Wtorek, 29 wrzesień 2026

  • „Prawo co dnia” we wtorkowej „Rzeczpospolitej” odnotowuje: „Sądy o rozliczaniu kredytu po ustaniu związku partnerskiego”. Na wypadek rozliczenia kredytu mieszkaniowego po zakończeniu konkubinatu lepiej mieć rachunki. Słowne zapewnienia przy rozbieżnych wersjach byłych partnerów nie wystarczą. Takie wnioski płyną ze sprawy, która niedawno znalazła swój finał przed Sądem Najwyższym. Dotyczyła ona spłaty kredytu, jaki przed laty konkubenci zaciągnęli na zakup wspólnej nieruchomości. Gdy związek ustał, mężczyzna złożył pozew o zasądzenie od byłej partnerki, z którą ma dwoje małoletnich dzieci, ponad 45 tys. zł z tytułu tego, że choć kredyt zaciągnęli wspólnie, to tylko on spłacał raty. Nieruchomość była wspólna, ale od zakończenia związku w 2022 r. mieszka w niej kobieta. Odmówiła ona zapłaty, twierdząc, że kwestia ta zostanie rozliczona w sprawie o zniesienie współwłasności. Sąd rejonowy ustalił, że kredyt zaciągnięty przez obie strony rzeczywiście był spłacany wyłącznie przez powoda (z odsetkami spłacił ponad 57 tys. zł), więc jego regresowe roszczenie wobec byłej partnerki o zwrot połowy spłaconych przez niego rat było uzasadnione.  Obie strony złożyły apelacje, ale Sąd Okręgowy w Opolu uwzględnił tylko tę wniesioną przez powoda i podwyższył zasądzoną kwotę do 45.2 tys. Kobieta nie dała za wygraną i w skardze do SN o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego wyroku wskazywała, że wskutek niego poniosła szkodę. Sąd Najwyższy nie podzielił jej zastrzeżeń. W uzasadnieniu orzeczenia wskazał, że ustalony przez SR i SO stan faktyczny, w szczególności to, że powód w ramach łączącego strony związku partnerskiego nie tylko spłacał raty kredytowe, ale przekazywał też pozwanej co miesiąc pieniądze na utrzymanie rodziny oraz remonty wspólnej nieruchomości nie pozwala przyjąć, że ocena sądu odwoławczego w kwestii zastosowania art. 5 k.c. w odniesieniu do roszczenia powoda jest dowolna i wykracza poza granicę dyskrecjonalnej władzy orzeczniczej. Więcej szczegółów- na 11 stronie głównego wydania.

(Źródło: „Rzeczpospolita”– 29.09.2026.).

