Środa, 20 sierpień 2025
- „Rzeczpospolita” odnotowuje: „Adres w bloku dla ministra”. Najważniejsi urzędnicy rządowi dołączą do listy polityków, którzy mają zapewnione mieszkania na koszt podatnika – wynika z projektu rozporządzenia, nad którym pracuje Kancelaria Prezesa Rady Ministrów. 50,55 zł za m kw. – tyle osoby zajmujące kierownicze stanowiska państwowe muszą płacić za najem lokali będących w gestii Kancelarii Premiera. Z tych opłat mają zostać zwolnieni niektórzy z nich, a konkretnie ministrowie i wicepremierzy. Tym samym dołączyliby do listy polityków, którzy mają zapewnione mieszkania na koszt podatnika. Rozporządzenie pochodzi z 2002 roku i przewiduje, że osoby pełniące kierownicze stanowiska państwowe mogą korzystać z lokali przyznawanych na czas pełnienia przez nich funkcji, jednak odbywa się to na zasadzie umowy najmu, której koszty muszą ponosić. KPRM chce, by wicepremierzy i ministrowie nie musieli już tego robić. Z projektowanego rozporządzenia wynika, że za mieszkania płaciłyby ministerstwa lub KPRM, z wyłączeniem kosztów eksploatacyjnych. Te ostatnie musieliby wciąż ponosić politycy. Gdzie mieliby mieszkać? Rozporządzenie mówi dość oględnie o „lokalach będących w dyspozycji kierowników państwowych jednostek organizacyjnych”. W praktyce chodzi o jeden adres – ul. Grzesiuka na warszawskiej Sadybie. Więcej szczegółów- na trzeciej stronie głównego wydania.
(Źródło: „Rzeczpospolita”– 20.08.2025.).
- „Prawo co dnia” informuje natomiast: „Szybko podejmowane decyzje mają pomóc inwestycjom”. Rząd chce uporządkować prawo dotyczące wielkich inwestycji w transporcie, gospodarce morskiej i wodnej. To częściowe spełnienie postulatu Rady Legislacyjnej „Rzeczpospolitej”. Trzeba uchwalić nową ustawę, ułatwiającą wielkie inwestycje w lotniska, porty czy zbiorniki przeciwpowodziowe. Do takiego wniosku doszło Ministerstwo Infrastruktury i pracuje nad ustawą przyspieszającą i ułatwiającą procedury związane z takimi budowami. Opracowanie projektu ustawy „o usprawnieniu procesu inwestycyjnego kluczowych inwestycji infrastrukturalnych” ma nastąpić do końca tego roku. Dotychczas uchwalono wiele specustaw mających wspomagać strategiczne inwestycje. Jednak były to akty prawne poświęcone konkretnym przedsięwzięciom, w tym Centralnemu Portowi Komunikacyjnemu czy też elektrowni atomowej. Jednak taki styl legislacyjny skrytykowali na niedawnej debacie członkowie Rady Legislacyjnej „Rzeczpospolitej”. Wskazali, że każda z tych specustaw wprowadza różne procedury, które w rezultacie tworzą chaos legislacyjny. Postulowali stworzenie jednej ustawy ujednolicającej sposób postępowania w przypadku wielkich przedsięwzięć inwestycyjnych. Rząd w swojej zapowiedzi wspomina, że ustawa ma służyć inwestycjom w zakresie transportu, gospodarki morskiej i wodnej, służącym bezpieczeństwu i rozwojowi gospodarczemu Polski. A jakie konkretnie rozwiązania zapowiada Ministerstwo Infrastruktury? Będą to na przykład skrócone terminy wydawania różnych decyzji administracyjnych w sprawach inwestycji lotniskowych czy przeciwpowodziowych. Skrócone mają być też terminy postępowań w sądach administracyjnych. Nowe przepisy mają nie tylko przyspieszyć działanie urzędów, ale czasem wręcz zmusić je do działania. Na przykład wojewódzcy konserwatorzy zabytków mają być zobowiązani do szybszych oględzin przedmiotów odkrytych podczas robót budowlanych. Wśród propozycji dotyczących odwołań i zażaleń wprowadzony ma być obowiązek wskazywania zarzutów wobec rozstrzygnięć organu administracji publicznej, zakresu żądania będącego przedmiotem odwołania oraz wskazania dowodów uzasadniających to żądanie. Jak dalej czytamy, rządowa zapowiedź nie obejmuje od dawna postulowanego przez inwestorów rozwiązania. Wciąż aktualny pozostaje postulat wprowadzenia zintegrowanego pozwolenia inwestycyjnego dla inwestycji kluczowych, które zastąpiłoby liczne zgody środowiskowe i pozwolenia na budowę. Więcej szczegółów- na 11 stronie głównego wydania.
