Środa, 18 luty 2026
- „Prawo co dnia” w „Rzeczpospolitej” odnotowuje: „Ceny transakcyjne nieruchomości już jawne. Rejestr otwarty”. Dostęp do danych o cenach transakcyjnych jest już otwarty, ale korzystanie z Rejestru Cen Nieruchomości nie jest łatwe, więc nie każdy zrobi z tego użytek. Z pomocą przychodzą profesjonaliści, którzy zaczęli udostępniać dane. Rejestr Cen Nieruchomości to tak naprawdę 380 rejestrów prowadzonych przez każdy powiat odrębnie. Trafiają tam dane ze wszystkich aktów notarialnych z informacjami o sprzedaży działek, mieszkań, domów i innych nieruchomości z rynku pierwotnego i wtórnego. Korzystający z RCN nie widzą tylko danych osobowych czy danych firmy, które były stroną umowy. Mamy dokładny adres i opis nieruchomości. Jeśli jest to mieszkanie, to w rejestrze znajduje się informacja o jego powierzchni, kondygnacji, na której jest położone, liczbie izb oraz cenie. Choć przed 13 lutego 2026 r. każdy mógł z RCN-u korzystać, to praktycznie robili to zazwyczaj tylko rzeczoznawcy majątkowi. Nowelizacja prawa geodezyjnego i kartograficznego, która weszła w życie 13 lutego pod hasłem uwolnienia danych z RCN zniosła odpłatność za dostęp do rejestru. Pierwsze dni działania nowych przepisów pokazały że nie ma wątpliwości tylko co do bezpłatnego dostępu do RCN. Zdania co do tego, czy ma on być udzielany na wniosek, czy wniosek jest zbędny są wśród powiatów i miast na prawach powiatów podzielone. W ocenie ekspertki Otodom, na rynku pierwotnym należy wyraźnie rozróżnić moment sprzedaży mieszkania od momentu przeniesienia własności. W zdecydowanej większości przypadków umowa deweloperska podpisywana jest na etapie budowy inwestycji, natomiast akt notarialny przenoszący własność zawierany jest dopiero po jej zakończeniu i uzyskaniu pozwolenia na użytkowanie. W praktyce oznacza to pewnego rodzaju opóźnienie wynoszące od kilku do 24 miesięcy. Dlatego dane o cenach oparte na aktach notarialnych nie pokazują aktualnych warunków rynkowych. Główny geodeta kraju chce uczynić RCN dostępniejszym przez zamieszczanie na stronie geoportal.gov.pl danych z Rejestru Cen Nieruchomości ze wszystkich 380 powiatów. We wtorek udało się zamieścić dane z 320 powiatów. Więcej szczegółów- na 12 stronie głównego wydania.
(Źródło: „Rzeczpospolita”– 18.02.2026.).
- „Prawo co dnia” informuje też: „Kar za KSeF nie będzie, ale mogą być za inne błędy”. Podatnicy mogą być ukarani za błędne oznaczenia faktur. Ma to związek z KSeF i wynika z nowych przepisów o Jednolitym Pliku Kontrolnym. Uruchomienie Krajowego Systemu e-Faktur budzi spore obawy przedsiębiorców, związane m.in. z ciągłością działania tego systemu i jego niezawodnością. Ministerstwo Finansów w swoich komunikatach uspokaja: nawet jeśli przedsiębiorcom zdarzą się błędy w korzystaniu z tego systemu, to przez cały 2026 r. nie mają się czego obawiać. Nie będą bowiem stosowane kary administracyjne przewidziane za uchybienia w e-fakturowaniu. Czy jednak rzeczywiście w tym roku nie trzeba się obawiać kar? Niestety, kary dla podatników za niestosowanie KSeF jednak mogą się zdarzyć. Wynika to z różnorodności przepisów dotyczących KSeF i elektronicznych deklaracji podatkowych. Tego Ministerstwo Finansów w swoich komunikatach już nie eksponuje. Bo rzeczywiście przepisy o karach za błędy w KSeF jako takim zaczną obowiązywać od 1 stycznia 2027 r. Nie jest to zatem tylko dobra wola Ministerstwa Finansów, ale konkretne zapisy w ustawie o VAT. Chodzi o nowy art. 106ni. Przewiduje on kary administracyjne za niewystawianie faktur w KSeF, wystawianie faktur podczas awarii systemu niezgodnie z udostępnionym wzorem oraz za nieprzesłanie do systemu faktury „offline 24” wystawionej podczas takiej awarii. Kary te sięgają do 100 proc. kwoty VAT wykazanego na niewłaściwie wystawionej fakturze. Więcej dla zainteresowanych- na 13 stronie głównego wydania.
