Środa, 30 kwietnia 2025

„Prawo co dnia” w „Rzeczpospolitej” odnotowuje: „Kolejowe grunty mogą być zwolnione z podatku”. Nie można instrumentalnie traktować przepisów o pomocy publicznej, by tylko odmówić zwolnienia z podatku od nieruchomości. Taki jest sens wyroku TSUE w sprawie kolejowej infrastruktury. Ustawowe zwolnienie z podatku od nieruchomości infrastruktury kolejowej nie jest przejawem pomocy publicznej. Tym samym właściciele bocznic kolejowych, choćby nie byli przedsiębiorcami z branży kolejowej, mogą dalej korzystać z tego zwolnienia, a władze samorządowe nie mogą im tego zwolnienia odmawiać. Taki jest sens wydanego 29 kwietnia wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE w polskiej sprawie. Trybunał zajmował się sporem spółki Eurokol z prezydentem Mielca. Sprawa trafiła na wokandę TSUE, choć sfera opodatkowania nieruchomości nie jest regulowana unijnymi dyrektywami. Spór dotyczył jednak kwestii dopuszczalności pomocy publicznej dla przedsiębiorców, która już unijnym regułom podlega. Jednak w interpretacji wydanej w imieniu mieleckiego prezydenta stwierdzono, że takie zwolnienie w ogóle nie ma racji bytu. Jej autorzy dopatrzyli się bowiem w treści przepisu preferencji dla podatników, która może być uznana za pomoc publiczną. Spór trafił do Naczelnego Sadu Administracyjnego, a ten zapytał o zdanie TSUE – właśnie w kontekście rozumienia zwolnienia podatkowego jako pomocy publicznej. Luksemburscy sędziowie przeanalizowali zatem w tym kontekście treść przepisu polskiej ustawy o podatkach i opłatach lokalnych. Zdaniem TSUE zwolnienie z podatku od infrastruktury kolejowej może uzyskać każdy podatnik, który posiada grunt, budynek lub budowlę, wchodzące w skład tejże infrastruktury, i to niezależnie od tego, czy prowadzi działalność gospodarczą i jaki jest jej charakter. Stwierdzili też, że „zwolnienie to wydaje się zatem opierać na neutralnym kryterium, które ma zastosowanie niezależnie między innymi od sektorów lub rodzajów działalności gospodarczej przedsiębiorstw będących beneficjentami lub od ich formy prawnej”. Tym samym polska ustawa nie przyznaje selektywnej korzyści przedsiębiorstwom będącym beneficjentami tego zwolnienia. Nie można zatem mówić w tym przypadku o pomocy publicznej. Więcej szczegółów- na 11 stronie głównego wydania.

(Źródło: „Rzeczpospolita”– 30.04.2025.).

Wyrok TSUE szczegółowo opisuje również „Dziennik Gazeta Prawna” w tekście: „Polskie zwolnienie kolejowe było zgodne z prawem UE”. Zwolnienie z podatku od nieruchomości dla gruntów, budynków i budowli wchodzących w skład infrastruktury kolejowej, która jest udostępniana przewoźnikom kolejowym, nie jest niedozwoloną pomocą publiczną – orzekł wczoraj Trybunał Sprawiedliwości UE w polskiej sprawie. Wyrok zapadł wprawdzie w odniesieniu do nieobowiązującego już brzmienia art. 7 ust. 1 pkt 1 lit. a ustawy o podatkach i opłatach lokalnych, ale i tak, zdaniem ekspertów, będzie miał duże znaczenie zarówno dla polskich przedsiębiorców, jak i dla gmin – bo do ich budżetów trafia podatek od nieruchomości. W opinii ekspertów wyrok TSUE jest precedensowy, bo chodzi o pierwszy wyrok dotyczący podatku od nieruchomości. Jest też bardzo korzystny, gdyż nie doszukano się cech selektywności w zwolnieniu, na co zwracały uwagę gminy. Oczywiście, zgodnie ze standardami TSUE, pozostawia się przestrzeń do ostatecznej oceny sądowi krajowemu, ale w świetle argumentów trybunału zaskakujące byłoby stanowisko NSA nieprzyznające zwolnienia na prywatne bocznice kolejowe. Warto zwrócić uwagę, że TSUE wskazał, iż istniałoby ryzyko selektywności, gdyby beneficjenci zwolnienia stanowili spójną grupę przedsiębiorców. Tak jednak nie jest. Ze zwolnienia korzystały bowiem różne branże, takie jak: kolejowa, wydobywcza, rafineryjna czy produkcyjna. Dodatkowo znaczenie wyroku jest dużo szersze, bo potwierdza dużą autonomię fiskalną państw w zakresie podatków niezharmonizowanych. Komisja Europejska nie może ingerować w krajowe rozwiązania o ogólnym i abstrakcyjnym charakterze. Z pewnością ten wyrok zapisze się jako jedno z kluczowych rozstrzygnięć dotyczących różnych ulg podatkowych i szerzej – pomocy publicznej, które to zasady są fundamentem funkcjonowania rynku unijnego. Szczegóły- na drugiej stronie głównej wkładki prawnej.

