Wtorek, 24 czerwiec 2025

  • Wtorkowa „Rzeczpospolita” odnotowuje: „Saga frankowa: czarne scenariusze nadal możliwe”. Najnowszy wyrok TSUE nie „zbankrutuje” banków – zapewniają bankowcy. Ale pozostaje wiele ryzyk, które mogą wymusić kolejne rezerwy na kredyty frankowe, nawet o 50 proc. większe niż dziś. Ostatnie orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej dotyczy końcowego, ale jednego z najważniejszych etapów w sprawach frankowych, czyli rozliczeń między kredytodawcą a kredytobiorcą przy unieważnieniu umowy z winy banku. TSUE uznał, że banki nie mogą żądać od klienta zwrotu całej kwoty kredytu niezależnie od spłat już dokonanych i niezależnie od kwoty pozostałej do spłaty. Na pierwszy rzut oka, taki wyrok brzmi groźnie dla banków. Bo gdy TSUE czegoś bankom zakazuje, to zwykle kończy się to sporymi obciążeniami finansowymi dla tego sektora. W praktyce jednak, jak przekonuje Związek Banków Polskich, nie będzie tak źle. Bo banki i owszem, nie będą mogły wysuwać roszczeń o zwrot całej pożyczonej klientowi sumy, ale przecież wciąż będą mogły żądać dopłaty, jeśli suma spłaconych rat jest niższa niż kwota kapitału. Z kolei konsument, w ocenie ZBP, będzie mógł dochodzić od banku tylko nadpłaconej kwoty ponad wartość wypłaconego kapitału kredytu, a nie jak obecnie – żądać zwrotu wszystkich zapłaconych przez lata rat kapitałowo- odsetkowych.  Wyrok TSUE jest jednoznacznie korzystny i dla banków, i dla klientów – komentuje dla „Rz” Tadeusz Białek, prezes Związku Banków Polskich. To wyraz zdrowego rozsądku. Unijny trybunał opowiedział się za uproszczonym modelem, zgodnym z teorią salda, gdy rozliczeniu podlega wyłącznie różnica między świadczeniami stron. Taki model, wdrożony w ramach jednego postępowania, może oszczędzić obu stronom i kosztów, i czasu – zaznacza Białek. W podobnym tonie wypowiada się Ministerstwo Sprawiedliwości. Resort zaznacza, że treść wyroku TSUE potwierdza prawidłowość założeń przyjętych w projekcie tzw. ustawy frankowej o konieczności rozstrzygania sporów frankowych w jednym postępowaniu. Obecnie w polskim orzecznictwie obowiązuje teoria dwóch kondykcji, które zakłada rozliczenie stron w dwóch odrębnych postępowaniach.  Więcej szczegółów- na 13 stronie części ekonomicznej głównego wydania.

(Źródło: „Rzeczpospolita”– 24.06.2025.).

  • „Prawo co dnia” zamieszcza z kolei tekst: „Składka minimalna do przedłużenia”. Trzeba wydłużyć korzystne zasady liczenia minimalnej składki zdrowotnej u przedsiębiorców na skali i liniowym PIT oraz zwykłej w firmach na karcie podatkowej, bo w 2026 r. zapłacą do ZUS dużo więcej. Tylko w 2025 r. obowiązują korzystne dla firm na skali i liniowym PIT zasady liczenia minimalnej składki zdrowotnej. A także korzystne dla przedsiębiorców na karcie podatkowej reguły obliczania zwykłej składki. – Jeśli nie zostaną przedłużone, tych przedsiębiorców czeka spora podwyżka. Przedsiębiorcy na skali oraz liniowym PIT liczą składkę zdrowotną od dochodu z działalności (za poprzedni miesiąc). U pierwszych wynosi 9 proc., u drugich – 4,9 proc. Tych, którzy mają małe dochody albo straty, obowiązuje składka minimalna. W 2024 r. wynosiła 381,78 zł miesięcznie. W 2025 r. tylko 314,96 zł. Dlaczego się zmniejszyła? Ponieważ w 2025 r. zmieniły się zasady jej liczenia. Wynosi wprawdzie nadal 9 proc., ale nie jest obliczana od całej kwoty minimalnego wynagrodzenia (jak w 2024 r.), tylko od 75 proc. Korzystną dla przedsiębiorców nowelizację znajdziemy w Dzienniku Ustaw z 23 grudnia 2024 r. (poz. 1915). Wyraźnie jest w niej napisane, że opisane zasady dotyczą składek należnych za 2025 r. (u przedsiębiorców na skali i liniowym PIT jest to rok składkowy obejmujący okres od 1 lutego 2025 r. do 31 stycznia 2026 r.). Dlaczego ta zmiana weszła tylko na rok? Otóż rząd zakładał, że w 2025 r. przeforsuje dużą reformę składki i w 2026 r. diametralnie zmienią się zasady jej liczenia. Obniżka minimalnej była więc tylko potrzebna na jeden rok. Z reformy nic na razie jednak nie wyszło, bo uchwaloną przez Sejm nowelizację zawetował prezydent. I jeśli ustawodawca nic nie zrobi, w 2026 r. wrócą stare zasady. Oznacza to, że firmy na skali i liniowym PIT zapłacą minimalną, a kartowicze zwykłą składkę na gorszych zasadach (liczoną od całego minimalnego wynagrodzenia, a nie od 75 proc.)- czytamy na 12 stronie głównego wydania.

