Wtorek, 1 wrzesień 2026

  • Wtorkowa „Rzeczpospolita” odnotowuje: „Wzrost rośnie, inflacja niestety też”. Mimo konfliktu w Zatoce Perskiej polska gospodarka urosła w drugim kwartale o 3,9 proc. r./r., nieco mocniej od prognoz i wcześniejszego szacunku GUS. Gorzej wygląda inflacja, która w sierpniu wzrosła do 3,4 proc., najwyższego poziomu od ponad roku. Wzrost PKB przyspieszył względem pierwszego kwartału, gdy wyniósł 3,5 proc. r/r. Co więcej, o ile w pierwszych trzech miesiącach roku polska gospodarka urosła o 0,6 proc. wobec ostatniego kwartału 2025 r., o tyle w drugim kwartale wzrost kwartał do kwartału sięgnął już 1 proc. Struktura wzrostu pokazuje bardzo dobre wyniki inwestycji, które zwiększyły się o 8,4 proc. r/r, wobec 2,4 proc. r/r w pierwszym kwartale. To najwyższa dynamika od 2,5 roku. Prognozy analityków dla całego 2026 r. zakładają wzrost PKB w okolicach 3,5 proc. Gdyby nie wojna w Zatoce Perskiej, można byłoby po cichu liczyć nawet na wynik bliski 4 proc. O ile przedłużający się konflikt między USA a Iranem na razie nie uderza silnie w polską gospodarkę, która ma własny motor wzrostu w postaci dużych inwestycji, o tyle nie można tego powiedzieć o inflacji. W poniedziałek GUS podał w szybkim szacunku, że inflacja wzrosła w sierpniu do 3,4 proc. r/r, a więc znalazła się już blisko górnej granicy odchyleń od celu inflacyjnego NBP, który wynosi 2,5 proc. plus/minus 1 pkt. proc. To odczyt wyraźnie wyższy od lipcowego, gdy inflacja wynosiła 3 proc., oraz czerwcowego, gdy sięgała 2,5 proc. Był to zarazem najwyższy poziom od czternastu miesięcy. Dane istotnie przebiły też średnią prognoz ekonomistów dla „Rzeczpospolitej” i „Parkietu”, która wynosiła 3,1 proc. W warunkach wyraźnego wzrostu inflacji okno do ewentualnej obniżki stóp procentowych – czego na lipcowej konferencji nie wykluczał prezes NBP – wygląda na szczelnie zamknięte. Więcej szczegółów- na 19 stronie części ekonomicznej głównego wydania.

(Źródło: „Rzeczpospolita”– 01.09.2026.).

  • „Tygodnik Urzędników” w „Rz” zamieszcza z kolei tekst: „Kiedy sprzedaż udziałów w zabudowanych działkach jest zwolniona z VAT?”. Sprzedaż udziałów w zabudowanych działkach może korzystać ze zwolnienia z VAT, jeżeli spełnione są ustawowe warunki. Gmina wystąpiła z wnioskiem o wydanie interpretacji indywidualnej w celu potwierdzenia, czy planowana sprzedaż udziałów w nieruchomościach gruntowych zabudowanych, nabytych w drodze dziedziczenia na podstawie postanowienia sądu o stwierdzeniu nabycia spadku, będzie korzystać ze zwolnienia od podatku VAT. Gmina nabyła z mocy prawa, w drodze dziedziczenia, bez ponoszenia jakichkolwiek wydatków spadek po osobie fizycznej. Na spadek składały się między innymi udziały w dwóch nieruchomościach zabudowanych budynkami. Nieruchomości te były powiązane funkcjonalnie. Jedna z działek była zabudowana budynkiem gospodarczym i budynkiem mieszkalnym, który częściowo nachodził na drugą działkę. Na drugiej działce znajdował się dwukondygnacyjny budynek garażowy. Budynki zostały wybudowane wiele lat temu, a przed śmiercią osoby fizycznej były użytkowane przez spadkodawcę i pozostałych współwłaścicieli. Zdaniem gminy planowana sprzedaż udziału w nieruchomościach gruntowych zabudowanych budynkami będzie korzystać ze zwolnienia od podatku VAT. Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej w interpretacji indywidualnej z 27 kwietnia 2026 r. uznał, że stanowisko gminy jest prawidłowe. Dyrektor KIS potwierdził przy tym zasadność zastosowania przez gminę do planowanej sprzedaży udziałów w nieruchomościach zabudowanych budynkami zwolnienia od podatku na podstawie art. 43 ust. 1 pkt 10 w związku z art. 29a ust. 8 ustawy o VAT- odnotowano na drugiej stronie dodatku.