(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 30.04.2025.).

„Prawo co dnia” w „Rzeczpospolitej”zauważa natomiast: „ZUS rozliczy składki za przedsiębiorcę?”. Eksperci z zespołu deregulacyjnego proponują, aby ZUS przejął obowiązki związane z rozliczaniem składek, zgodnie z koncepcją jednolitego pliku ubezpieczeniowego. Tak wynika z propozycji przygotowanej przez członków inicjatywy „SprawdzaMY”. To społeczny zespół ds. deregulacji, któremu przewodniczy przedsiębiorca Rafał Brzoska. „Rz” poznała kolejne pomysły na ułatwienie życia firmom. Przypomnijmy, że koncepcja jednolitego pliku ubezpieczeniowego nie jest nowością. Zmiana ta wynikała już bowiem z przyjętej przez ZUS strategii na lata 2021–2025. Organ rentowy zamierzał przejąć obowiązek ustalania wysokości składek i zgłaszania do ubezpieczeń oraz wyrejestrowania z nich. W jaki sposób? Przedsiębiorca przekazywałby do ZUS jednolity plik ubezpieczeniowy z informacjami na temat swojej sytuacji i ubezpieczonych zatrudnionych w jego firmie. Na podstawie tych danych ZUS wykonywałby odpowiednie operacje i informował płatnika o ich wyniku- czytamy na 13 stronie głównego wydania.

(Źródło: „Rzeczpospolita”– 30.04.2025.).

„Rz” zamieszcza również cykl tekstów w ramach podsumowania XVII Europejskiego Kongresu Gospodarczego. W obszernej relacji jednej z debat odnotowuje: „O działaniach proklimatycznych warto mówić językiem korzyści”. Dyskusja w gronie ekspertów skupiła się na wyzwaniach związanych z adaptacją do zmian klimatu. Dorota Zawadzka- Stępniak, prezes zarządu Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, wskazała m.in. nowe obowiązki samorządów. Od lipca br. obowiązkowe stają się miejskie plany adaptacji dla wszystkich miast powyżej 20 tys. mieszkańców. Każda taka gmina ma obowiązek 30 miesięcy przygotować plan adaptacji do zmian klimatu. Wyraźnie też zaakcentowała zmianę akcentów finansowania. W porównaniu z poprzednią perspektywą środki na gospodarkę wodno- ściekową maleją, natomiast te na adaptację do zmian klimatu rosną o 100 proc. Z kolei Konrad Wojnarowski, wiceminister funduszy i polityki regionalnej, odnosząc się do Krajowego Planu Odbudowy i Funduszu Sprawiedliwej Transformacji podkreślił, że ponad połowa środków KPO dotyczy polityk energetyczno- klimatycznych. W trakcje debaty podano przykład Dąbrowy Górniczej, która jako jedno z 44 miast w Polsce opracowała Miejski Plan Adaptacji już w 2017 r. Wskazano, że kluczowe było działanie związane z ochroną zdrowia mieszkańców (ze względu na zanieczyszczenia powietrza), modernizacja sieci wodociągowych i przeciwdziałanie powodziom błyskawicznym. W pierwszych latach miasto wdrożyło projekty o wartości 70 mln zł. Ważnym wątkiem dyskusji była krytyka tzw. betonozy, czyli nadmiernego wybetonowywania przestrzeni miejskiej. Przedstawicielka WWF Polska wskazała, że wciąż wiele samorządów inwestuje w Polsce w place pozbawione zieleni, co pogłębia efekt miejskiej wyspy ciepła. Więcej szczegółów- na 22 stronie części ekonomicznej głównego wydania.