  • W „Rz” czytamy również: „Magazyn energii na balkonie. Rząd stawia warunki”. Magazyny energii będzie można instalować nawet na balkonach w blokach. Rząd wypełnia lukę w przepisach, ale branża ostrzega, że rygorystyczne wymagania mogą zniechęcić do inwestycji. Projekt rozporządzenia Ministra Finansów i Gospodarki w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie oraz warunków technicznych użytkowania budynków mieszkalnych od początku prac budzi wiele kontrowersji, bo pierwsze propozycje jeszcze resortu rozwoju i technologii (resort ten stał się częścią superministerstwa finansów i gospodarki) w praktyce blokowały możliwość lokowania takich magazynów energii w blokach głównie ze względu na bezpieczeństwo. Po licznych konsultacjach propozycje zmieniono i dopuszczono taką możliwość, ale pod warunkami. Dotychczas nie było żadnych wymagań w zakresie instalowania magazynów energii w budynku. W związku z tym w projekcie rozporządzenia przewidziano szereg wymagań technicznych, lokalizacyjnych oraz instalacyjnych w zakresie montażu magazynu energii w lokalu mieszkalnym. Regulacje te dotyczą m.in. instalacji elektrycznej, wyłącznika awaryjnego, a także odpowiedniego oznakowania takiego lokalu oraz wejścia prowadzącego do klatki schodowej. Zgodnie z obecną wersją projektu rozporządzenia przewidziano możliwość instalowania magazynu energii w budynku wielorodzinnym na: stropodachu, ścianie, na zewnątrz budynku, wewnątrz budynku w odpowiednim pomieszczeniu, w lokalu mieszkalnym, a także na balkonie, loggii lub tarasie przylegającym do tego lokalu mieszkalnego. Są jednak wymagania techniczne, lokalizacyjne i instalacyjne.  W świetle ustawy o własności lokali – w budynku zarządzanym przez wspólnotę mieszkaniową możliwość montażu magazynu energii jest uzależniona od tego, w której części nieruchomości instalacja taka miałaby się znaleźć, a więc albo w częściach wspólnych budynku, za których utrzymanie odpowiada wspólnota, albo w części stanowiącej odrębną własność właściciela lokalu. W przypadku balkonu (często popularnym miejscu lokowania takich urządzeń) jego elementy konstrukcyjne – konstrukcja nośna, płyta balkonowa wraz z izolacją, balustrady i obróbki blacharskie – stanowią część nieruchomości wspólnej. W sytuacji, gdy montaż magazynu energii ma mieć miejsce w częściach wspólnych, czyli z wykorzystaniem balustrady oraz ściany zewnętrznej, wymaga to zgody wspólnoty. Jeśli zaś magazyn będzie zainstalowany wewnątrz budynku, musi być na to wygospodarowana przestrzeń na pomieszczenie techniczne, wydzielone przeciwpożarowo od pozostałych pomieszczeń ścianami wewnętrznymi i stropem oraz zamknięte drzwiami ognioodpornymi. Pomieszczenie musi być wyposażone w autonomiczną czujkę dymu oraz autonomiczną czujkę tlenku węgla- odnotowano na 14 stronie części ekonomicznej głównego wydania.

(Źródło: „Rzeczpospolita”– 29.09.2026.).

  • „Rz” zauważa też: „Ile podatków płacą w Polsce banki? Miliardy płyną do budżetu”. Sektor finansowy to jedna z największych kur znoszących złote jajka dla fiskusa. Tylko w minionym roku odpowiadał za niemal 17 proc. wpływów z CIT. W tym roku rachunek podatkowy banków może być jeszcze wyższy, bo płacą swoisty windfall tax. Około 15,2 mld zł podatku dochodowego od osób prawnych zapłaciły spółki z szeroko pojętego sektora finansowego za miniony rok – wynika z naszej analizy danych Ministerstwa Finansów dotyczących największych podatników CIT za 2025 r. Pod uwagę wzięto nie tylko banki komercyjne, ale też banki hipoteczne i spółdzielcze, domy maklerskie, firmy leasingowe, faktoringowe i inne instytucje finansowe. Wśród instytucji finansowych największymi płatnikami CIT są oczywiście banki. Dziesięć największych z nich zasiliło budżet państwa kwotą 13,6 mld zł. To aż o jedną trzecią więcej niż rok wcześniej. Na czele listy plasuje się, podobnie jak rok wcześniej, Podatkowa Grupa Kapitałowa PKO BP. Za ubiegły rok zapłaciła aż 3 mld zł podatku, czyli o 29 proc. więcej niż rok wcześniej. PKO BP jest zresztą największym podatnikiem CIT nie tylko w sektorze finansowym, ale również wśród wszystkich przedsiębiorstw w Polsce, wyprzedzając o kilkadziesiąt milionów złotych koncern paliwowo-energetyczny Orlen. Według danych za 2025 r. na drugie miejsce awansował Erste Bank Polska (wcześniej Santander Bank Polska). Jego podatek należny wzrósł aż o 59 proc., do 2,45 mld zł. Rok wcześniej bank zajmował trzecie miejsce, za Pekao. Sam Bank Pekao zapłacił 2,17 mld zł CIT, o 14 proc. więcej niż w 2024 r. Do grona instytucji, których danina dla fiskusa przekroczyła miliard złotych, dołączył w minionym roku również ING Bank Śląski. Wykazał 1,89 mld zł podatku. To aż o 128 proc. więcej niż rok wcześniej i największy procentowy wzrost w pierwszej dziesiątce. Na piąte miejsce awansował mBank, z podatkiem w wysokości 1,24 mld zł, wyższym o 68 proc. rok do roku. Od początku 2026 r. obciążenia sektora istotnie bowiem wzrosły. Stawka CIT dla banków komercyjnych została podniesiona z 19 do 30 proc. W 2027 r. ma wynieść 26 proc., a od 2028 r. – już na stałe – 23 proc. Banki spółdzielcze mają odrębne, niższe stawki. Jednocześnie zaplanowano stopniowe obniżanie podatku bankowego: o 10 proc. w 2027 r. i o 20 proc. od 2028 r. w porównaniu z 2026 r. Nie będzie to jednak równoważyć wzrostu stawek CIT. Więcej szczegółów- także na 14 stronie części ekonomicznej głównego wydania.

