Wtorek, 11 sierpień 2026
- „Prawo co dnia” we wtorkowej „Rzeczpospolitej” odnotowuje: „Najem na doby z prostym podatkiem? Skarbówka może zmienić zasady”. Fiskus przyznaje, że właściciel wynajmowanego krótkoterminowo mieszkania nie musi zakładać firmy i ma prawo rozliczać przychody zwykłym ryczałtem. Ale urzędnicy mogą zmienić zdanie, jak wejdą nowe przepisy – przestrzegają eksperci. Budzące duże kontrowersje przepisy o uporządkowaniu najmu krótkoterminowego (nad którymi pracuje Sejm) mogą spowodować też spore zamieszanie w podatkach. Pojawiają się już głosy, że przychody z wynajmu mieszkań czy domów na doby nie będą mogły być opodatkowane zwykłym prostym ryczałtem, jako tzw. najem prywatny. Właściciel będzie musiał założyć działalność gospodarczą i rozliczać się tak jak przedsiębiorca. Czy faktycznie jest takie ryzyko? Zdaniem doradców podatkowych, przepisy o najmie krótkoterminowym nie zmieniają nic w ustawach podatkowych. Ale mogą być pretekstem dla skarbówki do zmiany poglądów. Od kilku lat fiskus pozwala, aby właściciel mieszkania sam decydował o tym, jak opodatkować przychody z najmu. – Dotyczy to także tzw. najmu krótkoterminowego, czyli na doby albo tygodnie. Przychody z tego tytułu można rozliczać prywatnie i płacić od nich zryczałtowany podatek (8,5 proc., a po przekroczeniu 100 tys. zł przychodu rocznie 12,5 proc.). Skarbówka nie zmusza wynajmujących do zakładania działalności gospodarczej, nawet jak mają kilka/ kilkanaście mieszkań i korzystają z platform. Co budzi niepokój wynajmujących? Nowelizacja ustawy o usługach hotelarskich. Wprowadza ona m.in. nową definicję takich usług. Będzie to „krótkoterminowe, trwające krócej niż 30 dni jednorazowo w stosunku do jednego klienta, ogólnie dostępne wynajmowanie domów, mieszkań, pokoi, miejsc noclegowych, miejsc na ustawienie namiotów lub przyczep samochodowych oraz świadczenie, w obrębie obiektu, usług z tym związanych”. Oznacza to, jak poinformował rząd po przyjęciu projektu, że „usługi hotelarskie będą obejmować także wynajem krótkoterminowy mieszkań, np. na kilka dni”. Usługi hotelarskie to działalność gospodarcza. Co o tym myślą doradcy podatkowi? Wskazują, że nowe przepisy nie powinny automatycznie wykluczać opodatkowania wynajmu na doby prywatnym ryczałtem. Wojciech Jasiński zwraca uwagę, że proponowana definicja usług hotelarskich nie różni się bardzo od obecnej. Jest tylko doprecyzowanie, że trwają „krócej niż 30 dni jednorazowo w stosunku do jednego klienta”. W ich ocenie tak naprawdę fiskus mógłby już na podstawie obecnej definicji uznawać krótkoterminowy najem za usługi hotelarskie. Skoro teraz tego nie robi, to może nie będzie też robił w przyszłości. Eksperci są jednak zgodni, że nowe przepisy mogą sprowokować fiskusa do zmiany stanowiska. Wynajmujących czekają nowe obowiązki, a to argument za tym, że zarabiają w sposób zorganizowany, czyli prowadzą działalność gospodarczą. Więcej szczegółów- na 11 stronie głównego wydania.
(Źródło: „Rzeczpospolita”– 11.08.2026.).