(Źródło: „Rzeczpospolita”– 30.04.2025.).

„Tygodnik Prawników” w „Rz” zamieszcza z kolei tekst: „Sankcja kredytu darmowego a ochrona konsumenta”. Czy wyrok TSUE w pierwszej „polskiej” sprawie dotyczącej sankcji kredytu darmowego rzeczywiście jest przełomowy? W ustawodawstwie europejskim wspomniane zagadnienia  mają swoje korzenie w dyrektywie 87/102/ EWG z 22 grudnia 1986 r., która jako pierwszy akt unijny dążyła do harmonizacji rynku kredytu konsumenckiego w obrębie Unii Europejskiej. Doczekaliśmy się drugiej dyrektywy w tym przedmiocie (2008/48) oraz drugiej ustawy krajowej o kredycie konsumenckim. W uproszczeniu to umowa między konsumentem a przedsiębiorcą, której przedmiotem jest udzielenie lub przyrzeczenie udzielenia konsumentowi kredytu w wysokości nie większej niż 255 550 zł. Nie każdy więc kredyt zawierany z konsumentem jest kredytem konsumenckim, już choćby ze względu na limit kwotowy umowy. Ustawa przewiduje też wiele innych ograniczeń ze względu na cechy danej umowy. W szczególności ustawa o kredycie konsumenckim nie znajduje zastosowania do kredytów hipotecznych. Sama sankcja kredytu darmowego występuje w odmiennych formach w poszczególnych państwach unijnych. W wariancie „polskim” sprowadza się do pozbawienia kredytodawcy prawa do odsetek oraz innych kosztów kredytu po uchybieniu istotnym obowiązkom informacyjnym i konstrukcyjnym w umowie kredytu- czytamy na siódmej stronie dodatku.

(Źródło: „Rzeczpospolita”- 30.04.2025.).

„Dziennik Gazeta Prawna” informuje: „Wielkie budowy niedostępne dla Chińczyków. Dla Turków niekoniecznie”. Główni państwowi inwestorzy infrastrukturalni coraz częściej zamykają przetargi dla firm spoza UE – zwłaszcza z Chin. Rynek państwowych zleceń budowlanych niebawem urośnie do niespotykanych rozmiarów. Oprócz Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad i spółki PKP Polskie Linie Kolejowe w najbliższych latach roboty przy nowych liniach kolejowych i przy realizacji lotniska rozkręci Centralny Port Komunikacyjny. W 2028 r. ich wartość może sięgnąć 25 mld zł, a roczne zamówienia od tych trzech inwestorów mogą wynieść ok. 60 mld zł. Firmy budowlane mają zatem o co się bić. Do niedawna o państwowe zlecenia dość mocno walczyły też firmy z Azji. Wygląda na to, że wkrótce zdobycie przez nie ważnych zleceń w Polsce będzie bardzo utrudnione, o ile nie niemożliwe. To efekt wyroków Trybunału Sprawiedliwości UE, który przesądził, że przepisy gwarantują równe traktowanie jedynie firmom unijnym oraz z państw sygnatariuszy porozumienia WTO ws. zamówień rządowych GPA. Według prawników w praktyce oznacza to, że firmy z państw takich jak Turcja, Indie czy Chiny co do zasady nie mogą startować w unijnych przetargach, chyba że zamawiający w konkretnym postępowaniu na to zezwoli. Takie rozwiązanie przewiduje też przygotowany przez resort rozwoju projekt zmian w prawie zamówień publicznych, o którym pisał  poniedziałkowy „DGP”. O ile dotychczas poszczególni zamawiający ostrożnie mówili o tym, czy w najbliższych przetargach będą zamykać rynek dla firm spoza UE, to teraz słyszymy o wiele bardziej konkretne deklaracje. Więcej szczegółów- na 17 stronie głównego wydania.

