Wtorek, 27 marzec 2018

Lekarze i budowlańcy z Indii pilnie poszukiwani, Rzeczpospolita
Blokada nijak się ma do czyścicieli, Rzeczpospolita
Nie odbiorą mieszkania bez gruntu, Rzeczpospolita
Podzielone zdania o split payment, Rzeczpospolita
Skarbówka nie daje ulgi na zakup dwóch mieszkań, Rzeczpospolita
Budowa wciąż z dala od lasu, Dziennik Gazeta Prawna
Zgubili średnik i okaleczyli przepisy. Teraz twierdzą, że taki był plan, Dziennik Gazeta Prawna
Komisja weryfikacyjna. Pogromcy duchów, Dziennik Gazeta Prawna
Rugi spółdzielcze za pozwoleniem Sądu Najwyższego, Dziennik Gazeta Prawna
Bonusy dla najemców Mieszkania plus, Dziennik Gazeta Prawna
ZKZL ma kłopot z budową mieszkań komunalnych, Gazeta Wyborcza
Rozbiórkowy pakiet wiosenny, Kurier Szczeciński

Więcej poniżej.

 

"Prawo co dnia" we wtorkowej "Rzeczpospolitej" odnotowuje: "Lekarze i budowlańcy z Indii pilnie poszukiwani". Na rynku brakuje kilkuset tysięcy rąk do pracy. Rząd zapowiada zmiany w przepisach. Z informacji, do których dotarła "Rz", wynika, że najpóźniej w wakacje przedsiębiorcy zyskają nową możliwość sprowadzania pracowników z zagranicy na uproszczonych zasadach. Tym razem nie będzie miał znaczenia kraj pochodzenia pracownika, lecz zawód, jaki wykonuje. Dla Ukraińców, Białorusinów, Rosjan, Armeńczyków, Gruzinów i Mołdawian dołączą więc specjaliści z całego świata. Jacy dokładnie? Dwadzieścia zawodów, które będą korzystać z preferencji, już niedługo wskaże minister rodziny, pracy i polityki społecznej. Projekt rozporządzenia trafi do konsultacji społecznych w ciągu dwóch tygodni. Z szacunków Pracodawców RP wynika, ze uszczelnienie legalności zatrudnienia cudzoziemców oraz ułatwienie ich napływu do Polski oraz wydłużenie okresu ich zatrudnienia, spowoduje wpływy do budżetu państwa na poziomie 20 mld zł rocznie- czytamy na trzynastej stronie głównego wydania.

(Źródło: "Rzeczpospolita"- 27.03.2018.).

 

"Prawo co dnia" zauważa też: "Blokada nijak się ma do czyścicieli". Nie można nakazać demontażu blokad parkingowych dla niepełnosprawnych, powołując się na przepis dotyczący tych, którzy zmuszali najemców do opuszczania kamienic. WSA w Krakowie uchylił decyzję powiatowego inspektora nadzoru budowlanego. Nakazywał w niej wspólnocie demontaż blokad parkingowych znajdujących się na 11 miejscach postojowych dla niepełnosprawnych. Uznał, że powinny być ogólnodostępne. Nie wolno ich w ten sposób ograniczać. Powołał się przy tym na art. 66 ust. 1a prawa budowlanego. Przewiduje on, że nadzór budowlany może żądać usunięcia skutków ingerencji lub naruszeń albo przywrócenia stanu poprzedniego w sytuacji, gdy stwierdzono nieuzasadnioną względami technicznymi lub użytkowymi ingerencję lub naruszenie wymagań dotyczących obiektu budowlanego. Wspólnota od tej decyzji odwołała się do wojewódzkiego inspektorowi nadzoru budowlanego, a ten przyznał rację powiatowemu inspektorowi. Wówczas wystąpiła ze skargą do WSA w Krakowie. Jej zdaniem nie ma przepisów zakazujących instalowania na miejscach postojowych na terenie prywatnym urządzeń pozwalających na korzystanie z nich jedynie przez uprawnione osoby. WSA uchylił decyzję i przekazał ją do ponownego rozpoznania. Tłumaczył, że wspomniany art. 66 ust. 1a wprowadzono do prawa budowlanego po to, by chronić lokatorów kamienic przed bezprawnymi działaniami ze strony czyścicieli. Często dewastowali budynek, by zmusić najemców do wyprowadzki. Adresatem tych nakazów nie może być więc dowolny podmiot, ale ten, kto dopuścił się niedozwolonej ingerencji w budynek- czytamy na 14 stronie dodatku.

(Źródło: "Rzeczpospolita"- 27.03.2018.).

