Wtorek, 12 sierpień 2025
- Wtorkowa „Rzeczpospolita” odnotowuje: „Mieszkania już tanieją”. Choć ceny ofertowe są wciąż bardzo wysokie, coraz częściej można wynegocjować nawet kilkunastoprocentowe rabaty. Podaż mieszkań jest ogromna, a sprzedający nie chcą czekać. Ceny ofertowe nowych mieszkań się ustabilizowały. Pozostają jednak na wysokim poziomie: w Warszawie średnie ceny to ok. 18 tys. zł za mkw., w Krakowie – ok. 16,7 tys. zł, we Wrocławiu – ok. 14,7 tys. zł, w Poznaniu – niespełna 13,6 tys. zł, a w miastach Górnośląsko- -Zagłębiowskiej Metropolii – ok. 11,4 tys. zł za mkw. Drogo jest też na rynku wtórnym. Część właścicieli, szczególnie mieszkań większych, przestała kurczowo się trzymać swoich cen ofertowych – przyznaje ekspert Nieruchomosci-online. pl. To reakcja na problemy z przyciągnięciem kupca. Właściciele, którzy od dłuższego czasu czekają na klientów, stopniowo obniżają ceny w ogłoszeniach, a kupujący bez pośpiechu szukają mieszkań, które będą im odpowiadać nie tylko pod względem cen, ale i lokalizacji, wielkości, standardu. Deweloperzy zareagowali na zwiększone zainteresowanie, wprowadzając w lipcu do sprzedaży 4,3 tys. mieszkań. W efekcie mimo dobrej lipcowej sprzedaży na czterech rynkach – trójmiejskim, poznańskim, wrocławskim i katowickim – lokali wprowadzonych było więcej niż sprzedanych – mówi. W lipcu oferta na siedmiu największych rynkach osiągnęła rekordowy poziom 63 tys. mieszkań. Przed rokiem była mniejsza o 21 proc., a dwa lata temu – aż o 40 proc. Na większe zainteresowanie mieszkaniami deweloperzy i sprzedający na rynku wtórnym liczą po wakacjach. Kluczowe będą decyzje Rady Polityki Pieniężnej. Jeśli dojdzie do dalszych obniżek stóp, kredyty hipoteczne staną się bardziej dostępne, co może się przełożyć na większą aktywność kupujących. Czy to podbije ceny? Tego eksperci raczej nie przewidują. Wpływ obniżek stóp ma być ograniczany bardzo dużą ofertą, zarówno na rynku pierwotnym, jak i wtórnym- czytamy na pierwszej stronie głównego wydania.
(Źródło: „Rzeczpospolita”– 12.08.2025.).
- „Prawo co dnia” zauważa z kolei: „Kto zyska na zawieszeniu rat”. Powód nie będzie spłacać rat od doręczenia bankowi pozwu. Paradoksalnie może to osłabić pozycję kredytobiorców, bo dziś sądy często szybciej wydają postanowienie o zabezpieczeniu, niż… doręczają pozew drugiej stronie. Z chwilą doręczenia pozwanemu pozwu wniesionego przez konsumenta, obowiązek spełniania przez niego świadczeń wynikających z umowy kredytu ulega wstrzymaniu z mocy prawa do czasu prawomocnego zakończenia postępowania – to jeden z najbardziej kontrowersyjnych przepisów zawartych w tzw. ustawie frankowej. Dziś taki obowiązek spłat ulega wstrzymaniu, gdy sąd udzieli kredytobiorcy zabezpieczenia. Zawieszenie z mocy prawa w praktyce nie zawsze spowoduje, że kredytobiorca szybciej będzie mógł przestać spłacać raty. Jak zwracają uwagę rzecznik praw obywatelskich czy Naczelna Rada Adwokacka, w najbardziej obciążonym sprawami frankowymi Sądzie Okręgowym w Warszawie, doręczenie odpisu pozwu bankowi następuje często po roku od momentu wniesienia pozwu. A złożony wraz z pozwem wniosek o udzielenie zabezpieczenia jest często rozpoznawany nawet już po miesiącu, ponieważ zgodnie z art. 737 k.p.c. podlega on rozpoznaniu bezzwłocznie, nie później niż w ciągu tygodnia od wpływu do sądu. To oznacza, że jeśli pełnomocnik banku nie wniesie zażalenia na to postanowienie, to uprawomocni się znacznie szybciej niż sąd doręczy bankowi odpis pozwu. – Proponowane rozwiązanie, zamiast poprawić, może zatem w praktyce pogorszyć sytuację konsumentów ubiegających się o zabezpieczenie. Dlatego adwokaci proponują, by obowiązek spełniania przez konsumenta świadczeń wynikających z umowy kredytu ulegał wstrzymaniu, nie od chwili doręczenia pozwanemu pozwu przez sąd, lecz już z chwilą doręczenia bankowi przez konsumenta kopii wniesionego przeciwko temu bankowi pozwu wraz z dowodem złożenia go w sądzie lub nadania do sądu pocztą. Więcej szczegółów- na 14 stronie głównego wydania.