(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 30.04.2025.).

W „DGP” czytamy również: „Najem za pośrednictwem serwisów internetowych. KIS wyjaśnia, jak rozliczyć”. Wynajmowanie nieruchomości za pośrednictwem serwisu internetowego nie oznacza automatycznie, że przychody z tego tytułu należy kwalifikować do przychodów z działalności gospodarczej. Wynika to z wyjaśnień Krajowej Informacji Skarbowej opublikowanych w bazie EUREKA (ID 636551). Jak podkreślił KIS – w rozróżnieniu, kiedy mamy do czynienia z przychodami z  najmu prywatnego (art. 10 ust. 1 pkt 6 ustawy o PIT), a kiedy z najmem w ramach działalności gospodarczej (art. 10 ust. 1 pkt 3 ustawy), pomocna jest uchwała Naczelnego Sądu Administracyjnego z 24 maja 2021 r. Według NSA o charakterze najmu decyduje sam podatnik. Wynika to z tego, że majątek osoby fizycznej prowadzącej biznes nie jest w żaden sposób wyodrębniony prawnie z jej majątku prywatnego, osobistego. Podatnik może sam przesuwać rzeczy z majątku związanego z działalnością gospodarczą do majątku prywatnego i nadal pozostaje to jego mieniem. „Aby ocenić kwestię powiązania przez podatnika składnika majątku z najmem w ramach działalności gospodarczej, należy spojrzeć na całokształt jego sytuacji” – stwierdziła KIS. Wyjaśniła, że o takim powiązaniu może świadczyć m.in. wyodrębnienie przedsiębiorstwa, które ma służyć działalności w zakresie najmu, zbudowanie struktury organizacyjnej pozwalającej na odpowiednie zarządzanie najmem czy wypracowanie strategii tej działalności. Więcej-także na drugiej stronie głównej wkładki prawnej.

(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 30.04.2025.).

„DGP” zastanawia się w innym miejscu: „Miejsca schronienia, ale jakie?”. Projekt przepisów, które mają określać wymagania wobec miejsc doraźnego schronienia, budzi więcej pytań niż odpowiedzi. MSWiA uspokaja, że wątpliwości zostaną rozwiane podczas prac legislacyjnych. Podstawowy zarzut wobec projektu rozporządzenia w sprawie wymagań, jakie powinny spełniać miejsca doraźnego schronienia (MDS), dotyczy braku jasnego wskazania, kto jest jego adresatem oraz braku wyraźnego podziału na wymagania stawiane budynkom istniejącym i projektowanym. Przepisy te będą bowiem dotyczyć projektantów, inwestorów, zarządców nieruchomości i organów ochrony ludności. „Niestety, obecny sposób redakcji przepisów rozporządzenia nie pozwala na rozróżnienie, które z obowiązków dotyczą poszczególnych grup adresatów norm” – pisze w opinii do projektu Bartosz Guss, dyrektor generalny Polskiego Związku Firm Deweloperskich. O chaosie prawnym mówi też dr Piotr Pałka, radca prawny obsługujący spółdzielnie mieszkaniowe. Dalej przepis mówi, że zorganizowanie miejsc doraźnego schronienia następuje w drodze nakazu przystosowania pomieszczeń budynków czy garaży podziemnych.  Zorganizowanie takiego miejsca, jak i jego wykonanie, wymaga czasu i trudno chyba sobie wyobrazić, że w sytuacji wojny zarządca czy spółdzielnia będzie na szybko organizować MDS. Ten przepis rozwiewa tylko jedną wątpliwość, a mianowicie, że rozporządzenie określające warunki techniczne, jakie mają spełniać MDS, dotyczy tak budynków projektowanych, jak i istniejących. Niestety, zaraz pojawia nam się kolejne pytanie. Chodzi o art. 94 ustawy, który mówi, że kondygnacje podziemne w budynkach użyteczności publicznej lub budynkach mieszkalnych wielorodzinnych oraz garaże podziemne, jeżeli nie przewidziano w nich budowli ochronnej, projektuje się i wykonuje w sposób umożliwiający zorganizowanie w nich miejsc doraźnego schronienia. Ekspert stawia pytanie, kiedy i od kogo inwestor czy projektant dowie się, czy w budynku, który zaczyna projektować, przewidziano budowlę ochronną. Deweloper, spółdzielnia czy TBS musi być prawnie chroniony i wiedzieć, do którego momentu wójt, burmistrz, prezydent może mu w drodze decyzji administracyjnej nakazać wykonanie schronu lub MDS. Ani ustawa, ani rozporządzenie nie poruszają tego zagadnienia, a rozstrzygnięcie tej wątpliwości jest kluczowe z punktu widzenia procesu inwestycyjnego. Poza uwagami ogólnymi, PZFD na kilkunastu stronach zamieścił uwagi do szczegółowych wymagań technicznych. Część z nich, zdaniem deweloperów, kłóci się z prawem budowlanym czy ustawą o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. A niektóre czynią realizację inwestycji niemożliwą, bo projekt nie przewiduje rozwiązania zamiennego. Chodzi na przykład o obowiązek zlokalizowania wyjść ewakuacyjnych poza strefą zgruzowania (odległością, do której sięgnie gruz w razie zawalenia się budynku). „Przy budynku 25 m usytuowanym w odległości 5 m od granicy działki, strefa zgruzowania będzie wynosiła ponad 8 metrów, czyli również poza granicami działki. W jaki sposób projektować te rozwiązania w budynkach w strefie śródmiejskiej, stykających się ślepymi ścianami?” – czytamy w stanowisku PZFD. Więcej szczegółów- na czwartej stronie głównej wkładki prawnej.