 

"Prawo co dnia" informuje również: "Nie odbiorą mieszkania bez gruntu". Przez błąd legislacyjny niektórym posiadaczom lokali własnościowych grozi ich utrata. Można tego uniknąć. Na wielu spółdzielców padł blady strach. Grozi im utrata mieszkania własnościowego. Chodzi o lokale znajdujące się na gruntach o nieuregulowanym stanie prawnym. W ich wypadku może wygasnąć ekspektatywa (czyli przyrzeczenie ustanowienia prawa własności w przyszłości). Wszystko przez błąd w przepisach. Związek Rewizyjny Spółdzielni Mieszkaniowych RP chce to naprawić. Planuje wnieść do Sejmu obywatelski projekt ustawy. W swoim projekcie chce nawiązać do propozycji dużej ustawy reprywatyzacyjnej. Związek planuje wprowadzić do prawa instytucję przemilczenia. Można uporządkować kwestie nieruchomości o nieuregulowanym stanie prawnym w drodze postępowania wywoławczego. Spółdzielnie mieszkaniowe, jeśli posiadają taką nieruchomość, będą mogły składać wnioski do sądu o tzw. nabycie wskutek przemilczenia. Po złożeniu wniosku sąd opublikuje w mediach ogłoszenia skierowane do dawnych właścicieli, by zgłaszali się w celu ustalenia statusu własnościowego gruntu. Jeżeli przez rok nikt uprawniony się nie zgłosi, nieruchomość przejdzie na własność wnioskodawcy. Do końca 2012 r. wolno było przekształcić lokatorskie prawo do lokalu we własnościowe w blokach, które stały na gruntach o nieuregulowanym stanie prawnym. Sądy wieczystoksięgowe zakładały księgi wieczyste dla tego prawa. Przyzwolenie dał Są Najwyższy w dwóch uchwałach. To się zmieniło w 2013 r. po uchwale tegoż Sądu. Siedmiu sędziów SN orzekło, że własnościowe prawo do lokalu w bloku stojącym na gruncie, którego spółdzielnia nie jest właścicielem ani użytkownikiem wieczystym, jest tylko ekspektatywą tego prawa. Sądy związane ta uchwałą odmawiały więc zakładania ksiąg wieczystych. Oliwy do ognia dolała nowelizacja ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, która weszła w życie 9 września ub. roku. W art. 4 mówi, że z dniem jej wejścia w życie członkostwo w spółdzielni tracą te osoby, którym nie przysługuje: lokatorskie lub własnościowe prawo, odrębna własność lub roszczenie o ustanowienie spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu. Więcej szczegółów- na 15 stronie głównego wydania.

(Źródło: "Rzeczpospolita"- 27.03.2018.).

 

"Prawo co dnia" odnotowuje też: "Podzielone zdania o split payment". Nowe przepisy nie zaszkodzą branży budowlanej- twierdzi resort finansów. Praktycy wskazują: będzie problem z rachunkami powierniczymi. Wejście w życie systemu podzielonej płatności nie będzie miało żadnego wpływu na już prowadzone inwestycje budowlane oraz przyjęte w nich schematy płatności między podmiotami gospodarczymi, w tym na wykorzystanie rachunków powierniczych- oświadczyło Ministerstwo Finansów. To reakcja na publikację "Rz", w której napiętnowano niemożność użycia tego systemu do rachunków powierniczych, używanych przez liderów konsorcjów budowlanych. Z oświadczenia MF wynika, że rozliczenia między zamawiającym a liderem konsorcjum będą mogły się odbywać w zwykłym systemie. Tacy liderzy to zwykle rzetelne firmy, które trudno podejrzewać o oszustwa w VAT. Ministerstwo wskazuje też, że w sektorze budowlanym obowiązuje tzw. odwrócone obciążenie VAT, a więc nie ma żadnej możliwości przeprowadzania rozliczeń z użyciem mechanizmu podzielonej płatności pomiędzy liderem konsorcjum a podwykonawcami. Eksperci twierdzą, że wyjaśnienia MF tylko w części odnoszą się do problemu. Ich zdaniem opisany problem dotyczy nie tylko sektora publicznego. Rachunki powiernicze są bowiem stosowane także między deweloperem a przedsiębiorcami (podatnikami VAT), nabywającymi od niego mieszkania. Bank prowadzący rachunek powierniczy otrzymuje wpłaty od nabywców mieszkań i ewidencjonuje je na rachunkach powierniczych prowadzonych odrębnie dla każdego lokalu. Pojawia się zatem pytanie, na jakim etapie zastosować mechanizm podzielonej płatności przy wpłatach związanych z nabyciem mieszkania przez przedsiębiorcę. Więcej szczegółów- na 16 stronie głównego wydania.