(Źródło: „Rzeczpospolita”– 20.08.2025.).
- „Prawo co dnia” zauważa też: „Niewidoczna instalacja”. Spółka żądająca zasiedzenia służebności zakopanej instalacji musi wykazać, że właściciel działki mógł zaobserwować w terenie, że może ona tam być. Do zapoznania się z odpowiednimi mapami mogłaby skłonić właściciela nieruchomości dopiero sytuacja, gdyby zauważył, że przez jego działkę może być przeprowadzona instalacja przesyłowa. Właściciel mógłby dzięki temu na czas zareagować na biegnący czas zasiedzenia na rzecz firmy przesyłowej i przerwać go, żądając zapłaty za instalację poprowadzoną przez jego działkę. Sąd Rejonowy orzekł zasiedzenie przez spółkę komunalną służebności przesyłu polegającej na utrzymywaniu od ponad 30 lat na prywatnej działce rury kanalizacyjnej odprowadzającej ścieki komunalne do kolektora. Z kolei Sąd Okręgowy Warszawa–Praga stwierdził, że do zasiedzenia nie doszło, gdyż spółka komunalna nie wykazała wymaganego warunku z art. 292 kodeksu cywilnego. Zgodnie z tym przepisem, służebność gruntowa może być nabyta przez zasiedzenie tylko wtedy, gdy polega ono na korzystaniu z trwałego i widocznego urządzenia. W tym przypadku nie było takiego widocznego oznaczenia instalacji. W konsekwencji za takie korzystanie z działki, zdaniem sądu okręgowego, właścicielom należy się wynagrodzenie i zasadził na ich rzecz jednorazowo 20 tys. zł. Spółka reprezentowana przez adwokatkę Bożenę Zawadzką nie dała za wygraną i w skardze kasacyjnej wskazała orzeczenia Sądu Najwyższego, zgodnie z którymi urządzenia przesyłowe spełniają przesłankę widoczności, jeżeli z innych łatwo dostępnych danych wynika niewątpliwie, że one istnieją. Sąd Najwyższy skargi nie uwzględnił, wskazując, że w przytoczonych orzeczeniach SN akcentował konieczność dokonywania oceny, czy urządzenie, którego eksploatacja miała doprowadzić do zasiedzenia służebności, było widoczne dla właściciela lub obserwacje w terenie mogły skłonić właściciela do zapoznania się z mapami obrazującymi przebieg urządzenia. SN przypomniał, że wykładnia przepisów o nabyciu praw przez zasiedzenie musi uwzględniać konstytucyjne standardy ochrony własności, a te wykluczają wykładnię wątpliwości, jakie mogą pojawić się w związku z pojęciami użytymi w art. 292 k.c. na niekorzyść właściciela- odnotowano na 12 stronie głównego wydania.
(Źródło: „Rzeczpospolita”– 20.08.2025.).
- „Prawo co dnia” informuje też: „Surowsze kary za wypalanie traw i rozniecanie ognia”. Do 30 tys. zł grzywny i do 5 tys. zł mandatu grozić może za wypalanie traw, nieostrożne obchodzenie się z ogniem czy rozniecanie ognia i palenie tytoniu poza miejscami wyznaczonymi. Chodzi o przygotowaną przez resort sprawiedliwości nowelizację kodeksu wykroczeń oraz kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia. To swoista odpowiedź na coraz częstsze susze i rosnące zagrożenie pożarowe. W efekcie MS przedstawiło projekt, który ma pozwolić na skuteczniejszą walkę z niebezpiecznymi zachowaniami mogącymi doprowadzić do pożaru. Przyznano w nim, że kodeks karny odpowiednio reguluje sankcje za podpalenia, które wynoszą do 10 lat więzienia. Według resortu zmian wymaga jednak wysokość kar za wykroczenia mogące skutkować wybuchem pożaru, które są obecnie zdecydowanie za niskie. Jak podkreślono górne granice grzywny w tym zakresie nie były zmieniane od czasów denominacji pieniądza, czyli od 1995 r., a wysokość mandatów pozostaje na tym samym poziomie 500 zł od 24 lat. W przyjętym we wtorek prez rząd projekcie zaproponowano podniesienie grzywien do 30 tys. zł, czyli do poziomu wykroczeń drogowych. Więcej szczegółów- na 13 stronie głównego wydania.