(Źródło: „Rzeczpospolita”– 12.08.2025.).
- „Rz” w kolejnym obszernym tekście- „Kupujący mają teraz mocne karty. Łatwiej upolować okazję”- wraca do mieszkaniowego wątku. Zmęczeni czekaniem na klienta sprzedający mieszkania godzą się nawet na kilkunastoprocentowe rabaty. Ogromny wybór lokali daje też rynek pierwotny. Ceny się stabilizują. Według Otodom Analytics na siedmiu największych rynkach – w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Poznaniu, Łodzi, Trójmieście i Katowicach, w lipcu sprzedano ponad 4 tys. mieszkań. To wzrost o 32 proc. w porównaniu z czerwcem i o 59 proc. w porównaniu z lipcem ub.r. Szczególnie dobre wyniki odnotowali deweloperzy w Warszawie, Krakowie i Katowicach. W stolicy sprzedali w lipcu ponad 1,3 tys. mieszkań, o ok. 40 proc. więcej niż w czerwcu. W Krakowie liczba transakcji wzrosła o 20 proc. miesiąc do miesiąca, a w Katowicach o 25 proc. Deweloperzy zareagowali na zwiększone zainteresowanie, wprowadzając do sprzedaży 4,3 tys. mieszkań. – W efekcie mimo dobrej lipcowej sprzedaży, na czterech rynkach – trójmiejskim, poznańskim, wrocławskim i katowickim, lokali wprowadzonych było więcej niż sprzedanych – mówi. Pod koniec lipca oferta na siedmiu największych rynkach osiągnęła rekordowy poziom 63 tys. mieszkań. Na wybór nie mogą narzekać także kupujący lokale z drugiej ręki. GetHome.pl podaje, przywołując dane przeszukiwarki portali nieruchomości Adradar, że pod koniec lipca było ok. 152 tys. unikatowych ofert sprzedaży mieszkań w całym kraju, nieco ponad 1 proc. mniej niż miesiąc wcześniej i o 3 proc. mniej niż w analogicznym okresie rok temu. W lipcu na rynku wtórnym pojawiło się 33,5 tys. nowych ofert, o 8 proc. więcej niż w czerwcu. Wycofano zaś ok. 35,5 tys. ofert, o 6 proc. więcej miesiąc do miesiąca i o 3 proc. więcej rok do roku. Może to świadczyć o ożywieniu sprzedaży mieszkań z drugiej ręki. Przyczyniła się do tego kolejna obniżka stóp procentowych, a w konsekwencji poprawa dostępności kredytów. Poza tym Ministerstwo Technologii i Rozwoju ostatecznie zrezygnowało z programu dopłat do kredytów, z których mieli skorzystać kupujący mieszkania na rynku wtórnym. Odwlekanie zakupów w oczekiwaniu na ten program przestało mieć sens. Jak dalej czytamy, oceniając perspektywy rynku deweloperskiego w kolejnych miesiącach, trzeba zachować ostrożność. Choć lipcowe dane o sprzedaży mogłyby sugerować, że rynek wchodzi w fazę ożywienia, warto traktować ten wynik jako sygnał, a nie potwierdzenie trwałego zwrotu trendu. Jednak dwie obniżki stóp i perspektywy kolejnych powodują, że klienci wracają na rynek. Mimo sezonu wakacyjnego widać wzrost zainteresowania ofertami, które w kolejnych tygodniach może przełożyć się na transakcje- odnotowano na 18 stronie części ekonomicznej głównego wydania.
(Źródło: „Rzeczpospolita”– 12.08.2025.).