(Źródło: „Rzeczpospolita”– 01.09.2026.).

  • „Dziennik Gazeta Prawna” informuje natomiast: „Dług o włos przekroczenia progu ostrożnościowego”. Jesteśmy na granicy poziomu zadłużenia, który będzie skutkował koniecznością mocnego zaciskania pasa w finansach państwa. Państwowy dług publiczny już w tym roku przekroczy granicę 55 proc. produktu krajowego brutto, a w 2027 r. może osiągnąć 57,1 proc. PKB – wynika z uzasadnienia do przyjętego w piątek, 28 sierpnia, przez rząd projektu przyszłorocznej ustawy budżetowej. Ale dla bieżącego funkcjonowania państwa większe znaczenie ma dług pomniejszony o kwotę wolnych środków służących finansowaniu potrzeb pożyczkowych. Tak obliczane zadłużenie państwa ma w tym roku stanowić równowartość 52,2 proc. PKB, a dopiero w 2027 r. przekroczyć graniczny poziom i osiągnąć 55,9 proc. To jednak scenariusz zakładający pełne wykorzystanie limitów wydatków budżetowych. Przewidywane wykonanie jest niższe. Dług pomniejszony o wolne środki na koniec bieżącego roku ma wynieść 51,9 proc. PKB. W grudniu 2027 r. ma osiągnąć poziom 54,8 proc. PKB, czyli tuż poniżej granicy 55 proc. Dlaczego to istotne? Przekroczenie progu 55 proc. PKB skutkuje uruchomieniem procedur ograniczających dalsze zadłużenie państwa, wśród których jest przegląd wydatków finansowanych pieniędzmi z zagranicy i programów wieloletnich, wymóg przedstawienia Sejmowi programu sanacyjnego, który ma pozwolić na obniżenie relacji długu do PKB, czy też przegląd regulacji dotyczących dochodów, „w tym dotyczących stosowania stawek podatku od towarów i usług”.  Jeśli narastania zadłużenia nie uda się powstrzymać po przekroczeniu progu 55 proc., to kolejnym progiem jest konstytucyjna granica 60 proc. PKB, powyżej której obowiązuje zakaz zwiększania państwowego długu. 60 proc. PKB to również limit unijny. Odnosi się on do szerszej definicji zadłużenia obejmującego również fundusze pozabudżetowe. Ten limit przekroczyliśmy na początku 2026 r. Jak wynika z projektu budżetu, na koniec przyszłego roku tak liczone zadłużenie wyniesie 70,6 proc. PKB (lub 69,5 proc. – biorąc pod uwagę przewidywane wykonanie)- czytamy na trzeciej stronie głównego wydania.

(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 01.09.2026.).

