Środa, 27 sierpień 2025
- „Prawo co dnia” w „Rzeczpospolitej” zastanawia się: „Czy prezydent zahamuje deregulację i uszczelnienie VAT?”. Jakie rządowe i społeczne inicjatywy może jeszcze w środę zablokować Karol Nawrocki? Na razie wetuje ustawy, przeciwko którym głosowała w Sejmie opozycja. W ostatnich dniach prezydent odmówił podpisania czterech ustaw: tzw. wiatrakowej, o deregulacji w energetyce, nowelizacji kodeksu karnego skarbowego, a także o pomocy obywatelom Ukrainy. Jednocześnie Karol Nawrocki oświadczył, że „te rozwiązania, które są dla Polski dobre” spotykają się z jego otwartością. Co w praktyce dla prezydenta i jego urzędników nie jest „dobre”? W kolejce do podpisu czeka tymczasem jedną ze społecznych inicjatyw, dotyczących emerytur, ujętą w pakiecie deregulacyjnym. Zespół Rafała Brzoski postulował, by informacje o przyszłych emeryturach z różnych źródeł były dostępne w jednym miejscu. Rząd podchwycił ten pomysł i zaproponował, by takie informacje oferowała aplikacja mObywatel. Sejm uchwalił ustawę 5 sierpnia. Zniesiono w niej Centralną Informację Emerytalną (CIE), instytucję pomysłu Prawa i Sprawiedliwości. Prawdopodobnie dlatego opozycja głosowała przeciw. Inna czekająca na podpis ustawa dotyczy Krajowego Systemu e-Faktur. Przypomnijmy, że chodzi o system fakturowania elektronicznego, w którym każda faktura VAT ma trafiać najpierw do administracji skarbowej, a dopiero potem do odbiorcy. KSeF nawet bez tej noweli wszedłby w życie 1 lutego 2026 roku, ale prezydenckie weto mogłoby spowodować chaos prawny i organizacyjny związany z fakturowaniem i w ogóle z rozliczeniami VAT. Na prezydenckim biurku są też inne ustawy, które rządząca koalicja przeforsowała w Sejmie przy sprzeciwie opozycji. To np. pakiet ustaw dotyczących szpitali i świadczeń zdrowotnych, który pozwala m.in. na elastyczne przekształcanie oddziałów szpitalnych oraz ustawa, która przewiduje certyfikację wykonawców zamówień publicznych. Co z tymi ustawami zrobi prezydent? Termin na decyzję w tych sprawach mija w środę 27 sierpnia- odnotowano na 11 stronie głównego wydania.
(Źródło: „Rzeczpospolita”– 27.08.2025.).
- „Prawo co dnia” informuje też: „Notariusz sprawdza, czy spadek był bez podatku”. Gdy sprzedajemy odziedziczone mieszkanie, a spadek był zwolniony z podatku, nie musimy okazywać już zaświadczenia. Potrzebne jest za to zgłoszenie SD-Z2. Ministerstwo Finansów w odpowiedzi na pytania Krajowej Rady Notarialnej wyjaśniło zasady stosowania nowego, obowiązującego od 20 sierpnia, przepisu ustawy o podatku od spadków i darowizn. Znosi on obowiązek przedstawiania notariuszom zaświadczeń o tym, że sprzedawana nieruchomość była zwolniona z podatku. Okazuje się jednak, że nowa regulacja przysporzyła im więcej pracy. Muszą bowiem sprawdzić, czy zostały spełnione warunki zwolnienia. Przypomnijmy, że zgodnie z art. 19 ust. 6 ustawy o podatku od spadków i darowizn, spadkobierca, który chce sprzedać albo darować odziedziczone mieszkanie bądź dom, musi przedstawić u notariusza zaświadczenie z urzędu skarbowego. Bez tego nie dojdzie do transakcji. W ramach deregulacji do ustawy o podatku od spadków i darowizn dodano art. 19 ust. 7. Przepis ten stanowi, że nie trzeba przedstawiać zaświadczenia z urzędu skarbowego, gdy nabycie zbywanych lub obciążanych rzeczy lub praw majątkowych nastąpiło na podstawie umowy zawartej w formie aktu notarialnego lub było zwolnione od podatku na podstawie art. 4a. Reasumując, jeśli sprzedajemy odziedziczone po najbliższej rodzinie mieszkanie/dom i spadek był zwolniony z podatku, nie musimy już występować do urzędu skarbowego o zaświadczenie i przedstawiać go u notariusza. Nowe przepisy nie precyzują jednak, w jaki sposób notariusz ma zweryfikować prawo do zwolnienia z podatku. W odpowiedzi resort wskazał, że notariusz powinien dochować należytej staranności przy stosowaniu nowego przepisu. Musi zatem zweryfikować, czy zostały spełnione warunki zwolnienia z art. 4a ustawy o podatku od spadków i darowizn czy spadkobiercą jest osoba uprawniona do ulgi i czy zgłoszenie zostało złożone w terminie. Sprzedawca musi dostarczyć notariuszowi dokumenty pozwalające mu dokonać takiej weryfikacji. Resort dodaje, że zaświadczenia z urzędu nie są już obowiązkowe, jednak ich okazanie nadal jest dopuszczalne. Zgodnie z przepisem przejściowym nowe zasady mają zastosowanie do zbywanych bądź obciążanych rzeczy lub praw majątkowych nabytych po 31 grudnia 2006 r.- czytamy na 14 stronie głównego wydania.