(Źródło: „Rzeczpospolita”– 24.06.2025.).

  • Natomiast w dodatek wtorkowej „Rz”„Tygodnik Urzędników”– znajdziemy tekst: „Czy obowiązuje termin na ponowne uzgodnienie decyzji o warunkach zabudowy?”. Terminy w każdej procedurze są ważne, ale szczególny ich charakter widać w postępowaniu o wydanie decyzji o warunkach zabudowy, rozumianej także jako decyzja o ustaleniu lokalizacji inwestycji celu publicznego. Zgodnie z art. 51 ust. 2 ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym w przypadku niewydania przez właściwy organ decyzji w sprawie ustalenia lokalizacji inwestycji celu publicznego w terminie 65 dni od dnia złożenia wniosku o wydanie takiej decyzji organ wyższego stopnia wymierza temu organowi, w drodze postanowienia, na które przysługuje zażalenie, karę pieniężną w wysokości 500 zł za każdy dzień zwłoki. Wpływy z kar pieniężnych stanowią dochód budżetu państwa. Do 65-dniowego terminu nie wlicza się terminów przewidzianych w przepisach prawa do dokonania określonych czynności, okresów zawieszenia postępowania oraz okresów opóźnień spowodowanych z winy strony albo z przyczyn niezależnych od organu (art. 51 ust. 2c u.p.z.p.). Wprowadzony przez ustawodawcę termin na wydanie decyzji ma dyscyplinować organ, a jego przekroczenie oznacza konieczność wymierzenia sankcji finansowej. Nie mamy tutaj do czynienia z milczącym załatwieniem sprawy, które miałoby skutkować uwzględnieniem w całości wniosku inwestora. Decyzję o warunkach zabudowy w ścisłym rozumieniu należy wydać w terminie zasadniczo 90 dni. Więcej dla zainteresowanych- na trzeciej stronie dodatku.

(Źródło: „Rzeczpospolita”– 24.06.2025.).

  • „Dziennik Gazeta Prawna” zauważa natomiast: „Kosztowna śmieciowa rewolucja”. Przez ponad dekadę, od kiedy samorządy przejęły odpowiedzialność za gospodarkę odpadami, duże miasta musiały dopłacić do systemu 482 mln zł. Taniej nie będzie. Takie dane podaje Unia Metropolii Polskich w przygotowanym przez siebie raporcie. I chociaż w latach 2013–2024 opłaty pobierane od mieszkańców wzrosły o prawie 450 proc., to i tak nie pokryły kosztów gospodarki odpadami. Te szybowały w górę jeszcze szybciej, bo aż o 565 proc. Rosnące wymogi wobec samorządów wymusiły natomiast na dużych miastach inwestycje w nowoczesną infrastrukturę – to m.in. sortownie odpadów czy biogazownie. Pochłonęły one blisko 6 mld zł w ciągu dekady. A i tak nadal potrzebne są m.in. kolejne punkty selektywnego zbierania odpadów komunalnych (PSZOK). Ogromnym wyzwaniem pozostaje osiąganie coraz wyższych poziomów recyklingu. Według ekspertów taniej już nie będzie, a wyśrubowane normy pociągną za sobą kolejne koszty- odnotowano na pierwszej stronie głównego wydania.

(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 24.06.2025.).