(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 30.04.2025.).

Kolejny dodatek „DGP”„Samorząd i Administracja”– zamieszcza tekst: „Zgłoszenie budowy lub innych robót budowlanych- procedury i praktyka”. Przed rozpoczęciem robót budowlanych trzeba uzyskać decyzję o pozwoleniu na budowę. Prawo budowlane przewiduje jednak wyjątki, albowiem wskazane w ustawie budowy i roboty budowlane wymagają jedynie zgłoszenia albo z tego również są zwolnione. Choć procedura obowiązuje od wielu lat, to wciąż pojawiają się wątpliwości, jak należy ją prawidłowo przeprowadzić. „DGP” przedstawia orzecznictwo w tym zakresie i interpretacje przepisów zawarte w piśmiennictwie. Szczegółowa analiza prawa budowlanego w tym zakresie- na kolejnych stronach dodatku, poświęconego w całości kwestii procedury zgłoszenia budowy.

(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 30.04.2025.).

„Głos Szczeciński” odnotował: „Szczecińskie TBS najlepsze w Polsce- nasze Towarzystwo zdobyło pierwsze miejsce w plebiscycie <<Strefa Gospodarki>>”.  Szczecińskie Towarzystwo Budownictwa Społecznego zajęło pierwsze miejsce w Ogólnopolskim Rankingu Najlepszych Towarzystw Budownictwa Społecznego 2025 według magazynu „Strefa Gospodarki”. Zajęcie pierwszego miejsca w ogólnopolskim rankingu jest dla nas sygnałem, że wysiłek, który wkładamy w naszą pracę jest dostrzegany również poza Szczecinem – mówi Grażyna Szotkowska, prezes Szczecińskiego TBS. – To ogromne wyróżnienie i docenienie naszej codziennej pracy. Jak czytamy w uzasadnieniu decyzji, kapituła Ogólnopolskiego Rankingu Towarzystw Budownictwa Społecznego szczególną uwagę zwróciła na: wszechstronną realizację społecznych programów mieszkaniowych skierowanych do osób potrzebujących wsparcia w pozyskaniu mieszkań dostosowanych do ich potrzeb, wieloletnią i kompleksową działalność rewitalizacyjną ponad stuletnich kamienic na terenie Szczecina, a także aktywne pozyskiwanie pieniędzy na realizację nowych zadań inwestycyjnych oraz modernizację posiadanych mieszkań. Od początku swojej działalności Szczecińskie TBS wybudowało i zmodernizowało 5669 mieszkań, zarządza prawie 17 tys. lokali mieszkalnych, użytkowych i garaży oraz rewitalizuje kolejne śródmiejskie kwartały mieszkaniowe położone w centrum miasta. Jak podkreśla prezes Szotkowska, dla Szczecina polityka mieszkaniowa, to nie tylko budownictwo mieszkaniowe, to przede wszystkim realizacja szeregu programów społecznych oraz rewitalizacja śródmiejskich ponad stuletnich kamienic. Wśród społecznych programów mieszkaniowych realizowanych przez spółkę we współpracy z miastem można zaliczyć m.in. te skierowane do dzieci z pieczy zastępczej, usamodzielniających się jej wychowanków, studentów, absolwentów, młodych rodzin, rodzin wielodzietnych wymagających wsparcia, osób niepełnosprawnych czy osób starszych.  