z tytułu zakupów towarów i usług dokonywanych w związku z wykonywaniem czynności scalania gruntów oraz zagospodarowania poscaleniowego. Zdaniem powiatu, operacje dotyczące scalenia gruntów oraz zagospodarowanie poscaleniowe są zadaniami z zakresu administracji rządowej, a wszelkie podejmowane działania mają podstawę w decyzji starosty. Dlatego nie noszą one znamion działalności gospodarczej, ujętej w art. 15 ust. 2 ustawy o VAT. Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej w interpretacji indywidualnej  z 14 kwietnia 2026 r. uznał, że stanowisko powiatu jest prawidłowe. Powiat wykonuje bowiem analizowane czynności jako podmiot prawa publicznego (organ władzy publicznej) w ramach zadań własnych, nałożonych na powiat przepisami ustawy o samorządzie powiatowym i ustawy o scalaniu i wymianie gruntów. Więcej- na drugiej stronie dodatku.

                  (Źródło: „Rzeczpospolita”– 07.07.2026.).

  • „Dziennik Gazeta Prawna” informuje natomiast: „RPP zostawi stopy bez zmian”. 7 lipca rusza posiedzenie RPP. Rynek oczekuje, że przestrzeń do podwyżek pojawi się w 2027 r. Obecnie stopa referencyjna wynosi 3,75 proc. Rada Polityki Pieniężnej zapozna się z nową projekcją, która da odpowiedź na pytanie, czy inflacja powróci do celu Narodowego Banku Polskiego do końca 2028 r. Rynek nie oczekuje już podwyżek stóp, po które RPP chciała sięgnąć w ekstremalnym scenariuszu. Co więcej, spadek czerwcowej inflacji do celu NBP 2,5 proc. dał impuls do rozważań na temat obniżek stóp jeszcze w tym roku. Sytuacja na rynku paliw znajdzie się pod czujną obserwacją RPP. Po zdjęciu programu CPN rada spodziewa się skoku inflacji mimo pozytywnych niespodzianek inflacyjnych w ostatnich dwóch miesiącach i utrzymywania się inflacji w paśmie celu NBP. Według ekonomistów PKO BP paliwa będą podbijać inflację do lutego 2027 r. w skali ok. 0,5 pkt proc., a komponentem, którego proinflacyjne oddziaływanie wzrośnie, będą ceny żywności. Więcej szczegółów- na szóstej stronie głównego wydania.

                  (Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 07.07.2026.).

  • „DGP” informuje też: „E- paragony, więcej milczących zgód urzędu. Będzie kolejna deregulacja w podatkach”. Do końca 2026 r. rząd ma przyjąć nowy pakiet deregulacji podatkowych. Przedsiębiorcy mają otrzymać darmową aplikację do wystawiania paragonów, a klienci – możliwość otrzymania e-paragonu. Założenia przedstawili Maciej Berek, minister ds. nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu, oraz Andrzej Domański, minister finansów i gospodarki. Zmiany mają wejść w życie w 2027 r. Wśród najważniejszych są: darmowa aplikacja do wystawiania e-paragonów, wstępnie wypełnione deklaracje VAT, rozszerzenie zasady „milczącej zgody” organu podatkowego, rozszerzenie zasady, że podatnik płaci połowę odsetek za zwłokę, jeśli dobrowolnie skoryguje błąd w swojej deklaracji, likwidacja solidarnej odpowiedzialności współwłaścicieli za podatek od nieruchomości oraz wydłużenie z 14 dni do 30 dni terminu na odwołanie od decyzji podatkowej. Kolejne propozycje deregulacji (nie tylko dotyczące podatków) mają być przedstawiane co kwartał.  Sporo zmian ma dotyczyć interpretacji indywidualnych. Będą one miały okres ważności – co do zasady pięcioletni. Po upływie tego czasu administracja skarbowa będzie sprawdzała, czy dana interpretacja jest aktualna. Jeśli tak, przedłuży jej ważność. Jeśli nie, będzie usuwała ją z systemu w taki sposób, aby podatnik wiedział, iż nie może już bezpiecznie korzystać z tej interpretacji. Zmiany mają też dotyczyć interpretacji w zakresie podatków lokalnych, a więc wydawanych przez organy samorządowe: wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Dziś są one publikowane na stronach Biuletynu Informacji Publicznej danej gminy, a gmin jest w Polsce 2479. To ma się zmienić dzięki uchwalonej już przez Sejm 29 maja 2026 r. nowelizacji ordynacji podatkowej. Wejdzie ona w życie 24 września 2026 r. Dzięki niej interpretacje organów samorządowych będą dostępne w ministerialnej bazie EUREKA, w której już dziś są publikowane interpretacje dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej (np. dotyczące PIT, CIT, VAT). Nadal jednak interpretacje dotyczące podatków lokalnych będą wydawać organy gmin, co wciąż będzie grozić rozbieżnościami w wykładni. Już dziś podatnik (np. spółka) mający nieruchomości w różnych częściach kraju może się spotykać z różnym rozumieniem tego samego przepisu na terenie różnych gmin.  Zmiana będzie też w samym sposobie pobierania podatku od nieruchomości. Zniesiony zostanie solidarny obowiązek podatkowy w zakresie tej daniny. Obecnie, jeżeli nieruchomość należy do więcej niż jednej osoby (podmiotu), to obowiązek podatkowy ciąży solidarnie na wszystkich współwłaścicielach. Wynika to z art. 3 ust. 4 ustawy o podatkach i opłatach lokalnych. Z kolei brak reakcji urzędu skarbowego w terminie będzie oznaczał pozytywne załatwienie wniosku o przywrócenie terminu, przedłużenie przyjętego zabezpieczenia, zawieszenie postępowania. Więcej- na drugiej stronie głównej wkładki prawnej.