(Źródło: „Rzeczpospolita”– 20.08.2025.).
- „Dziennik Gazeta Prawna” odnotowuje natomiast: „Jeden błąd to tysiące wstrzymanych projektów”. Nawet drobny błąd samorządu może od następnego roku wstrzymać wszystkie planowane budowy. Realność tej groźby pokazuje przykład Pyskowic. Plan ogólny tej gminy został unieważniony przez wojewodę śląskiego. Eksperci uważają, że stosunkowo drobne uchybienia nie powinny skutkować tak daleko idącymi konsekwencjami i ostrzegają przed ich następstwami. Ich zdaniem stwierdzenie przez wojewodę śląskiego nieważności całego planu ogólnego to bardzo niebezpieczny precedens. Jeśli takie rygorystyczne podejście się upowszechni, to grozi nam paraliż inwestycyjny. Po unieważnieniu planu ogólnego nie będzie można na danym terenie zrealizować żadnej inwestycji, która wymaga uzyskania decyzji o warunkach zabudowy (WZ). Dotknie to nie tylko planowanych osiedli mieszkaniowych czy fabryk, ale nawet już realizowanych czy nawet postawionych budynków. Nie będzie można ich przebudować czy choćby zmienić sposobu ich użytkowania. Konsekwencją może więc być całkowity paraliż inwestycyjny. Jeśli gmina zdecyduje się bronić planu ogólnego przed sądem administracyjnym, to taka blokada potrwa nawet kilka lat- czytamy na pierwszej stronie głównego wydania.
(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 20.08.2025.).
- „DGP” zauważa też: „Ostateczne wygaszenie protestów przeciw CPK”. Sejm we wrześniu przyjmie nowelizację ustawy o CPK, która wprowadzi korzystniejsze zasady wywłaszczeń. Według informacji DGP rząd w najbliższy wtorek ma zatwierdzić zmiany w ustawie o Centralnym Porcie Komunikacyjnym. Mają one ograniczyć niezadowolenie mieszkańców z wywłaszczeń pod inwestycję. Obecna ekipa rządząca zamierza przelicytować ofertę rządu Mateusza Morawieckiego, który dla mieszkańców z okolic Baranowa dobrowolnie sprzedających nieruchomości wprowadził dodatkowe bonusy sięgające 40 proc. wartości budynków. Rząd Donalda Tuska utrzymał te zasady i wydłużył możliwość dobrowolnej sprzedaży działek. Teraz będą wprowadzone korzystne zasady dla tych, którzy nie chcą pozbyć się działek dobrowolnie. Dotychczas, jeśli ktoś przy inwestycjach publicznych nie zgadzał się z wyceną sporządzoną na zlecenie urzędników wojewody, często musiał czekać kilka lat na to, aż sąd ostatecznie ustali wysokość odszkodowania za odebraną nieruchomość. Zaproponowana przez rząd nowelizacja ustawy o CPK przyspiesza wypłatę części kwoty. Jeśli właściciele nie zgodzą się z zaproponowaną wyceną, będą mogli otrzymać 85 proc. wartości ustalonej przez wojewodę, nie tracąc jednocześnie prawa do odwołania się od ustalonego odszkodowania. Inwestor może zaś przejąć działki po uprawomocnieniu się decyzji lokalizacyjnej. Może do tego dojść m.in. dzięki nadaniu przez wojewodę rygoru natychmiastowej wykonalności- odnotowano na piątej stronie głównego wydania.
(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 20.08.2025.).