- „Dziennik Gazeta Prawna” zauważa natomiast: „Mieszkalnictwo zeszło z frontu walk koalicyjnych”. Po rekonstrukcji rządu temperatura sporów o mieszkalnictwo wewnątrz koalicji prawdopodobnie spadnie. Formalne obniżenie rangi tego wycinka gospodarki nie musi być złą informacją- twierdzi Kazimierz Kirejczyk, ekspert branży mieszkaniowej JLL Polska. Odpowiadając na pytanie, jak zachowuje się dziś rynek mieszkań, zauważa: Od pięciu kwartałów obserwujemy stabilne wyniki sprzedaży na dość niskim poziomie, porównywalnym do lat 2013–2014. Jednocześnie rynek notuje w każdym kolejnym kwartale sporą nadwyżkę liczby mieszkań wprowadzanych do sprzedaży. W II kw. na sześciu największych rynkach w Polsce sprzedano 10 tys. lokali, a na rynek wprowadzono 12,3 tys., czyli o 20 proc. więcej, niż wyniósł popyt. W związku z tym oferta cały czas rośnie i jest dziś rekordowa – poprzedni szczyt, na poziomie 56,7 tys. mieszkań w top sześciu miastach, mieliśmy w II kw. 2012 r. Obecnie liczba oferowanych lokali wzrosła do 61,7 tys. W jego ocenie, dwie główne grupy nabywców czekają, by „wejść do gry”. Pierwsza grupa to klienci gotówkowi, którzy mają oszczędności wystarczające na zakup nieruchomości bez wspomagania się kredytem. Druga to ci, którzy czekają na dalszy spadek oprocentowania kredytów w ślad za spadającą inflacją i zapowiadanymi obniżkami stóp procentowych przez NBP. Pełny tekst rozmowy- na piątej stronie głównego wydania.
(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 12.08.2025.).
- „DGP” w innym miejscu zastanawia się: „Jaki będzie rachunek za zieloną energię?”. W optymistycznym scenariuszu przedstawionym przez Ministerstwo Klimatu ambitna transformacja doprowadzi nas do 30-proc. spadku rachunków za energię. Problem? To może być zbyt optymistyczny scenariusz. W najbardziej ambitnym scenariuszu, zwanym w projekcie Krajowego Planu w dziedzinie Energii i Klimatu (KPEiK) scenariuszem aktywnej transformacji (WAM), obniżki mają wynieść nawet ok. 30 proc. w 2040 r. W przypadku wolnego tempa zmian w energetyce (scenariusz WEM) będzie to 7–10 proc. Problem? Prognozowany spadek cen opiera się na wielu założeniach. Wyliczenia powstały w ministerstwie klimatu na bazie uśrednionych kosztów wytwarzania energii elektrycznej, obejmujących koszty inwestycyjne, stałe, zmienne i środowiskowe. Do tego dodano koszty związane z koniecznością utrzymania odpowiednich rezerw mocy i elastyczności systemu (w tym np. koszty związane z rozwojem i modernizacją infrastruktury sieciowej), a także opłaty przesyłowe i dystrybucyjne. Uwzględniono też stosowany obecnie sposób opodatkowania- czytamy. Więcej dla zainteresowanych- na drugiej stronie głównego wydania.
(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 12.08.2025.).
- „DGP” informuje też: „Nowy impet dla inwestycji”. We wrześniu miną dwa lata, odkąd prawo pozwala na realizację inwestycji na podstawie zintegrowanego planu inwestycyjnego (ZPI), ale przykładów jego zastosowania wciąż jest niewiele. Taką możliwość dała nowelizacja ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. To narzędzie planistyczne może być wykorzystywane pod budowę mieszkań, inwestycje przemysłowe, usługowe i odnawialne źródła energii. Tyle że ZPI wciąż nie dorobiło się żadne duże miasto. W Polsce jak dotąd przyjęto 16 ZPI i to głównie w mniejszych miejscowościach, takich jak Goczałkowice-Zdrój, Bolkowie, Bolków i Długołęka. Z większych ośrodków ZPI przyjął Płock. Przygotowany przez rząd projekt nowelizacji ustawy planistycznej, który trafił do Sejmu, dotyczący sporządzania ZPI, może zwiększyć dynamikę, ale nie jest bez wad. Po stronie gminy zakłada dobrowolność, a nie obowiązek działania. Zgodnie z nim gminy będą miały możliwość, a nie obowiązek, określenia w drodze uchwały zakresu postanowień umów urbanistycznych zawieranych przy sporządzaniu ZPI. Widać już, na podstawie złożonych przez inwestorów wniosków, że samo uzgodnienie umowy urbanistycznej to trudny i długotrwały proces. ZPI można realizować zarówno na terenach, dla których jest przyjęty miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, jak i tam, gdzie go nie ma. Inwestor w zamian za to, że gmina zgodzi się na realizację inwestycji głównej, jest zobowiązany do sfinansowania lub współfinansowania inwestycji uzupełniającej, która ma służyć inwestycji głównej. Zakres tych zobowiązań strony ustalają w umowie urbanistycznej. j zmian? Eksperci wskazują, że dla upowszechnienia ZPI przydałoby się więcej zmian. – Poszerzenie definicji uzupełniającej jest bardzo potrzebne. Może się przecież zdarzyć, że realizacja inwestycji na podstawie ZPI jest planowana na terenie, gdzie nie brak szkoły, przedszkola, parku, drogi czy infrastruktury technicznej. Wtedy inwestor jest zmuszony szukać z gminą na siłę rozwiązania, podczas gdy istnieją takie potrzeby w innym miejscu, w którym dziś, z powodu wymogu powiązania inwestycji głównej z uzupełniającą, nie mogą tego zrealizować. Więcej szczegółów- na pierwszej stronie głównej wkładki prawnej.