                  (Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 07.07.2026.).

  • W „DGP” czytamy również: „Organ zwleka z wydaniem WZ? Inwestorzy nie są bezradni”. Ustawodawca zniósł kary dla gmin za zwłokę w wydaniu decyzji o warunkach zabudowy. Właściciele nieruchomości nadal jednak mogą skarżyć przewlekłość postępowania i dochodzić odszkodowań. Samorządy nie zapłacą kar za niewydanie decyzji o warunkach zabudowy w terminie. Przepisy w tej sprawie niedawno weszły w życie. Nie oznacza to jednak, że urzędy mogą teraz bez ograniczeń zwlekać w tym zakresie. Inwestorzy mogą bowiem skarżyć się na przewlekłość postępowania i występować o odszkodowanie, jeżeli wskutek wielomiesięcznego oczekiwania nie mogą zrealizować swoich planów. Tysiące wniosków o wydanie decyzji o warunkach zabudowy na starych zasadach czekają w urzędach miast i gmin na rozpatrzenie. Właściciele nieruchomości (użytkownicy wieczyści) chcą się bowiem zabezpieczyć i mieć gwarancję, że po uchwaleniu planu ogólnego będą mogli zrealizować swoje inwestycje na dotychczasowych zasadach. Skala zjawiska jest tak duża, że ustawodawca postanowił umorzyć gminom kary za zwłokę. Przepis w tej sprawie znalazł się w nowelizacji ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym z 30 kwietnia 2026 r., obowiązującej od 1 lipca br. Największe szanse na skuteczne dochodzenie swoich praw mają obecnie właściciele nieruchomości, którym samorządy zawiesiły wydawanie decyzji o warunkach zabudowy na 18 miesięcy, tłumacząc to pracami nad planem ogólnym. Takie działanie jest bowiem bezprawne. Ustawa o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym wprawdzie pozwala zawiesić postępowania dotyczące WZ, ale tylko w przypadku pracy nad miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego lub jego zmianą. Jeżeli rada gminy nie podejmie uchwały o przystąpieniu do sporządzania miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, postępowanie musi zostać podjęte po upływie dwóch miesięcy od jego zawieszenia. Tak samo jest wtedy, gdy w okresie zawieszenia nie uchwalono planu miejscowego ani jego zmiany. Prawnicy uważają też, że w tego typu sprawach warto rozważyć odpowiedzialność odszkodowawczą gminy. Uprawnienie do dochodzenia odszkodowania będzie przysługiwać inwestorowi na podstawie kodeksu cywilnego po uzyskaniu wyroku sądu administracyjnego uwzględniającego skargę na bezczynność lub przewlekłość postępowania i stwierdzającego, że miało to miejsce z rażącym naruszeniem prawa. Oprócz sankcji nakładanych na organ pojawia się więc kwestia odpowiedzialności odszkodowawczej gminy. Jeżeli istnieje bezprawne działanie organu, szkoda oraz związek przyczynowy między nimi, to na podstawie art. 417 i następnych kodeksu cywilnego, otwiera się droga do dochodzenia odszkodowania. W praktyce deweloperzy często rezygnują z wchodzenia w spór z gminą, nawet jeśli mają mocne argumenty prawne. Wiedzą bowiem, że działalność deweloperska polega na stałej współpracy z samorządami, kupują grunty, uzyskują decyzje administracyjne, realizują inwestycje. Wygrana w jednym procesie może oznaczać pogorszenie relacji z urzędem na wiele kolejnych lat- odnotowano na piątej stronie głównej wkładki prawnej.