  • W „DGP” czytamy również: „Dotacje z Czystego Powietrza do zwrotu”. Niemal 1,5 tys. osób, które skorzystało z programu Czyste Powietrze, musi zwrócić dotacje. Fundusze ochrony środowiska prowadzą kontrole, w wyniku których doliczyły się już niemal 41 mln zł do zwrotu. Wprawdzie na początku marca ministerstwo środowiska sygnalizowało chęć pomocy beneficjentom, którzy padli ofiarą nieuczciwych wykonawców, jednak dziś odsyła się ich głównie na policję, do prokuratury, albo Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Polska Organizacja Rozwoju Technologii Pomp Ciepła, apeluje z kolei o utworzenie funduszu interwencyjnego dla osób oszukanych przez nierzetelnych wykonawców. Ale poszkodowani czują się także wykonawcy: na skutek wzmożonych kontroli muszą czekać na przelewy- czytamy także na pierwszej stronie głównego wydania. „DGP” wraca do sprawy w kolejnym tekście: „41 mln zł z Czystego Powietrza do zwrotu”. Nieprawidłowości, które doprowadziły do wstrzymania przyjmowania wniosków w programie „Czyste powietrze, są nadal sprawdzane przez wojewódzkie fundusze ochrony środowiska i gospodarki wodnej. W najpoważniejszych przypadkach mogą doprowadzić do konieczności zwrotu dotacji, których wysokość sięga nawet 170 tys. zł. Wojewódzkie fundusze w odpowiedziach dla DGP zapewniają, że „w stosunku do każdego beneficjenta stosują indywidualne podejście”, a priorytetem jest „wypracowanie rozwiązania, które pozwala na kontynuację lub prawidłowe zakończenie przedsięwzięcia”. Podkreślają, że zwrot dotacji to ostateczność, możliwe jest też np. wydłużenie terminu realizacji przedsięwzięcia, ograniczenie zakresu umowy lub pomniejszenie kolejnej płatności. Rozwiązania? Osoba, która skorzystała z dotacji, ale inwestycja została nieprawidłowo wykonana, może złożyć reklamację do wykonawcy, zwrócić się po bezpłatną pomoc do rzecznika praw konsumenta, pójść do sądu, zgłosić nierzetelnego wykonawcę na policję, prokuraturę lub do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, a także zwrócić się do WFOŚiGW. Więcej szczegółów- na siódmej stronie głównego wydania.

(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 24.06.2025.).

  • „DGP” niżej informuje: „Słabsze dane nie przekonają RPP do cięć”. Majowe wyniki przemysłu i budownictwa wypadły poniżej prognoz. Podobnie z płacami. To nie wystarczy do obniżki stóp procentowych. Produkcja sprzedana przemysłu była w maju o 3,9 proc. wyższa niż rok wcześniej. Sprzedaż branży budowlanej w porównaniu z poprzednim majem spadła o 2,9 proc. W obu przypadkach dane były słabsze od prognoz. Ekonomiści spodziewali się raczej, że w przemyśle wzrost przekroczy 4 proc. W budownictwie spodziewany był spadek, ale w okolicach 2,5 proc. „Lekkie rozczarowanie” – napisali w komentarzu do danych analitycy Santander Bank Polska. Ich zdaniem różnice w stosunku do oczekiwań nie były na tyle duże, by zmieniać prognozę, że tempo wzrostu gospodarczego w całym II kwartale będzie nie niższe niż w pierwszych trzech miesiącach tego roku. W porównaniu z analogicznym okresem ub.r. mieliśmy wtedy zwyżkę o 3,2 proc. Słabsze od prognoz wyniki budownictwa zapowiadają niską dynamikę inwestycji. „Trwają rewizje programów unijnych, a wypłaty środków beneficjentom idą wolno. Polska uzyskała zgodę na wydłużenie terminu wykorzystania środków Krajowego Planu Odbudowy, stąd wyczekiwane ożywienie w inwestycjach nastąpi dopiero w 2026 r.” – przewidują eksperci ING Banku Śląskiego. Jednak w budownictwie największy spadek (9 proc.) miał miejsce w dziale wznoszenia budynków. W pierwszych pięciu miesiącach tego roku sprzedaż tego typu firm była o 6,2 proc. mniejsza niż rok wcześniej. Znajduje to odbicie w statystykach mieszkaniowych. Od stycznia do maja oddano do użytku 76,7 tys. lokali. To o 3 proc. mniej niż rok wcześniej- czytamy także na siódmej stronie głównego wydania.