(Źródło: „Rzeczpospolita”– 29.09.2026.).

  • W „Rz” czytamy również: „AI schodzi na ziemię. Ruszył wielki wyścig o centra danych”. Sztuczna inteligencja napędza wyścig o centra danych. Polska chce pozyskać europejską gigafabrykę AI i miliardowe inwestycje. Piszemy o tym w raporcie „Infrastruktura przyszłości: Data Center i rewolucja AI”. Publikacja miała premierę na Property Forum 2026. Za wyścigiem o najinteligentniejsze modele AI zaczyna się kolejny: o infrastrukturę, która pozwoli je trenować i wykorzystywać w gospodarce. Globalne koncerny pompują setki miliardów dolarów w nowe moce obliczeniowe. Wokół nich wyrasta ekosystem producentów chipów, transformatorów, systemów chłodzenia i firm budowlanych. Swoje miejsce w tej rywalizacji chce zająć Polska. Centra danych już dziś są istotną częścią polskiej gospodarki. Według raportu Polskiego Związku Centrów Danych (PLDCA) i PwC sektor wygenerował w 2025 r. 10,6 mld zł wartości dodanej brutto i 4,3 mld zł wpływów podatkowych, utrzymując 41 tys. miejsc pracy. Na Polskę przypada niemal jedna trzecia mocy centrów danych w Europie Środkowo-Wschodniej, ale zaledwie 2 proc. rynku europejskiego. To pokazuje, jak wielki jest niewykorzystany potencjał. Potrzeby Europy Środkowo- Wschodniej mogą sięgnąć w 2035 r. blisko 7 GW mocy w nowoczesnych centrach danych, z czego 4 GW mogłyby przypadać na Polskę. Symbolem polskich ambicji jest udział w europejskim wyścigu o gigafabryki AI. Komisja Europejska planuje uruchomienie siedmiu takich obiektów, które mają zapewnić firmom i naukowcom dostęp do infrastruktury potrzebnej do rozwijania zaawansowanych modeli. Oferty można składać do 12 listopada 2026 r., a rozstrzygnięcie postępowania o wartości ponad 30 mld euro zaplanowano na początek 2027 r. Warszawa pozostaje centrum polskiego rynku centrów danych, ale rozwój AI zaczyna zmieniać geografię inwestycji. Przy obiektach przeznaczonych do trenowania dużych modeli bliskość klientów może mieć mniejsze znaczenie niż możliwość szybkiego podłączenia setek megawatów mocy. Dlatego potencjał zyskują północne regiony Polski, gdzie rozwijają się morskie farmy wiatrowe, planowana jest elektrownia jądrowa i rozbudowywana sieć przesyłowa. Szansę mają też tereny poprzemysłowe i poenergetyczne, m.in. okolice Bełchatowa i Stargardu oraz Bielsko-Biała, gdzie na terenie dawnej fabryki silników Fiata zapowiedziano wartą miliard dolarów inwestycję DL Invest i Boosteroid. Dziś centra danych odpowiadają za około 1 proc. krajowego zużycia prądu, ale według prognoz Polskich Sieci Elektroenergetycznych do 2036 r. ich zapotrzebowanie może wzrosnąć do 17,4 TWh rocznie, czyli dziesięciokrotnie. Inwestorzy potrzebują nowych źródeł energii, sprawnych sieci, dużych mocy przyłączeniowych i przewidywalnych cen. Więcej- na 19 stronie części ekonomicznej głównego wydania.

(Źródło: „Rzeczpospolita”– 29.09.2026.).