                  (Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 07.07.2026.).

  • „DGP” zauważa w innym miejscu: „Nowe granice gmin na starych zasadach”. Mimo zapowiedzi z ubiegłego roku MSWiA nie przedstawiło projektu nowelizacji przepisów w sprawie zmian granic gmin. Tegoroczne wnioski zostaną więc rozpatrzone na starych zasadach do końca lipca. Wyjątkowo gorący przebieg miało procedowanie ubiegłorocznych wniosków o zmiany granic gmin – włącznie z protestem przedstawicieli mniejszych samorządów w Warszawie. Samo Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji stwierdziło, że cały proces trzeba „ucywilizować”. Powołano specjalny zespół pod egidą Narodowego Instytutu Samorządu Terytorialnego, który wypracował propozycję zmian przepisów. Jednak do tej pory z niej nie skorzystano. Procedurę zmiany granic najczęściej inicjuje rada samorządu, który chce przejąć część terenu sąsiadów. Przegłosowany wniosek trafia do zaopiniowania przez wojewodę, a następnie do MSWiA. Ostatecznie o nowym podziale decyduje Rada Ministrów w formie rozporządzenia. Co roku na tym tle rodzą się spory między miastami a okolicznymi gminami. Na początku ubiegłego roku Związek Gmin Wiejskich RP przedstawił MSWiA swoją propozycję zmian przepisów. Chodziło m.in. o ograniczenie częstotliwości korekt granic gmin do jednego wniosku rady na pięć lat, wzmocnienie konsultacji społecznych czy wprowadzenie rozliczeń finansowych między gminami. MSWiA częściowo zgodziło się z tymi argumentami, ale oczekiwało na zgodę między samorządowcami, szczególnie ZGWRP a Związkiem Miast Polskich. W tym celu powołano zespół roboczy z przedstawicielami zainteresowanych stron, którego prace merytoryczne koordynował NIST. Wypracowano kompromis, choć w ograniczonym zakresie. Do tej pory projekt nowelizacji jednak nie powstał.  Tegoroczne wnioski o zmiany granic gmin, zaopiniowane przez wojewodów, czekają już na projekt rozporządzenia przygotowywany przez MSWiA na dotychczasowych zasadach. Więcej- na dziewiątej stronie głównej wkładki prawnej.

                  (Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 07.07.2026.).

  • „Kurier Szczeciński” odnotowuje: „GUS: w Szczecinie przebywa ponad 400 tys. osób”. Pod koniec ub. roku Szczecin był miastem z ponad 427 tys. mieszkańców. Tak wynika z obliczeń Głównego Urzędu Statystycznego, który wykorzystał nową metodę. 427 tys. to sporo. Bo według oficjalnych danych mieszkańców Szczecina pod koniec ub. roku było 384 tys. (a w roku 1990 – 413 437…). 56 tys. spośród tych 427 tys. to cudzoziemcy. Głównie Ukraińcy. Według GUS stolica Pomorza Zachodniego jest siódmym najbardziej ludnym miastem w Polsce. Przed nami są Warszawa, Kraków, Wrocław, Łódź, Poznań, Gdańsk. Co jeszcze? Opierając się na „śladach życia”, GUS podaje, że pod koniec 2025 r. w Polsce przebywało ok. 38,8 mln osób (o blisko 40 tys. więcej niż rok wcześniej), w tym ok. 2,3 mln cudzoziemców (wzrost o niemal 215 tys.), z czego 73 proc. stanowili obywatele Ukrainy. W miastach wojewódzkich (według siedzib wojewodów) przebywało łącznie ponad 8 mln osób (tj. ponad 20 proc. ogółu ludności Polski), w tym ponad 970 tys. cudzoziemców.

                  (Źródło: „Kurier Szczeciński”– 07.07.2026.).

Zobacz również