(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 24.06.2025.).

  • „DGP” obszernie odnotowuje w innym miejscu: „Budowa i remonty akademików są z 8- proc. VAT”. Krajowa Informacja Skarbowa wycofuje się ze swojej niekorzystnej dla podatników wykładni, a Ministerstwo Finansów potwierdza w odpowiedzi dla „DGP”: budowa i remonty domów studenckich oraz internatów są z 8-proc. VAT. To dobra wiadomość dla firm budowlanych, które realizują kontrakty na budowę lub remonty takich obiektów, bo nie będą już ryzykować, podając w ofercie stawkę 8 proc. VAT. Skorzystają też zamawiający takie usługi (np. szkoły i uczelnie wyższe), bo nie będą musiały przepłacać z powodu zawyżonego podatku. „DGP” skierował pytania do MF zaraz po pierwszych oznakach wskazujących na zmianę stanowiska przez dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej. Wcześniej przez lata twierdził on, że budowa i remonty akademików i internatów są ze stawką 23 proc. VAT. Uważał, że nie spełniają one definicji budownictwa objętego społecznym programem mieszkaniowym. Na zmianę wykładni przez dyrektora KIS wpłynęły przede wszystkim jego przegrane w sądach. Naczelny Sąd Administracyjny nie miał wątpliwości, że pokój dla studentów w akademiku służy zaspokojeniu ich potrzeb mieszkaniowych. Sąd nie zgodził się z fiskusem, że stałe zamieszkanie należy utożsamiać z pobytem stałym, rozumianym jako zamieszkanie w określonej miejscowości pod oznaczonym adresem z zamiarem stałego przebywania. „Stałe zamieszkanie nie oznacza jedynie pobytu stałego w rozumieniu zameldowania” – wyjaśnił NSA. Jednak dalej „DGP” zwraca uwagę: „Jaka stawka podatku od nieruchomości”. Nie ma pewności co do stawki podatku od nieruchomości właściwej dla domów studenckich. Uprawomocnił się już korzystny dla podatników wyrok WSA w Łodzi z 4 grudnia 2024 r.  Łódzki sąd nawiązał w nim do uchwały z 21 października 2024 r., w której NSA rozstrzygnął, że budynki mieszkalne przeznaczone do najmu są objęte niską stawką podatku od nieruchomości w takiej części, w jakiej służą zaspokojeniu potrzeb mieszkaniowych najemców, nawet jeżeli wynajmujący udostępnia je w ramach prowadzonej przez siebie działalności gospodarczej. Mowa o stawce około 30-krotnie niższej niż stawka podatku od nieruchomości związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej oraz od budynków mieszkalnych lub ich części zajętych na prowadzenie działalności gospodarczej. Więcej szczegółów- na drugiej stronie głównej wkładki prawnej.

(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 24.06.2025.). 

  • W „DGP” czytamy również: „Spłata cudzego długu nie jest kosztem. Nie pomniejsza przychodu ze sprzedaży mieszkania”. Jeżeli zaciągnięty przez darczyńców kredyt hipoteczny nie został przy darowiźnie mieszkania przepisany na obdarowanego, to jego spłata nie pomniejsza przychodu ze sprzedaży tego lokalu – orzekł WSA w Gdańsku. Sąd wyjaśnił, że w takiej sytuacji nie był to ani koszt nabycia nieruchomości, ani nakład na nią poczyniony. Chodziło o mężczyznę, któremu rodzice podarowali w 2019 r. mieszkanie. Na zakup tej nieruchomości zaciągnęli w banku kredyt hipoteczny. Syn zobowiązał się przejąć na siebie zobowiązanie spłaty tego zadłużenia, ale formalnie kredyt nie mógł zostać na niego przepisany, bo mężczyzna nie miał zdolności kredytowej. Kredyt został spłacony w 2020 r. przy okazji sprzedaży tego mieszkania. Wartość mieszkania ustalono wtedy na 365 tys. zł, z czego 100 tys. zł nabywca przelał na rachunek banku (w celu spłaty hipoteki), a 265 tys. zł na konto sprzedającego. Sprzedający przeznaczył pieniądze z tej transakcji na zakup i wykończenie domu, czyli na zaspokojenie własnych potrzeb mieszkaniowych. Uważał, że do przychodu z tej sprzedaży nie powinien zaliczać 100 tys. zł, które nabywca przelał na rachunek banku w celu spłaty hipoteki. Miało to znaczenie dla potrzeb wyliczenia wysokości ulgi mieszkaniowej w PIT. Spór z fiskusem toczył się o to, ile powinien był na ten cel wydać – czy 265 tys. zł, czy całe 365 tys. zł, które uiścił nabywca (czyli łącznie ze 100 tys. zł przelanymi bezpośrednio na rachunek banku w celu spłaty hipoteki)- odnotowano na trzeciej stronie głównej wkładki prawnej.