(Źródło: „Rzeczpospolita”- 27.08.2025.).
- „Rz” przypomina w innym miejscu: „Udana transakcja to nie kwestia okazji, lecz weryfikacji i zdrowego rozsądku”. Rynkiem nieruchomości na całym świecie co jakiś czas wstrząsają mniejsze lub większe afery. Przykłady niefortunnych inwestycji, kiedy to klient, wierząc w superokazję, tracił oszczędności życia, można mnożyć. W Polsce klienci tracili pieniądze np. na nieudanych inwestycjach w condohotele. Trudne mogą okazać się jednak także proste z pozoru zakupy nieruchomości dla siebie, a nie z żądzy zysku. Prosta umowa może się czasem okazać drogą przez mękę – precyzuje. Oto rodzina ogląda oferowane przez flippera ponad 60-metrowe mieszkanie w Warszawie. Metraż wydaje się jej mniejszy niż podany w ogłoszeniu. Okazuje się, że do powierzchni lokalu doliczono kilkumetrową piwnicę. Takie parametry widniały w księdze wieczystej. Na tzw. „metr kwadratowy z haczykiem” można natrafić nader często, zwłaszcza w starszym budownictwie. Więcej szczegółów- na 18 stronie części ekonomicznej głównego wydania.
(Źródło: „Rzeczpospolita”- 27.08.2025.).
- „Dziennik Gazeta Prawna” informuje natomiast: „Rosyjska sklejka już nie w Polsce”. Import rzekomo kazachskiej sklejki do Polski spadł w pierwszym półroczu o 95 proc. w porównaniu z analogicznym okresem w 2024 r. Branża przyznaje, że działania podjęte przez Krajową Administrację Skarbową sprawiły, że sankcje na rosyjskie i białoruskie produkty zaczynają działać. Sklejka brzozowa rosyjskiego i białoruskiego pochodzenia jest teoretycznie objęta embargo od lipca 2022 r. Mimo to do Polski trafiała długo jako produkt pochodzący z Kazachstanu, mimo że jest to kraj stepowy, a wcześniej Polska nie sprowadzała stamtąd sklejki. Działania podjęte przez Polskę w celu ograniczenia importu sklejki rosyjskiego i białoruskiego pochodzenia przynoszą efekty. Do Europy mogła trafić nielegalna sklejka o wartości 1,5 mld euro, z czego Polska odpowiadała za 669 mln euro. W ostatnich miesiącach sytuacja uległa jednak zmianie. Krajowa Administracja Skarbowa uznaje Kazachstan, Chiny i Turcję za kraje wysokiego ryzyka, jeśli idzie o omijanie sankcji na sklejkę. W pierwszym półroczu 2025 r. do Polski trafiło zaledwie 5 proc. wolumenu zeszłorocznego półrocznego importu sklejki z Kazachstanu (3 proc. w porównaniu do 2023 r.), import z Chin zmalał o 55 proc., a z Turcji – o 18,7 proc. Podczas gdy w latach 2022–2024 Polska odpowiadała za ponad połowę importu „kazachskiej” sklejki do Unii Europejskiej, w pierwszym półroczu 2025 r. nasz udział wyniósł już zaledwie 9 proc. Co było kluczowe dla sukcesu Polski? Chodziło przede wszystkim o zatrzymywanie ładunków z krajów i źródeł wysokiego ryzyka, aresztowania osób zaangażowanych w przemyt nielegalnej sklejki, wpisanie pięciu kazachskich podmiotów na listę sankcyjną MSWiA oraz wprowadzenie kar pozbawienia wolności za naruszanie sankcji gospodarczych wobec Rosji. Więcej szczegółów- na piątej stronie głównego wydania.