- „DGP” przypomina w innym miejscu: „Budownictwo- ważny temat na Forum Ekonomicznym”. Już za dwa tygodnie, we wtorek 2 września, rozpocznie się XXXIV Forum Ekonomiczne w Karpaczu. Organizatorzy zapowiadają, że w ponad 500 panelach, sesjach, wydarzeniach specjalnych i spotkaniach autorskich będzie uczestniczyć ponad 6 tys. gości. Jedną ze ścieżek tematycznych będzie Forum budownictwa i inwestycji obejmujące ponad 30 wydarzeń. Forum budownictwa to przestrzeń dialogu między liderami branży budowlanej, inwestorami, samorządami i decydentami politycznymi. Jego głównym założeniem jest omówienie kluczowych wyzwań i szans stojących przed sektorem budownictwa i infrastruktury w kontekście zrównoważonego rozwoju, transformacji energetycznej i cyfryzacji. W panelu Społeczne budownictwo mieszkaniowe zaproszeni goście omówią możliwości rozwoju tej dziedziny budownictwa. Choć mieszkanie powinno być prawem, a nie towarem, dziś stanowi zarówno podstawową potrzebę milionów Polaków, jak i przedmiot intensywnej gry rynkowej – zdominowanej przez deweloperów i fundusze inwestycyjne. W tym kontekście społeczne budownictwo mieszkaniowe jawi się jako konieczny, lecz wciąż niestety marginalny element systemu – ograniczany przez skalę, procedury i niedopasowanie narzędzi do realiów rynku- czytamy na siódmej stronie głównego wydania.
(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 20.08.2025.).
- „DGP” zauważa też: „Małżeński VAT. Fiskus ma twardy orzech do zgryzienia”. Zapadły pierwsze wyroki potwierdzające, że w niektórych sytuacjach małżonkowie powinni być uznani za jednego podatnika VAT. Ale będzie duży problem z wykonaniem tych orzeczeń, gdy się uprawomocnią. Zdaniem ekspertów konieczne są pilne zmiany w przepisach o NIP i VAT. Bez nich wyroki pozostaną jedynie na papierze. „DGP” spytał Ministerstwo Finansów, czy planuje takie zmiany. Z odpowiedzi wynika, że resort nie jest jeszcze co do tego przekonany. Na razie – jak informuje – prowadzone są analizy. O tym, że wspólnie działający małżonkowie mogą być uznani za jednego podatnika VAT, orzekł najpierw, 3 kwietnia 2025 r., Trybunał Sprawiedliwości UE (sygn. C-213/24). Następnie, 5 sierpnia br., jego tezy powtórzył Wojewódzki Sąd Administracyjny we Wrocławiu. Chodziło o małżonków, którzy postanowili sprzedać grunty wchodzące w skład ich wspólnego majątku. W tym celu zawarli umowę z pośrednikiem, który miał zająć się w ich imieniu odrolnieniem gruntu, podziałem na mniejsze działki i wyszukaniem nabywcy. Urząd skarbowy uznał, że małżonkowie działali jak podatnicy VAT, więc powinni zapłacić 23-proc. podatek od sprzedaży. Małżonkowie się z tym nie zgodzili. Tłumaczyli, że zbyli działki w ramach zarządu majątkiem prywatnym (osobistym). Spór trafił na wokandę wrocławskiego WSA, a ten skierował pytanie prejudycjalne do TSUE. Wyrok unijnego trybunału był dużym zaskoczeniem. Trybunał orzekł, że oboje małżonkowie mogą być jednym podatnikiem VAT, jeżeli łączy ich wspólność ustawowa i razem dokonują transakcji, ponosząc związane z tym ryzyko gospodarcze. Trybunał porównał w tym zakresie małżeństwo do spółki cywilnej będącej odrębnym podatnikiem VAT. Dodał, że mąż i żona mogliby być opodatkowani jako odrębni podatnicy VAT tylko, gdy oddzielnie wykonują działalność gospodarczą. Tak wynikało z innego wyroku TSUE – z 24 marca 2022 r. (C-697/20), który również zapadł w polskiej sprawie. Trybunał orzekł wtedy, że małżonkowie prowadzący odrębną działalność gospodarczą w ramach jednego gospodarstwa rolnego mogą być odrębnymi podatnikami VAT. Gdy sprawa rozpatrzona przez TSUE 3 kwietnia br. wróciła na wokandę polskiego sądu, ten orzekł zgodnie z tezą unijnego trybunału. Więcej szczegółów- na drugiej stronie głównej wkładki prawnej.
(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 20.08.2025.).