Dzięki pozyskiwaniu pieniędzy z budżetu państwa oraz wsparciu z Funduszu Dopłat w ramach programu bezzwrotnego wsparcia budownictwa społecznego prowadzonego przez Bank Gospodarstwa Krajowego, co roku budowanych i modernizowanych jest około 200 mieszkań. Aktualnie w trakcie budowy jest 207 mieszkań a 64 są modernizowane. W kolejnych latach, dzięki zaplanowanym inwestycjom powstaną następne – 1009 nowo wybudowanych oraz 287 zmodernizowanych. Na przełomie ostatnich lat Szczecin zyskał ponad dwadzieścia osiedli w różnych rejonach Szczecina. Od najstarszych inwestycji jak osiedle Łucznicza (u zbiegu ulic Krasińskiego i Łuczniczej), czy Pod Klonami, przy ul. Kusocińskiego, po najnowsze inwestycje na Wrzosowym Wzgórzu (ul. Szosa Polska) czy Pokładowa-Fregaty, gdzie obecnie trwa realizacja II etapu inwestycji. 

(Źródło: „Głos Szczeciński”– 30.04.2025.).

„Kurier Szczeciński” informuje z kolei: „Nowe mieszkania w Świnoujściu”. Przy ulicy Ludzi Morza w Świnoujściu powstały dwa nowe budynki mieszkalne. Łącznie przygotowano tam 64 mieszkania o powierzchni od 27 do 66 metrów kwadratowych. Większość z nich to lokale dwupokojowe z aneksem kuchennym. Nowe mieszkania zostały zaprojektowane z myślą o osobach z niepełnosprawnościami oraz seniorach. Oba budynki wyposażono w windy. Wokół powstał także parking na ponad 50 miejsc, plac zabaw, tereny rekreacyjne, drogi wewnętrzne i chodniki.  Mieszkania zostaną przyznane osobom, które spełniają warunki do otrzymania lokalu od miasta. Wysłaliśmy już pierwsze zawiadomienia do oczekujących – poinformowała Jolanta Kraszewska-Jurkowska, prezes TBS Lokum Świnoujście. Żeby zwiększyć komfort mieszkańców, budynki zostały dodatkowo wygłuszone. Poziom hałasu w środku ma wynosić jedynie 33-38 decybeli. Wykonawca zamontował też specjalne ramy okienne i nawiewniki ścienne, które chronią przed hałasem z ulicy i pobliskiej linii kolejowej. Kolejne mieszkania miasto planuje przy ul. Modrzejewskiej.  Budowę wykonała firma P.B. CALBUD sp. z o.o. ze Szczecina. Inwestorem zastępczym w imieniu miasta było TBS Lokum Świnoujście. Cała inwestycja kosztowała prawie 31 milionów złotych. Udało się jednak pozyskać znaczące dofinansowanie: 24,75 miliona złotych z Funduszu Dopłat BGK oraz 2,32 miliona złotych z Rządowego Funduszu Rozwoju Mieszkalnictwa. Resztę kosztów pokryło TBS Lokum ze środków własnych- czytamy na dziewiątej stronie „Kuriera”.

(Źródło: „Kurier Szczeciński”– 30.04.2025.).

Zobacz również