(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 27.08.2025.).
- „DGP” zauważa w innym miejscu: „Bezpłatne noclegi. Sądy zmieniły zdanie, fiskus pozostał przy swim”. Mimo licznych przegranych w sądach skarbówka nadal żąda podatku od zakwaterowania, które pracodawca zapewnia nieodpłatnie swoim pracownikom oddelegowanym do wykonywania zadań za granicą. Ostatnio dla uzasadnienia swojej racji dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej powołał się nawet na wyrok w sprawie, w której również przegrał, i to prawomocnie. PIT od bezpłatnego zakwaterowania i dowozu zapewnianych pracownikom oddelegowanym to jedna z tych spraw, które już dawno powinny zostać ostatecznie rozstrzygnięte (nie chodzi o delegacje w ramach podróży służbowych). Po pierwsze, problem dotyczy wielu firm i zatrudnionych w nich osób. Po drugie, można już mówić o ukształtowanej linii orzeczniczej. Do sierpnia 2023 r. sądy orzekały na niekorzyść firm i ich pracowników. Stwierdzały, że nieodpłatne zakwaterowanie i transport to dla oddelegowanych podatkowy przychód, bo w przeciwnym razie musieliby oni zapłacić za nocleg i dojazd z własnej kieszeni. Wykładnia sądów zmieniła się od sierpnia 2023 r., odkąd zapadły trzy wyroki, w których NSA zwrócił uwagę na szczególne unormowania unijne w zakresie praw pracowników i związanych z nimi obowiązków pracodawców. Więcej dla zainteresowanych- na drugiej stronie głównej wkładki prawnej.
(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 27.08.2025.).
- „DGP” zamieszcza również tekst: „Obiekty w wyrobiskach górniczych mogą być opodatkowane”. Nowelizacja przepisów o podatku od nieruchomości miała zlikwidować wątpliwości co do tego, że wyrobiska górnicze nie są opodatkowane tą daniną. Jednocześnie zachowany został zakres opodatkowania zlokalizowanych w nich obiektów, ponieważ regulacje nie uzależniają opodatkowania obiektów od miejsca ich usytuowania – wyjaśnił wiceminister finansów Jarosław Neneman w odpowiedzi na interpelację poselską. Parlamentarzysta, który z nią wystąpił, zwrócił uwagę na problemy interpretacyjne w tym zakresie związane z nowelizacją ustawy o podatkach i opłatach lokalnych, która weszła w życie 1 stycznia 2025 r. Dotyczą one właśnie opodatkowania obiektów zlokalizowanych w wyrobiskach górniczych. Zmiany w tym zakresie – jak stwierdził poseł – mogą spowodować znaczne ubytki dochodów jednostek samorządu terytorialnego. Zaapelował więc o zmodyfikowanie zasad. Więcej- na pierwszej stronie głównej wkładki prawnej.
(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 27.08.2025.).
- W „DGP” czytamy również: „Walka ze smogiem w sądzie ma być łatwiejsza”. Obecne przepisy utrudniają obywatelom i organizacjom społecznym zaskarżanie programów ochrony powietrza (POP), a tym samym walkę ze smogiem. Resort klimatu przygotował projekt, który ma to zmienić. Projekt nowelizacji prawa ochrony środowiska zamieszczono na stronach Rządowego Centrum Legislacyjnego. Proponowane przepisy dają możliwość złożenia skargi do sądu administracyjnego osobie fizycznej posiadającej miejsce zamieszkania na obszarze objętym programem ochrony powietrza, jego aktualizacją lub planem działań krótkoterminowych. To samo prawo ma przysługiwać prowadzącym działalność gospodarczą na obszarze objętym programem, a także organizacjom ekologicznym. Te ostatnie, aby mieć możliwość złożenia skargi do sądu administracyjnego, muszą działania na rzecz ochrony środowiska czy ochrony zdrowia mieć w swoich celach statutowych i prowadzić je od co najmniej 12 miesięcy przed dniem ogłoszenia uchwały sejmiku województwa w sprawie programu ochrony powietrza, jego aktualizacji, lub też planu działań krótkoterminowych. Zgodnie z projektem na złożenie skargi, ma być sześć miesięcy od dnia ogłoszenia uchwały w sprawie programu ochrony powietrza, jego aktualizacji lub planu działań krótkoterminowych. przekroczenia nowych norm. Zgodnie z planem projekt powinien zostać przyjęty przez rząd w III kw. 2025 r. – czytamy na piątej stronie głównej wkładki prawnej.