(Źródło: "Rzeczpospolita"- 27.03.2018.).

 

"Prawo co dnia" informuje również: "Skarbówka nie daje ulgi na zakup dwóch mieszkań". Zwolnienie z PIT dotyczy tylko tego lokalu, w którym mieszkamy. Ten, kto kupi kolejny i odda rodzinie, skorzysta z ulgi na jeden. Fiskus wyjaśnił, że nie można skorzystać z ulgi mieszkaniowej na nabycie nieruchomości, którą udostępnimy rodzinie. Preferencji nie przekreśla jednak wynajęcie lokalu na jakiś czas. Z pytaniem zwróciła się kobieta, która nabyła dwie nieruchomości w spadku. Obie sprzedała przed upływem pięciu lat i złożyła oświadczenie, że uzyskane pieniądze przeznaczy na własne cele mieszkaniowe. Jedno, w którym planuje docelowo zamieszkać, wynajmuje. W drugim mieszka jej rodzina. Poza tym podatniczka posiada wraz z mężem trzecie mieszkanie, które zamierza sprzedać i zamieszkać w wynajmowanym obecnie lokalu. Wnioskodawczyni chciała potwierdzić, że może skorzystać z ulgi na zakup dwóch lokali. Powołała się na wyrok NSA z 17 maja 2017 r. Według NSA ustawodawca nie zastrzegł, że własne cele mieszkaniowe można realizować w jednym lokalu. Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej uznał jednak, że tylko jedna z nieruchomości została nabyta w celu zaspokojenia własnych potrzeb mieszkaniowych. Dlatego zwolniona z podatku będzie tylko kwota przeznaczona na zakup jednego mieszkania. Więcej szczegółów- także na 16 stronie głównego wydania.

(Źródło: "Rzeczpospolita"- 27.03.2018.).

 

"Dziennik Gazeta Prawna" odnotowuje natomiast: "Budowa wciąż z dala od lasu". Nowe rozporządzenie miało umożliwić stawianie domów jednorodzinnych w odległości 4 m od granicy lasu, a nie jak obecnie 12 m. Jednak na ostatnim etapie prac nad projektem zmieniono znaki interpunkcyjne- średnik zastąpiono przecinkiem. Ta z pozoru nieistotna korekta zmieniła merytorycznie treść przepisu. W rezultacie można projektować budynek w odległości 4 m tylko w przypadku, gdy zezwala na to (obowiązujący lub uchylony) plan zagospodarowania przestrzennego. Aby zbudować dom w odległości mniejszej niż 12 m od granicy lasu, będzie potrzebne uzyskanie odstępstwa od przepisów. Czyli ta zmiana niczego nie zmieniła- czytamy na pierwszej stronie głównego wydania.

(Źródło: "Dziennik Gazeta Prawna"- 27.03.2018.).

 

"DGP" wraca do sprawy w kolejnym tekście: "Zgubili średnik i okaleczyli przepisy. Teraz twierdzą, że taki był plan". Rząd obiecywał, że umożliwi budowanie domów jednorodzinnych w bezpośredniej bliskości lasu. Ktoś zmienił jednak znaki interpunkcyjne w treści nowelizacji i… wszystko będzie po staremu. Nowelizacja rozporządzenia w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie, weszła w życie 1 stycznia. Ministerstwo Infrastruktury dumnie informowało na swojej stronie, że dodało nowy ustęp 8a w par. 271- miał on umożliwić sytuowanie budynków (głównie jednorodzinnych, nieposiadających pomieszczeń zagrożonych wybuchem): w odległości czterech metrów od granicy lasu, jeśli przebiega ona przez sąsiednią działkę; bezpośrednio przy granicy lasu, jeśli ta znajduje się na działce, na której realizowana będzie inwestycja. Wcześniej przepisy obligowały projektantów do zachowania 12- metrowej odległości, a jej zmniejszenie było możliwe tylko po uzyskaniu odstępstwa od przepisów techniczno- budowlanych. Zmiana była mocno wyczekiwana przez środowisko projektantów i pozytywnie zaopiniowana przez Lasy Państwowe. Problem w tym, że przyjęte przepisy znacząco różnią się od projektu rozporządzenia i de facto nic nie zmieniają. Wszystko za sprawą zmiany znaków interpunkcyjnych, jakiej dokonano w dość tajemniczych okolicznościach pod koniec prac legislacyjnych. Więcej szczegółów- na pierwszej stronie głównej wkładki prawnej.