- „Prawo co dnia” zauważa też: „Wyższy podatek dla trucicieli może naruszać konstytucję”. Wprowadzenie wyższych stawek podatku od nieruchomości dla obszarów z dużą emisją gazów czy hałasu, gdy problem występuje też w innych częściach miasta, narusza zasadę równości. Taka przestroga dla samorządowców, którzy chcą skorzystać z prawa do różnicowania stawek podatku od nieruchomości płynie z najnowszego orzeczenia Naczelnego Sądu Administracyjnego. Sprawa dotyczyła Ostrołęki. Jej radni w listopadzie 2022 r. podjęli uchwałę dotyczącą określenia wysokości stawek podatku od nieruchomości na terenie miasta. Podstawą był art. 18 ust. 2 pkt 8 ustawy o samorządzie gminnym w związku z art. 5 ust. 1, 2, 3 i 4 ustawy o podatkach i opłatach lokalnych. A jednym z rozwiązań było wprowadzenie wyższych stawek na obszarach zanieczyszczających środowisko przez emisję śmierdzących gazów i hałas oraz generujących zwiększony ruch ciężarowy. To nie spodobało się trzem spółkom. Zarzuciły, że uchwała nie realizuje założonego celu, bo wyznaczony w jej załączniku obszar pomija tereny, na których działalność prowadzą inni podatnicy kwalifikujący się jako truciciele środowiska. Jedna z nich zaś wskazała, że podwyższoną stawką podatku nie został objęty jej konkurent. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie częściowo unieważnił sporną uchwałę. Co prawda stwierdził, że gminy mają swobodę ustalania obciążeń podatkowych i mogą realizować własną politykę lokalną. Zasadniczo zaś jedynym ustawowym ograniczeniem jest zakaz przekraczania maksymalnych stawek. Niemniej WSA zgodził się, że w spornym przypadku różnicowanie stawek podatku doprowadziło do nierównego potraktowania podatników należących do tej samej kategorii. Ostatecznie przegraną samorządowców przypieczętował NSA. Przypomniał, że zgodnie z art. 5 ust. 2 i 3 ustawy o podatkach i opłatach lokalnych rada gminy jest upoważniona do różnicowania stawek podatku. Niemniej w jego ocenie, jeżeli na taki krok się decyduje, czyli odstępuje od klasycznej równości, to różnice muszą być przemyślane i pieczołowicie uzasadnione nie tylko w sensie formalnym. Więcej- także na 11 stronie głównego wydania.
(Źródło: „Rzeczpospolita”– 11.08.2026.).
- „Prawo co dnia” w innym miejscu zamieszcza tekst: „Wydatki na nowy budynek rozliczane przez pół życia. Zmian nie będzie”. Przedsiębiorcy inwestujący w nieruchomości – hale, warsztaty, biura – muszą je amortyzować. Odpisy zaliczają do kosztów uzyskania przychodów. Ale aż przez 40 lat. wydatki na nabycie bądź wytworzenie firmowych środków trwałych są kosztem uzyskania przychodów poprzez odpisy amortyzacyjne. Ustawy o PIT i o CIT określają okresy amortyzacji. Dla nieruchomości niemieszkalnych (bo mieszkalnych nie można amortyzować) wynoszą zasadniczo one aż 40 lat. Co na to fiskus? Potwierdził, że dla budynków niemieszkalnych roczna stawka amortyzacyjna wynosi 2,5 proc., w związku z czym podstawowy okres amortyzacji to 40 lat. „Przyjęcie takiego rozwiązania jest podyktowane okolicznością, że środki trwałe będące nowymi budynkami niemieszkalnymi charakteryzują trwałość i długi okres zużywania się. Z tego względu okres amortyzacji jest rozciągnięty w czasie, żeby odzwierciedlać ich faktyczne zużycie” – argumentuje Ministerstwo Finansów. I dodaje, że nie pracuje nad zmianami. Resort przypomina też o wyjątkach. Przykładowo, niektórzy przedsiębiorcy (mikro, mali i średni), mogą rozliczać szybciej nieruchomości wybudowane w gminach, w których jest wysokie bezrobocie. „Okres amortyzacji nie może być krótszy niż 10 lat (bezrobocie od 120 proc. do 170 proc.) albo 5 lat (bezrobocie powyżej 170 proc.)” – tłumaczy ministerstwo. Inny przykład to używane bądź ulepszone środki trwałe. Można dla nich ustalić indywidualne stawki. Ministerstwo wspomina też o garażach podziemnych (roczna stawka amortyzacyjna to 4,5 proc.) oraz o trwale związanych z gruntem kioskach towarowych o kubaturze poniżej 500 m3 (stawka wynosi 10 proc.)- odnotowano na 13 stronie głównego wydania.
(Źródło: „Rzeczpospolita”– 11.08.2026.).