(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 24.06.2025.).

  • Niżej „DGP” informuje: „Przekształcenie użytkowania wieczystego. Problem ciągle sporny”. Przekształcenie prawa użytkowania wieczystego w prawo własności na podstawie ustawy jest opodatkowane VAT – orzekł Naczelny Sąd Administracyjny. Wyrok ten jest spójny z orzeczeniem Trybunału Sprawiedliwości UE z 25 lutego 2021 r. (C-604/19). TSUE stwierdził wtedy, że takie przekształcanie spełnia przesłanki do uznania go za dostawę towaru, a gmina działa w takiej sytuacji w charakterze podatnika VAT. Gmina, w sprawie której zapadł wyrok NSA, uważała jednak inaczej – że nie jest podatnikiem VAT w zakresie czynności wynikających z przekształcenia dokonanego z mocy prawa, ponieważ zostały one narzucone ustawowo i nie wynikają z woli stron. Argumentowała też, że w sensie ekonomicznym użytkownik wieczysty już wcześniej władał gruntem, więc przekształcenie nie oznacza nowej dostawy towaru. Gmina przegrała w sądach. WSA w Gliwicach przywołał wspomniany wyrok TSUE z 25 lutego 2021 r., w którym unijny trybunał stwierdził, że przy przekształceniu w zamian za uiszczenie opłaty przekształceniowej gmina działa jako podatnik VAT, a nie jako organ władzy publicznej. Również NSA uznał wyrok TSUE za kluczowy- czytamy także na trzeciej stronie głównej wkładki prawnej.

(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 24.06.2025.).

  • „DGP” wraca do zasygnalizowanej wcześniej sprawy w obszernym tekście pod hasłem: „Duże miasta dołożyły do śmieci prawie pół miliarda złotych”. Chociaż wpływy z opłat za odpady w metropoliach w ostatnich ponad 10 latach wzrosły o prawie 450 proc., to jeszcze szybciej rosły koszty. W tym czasie znacząco zwiększył się odsetek odpadów zbieranych selektywnie. To wyniki raportu „Rewolucja odpadowa”, przygotowanego przez Unię Metropolii Polskich im. Pawła Adamowicza. Podsumowuje on efekty reformy, za sprawą której od 1 lipca 2013 r. to samorządy są odpowiedzialne za odbiór i zagospodarowanie odpadów oraz osiąganie poziomów recyklingu. Autorzy zwracają uwagę, że jednym z celów wprowadzenia tzw. rewolucji śmieciowej miało być ograniczenie składowania odpadów. Już w pierwszym roku obowiązywania nowych przepisów zamknięto 96 składowisk z ponad 520 takich miejsc. W 2023 r. było ich już o ponad połowę mniej względem roku 2012 – 254. Z kolei w latach 2017–2023 udało się zrekultywować ponad 135 ha terenów zamkniętych już składowisk. W tym samym okresie w metropoliach wzrosła ilość wytwarzanych odpadów komunalnych z 2,8 mln t do 3 mln t (w tym z gospodarstw domowych odpowiednio z 2,4 mln t do 2,7 mln t). Poprawie uległa selektywna zbiórka odpadów. W 2017 r., kiedy ujednolicono zasady segregacji (frakcje: papier, szkło, metale i tworzywa sztuczne, bioodpady oraz odpady zmieszane), w miastach UMP selektywnie zbierano 28 proc. wszystkich odpadów komunalnych. W 2023 r. było to już 40 proc. (w skali całego kraju odpowiednio 27 proc. i 41 proc.). Według raportu duże miasta w ostatnich latach osiągały wymagane unijne poziomy przygotowania do ponownego użycia i recyklingu odpadów komunalnych. Eksperci przewidują jednak, że 2023 r. może być ostatnim, w którym się to udało. Rosnące wymogi dotyczące gospodarki odpadami podniosły koszty gmin, w tym dużych miast. Większość z nich stosuje stawki opłaty od osoby. Te są zróżnicowane – w Bydgoszczy w 2024 r. było to 21 zł (od 2025 r. – 27 zł), a we Wrocławiu – 41,24 zł. Łącznie roczne dochody miast UMP z opłat wzrosły w latach 2013–2024 z 588 mln zł do 3,2 mld zł, czyli aż o 445 proc. Koszty to już ponad 3 mld zł przy 458 mln zł w 2013 r. Wzrost jest więc jeszcze większy, bo o 565 proc. Jak podają autorzy raportu, średni koszt odbioru i zagospodarowania odpadów komunalnych tylko w latach 2019–2023 wzrósł z 563 zł/t do 914 zł. W sumie duże miasta od początku rewolucji śmieciowej musiały dołożyć do śmieci 482 mln zł. Według raportu system przez lata bilansował się m.in. w Poznaniu, Gdańsku czy Krakowie. Gorzej było w Warszawie, Łodzi czy Szczecinie- odnotowano na dziewiątej stronie głównej wkładki prawnej.