  • „DGP” w kolejnym dodatku- „Prawnik” zamieszcza obszerny tekst: „Niska cena oferty nie będzie już razić”. Co jest rażąco tanie, a co jest tylko świetną okazją? W zamówieniach publicznych o tym zadecyduje już nie rynek, lecz zamawiający. Żadna cena nie będzie już dumpingowa z definicji, nawet jeśli będzie niższa o więcej niż 30 proc. od innych ofert i od budżetu zamawiającego. A koszty zamówienia publicznego zrealizowanego po taniości poniesiemy wszyscy. perspektywie kilku lat trzeba liczyć się z przyjęciem unijnego rozporządzenia o zamówieniach publicznych, którego przepisy będą stosowane wprost i które wprowadzi takie same regulacje w zakresie zamówień publicznych we wszystkich krajach unijnych. Pierwszy projekt rozporządzenia zostanie opublikowany we wrześniu tego roku. A tymczasem trwają prace nad kolejną nowelizacją prawa zamówień publicznych, której celem jest zmniejszenie liczby odwołań w Krajowej Izbie Odwoławczej. Ich liczba co roku bije nowe rekordy. Istotnym wątkiem odwołań jest zaś właśnie rażąco niska cena. Mowa o projekcie ustawy o zmianie ustawy – Prawo zamówień publicznych oraz ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych (UD 409). Tekst projektu, po konferencji uzgodnieniowej z 23 lipca 2026 r., w której udział wzięło ponad 100 przedstawicieli zainteresowanych podmiotów, został ostatecznie ustalony w wersji z 10 sierpnia 2026 r. Uzasadnienie projektu nowelizacji wskazuje na „zauważalny wzrost liczby odwołań zawierających zarzuty dotyczące rażąco niskiej ceny odnoszące się do kwestii formalnych” jako jedną z podstawowych przesłanek zmiany art. 224 p.z.p. W skonsolidowanej tabeli uwag z konferencji uzgodnieniowej Urząd Zamówień Publicznych powołuje się na wzrost liczby odwołań formalnych w tym obszarze jako uzasadnienie dla całej reformy. Praktycy rynku i komentatorzy konsekwentnie identyfikują rażąco niską cenę jako jeden z najczęstszych zarzutów odwoławczych. Z danych zawartych w ocenie skutków regulacji wynika, że zarzuty dotyczące rażąco niskiej ceny wystąpiły w 603 odwołaniach w 2024 r. i w 657 odwołaniach w 2025 r., przy czym ogólna liczba odwołań wniesionych do prezesa KIO wzrosła z 5060 w 2024 r. do 5986 w 2025 r., co oznacza wzrost o ok. 60 proc. w latach 2021–2025. Ale z tym koniec. wedle projektu nowelizacji zamawiający będzie oceniać realność ceny w sposób elastyczny, bez obiektywnego punktu odniesienia, jakim do tej pory było 30 proc. różnicy. Przepis art. 224 p.z.p. ma być skonstruowany analogicznie do treści przepisu dyrektywy klasycznej i nie będzie przewidywał obowiązkowego badania ceny w odniesieniu do żadnego progu. Projekt pozostawia decyzję o wszczęciu procedury wyjaśniającej wyłącznie uznaniu zamawiającego – jego ocenie, czy dana cena „wydaje się” rażąco niska lub „budzi wątpliwości”. Co istotne, samo uzasadnienie projektu (OSR) potwierdza, że mimo zniesienia ustawowego progu zamawiający nadal będą mogli pomocniczo, odpowiednio do potrzeb, kierować się dotychczasowym 30 proc. wyznacznikiem różnicy cenowej lub kosztowej, jeżeli uznają to za zasadne w konkretnym postępowaniu. Więcej dla zainteresowanych- na drugiej i trzeciej stronie dodatku.

(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”- 01.09.2026.).

  • „Głos Szczeciński” odnotował; „Mieszkańcy pękającego bloku na ul. Hożej nie zostaną bez dachu nad głową. Jest decyzja ZBiLK”. Zarząd Budynków i Lokali Komunalnych podtrzymuje decyzję o gotowości zapewnienia lokali zastępczych mieszkańcom ulicy Hożej, którzy w weekend musieli opuścić swoje lokale. Dotyczy to nie tylko lokatorów ZBiLK, ale również osób posiadających mieszkania własnościowe. Obecnie trwa szacowanie potrzeb. Lokale zostaną udostępnione na zasadach obowiązujących lokatorów lokali komunalnych. Jedna rodzina przyjęła już ofertę lokalu zamiennego, ZBiLK ma też informacje o gotowości podjęcia rozmów z kolejnymi trzema rodzinami. ZBiLK podjął również decyzję o zapewnieniu lokatorom miejsca magazynowego do przechowywania rzeczy. Wciąż nie wiadomo, kiedy zapadnie decyzja, czy blok z dwoma klatkami (9 i 11) nadaje się do remontu, czy wyburzenia. Więcej szczegółów mamy poznać w środę podczas komisji budownictwa. Chodzi o dziewięć rodzin, które jeszcze do sobotniego poranka mieszkały w bloku przy ulicy Hożej 9 i 11. W weekend zapadła decyzja, że muszą się wyprowadzić, bo budynek grozi zawaleniem. Szczególnie źle sytuacja wygląda na ścianie szczytowej klatki nr 9. Pęknięcia są już tak głębokie, że można w nie włożyć rękę. W razie katastrofy ściana mogłaby pociągnąć za sobą kolejną klatkę, czyli nr 11. Noce z soboty na niedzielę i z niedzieli na poniedziałek mieszkańcy spędzili u rodzin i w hostelach. Mieszkańcy od dwóch lat przekonywali, że z nieruchomością dzieje się coś złego. Wcześniej ją wyremontowali. Problemy wiążą z przebudową ulicy, na której ruch samochodowy ma powodować drgania i pękanie ścian. W listopadzie w sądzie ma się rozpocząć proces wspólnoty przeciwko zarządowi dróg.

Pęknięcia w bloku są wszędzie: w piwnicy, na klatkach schodowych i w mieszkaniach. W nocy z piątku na sobotę mieszkańcy zauważyli, że pęknięcia są tak duże, iż mieszkańcy musieli się ewakuować- odnotowano. 

(Źródło: „Głos Szczeciński”– 2026.09.01).

Zobacz również