- „Rz” informuje też: „Duży ruch u deweloperów. Klienci boją się podwyżek”. W lipcu na siedmiu największych rynkach deweloperzy sprzedali niemal 4,4 tys. mieszkań, o 36 proc. więcej niż przed rokiem. Jak wynika z barometru cen mieszkań przygotowanego przez portal Tabelaofert, największe zmiany widać w Poznaniu. W lipcu klienci kupili tam ponad dwa razy więcej lokali niż w czerwcu. W ocenie analityków skala odbicia jest imponująca, ale trzeba pamiętać, że czerwiec na poznańskim rynku był wyjątkowo słaby. Sprzedaż spadła wtedy o ponad 40 proc. Lipcowy wynik oznacza przede wszystkim powrót klientów po bardzo słabym początku wakacji. Mocne odbicie odnotowano także w Trójmieście i Katowicach, gdzie sprzedaż nowych mieszkań w ujęciu miesięcznym wzrosła o niemal 50 proc. Słabiej wypadły Warszawa i Kraków. W stolicy liczba kupionych mieszkań nieznacznie spadła, w Krakowie spadek wyniósł kilkanaście procent. Rosnąca sprzedaż nowych mieszkań może mieć związek nie tylko z warunkami finansowania, lecz również z coraz silniejszą obawą klientów przed wzrostem cen. Mimo zapewnień polityków, że rynek został uporządkowany, a oferta lokali jest dziś bardzo szeroka, nabywcy wciąż patrzą w przyszłość z niepewnością. Przez kilka miesięcy część klientów odkładała zakupy mieszkań, licząc na kolejne obniżki stóp. – Ostatnie dane pokazują, że warunki finansowania nie poprawiają się już tak jednoznacznie. Średnie oprocentowanie nowych kredytów mieszkaniowych wzrosło z 5,9 proc. w marcu do 6,1 proc. w lipcu. To niewielka zmiana, ale dla kupujących jest ważnym sygnałem. Pod koniec lipca na siedmiu największych rynkach było do kupienia 70 tys. nowych mieszkań. Coraz większą część oferty stanowią lokale gotowe do odbioru – to już 25,6 proc. Najwyższy udział gotowych lokali odnotowano w Łodzi, gdzie zbliża się on do 40 proc., w Katowicach gotowe jest co trzecie oferowane mieszkanie. Najmniejszy udział takich lokali jest w Trójmieście – ok. 15 proc. oferty. Dzięki dużej podaży ceny mieszkań, mimo dobrej sprzedaży, są stabilne. Średnia cena mieszkań deweloperskich na siedmiu największych rynkach w lipcu to 16 117 zł za mkw., zaledwie o 0,2 proc. więcej niż w czerwcu. Od początku roku wzrost wyniósł 2,3 proc., co potwierdza, że mimo poprawy koniunktury rynek jest nadal w fazie stabilizacji. Więcej szczegółów- na 16 stronie części ekonomicznej głównego wydania.
(Źródło: „Rzeczpospolita”– 11.08.2026.).
- „Dziennik Gazeta Prawna” zamieszcza z kolei tekst: „Wrzutka dla deweloperów”. Rząd miał siedem lat, by przygotować nowe warunki techniczne dla budynków. Nie zrobił tego, a teraz ratuje się wrzutką budzącą wątpliwości konstytucjonalistów. Prace nad nowymi warunkami technicznymi dla budynków mieszkaniowych wciąż trwają, choć przepisy mają wejść w życie już za nieco ponad miesiąc. Inwestorzy praktycznie nie będą mieli czasu na przygotowanie się do zmian. Żeby uniknąć paraliżu, pojawiła się wrzutka, która ma im zapewnić oddech. Rządzący boją się bałaganu po 20 września. Wtedy ma wejść w życie rozporządzenie zawierające nowe warunki techniczne dla budynków mieszkalnych. Postanowili więc dać inwestorom dodatkowy czas na dostosowanie się do licznych zmian. Wystarczy, że inwestor złoży odpowiednie oświadczenie. Dzięki temu będzie mógł projektować, a następnie realizować inwestycję na starych zasadach przez kolejne 18 miesięcy. Przepisy przejściowe rozporządzenia dotyczą tylko inwestycji, w przypadku których formalności zaczęto załatwiać przed 20 września, a nie po tej dacie. Dzięki oświadczeniu będzie inaczej. Wrzutka znalazła się w nowelizacji ustawy o samorządach zawodowych architektów i inżynierów budownictwa. Nie ma nic wspólnego z warunkami technicznymi, bo dotyczy zmian w postępowaniu dyscyplinarnym dla przedstawicieli obu zawodów. Budzi to poważne wątpliwości co do jej konstytucyjności. W piątek nowelę bez poprawek zaakceptował Senat. Do wejścia przepisów w życie brakuje już tylko podpisu prezydenta. Co ciekawe, nie zakończyły się też jeszcze prace nad samym rozporządzeniem. W poniedziałek trafiło ono dopiero do notyfikacji. Wrzutka wprowadza więc zmiany do przepisów, których jeszcze nie ma. Prawnicy i deweloperzy zgodnie twierdzą, że trzeba na to przymknąć oko, bo propozycja jest potrzebna. Jednocześnie przyznają, że coraz częściej gasimy w ten sposób regulacyjne pożary- odnotowano na pierwszej stronie głównego wydania.