(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 24.06.2025.).

  • Kolejny dodatek „DGP”„Firma i Prawo”– odnotowuje: „Deweloper poda jednakową cenę lokalu wszystkim zainteresowanym”. Kupujący zyskają narzędzie do sprawdzania i porównywania cen mieszkań u różnych inwestorów. Ci ostatni natomiast stracą możliwość manipulowania nimi w zależności od zamożności klienta. A jeśli nie opublikują na stronie internetowej pełnej kwoty, mogą zostać surowo ukarani. Takie reguły wprowadza ustawa nowelizująca ustawę o ochronie praw nabywcy lokalu mieszkalnego lub domu jednorodzinnego oraz Deweloperskim Funduszu Gwarancyjnym (tzw. ustawa deweloperska), która wejdzie w życie 11 lipca br. Na mocy nowelizacji deweloperzy zostali zobowiązani do publikowania na swoich stronach internetowych cen brutto: za cały sprzedawany lokal;  za mkw. powierzchni użytkowej;  pomieszczeń przynależnych (np. komórki lokatorskiej, strychu, piwnicy czy miejsca postojowego). Adres strony internetowej z cenami ma być wskazywany w reklamach, ogłoszeniach i ofertach kierowanych do potencjalnych nabywców. Nowe przepisy mają zlikwidować praktykę ukrywania cen, która utrudniała porównanie ofert i faworyzowała sprzedającego. Do tej pory w polskim prawie nie było rozwiązań optymalizujących wybór właściwej oferty przez nabywcę lokalu mieszkalnego. Wprowadzone rozwiązanie – jak wynika z uzasadnienia projektu ustawy – ma sprzyjać „kompletności, rzetelności i aktualności informacji na temat cen oferowanych przez deweloperów mieszkań”. W ocenie ustawodawcy część deweloperów nie podawała cen oferowanych lokali/domów, aby skłonić klientów do przyjścia do biura sprzedaży, co miało stanowić swego rodzaju chwyt marketingowy i wzmocnić pozycję negocjacyjną sprzedającego. Na etapie procedowania nowelizacji zabrakło jednak przedstawienia rzetelnych danych statystycznych wykazujących, czy rzeczywiście jest to praktyka powszechna. Dodatkowo jako przesłankę do wprowadzenia tej regulacji wskazano praktykę podawania cen mieszkań przez deweloperów w zależności od sytuacji majątkowej kupującego (cena zmieniała się w zależności od statusu materialnego kupującego).  ! Deweloperzy będą musieli nie tylko opublikować te dane na własnej stronie internetowej, lecz także przesyłać je do Ministerstwa Cyfryzacji, aby były widoczne na rządowym portalu Dane.gov.pl. Trzeba więc zintegrować systemy CRM, CMS lub bazy danych sprzedażowych z mechanizmami API udostępnionymi przez państwo. W praktyce oznacza to konieczność wprowadzenia codziennej synchronizacji danych i ich walidacji. Więcej szczegółów- na pierwszej stronie dodatku.

(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 24.06.2025.).