  • „Tygodnik Urzędników” zamieszcza natomiast tekst: „Wywłaszczenie działki z budynkiem w ruinie. Czy jest zwolnione z VAT?”. Wywłaszczenie działki zabudowanej budynkiem w ruinie może korzystać ze zwolnienia od podatku VAT. Zależy to jednak od stanu faktycznego. Miasto wystąpiło z wnioskiem o wydanie interpretacji indywidualnej w celu potwierdzenia, czy dostawa działki zabudowanej dokonana w trybie wywłaszczenia korzysta ze zwolnienia od podatku VAT na podstawie art. 43 ust. 1 pkt 10 ustawy o VAT. Działka należąca do miasta została przejęta przez Skarb Państwa na podstawie decyzji wojewody o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej. Do przejęcia działki doszło w trybie ustawy z 10 kwietnia 2003 r. o szczególnych zasadach przygotowywania i realizacji inwestycji w zakresie dróg publicznych. Działka nie była objęta ustaleniami miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego oraz nie było dla niej wydanych decyzji o warunkach zabudowy, ani decyzji ustalających lokalizację inwestycji celu publicznego. W części działki posadowiony był budynek letniskowy, który został uznany przez rzeczoznawcę majątkowego za destrukt, niepodlegający wycenie ze względu na bardzo zły stan techniczny i brak wartości użytkowej. Zdaniem miasta, dostawa działki zabudowanej budynkiem stanowiącym destrukt dokonana w trybie wywłaszczenia korzysta ze zwolnienia na podstawie art. 43 ust. 1 pkt 10 ustawy o VAT. Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej w interpretacji indywidualnej z 26 czerwca 2026 r. uznał, że stanowisko miasta jest prawidłowe i potwierdził zasadność zastosowania zwolnienia od podatku na podstawie art. 43 ust. 1 pkt 10 w związku z art. 29a ust. 8 ustawy o VAT przez miasto w odniesieniu do dostawy działki zabudowanej budynkiem w ruinie dokonanej w trybie wywłaszczenia- odnotowano na drugiej stronie dodatku.

(Źródło: „Rzeczpospolita”– 29.09.2026.).

  • „Dziennik Gazeta Prawna” odnotowuje natomiast: „Jednorazowa amortyzacja a składka zdrowotna. MZ rozwiało obawy”. Przychód ze sprzedaży środka trwałego nie wpływa co do zasady na składkę zdrowotną. Ale jak ma postąpić przedsiębiorca, który sprzedaje składnik majątku jednorazowo zamortyzowany? „DGP” zapytał o to Ministerstwo Zdrowia. Odpowiedź ministerstwa jest dobrą wiadomością dla przedsiębiorców rozliczających się według skali podatkowej i podatkiem liniowym. Zasadniczo przedsiębiorca, gdy sprzeda środek trwały, uzyskuje przychód dla celów podatkowych. Może od niego odliczyć wydatki, które poniósł na nabycie tego składnika majątku, ale tylko w takiej części, w jakiej wcześniej nie zaliczył ich do podatkowych kosztów poprzez odpisy amortyzacyjne. Innymi słowy, tego, co już raz wykazał jako koszt uzyskania przychodu (w postaci odpisu amortyzacyjnego), nie może wykazać po raz drugi jako kosztu. Tak jest ustalany dochód ze sprzedaży. Odpowiedź Ministerstwa Zdrowia to dobra wiadomość dla przedsiębiorców. Najpierw, dzięki odpisom amortyzacyjnym, obniżają sobie składkę zdrowotną, a potem sprzedają środek trwały bez tej składki. Więcej dla zainteresowanych- na drugiej stronie głównej wkładki prawnej.

(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 29.09.2026.).

  • „DGP” informuje w innym miejscu: „Rekompensaty dla spółki komunalnej są bez VAT”. Rekompensata wypłacana spółce komunalnej przez gminę na pokrycie strat związanych z realizacją zadań publicznych nie jest wynagrodzeniem za usługę – orzekł Naczelny Sąd Administracyjny. To kolejny taki wyrok sądu kasacyjnego. Wcześniejsze o takiej samej tezie zapadły m.in. 29 listopada 2024 r., 28 marca 2023 r. i 17 stycznia 2023 r. NSA podkreślił, że zasadnicze znaczenie dla opodatkowania rekompensaty ma możliwość jednoznacznego przyporządkowania jej do konkretnej transakcji. Jeżeli takiego bezpośredniego związku nie ma, to dofinansowanie nie zwiększa podstawy opodatkowania. Szczegóły- na piątej stronie głównej wkładki prawnej.