(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 11.08.2026.).
- „DGP” kontynuuje wątek w kolejnym tekście: „Poselska wrzutka ratuje budowy”. Inwestorzy przez półtora roku będą mogli nadal stosować obecne zasady określające wymagania dla projektowania, budowy oraz usytuowania budynków Sejm chce odroczenia wejścia w życie nowej „biblii budowlańców”, czyli rozporządzenia ministra finansów i gospodarki w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie, oraz warunków technicznych użytkowania budynków mieszkalnych. W tym celu posłowie przyjęli poprawkę, zgodnie z którą inwestorzy, którzy będą chcieli, aby do ich inwestycji były nadal stosowane obecne przepisy, będą mogli złożyć odpowiednie oświadczenie. Omawiane rozwiązanie znalazło się w nowelizacji ustawy z 31 lipca 2026 r. o samorządach zawodowych architektów i inżynierów budownictwa. W trakcie prac nad ustawą toczonych w sejmowej komisji infrastruktury zasugerowano dodanie do prawa budowlanego rozdziału 10a pt. „Przepisy epizodyczne”. Poprawkę podrzuciło posłom Ministerstwo Rozwoju i Technologii, a Sejm ją przyjął. Teraz cała ustawa czeka na podpis prezydenta. Wprowadzone tą drogą przepisy epizodyczne są ściśle powiązane z projektem rozporządzenia w sprawie warunków technicznych. To ostatnie ma wejść w życie 20 września br., ale prace nad nim wciąż trwają. Wspomniany rozdział pozwoli inwestorom przez 18 miesięcy liczonych od 20 września 2026 r. korzystać z obecnych warunków technicznych. Będzie można na ich podstawie przygotować projekty, składać wnioski o pozwolenie na budowę oraz zgłoszenia budowy. Warunkiem będzie złożenie przez inwestora oświadczenia o stosowaniu dotychczasowych przepisów. Po dopełnieniu tego warunku inwestor będzie mógł także przygotować projekt techniczny według obowiązujących zasad. Będzie to również dotyczyć dokumentów legalizacyjnych. Stare przepisy będą stosowane także do decyzji administracyjnych dotyczących całej inwestycji. Przepisy epizodyczne nie służą więc ochronie postępowań już wszczętych. Wprowadzają natomiast dodatkowy, fakultatywny mechanizm, który ma złagodzić skutki nagłego wejścia w życie nowych, bardziej rygorystycznych wymagań technicznych wobec projektów budowlanych, których inwestorzy nie zdążyli formalnie rozpocząć przed 20 września 2026 r., choć przygotowywali je jeszcze na podstawie dotychczasowych warunków technicznych. Więcej- na czwartej stronie głównej wkładki prawnej.
(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 11.08.2026.).