(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 12.08.2025.).
- „DGP” informuje również: „Polskie zwolnienie kolejowe było zgodne z prawem UE. Teraz mogą być spory o odsetki”. Zwolnienie z podatku od nieruchomości dla gruntów, budynków i budowli wchodzących w skład infrastruktury kolejowej, udostępnianej licencjonowanym przewoźnikom kolejowym, nie było w latach 2017–2021 niedozwoloną pomocą publiczną – orzekł NSA w dwóch wyrokach. To pierwsze orzeczenie polskiego sądu wdrażające tezy wyroku TSUE z 29 kwietnia 2025 r. w sprawie C-453/23. Unijny trybunał orzekł wtedy, że zwolnienie z podatku od nieruchomości dla gruntów, budynków i budowli wchodzących w skład infrastruktury kolejowej, która jest udostępniana przewoźnikom kolejowym, było zgodne z prawem UE. To oznacza, że gminy będą musiały zwrócić nadpłaty w podatku od nieruchomości. Zdaniem ekspertów podatnicy w wielu przypadkach mają podstawy do żądania odsetek. Niekiedy mowa o milionowych kwotach. Już teraz natomiast na wokandę NSA trafiły sprawy innych podatników. Obie dotyczyły spółek, które na podstawie umowy z licencjonowanym przewoźnikiem kolejowym udostępniały mu grunty i budowle wchodzące w skład bocznicy kolejowej. W obu sprawach lokalne organy podatkowe odmówiły prawa do zwolnienia z podatku od nieruchomości, sięgając po ten sam argument – że zwolnienie, gdyby zostało przyznane, miałoby charakter pomocy publicznej, a art. 7 ust. 1 pkt 1 lit. a ustawy o podatkach i opłatach lokalnych nie był zgłoszony do KE, co wyklucza możliwość jego zastosowania. W jednej z tych spraw warszawski WSA orzekł – jeszcze przed wyrokiem TSUE – że spółce należało się zwolnienie . Tak samo stwierdził sąd kasacyjny. Więcej- na trzeciej stronie głównej wkładki prawnej.
(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 12.08.2025.).
- „Kurier Szczeciński” poinformował: „Remont filarów modernistycznej willi zakończono. Już lśni w słońcu”. Zakończyły się prace przy odnowie ryglowej konstrukcji elewacji frontowej zabytkowej willi przy al. Wojska Polskiego 69 w Szczecinie. Teraz można w pełni podziwiać jej wyjątkowy detal – tysiące drobnych, lśniących w słońcu kawałków szkła wkomponowanych w tynk. Ze względu na wpis obiektu do Gminnej Ewidencji Zabytków, remont odbywał się pod ścisłym nadzorem Miejskiego Konserwatora Zabytków. Konieczne było rozebranie i ponowne odtworzenie konstrukcji oraz historycznej wyprawy tynkarskiej. Najtrudniejszym etapem było dobranie odpowiedniej konsystencji i składu tynku, by wiernie odtworzyć oryginalny efekt z okresu modernizmu. Prace rozpoczęto od szczegółowych badań laboratoryjnych próbek istniejącej wyprawy. Na tej podstawie określono składniki – w tym tynk mineralny z dodatkiem mini i drobnego szkła – a następnie wykonano serię próbnych mieszanek. Każda z nich była oceniana przez Konserwatora Zabytków, który wskazywał ewentualne korekty. Po zaakceptowaniu ostatecznej wersji przystąpiono do tynkowania ryglowej konstrukcji żelbetowej. Inwestycję, zleconą przez Zarząd Budynków i Lokali Komunalnych, zrealizowało konsorcjum firm ZAR -TECH oraz Zakład Ogólnobudowlany Handel PREFABUD IX. Całkowity koszt wyniósł 320 090 zł. Willa powstała w1876 roku w stylu neoklasycznym. Po licznych przebudowach w 1928 roku zyskała swoją obecną, modernistyczną, kubiczną formę- odnotowano na drugiej stronie „Kuriera”.
(Źródło: „Kurier Szczeciński”- 12.08.2025.).