(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 29.09.2026.).

  • „DGP” w innym miejscu odnotowuje: „Luka w warunkach technicznych. Co się stanie z samowolami budowlanymi?”. Stare warunki techniczne dla budynków wygasły, nowych wciąż nie ma. Może to poważnie utrudnić prowadzenie niektórych postępowań dotyczących samowoli budowlanych – twierdzą eksperci. Na podpis ministra finansów i gospodarki nadal czeka nowe rozporządzenie w sprawie warunków technicznych. Miało wejść w życie 20 września i zastąpić stare, które tego dnia straciło ważność. Tak się jednak nie stało. W związku z tą sytuacją Ministerstwo Rozwoju i Technologii w krótkim komunikacie poinformowało jedynie, że obecnie stosuje się przepisy starego rozporządzenia w oparciu o przepisy epizodyczne z rozdziału 10a prawa budowlanego. To jednak nie rozwiązuje wszystkich problemów. Rozdział 10a prawa budowlanego „Przepisy epizodyczne” został dodany nowelizacją z 31 lipca 2026 r. do ustawy o samorządach zawodowych architektów i inżynierów budownictwa. Zawarte w nim regulacje pozwalają przez 18 miesięcy, począwszy od 20 września 2026 r., stosować dotychczasowe warunki techniczne, tj. rozporządzenie ministra infrastruktury z 12 kwietnia 2002 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie, które utraciło moc tego dnia. Aby tak się stało, inwestor musi jednak złożyć odpowiednie oświadczenie. Problem w tym, że przepisy epizodyczne dotyczą tylko postępowań, w których inwestor przedkłada nadzorowi budowlanemu dokumentację projektową. W wypadku samowoli budowlanych dotyczy to przede wszystkim dwóch przypadków. Po pierwsze, chodzi o typowe samowole budowlane, czyli budowy obiektu bez wymaganego pozwolenia, np. domu jednorodzinnego lub letniskowego bez pozwolenia lub zgłoszenia. W opinii prawników przepisy epizodyczne nie obejmują natomiast postępowań naprawczych, w których nadzór opiera się na ekspertyzie, ocenie technicznej czy innych dokumentach. Powstaje więc pytanie, czy można zarzucić inwestorowi naruszenie warunków technicznych i nakazać mu doprowadzenie obiektu do zgodności z przepisami, skoro w momencie wydawania decyzji nie ma już przepisów technicznych, do których organ mógłby się odwołać. Okazuje się, że nadzór budowlany nie może też z automatu zawiesić postępowania, by poczekać na nowe rozporządzenie. Więcej szczegółów- na szóstej stronie głównej wkładki prawnej.

(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 29.09.2026.).