- „DGP” informuje również: „Syndycy z ogłoszeniami w portalu KAS. Na sprzedaż przyjdzie poczekać”. Syndyk będzie mógł publikować ogłoszenia o sprzedaży z wolnej ręki w portalu eLicytacje KAS. Ministerstwo Sprawiedliwości odmówiło wprowadzenia obowiązku korzystania z portalu, a sama sprzedaż za jego pośrednictwem ma być możliwa dopiero w drugim etapie integracji systemów. Resort odpowiedział na uwagi do projektu nowelizacji prawa upadłościowego (UDER66), zgłoszone na Stałym Komitecie Rady Ministrów. Projekt ten dodaje do ustawy z 28 lutego 2003 r. – Prawo upadłościowe jeden przepis: art. 311a. Syndyk będzie mógł publikować w Portalu eLicytacje KAS ogłoszenia o sprzedaży z wolnej ręki nieruchomości, ruchomości, wierzytelności i innych praw majątkowych z masy upadłości oraz inne dokumenty dotyczące takiej sprzedaży – w obu przypadkach bez danych osobowych. Publikacja ma wymagać uwierzytelnienia przez system obsługujący postępowanie sądowe, czyli Krajowy Rejestr Zadłużonych. Portal eLicytacje KAS to rządowy serwis prowadzony przez Krajową Administrację Skarbową, w którym od 1 lipca 2026 r. publikowane są ogłoszenia o sprzedaży majątku zajętego w egzekucji administracyjnej. Zastąpił rozproszone obwieszczenia na stronach BIP izb administracji skarbowej – dziś zamieszcza je w nim 366 urzędów skarbowych z całego kraju. Można tam kupić ruchomości, m.in. pojazdy, papiery wartościowe i nieruchomości. Od 21 lipca odbywają się licytacje elektroniczne, a od 31 lipca urzędy prowadzą przez portal także sprzedaż z wolnej ręki. Przeglądanie ogłoszeń i obserwowanie licytacji nie wymaga logowania ani zakładania konta. Podstawą działania portalu jest ustawa z 15 maja 2026 r. o zmianie ustawy o postępowaniu egzekucyjnym w administracji. W toku prac nad projektem koordynator Oceny Skutków Regulacji postulował, by korzystanie z portalu było dla syndyków obligatoryjne. MS odmówiło. Jak wskazało w piśmie z 3 sierpnia, zawężenie syndykom możliwości ogłaszania jedynie do Portalu eLicytacje byłoby sprzeczne z celem projektu, czyli dotarciem do najszerszego kręgu nabywców. Resort dopuszcza powrót do tematu wraz z poszerzeniem funkcjonalności portalu o samą sprzedaż. Więcej dla zainteresowanych- na pierwszej stronie głównej wkładki prawnej.
(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 11.08.2026.).
- W „DGP” czytamy również: „VAT od zakwaterowania ukraińskich uchodźców. Spór coraz głośniejszy”. Fiskus uważa, że hotele i pensjonaty powinny były odprowadzić VAT od pieniędzy, które dostały za zakwaterowanie ukraińskich uchodźców. Sprawa nie jest jednak oczywista, mają się do niej odnieść unijny trybunał oraz Komisja Europejska. Interweniują też parlamentarzyści. O problemie stało się głośno, gdy w lipcu 2026 r. prasa (w tym Wyborcza.biz) opisała kłopoty właściciela hotelu Mieszko. W ślad za tym sprawą zainteresowało się wielu parlamentarzystów, którzy wystąpili do Ministerstwa Finansów z pytaniami o skalę problemu, o to, ilu przedsiębiorców zostało objętych kontrolami, jakie jest stanowisko resortu w tej sprawie i czy rozważa on zmianę przepisów, tak, aby przedsiębiorcy nie musieli płacić VAT. Problem dotyczy przedsiębiorców, którzy po wybuchu wojny za wschodnią granicą udzielili uchodźcom zakwaterowania i wyżywienia. Otrzymali na to pieniądze na podstawie specustawy, czyli ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy w związku z konfliktem zbrojnym na terytorium tego państwa. Pieniądze mogły dostać zarówno gospodarstwa domowe (ich problem VAT nie dotyczy), jak i przedsiębiorcy, w tym prowadzący hotele i pensjonaty. W celu uzyskania dofinansowania należało zawrzeć umowę z urzędem wojewódzkim (art. 12 specustawy) albo złożyć wniosek (art. 13 specustawy). Podstawowa kwota ryczałtowa wynosiła 40 zł za osobę dziennie. Czy od tych kwot trzeba było odprowadzać VAT? Na to pytanie nie ma jasnej odpowiedzi. Zasadniczo do wspomnianej specustawy nie wprowadzono ustawowego zwolnienia dla odpłatnych usług zakwaterowania i wyżywienia świadczonych na podstawie umów zawartych z wojewodami. Minister finansów wprowadził natomiast nowelizacją rozporządzenia z 25 marca 2020 r. czasową stawkę 0 proc. dla nieodpłatnych dostaw towarów (art. 7 ust. 2 ustawy o VAT) oraz nieodpłatnego świadczenia usług (art. 8 ust. 2 ustawy o VAT), ale wyłącznie dokonywanych na rzecz Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych, podmiotów leczniczych, jednostek samorządu terytorialnego. Potem rozwiązanie to zostało przedłużone na 2023 r. Według organów podatkowych przepisy tego rozporządzenia nie miały zastosowania, gdy pomoc uchodźcom była świadczona na podstawie umowy z wojewodą. Od wypłaconych przez wojewodę pieniędzy fiskus zażądał VAT. Taką decyzję otrzymał również właściciel hotelu Mieszko, który zgodnie z umową podpisaną z urzędem wojewódzkim dostał 70 zł brutto za dobowe zakwaterowanie i wyżywienie jednej osoby. Więcej szczegółów- na drugiej stronie głównej wkładki prawnej.