(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 27.08.2025.).
- „DGP” zauważa w innym miejscu: „Zwrot nakładów dla posiadacza rzeczy ma sens, o ile są one użyteczne dla gminy właściciela”. Kwota nakładów na nieruchomość, których zwrotu żąda dotychczasowy posiadacz od gminy, będącej właścicielem oddawanej przezeń działki, stanowi górną granicę roszczeń, która wcale nie musi być zasądzona. Nakłady ponoszone przez posiadacza mogą bowiem dla gminy, która jest właścicielem, bezużyteczne i nie podnosić wartości gruntu. Sprawa, w wyniku której zapadło takie orzeczenie, ma źródła jeszcze w latach 80. ubiegłego wieku. Wtedy to ówczesna Gminna Rada Narodowa w G. zdecydowała o nieodpłatnym przekazaniu miejscowej Gminnej Spółdzielni „Samopomoc Chłopska” działki, na której znajdował się budynek, w którym jeszcze przed II wojną światową funkcjonował wiejski sklep. Miał on zostać przebudowany i zmodernizowany. Tak się też stało, a całą inwestycję sfinansowała Gminna Spółdzielnia. Ta w 2004 r. złożyła nawet wniosek o stwierdzenie nabycia nieruchomości przez zasiedzenie – niestety, bezskutecznie. Gmina bowiem wykazywała, że już wcześniej stała się formalnym właścicielem całej nieruchomości. Wtedy też pojawił się spór o to, kto ma ponosić nakłady na wspomniany budynek handlowy. Spółdzielnia zażądała od gminy zwrotu poniesionych kosztów, początkowo była to kwota ponad 400 tys. zł, do niej doszły odsetki. Gmina odmówiła zapłaty i sprawa trafiła do sądu. Gminna Spółdzielnia już w I instancji uzyskała korzystny wyrok, gdyż zasądzono na jej rzecz praktycznie całą żądaną kwotę. Wyrok ten zmienił, obniżając zasądzoną kwotę dla spółdzielni Sąd Apelacyjny. Gmina skierowała do Sądu Najwyższego skargę kasacyjną, która z kolei została w całości oddalona. Również Gminna Spółdzielnia zaskarżyła wyrok apelacyjny, ale także i jej skarga kasacyjna została oddalona. SN w uzasadnieniu wskazał, że kwestia podstawy prawnej posiadania nieruchomości (czego nie ustaliły sądy i co stanowiło jeden z zarzutów kasacyjnych), tak naprawdę nie ma znaczenia dla problematyki zwrotu nakładów poniesionych na posiadaną rzecz, w tym wypadku nieruchomość. Lektura dla zainteresowanych- na 10 stronie głównej wkładki prawnej.
(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 27.08.2025.).