  • „Głos Szczeciński” odnotowuje: „Trwa dramat mieszkańców kamienicy przy ul. Hożej. Budynek wciąż nie został zabezpieczony”. Ponad 201 tys. zł znalazł ZBiLK na zabezpieczenie rozpadającej się kamienicy przy ulicy Hożej. Wspólnota mieszkaniowa odrzuciła uchwałę, która otwierała drogę do wykonania tej inwestycji, bo obawia się, że będzie musiała je oddać. Sytuacja robi się coraz bardziej patowa, a zima za pasem. Do dramatu prawie dziesięciu rodzin doszło miesiąc temu, gdy ślady pękania ścian były już tak wielkie, że mieszkańcy nocą zmuszeni byli do ewakuacji. Kontrola urzędników nadzoru budowlanego potwierdziła ich obawy. Budynek z klatkami 9-10 został zamknięty, a 9 rodzin musiało szukać pomocy u krewnych lub zamieszkać w lokalach zastępczych. Kolejnym krokiem ma być zabezpieczenie nieruchomości, a to wydatek co najmniej 200 tys. zł. Większość lokali w wyłączonym z użytku budynku stanowi wspólnota mieszkaniowa (pozostałe dwa lokale są komunalne). Nie stać ją na tak wielkie inwestycje, tym bardziej, że jak zauważają mieszkańcy, od dwóch lat apelowali do miasta, aby zwróciło uwagę na pękające ściany. Pieniądze na zabezpieczenie nieruchomości (ponad 201 tys. zł) zabezpieczył ZBiLK, ale wspólnota odrzuciła uchwalę w sprawie wyrażenia zgody na wykonanie zabezpieczenia i przejęcia nadzoru nad wykonaniem prac. Obawia się, że będzie musiała oddawać pieniądze, które wyłoży miasto. Teraz mieszkańcy skarżą się, że ZBiLK odmówił wsparcia w robotach zabezpieczających. ZBiLK potwierdza, że nie ma już możliwości kontynuowania działań dążących do zabezpieczenia budynku na koszt gminy. Powodem jest odrzucenie przez wspólnotę uchwały, która zezwoliłaby ZBiLK-owi prace naprawcze. Jak dalej czytamy, w tej chwili nie jest przesądzone, czy mieszkańcy musieliby zwracać pieniądze wyłożone przez miasto. Będzie to zależało od finału sporu, o to, kto odpowiada za stan budynku. Przypomnijmy, że według mieszkańców sytuacja pogorszyła się po remoncie pobliskiej ulicy Hożej i zbudowanie wysepek najazdowych dla aut. Sprawa jest w sądzie. Gdyby sąd przyznał rację mieszkańcom, mogliby uniknąć zwrotu kosztów zabezpieczenia. Zauważmy, że spór dotyczy tylko samego zabezpieczenia. A przed mieszkańcami jeszcze kwestia ewentualnego remontu (chyba, że okażę się, że będzie nieopłacalny). Nadal bowiem nie ustalono, czy obiekt można bezpiecznie uratować. Powiatowy inspektor nadzoru budowlanego wskazywał, że problem dotyczy nie tylko pękających ścian, lecz także fundamentów, gruntu oraz prawdopodobnego przechylenia stropów. Wiceprezydent Anna Szotkowska poinformowała, że miasto zapewnia lokale zastępcze. Koszt samego podparcia i wzmocnienia pękającego, prywatnego budynku szacuje się na 800 tys. do 1,2 mln zł.

(Źródło: „Głos Szczeciński”– 29.09.2026.).

  • „Kurier Szczeciński” zauważa też: „Mieszkańcy pękającej kamienicy proszą miasto o pomoc. Kto ma zapłacić za zabezpieczenie budynku?”. „Apelujemy do prezydenta miasta: zabezpieczmy budynek. Nie przerzucajmy kosztów tej kryzysowej sytuacji na mieszkańców. Wróćmy do rozmów”, wzywa w imieniu mieszkańców ewakuowanej kamienicy przy ul. Hożej w Szczecinie Krzysztof Maciejewski. Szczecinianie, którzy musieli opuścić własne domy, i Zarząd Budynków i Lokali Komunalnych nie mogą porozumieć się co do tego, jak ma wyglądać zabezpieczenie pękającej kamienicy. Gmina zastrzega sobie prawo do żądania od właściciela i zarządcy zwrotu kosztów interwencyjnego zabezpieczenia naszego budynku. Czyli w sytuacji, w której mieszkańcy zostali ewakuowani i nie mogą normalnie korzystać ze swoich domów, miasto zastrzega możliwość obciążenia strony właścicielskiej kosztami zabezpieczenia budynku. Nie zgadzamy się na przerzucanie tego ciężaru na mieszkańców – tłumaczy pan Krzysztof. – I chcemy podkreślić: my nie odmawiamy zabezpieczenia budynku. Wspólnota wyraziła zgodę na wykonanie niezbędnych prac zabezpieczających. Chcemy tylko, żeby interwencja, która ma zapewnić bezpieczeństwo, nie oznaczała dla poszkodowanych mieszkańców kolejnych kosztów- czytamy na łamach „Kuriera”.

(Źródło: „Kurier Szczeciński”– 29.09.2026.).

Zobacz również