(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 11.08.2026.).
- „DGP” informuje też: „Darowizna od rodziców jest bez podatku, nawet wtedy gdy trafia na konto sprzedawcy”. Nawet jeśli rodzice przeleją pieniądze bezpośrednio na rachunek podmiotu, który sprzedaje nieruchomość ich synowi, nie wyklucza to zwolnienia z podatku od spadków i darowizn – orzekł Naczelny Sąd Administracyjny. To kolejny wyrok potwierdzający, że liczą się dokumenty. Jeżeli jednoznacznie wskazują one, że środki zostały przekazane na rzecz obdarowanego, to spełniony jest warunek zwolnienia, o którym mowa w art. 4a ust. 1 pkt 2 ustawy o podatku od spadków i darowizn. Wcześniej orzekł tak w swoich wyrokach Naczelny Sąd Administracyjny. Najnowsza sprawa dotyczyła podatnika, któremu rodzice podarowali 200 tys. zł na zakup udziału w domu, który wspólnie nabywali. Umowę darowizny zawarto u notariusza, ale rodzice nie przelali pieniędzy na rachunek syna. Przekazali je bezpośrednio na konto tego, kto sprzedawał dom. W tytule przelewu wyraźnie wskazali, że 200 tys. zł jest zapłatą za udział w domu nabywany przez syna. Mężczyzna był przekonany, że nie musi płacić podatku od darowizny. Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej uznał jednak, że nie zostały spełnione warunki określone w art. 4a ust. 1 pkt 2 ustawy. Zgodnie z tym przepisem konieczne jest udokumentowanie przekazania środków na rachunek płatniczy obdarowanego. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie stanął po stronie podatnika. Stwierdził, że celem obowiązku udokumentowania darowizny nie jest wymuszanie określonej techniki przekazania pieniędzy. NSA utrzymał jego wyrok w mocy. W jego ocenie zarówno przelew na konto obdarowanego, jak i ten bezpośrednio na rachunek wierzyciela obdarowanego w jednakowym stopniu pozwalają ustalić przepływ środków oraz strony transakcji- czytamy na trzeciej stronie głównej wkładki prawnej.
(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 11.08.2026.).
- „Firma i Prawo” w „DGP” zamieszcza z kolei tekst: „Spółdzielnia mieszkaniowa może rozłożyć walne zgromadzenie na kilka dni”. W zawiadomieniu można przypisać poszczególne punkty porządku obrad do konkretnych dat i godzin. Nie będzie to podział na części, jeżeli każdy członek może uczestniczyć we wszystkich zaplanowanych sesjach, a nad każdą uchwałą głosuje się tylko raz. Walne zgromadzenie spółdzielni mieszkaniowej potrafi trwać wiele godzin. Członkowie wiedzą, kiedy się zacznie, lecz nie mają informacji, o której porze przyjdzie kolej na interesującą ich sprawę. Czekają więc na dyskusję o remoncie, podziale nadwyżki albo odwołaniu członka rady nadzorczej, a gdy wreszcie dany punkt trafia pod obrady, część osób zdążyła już wrócić do domu. Takie posiedzenie bardziej przypomina rodeo niż uporządkowane obrady najwyższego organu spółdzielni. Rozwiązaniem może być szczegółowy harmonogram. Spółdzielnia wskazuje w nim nie tylko datę rozpoczęcia zgromadzenia, lecz także dni i godziny, w których będą omawiane kolejne sprawy. Członkowie wiedzą wtedy, kiedy warto się pojawić na sali, a obrady można rozłożyć na kilka dni. Przepisy tego nie zabraniają. Trzeba tylko odróżnić zgromadzenie prowadzone przez kilka dni od walnego zgromadzenia podzielonego na części. To nie jest to samo. Lektura dla zainteresowanych- na drugiej i trzeciej stronie dodatku.
(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 11.08.2026.).