  • „Firma i Prawo” zauważa też: „Wykup użytkowanej wieczyście nieruchomości po terminie: samorządy dyktują warunki”. Dla przedsiębiorców, którzy nie złożyli wniosku o wykup nieruchomości przed 31 sierpnia 2024 r., sytuacja nie jest optymistyczna. Zgodnie z literą prawa był to termin zawity, co oznacza, że jego upływ powoduje wygaśnięcie uprawnienia przewidzianego w nowelizacji ustawy o gospodarce nieruchomościami. Polski ustawodawca, ustawą z 26 maja 2023 r. o zmianie ustawy o samorządzie gminnym, ustawy o społecznych formach rozwoju mieszkalnictwa, ustawy o gospodarce nieruchomościami, ustawy o podatku od czynności cywilnoprawnych oraz niektórych innych ustaw wprowadził możliwość sprzedaży nieruchomości przez Skarb Państwa albo jednostkę samorządu terytorialnego na rzecz jej użytkownika wieczystego. Przepisy weszły w życie 31 sierpnia 2023 r. Na podstawie tych regulacji użytkownik wieczysty mógł w ciągu roku od dnia jej wejścia w życie złożyć do właściciela nieruchomości wniosek o jej sprzedaż na zasadach określonych w ustawie o gospodarce nieruchomościami  albo w przypadku, gdy właścicielem nieruchomości była jednostka samorządu terytorialnego, na podstawie odpowiednio wydanej uchwały. Tym samym z dniem 31 sierpnia ub.r. upłynął termin na złożenie wniosku o sprzedaż nieruchomości na rzecz jej użytkownika wieczystego.  Co może teraz zrobić przedsiębiorca, który spóźnił się ze złożeniem wniosku o wykup użytkowanej wieczyście nieruchomości? Nadal ma prawo indywidualnie wnioskować o sprzedaż nieruchomości na zasadach ogólnych (nie preferencyjnych) określonych w ustawie o gospodarce nieruchomościami. Warto również monitorować plany legislacyjne, ponieważ ustawodawca może zdecydować się na uruchomienie nowego programu sprzedaży nieruchomości w przyszłości. Więcej- na czwartej stronie dodatku.

(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 24.06.2025.).

  • „Kurier Szczeciński” odnotowuje: „Piękna choć zaniedbana, więc tania jak nigdy!”. Była już wystawiana na sprzedaż – z ceną wywoławczą na poziomie 5 milionów złotych. Jednak – mimo że budzi skojarzenia z disneyowską wersją zamku – nie wzbudziła zainteresowania na rynku nieruchomości. Dlatego jej wartość radykalnie spadła. Tym razem przetarg ustny nieograniczony na sprzedaż zabytkowej willi przy al. Wojska Polskiego 95 wystartuje od 3 milionów złotych. To jedna z najbardziej charakterystycznych willi dawnego szczecińskiego Westendu – zbudowana w formie neogotyckiego zamku (1876 r.). Obecnie – zabytkowy pustostan, którego miasto bezskutecznie próbuje się pozbyć. Była wystawiana na sprzedaż już sześciokrotnie. Przy pierwszej próbie sprzedaży – przed trzema laty – cenę wywoławczą nieruchomości ustalono na poziomie 5 milionów złotych. Przy każdym kolejnym przetargu ustnym wskazana wartość wywoławcza spadała. W ub. roku osiągając poziom 3,9 mln złotych. Wydział Zasobu i Obrotu Nieruchomościami UM Szczecin tylko raz – w kwietniu br. – podniósł cenę wywoławczą do 4,2 mln złotych. Teraz – w przygotowaniu do wyznaczonego na sierpień przetargu – znów ją obniżył. Tym razem do krytycznego poziomu 3 milionów złotych (niewiele ponad 1,3 tys. złotych za metr kw.). Cała nieruchomość – czyli willa z otaczającym ją gruntem (2290 mkw.) i zabudowaniami – jest utrzymana w stylu angielskiej posiadłości wiejskiej. Przyszły nabywca może liczyć, że od wylicytowanej ceny nie zapłaci podatku VAT, a też zyska 5-proc. upustu, przysługującego obiektom wpisanym do rejestru zabytków. Natomiast istotny warunek w zapisach umowy – jak zwykle w takich przypadkach – zakłada zobowiązanie nabywcy do przeprowadzenia niezbędnych prac konserwatorskich w okresie 24 miesięcy od daty zakupu nieruchomości. Więcej szczegółów- na piątej stronie „Kuriera”.

(Źródło: „Kurier Szczeciński”– 24.06.2025.).

Zobacz również