- „DGP” wraca do zasygnalizowanego wcześniej tematu w obszernym tekście: „Eksperci ostrzegają przed paraliżem budowlanym”. Pierwsze w Polsce unieważnienie planu ogólnego unaoczniło realną groźbę nie tylko zablokowania nowych inwestycji, ale nawet przebudowy istniejących budynków czy zmiany sposobu ich użytkowania. Unieważnienie przez wojewodę planu ogólnego Pyskowic uzmysłowiło inwestorom, że ryzyko paraliżu budowlanego jest realne, a dodatkowe pół roku, do 30 czerwca 2026 r., które gminy zyskały na przygotowanie planów ogólnych, może nie uchronić przed blokadą. Stwierdzenie nieważności jest równoznaczne z sytuacją, kiedy go nie ma. Na terenach, gdzie nie obowiązuje miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, czyli na większości obszaru Polski, oznacza to brak możliwości realizacji inwestycji, które wymagają uzyskania decyzji o warunkach zabudowy (WZ). Cytowani w tekście eksperci ostrzegają, że w takiej sytuacji nie tylko nie zbudujemy nowych osiedli czy fabryk, ale nie przebudujemy też istniejących budynków. Nie będzie można zrobić podjazdu do budynku czy windy zewnętrznej. Nie będzie można zmienić sposobu użytkowania. Pojawią się też problemy z podziałem nieruchomości. Jeśli urzędy będą tak podchodzić do planów ogólnych, jak w przypadku Pyskowic, to mamy na horyzoncie paraliż inwestycyjny, którego skalę trudno dzisiaj przewidzieć. Sytuacja jest poważna, bo plany ogólne mogą też zaskarżać do sądów administracyjnych właściciele nieruchomości, którzy uznają, że ponieśli szkodę, bo np. posiadany przez nich grunt został wyłączony z zabudowy. Jedynym zabezpieczeniem jest w takim przypadku wystąpienie o warunki zabudowy, zanim plan ogólny zostanie uchwalony i nie później niż przed 30 czerwca 2026 r. To gwarantuje, że ustalenie warunków zabudowy nie będzie uzależnione od tego, czy plan ogólny zostanie uchwalony i jakie będą jego ewentualne późniejsze losy- czytamy na czwartej stronie głównej wkładki prawnej.
(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 20.08.2025.).
- „Kurier Szczeciński” przypomina: „Alternatywa dla drogiego wynajmu. Dm dla studenta. Nabór jeszcze dziś”. Jeszcze tylko dziś do godziny 15.00 studenci szczecińskich uczelni mogą składać wnioski w programie „Dom dla studenta”. W tym roku TBS zapewni 38 miejsc, z czego 14 miejsc w pokojach dwuosobowych i aż 24 miejsca w pokojach jednoosobowych. Wnioski w ramach programu mogą składać studenci szczecińskich uczelni pochodzący spoza Szczecina. Oferowane mieszkania są w pełni wyposażone oraz położone w ścisłym centrum miasta w bezpośrednim sąsiedztwie szczecińskich uczelni. O zakwalifikowaniu do programu decyduje kolejność zgłoszeń. Z uwzględnieniem kolejności złożenia wniosków pierwszeństwo zakwalifikowania do Programu przysługiwać będzie wychowankom pieczy zastępczej oraz wnioskodawcom z rodzin o niskich dochodach. Najemca w dniu zawarcia umowy musi spełniać określone warunki. Przede wszystkim musi być studentem szczecińskiej uczelni, wnioskodawca nie posiada też tytułu prawnego do innego lokalu mieszkalnego na terenie Gminy Szczecin, ma niezaspokojone potrzeby mieszkaniowe. Jego dochód nie przekracza górnych progów dochodowych określonych w przepisach regulujących zasady gospodarowania zasobem mieszkaniowym Spółki, których średniomiesięczny dochód za okres trzech ostatnich miesięcy i za rok 2024 nie przekracza kwoty 9220,76 zł. Student musi potwierdzić też, że nie zamieszkiwał dotychczas w lokalu wynajmowanym w ramach Programu albo okres niezamieszkiwania w takim lokalu jest dłuższy niż 6 miesięcy- czytamy na piątej stronie „Kuriera”.
(Źródło: „Kurier Szczeciński”– 20.08.2025.).