(Źródło: "Dziennik Gazeta Prawna"- 27.03.2018.).

 

"DGP" zauważa w innym miejscu: "Komisja weryfikacyjna. Pogromcy duchów". Decyzja zwrotowa dotycząca kamienicy przy ul. Łochowskiej 38 w Warszawie została uchylona. Podstawowa przyczyna: mężczyzna, na rzecz którego urzędnicy chcieli dokonać zwrotu, nie żył w chwili wydawania decyzji administracyjnej. Komisja weryfikacyjna zajęcie się sprawą nieruchomości przy ul. Łochowskiej 38 zapowiedziała we wrześniu 2017 r. tuż po ukazaniu się tekstu "Warszawa. Miasto duchów". W tekście tym "DGP" dotarła do dowodów na to, że stołeczny ratusz bez większego zastanowienia wydawał decyzje reprywatyzacyjne na rzecz osób, które od dziesięcioleci nie żyją. Mówiąc wprost, urzędnicy postanowili zwrócić kamienicę, w której mieszkały 24 rodziny, osobie mającej 128 lat. A właściwie prawnikowi, który uznał, że będzie reprezentował jej interesy. Do wydania nieruchomości kuratorowi reprezentującemu nieżyjącą osobę, nie doszło tylko dlatego, że sprawą zainteresował się burmistrz dzielnicy Praga- Północ. Jego prawnicy w ciągu kilku godzin sprawdzili, że mężczyzna od dziesięcioleci nie żyje. Decyzja komisji weryfikacyjnej nie spowoduje przejścia nieruchomości przy ul. Łochowskiej 38 na rzecz miasta, gdyż do wydania ostatecznie nie doszło. Jeśli jednak nikt nie zaskarży jej do sądu, nieliczni pozostali w kamienicy mieszkańcy będą mogli spokojnie w niej mieszkać- czytamy na piątej stronie głównej wkładki prawnej.

(Źródło: "Dziennik Gazeta Prawna"- 27.03.2018.).

 

"DGP" obszernie odnotowuje też: "Rugi spółdzielcze za pozwoleniem Sądu Najwyższego". W Sądzie Rejonowym w Kołobrzegu trwa postępowanie o sprostowanie księgi wieczystej. W swoim tempie, sąd się nie spieszy. W tle toczy się gra o 28 mln zł. Tyle mają być winni właściciele jednego z kołobrzeskich apartamentowców spółce z Lichtensteinu. Dług ten poręczyła 18 lat temu jednemu z prywatnych przedsiębiorców spółdzielnia mieszkaniowa. Gdy upadła, właściciele lokali przejęli- w myśl wykładni Sądu Najwyższego- długi spółdzielni. O takich historiach słychać coraz częściej- spółdzielnia się zadłuża, bądź poręcza cudze zobowiązania, a następnie, gdy nie ma pieniędzy na spłatę, upada. Dług, zabezpieczony hipoteką, przechodzi na dotychczasowych spółdzielców. To oni płacą za błąd, a czasem i celowe działanie zarządu spółdzielni. Wielu prawników nie zgadza się z taką wykładnią przepisów, ale na razie- w świetle wykładni SN- daje on przewagę wierzycielom. W tej sprawie ofiarą takiej wykładni stali się nie ubodzy spółdzielcy, którzy z trwogą myślą o przyszłości, tylko właściciele lokali w apartamentowcu wzniesionym w doskonałym punkcie Kołobrzegu, nieopodal morskiego brzegu. Przed Sądem Apelacyjnym w Szczecinie toczy się właśnie sprawa o zapłatę części z ich 28- milionowego zobowiązania. Postępowanie jest równoległe do tego w wydziale wieczystoksięgowym sądu w Kołobrzegu- czytamy w ramach wstępu. Więcej szczegółów dla zainteresowanych precedensową sprawą- na ósmej i dziewiątej stronie głównej wkładki prawnej.

(Źródło: "Dziennik Gazeta Prawna"- 27.03.2018.).