- „Głos Szczeciński” zamieszcza tekst pod hasłem: „Kiedy w Szczecinie zniknie reklamoza bez ładu i składu?”. Jest szansa, że projekt uchwały będzie gotowy w tej kadencji. Ale na razie trzeba zmienić inną uchwałę … O tym, że Szczecin szpecą wszelkiej maści szkaradne reklamy, kiczowate ogrodzenia, czy formy małej architektury, wiedzą wszyscy mieszkańcy. Rozwiązaniem są tzw. uchwały krajobrazowe, które regulują zasady, na jakich takie obiekty mogą pojawić się w przestrzeni publicznej. Dzięki takim przepisom niektóre miasta poradziły sobie z problemem estetyki, w tym choćby Warszawa, Gdańsk czy Kraków. Szczecin już od kilku lat mógłby skutecznie walczyć z kiczem na mieście, gdyby radni dwie kadencje temu nie odrzucili przygotowanej, całkiem dobrej, uchwały krajobrazowej. Z pierwszą wersją projektu uchwały mieszkańcy mogli się zapoznać w czerwcu 2016 roku. Było to konsekwencją ustawy krajobrazowej z września 2015 roku. Umożliwia ona bowiem samorządom wprowadzenie rygorystycznych zasad dotyczących reklamy w przestrzeni publicznej. Prezydent Piotr Krzystek zapowiadał wówczas, że problemy m.in. na pl. Kościuszki, al. Wojska Polskiego czy w Dąbiu powinny zostać rozwiązane w ciągu dwóch lat. Nic takiego się nie stało, dlatego prace musiały się zacząć od początku. Mimo nadziei byłego już wiceprezydenta Daniela Wacinkiewicza tematu nie udało się załatwić także minionej kadencji. Prace w urzędniczych gabinetach nadal trwają. Sprawa uchwały krajobrazowej to jeden z głównych tematów, jakimi zajmuje się nowy Architekt Miasta Marek Koguciuk, zastępca dyrektora Wydziału Architektury i Budownictwa w Urzędzie Miasta. Temat powraca za sprawą projektu uchwały, który stanie na wrześniowej sesji. Chodzi o podjęcie nowej decyzji o przystąpieniu do prac nad uchwałą krajobrazową. Jednocześnie radni muszą uchylić obowiązującą do tej pory uchwałę o przystąpieniu z 2015 r. Dla zapewnienia szerszego udziału społeczeństwa, w sprawie tak istotnej jak dbałość o ład przestrzenny na terenie Miasta Szczecin, konieczne jest uchylenie uchwały z 2015 r. i podjęcie nowej uchwały w sprawie przystąpienia do opracowania uchwały krajobrazowej – wyjaśnia w uzasadnieniu projektu Łukasz Kadłubowski, zastępca prezydenta Szczecina. Na razie nikt nie deklaruje konkretnej daty przygotowania projektu uchwały krajobrazowej pod głosowanie.
(Źródło: „Głos Szczeciński”– 27.08.2025.).
- „Kurier Szczeciński” informuje natomiast: „Centrum Szczecina czekają zmiany”. Wiceprezydent Szczecina Anna Szotkowska przygotowała projekt uchwały z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego „Centrum – plac Adamowicza”. Zbliża nas on do momentu, w którym stojące po obu stronach placu pawilony zostaną wyburzone. O tym, że tak ma się stać, mówi się w Szczecinie od lat. Dokument obejmuje obszar o powierzchni ok. 1,53 ha, ograniczony: pl. Lotników i ul. Małopolską, al. Wyzwolenia, pl. Żołnierza Polskiego, ul. Edmunda Bałuki i ul. Kaszubską. Miasto chce sprzedać pawilon po prawej stronie – patrząc od strony placu Lotników – w którym obecnie znajduje się m.in. chętnie odwiedzana przez mieszkańców śródmieścia filia Miejskiej Biblioteki Publicznej, a w której w czasach PRL-u działał Pewex. Docelowo mają tam powstać budynki o wysokości takiej jak okoliczne kamienice, czyli co najmniej czterokondygnacyjne. Zapewne będą to mieszkania plus usługi na parterze. W tej chwili nie wiadomo jeszcze, gdzie zostanie przeniesiona filia MBP. Pawilon po drugiej stronie – ten, w którym fast food serwuje popularny MakKwak – już jest w prywatnych rękach. Jeśli uchwała wejdzie w życie, też będzie można go rozebrać i wybudować nowe budynki z mieszkaniami. W projekcie uchwały przeczytamy także: „Ochronie podlega istniejąca mozaika zlokalizowana w przejściu bramnym przy al. Papieża Jana Pawła II 50; obowiązuje wyeksponowanie mozaiki w ogólnodostępnej lokalizacji w granicach terenu elementarnego”. Inny punkt: „Zakazuje się lokalizacji obiektów handlowych o powierzchni sprzedaży powyżej 2000 mkw.”. Radni pochylą się nad planem zagospodarowania przestrzennego na najbliższej sesji rady miasta. Została zaplanowana na 9 września- odnotowano na pierwszej stronie „Kuriera”.
(Źródło: „Kurier Szczeciński”– 27.08.2025.).