 

"DGP" informuje również: "Bonusy dla najemców Mieszkania plus". 561 zł- na taką dopłatę do czynszu będzie mogła liczyć przeciętna czteroosobowa rodzina mieszkająca w Warszawie. Najniższy dodatek- ok. 307 zł- otrzyma para z dwójką dzieci na Podkarpaciu. Tak wynika z projektu przepisów regulujących zasady przyznawania i kalkulowania miesięcznych dopłat do czynszów, które zaprezentowało wczoraj Ministerstwo Rozwoju i Inwestycji. O suplement finansowy będą mogli się starać najemcy nowo wybudowanych mieszkań na wynajem i lokali położonych na obszarach poddawanych rewitalizacji. Nie skorzystają z nich więc m.in. właściciele domów jednorodzinnych, osoby posiadające spółdzielcze prawo własnościowe lub lokatorskie do lokalu czy lokatorzy mieszkań komunalnych. Wysokość dopłat ma być uzależniona od progów dochodowych oraz liczby członków rodziny. Za przyznawanie dopłat będą odpowiedzialne gminy. To właśnie one mają prowadzić nabór wniosków o zawarcie umowy najmu mieszkań, które następnie będą oceniane przy uwzględnieniu tzw. kryteriów pierwszeństwa, czyli zasad preferencyjnego udzielania dopłat. Zgodnie z zaproponowanymi przepisami priorytetowo mogą zostać potraktowane m.in. osoby niepełnosprawne, rodziny z dziećmi, osoby relatywnie najgorzej sytuowane oraz seniorzy. Środki na dopłaty mają pochodzić ze specjalnego Funduszu Dopłat, zasilanego z budżetu, a także przychodów z obrotu Krajowego Zasobu Nieruchomości- czytamy na 10 stronie głównej wkładki prawnej.

(Źródło: "Dziennik Gazeta Prawna"- 27.03.2018.).

 

"Gazeta Wyborcza" w poznańskim dodatku odnotowuje z kolei: "ZKZL ma kłopot z budową mieszkań komunalnych". Realizacja programu inwestycyjnego Zarządu Komunalnych Zasobów Lokalowych na lata 2016- 2020 opóźnia się z powodu rosnących kosztów i kłopotów ze znalezieniem wykonawców. Budowa bloku przy ul. Nadolnik może nawet wcale nie dojść do skutku. ZKZL ma kłopoty z kilkoma budowami. Spółka przyznaje, że odczuwa dotkliwie wzrost kosztów materiałów budowlanych i samej robocizny. W najbliższym czasie zakończy się budowa 94 mieszkań. Prawdopodobnie już w połowie kwietnia spółka dostanie pozwolenie na użytkowanie budynku i nowi lokatorzy będą mogli się wprowadzić. Problemy branży budowlanej odezwały się przy kolejnej inwestycji. Chodzi o 49- lokalowy budynek. Jego wykonawca w trakcie prac zaczął mieć poważne kłopoty finansowe i ZKZL rozwiązał z nim umowę. Musiał też zapłacić podwykonawcom. Obecny termin zakończenia inwestycji planowany jest pod koniec roku. Dodatkowo, jak szacuje spółka, koszty tej budowy mogą wzrosnąć z planowanych 6 do 8 mln zł. Z kolei przy ul. Biskupińskiej ZKZL buduje 120 mieszkań. Tu na razie wszystko idzie zgodnie z planem, a zakończenie budowy planowane jest na I kwartał 2019 r. Niestety, miejskiej spółce nie udało się znaleźć wykonawcy na osiedle socjalne, który zmieściłby się w planowanym przez ZKZL budżecie. Tu budowa trzech budynków z 25 lokalami miała rozpocząć się w drugim kwartale tego roku, ale raczej nie ma na to szans- czytamy.

(Źródło: "Gazeta Wyborcza"- 27.03.2018.).

 

"Kurier Szczeciński" informuje: "Rozbiórkowy pakiet wiosenny". Szczeciński ZBiLK rozstrzygnął w ubiegłym tygodniu kolejny przetarg na rozbiórki w sumie kilkunastu gminnych nieruchomości, w tym na wyburzenia kamienic, zrujnowanych pustostanów przy ul. Niemierzyńskiej 31 oraz ul. Zygmunta Krasińskiego 95 i 96. Wiosenny pakiet rozbiórkowy liczy szesnaście adresów. A dla ponad dwudziestu następnych budynków ZBiLK już szuka chętnych do opracowania kompletnych dokumentacji rozbiórek. Oprócz tych na Niebuszewie- Bolinku zniknąć mają wkrótce kolejne nieruchomości komunalne od Stołczyna przez Golęcin, Drzetowo- Grabowo, po śródmieście, Gumieńce i Pomorzany. To zarówno budynki mieszkalne, jak i gospodarcze. Na ich rozbiórki ZBiLK wyłonił w tym tygodniu inwestorów- czytamy na piątej stronie "Kuriera".

(Źródło: "Kurier Szczeciński"- 27.03.2018.).

 

 

Zobacz również