(Źródło: „Rzeczpospolita”– 18.02.2026.).
- W „Rz” znajdziemy również obszerny tekst: „Centrum dla singla, przedmieście dla rodziny?”. Na duże mieszkanie trzeba mieć fortunę. To dlatego u deweloperów będą dominować kawalerki i lokale dwupokojowe – przewidują eksperci. Struktura oferty już się zmienia. Rynek mieszkań w największych metropoliach zaczyna się zmieniać. Marek Wielgo, ekspert portalu RynekPierwotny. pl, jako przykład podaje warszawski wieżowiec Liberty Tower, w którym ponad 40 proc. mieszkań to kawalerki. Średnia cena mkw. lokali w tym budynku to ponad 35,6 tys. zł. W ocenie eksperta, ze względu na bardzo wysokie ceny, w ofercie deweloperów w coraz większym stopniu będą dominować jedno- i dwupokojowe lokale. Kupującymi będą głównie singielki i single oraz bezdzietne pary, którym do życia wystarczy niewielki metraż. Rodziny z dziećmi, potrzebujące większej przestrzeni, będą coraz częściej skazane na lokalizacje podmiejskie. Oferta nowych mieszkań jest dziś rekordowa. RynekPierwotny. pl wskazuje, że na siedmiu rynkach (Warszawa, Kraków, Wrocław, Trójmiasto, Poznań, Łódź i Katowice wraz z miastami Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii) w styczniu było 80,3 tys. lokali. W ciągu roku zwiększyła się oferta mieszkań każdego typu – od kawalerek po lokale czteropokojowe i większe. W strukturze oferty deweloperskiej już widać zmiany. W siedmiu największych metropoliach w ciągu ostatnich 12 miesięcy odsetek kawalerek wzrósł z 16 do 17 proc., a mieszkań dwupokojowych z 39 do 41 proc. Skurczyła się oferta lokali trzypokojowych – z 32 do 30 proc. oraz czteropokojowych i większych – z 13 do 12 proc. Deweloperzy analizują preferencje kupujących mieszkania, by odpowiednio dostosować swoją ofertę. Nie jest to łatwe, bo na zachowania klientów mają wpływ nie tylko ich potrzeby, ale też możliwości finansowe, w tym dostępność kredytów i ceny mieszkań. Kredyty hipoteczne są wciąż stosunkowo drogie. Wielu potencjalnych nabywców wstrzymuje się z transakcją, a ci, którzy decydują się na zakup, często z bólem serca rezygnują z jednego pokoju. Największy odsetek oferty we wszystkich metropoliach to mieszkania dwupokojowe, na które zawsze był, jest i będzie największy popyt. Są one najczęstszym wyborem młodych par i singli, którzy szukają swojego pierwszego lokum. Więcej- na 18 stronie części ekonomicznej głównego wydania.
(Źródło: „Rzeczpospolita”– 18.02.2026.).
- „Dziennik Gazeta Prawna” informuje natomiast: „Faktury nie tylko znikają. Część nie trafia do KSeF”. Po ponad dwóch tygodniach funkcjonowania obowiązkowego Krajowego Systemu e-Faktur problemy mają zarówno wystawcy faktur, jak i ich odbiorcy. Sprzedawca wystawia fakturę w KSeF, sądzi, że jest ona prawidłowa, więc księguje ją w swoim systemie, a nagle dostaje powiadomienie, że faktura została odrzucona. Co wtedy? Ministerstwo Finansów zaleca w Podręczniku KSeF 2.0 ponowną wysyłkę faktury do KSeF. Problem w tym, że zanim informatycy zdiagnozują przyczynę odrzucenia faktury w KSeF, zostanie ona już zaksięgowana i powiązana z kolejnymi etapami rozliczeń i raportowania w firmie. Inne faktury, nawet jeśli trafią do KSeF, ich odbiorca (nabywca) nie zawsze je zobaczy. Takie sytuacje nie są wprawdzie masowe, ale skutecznie dezorganizują pracę firmowych informatyków i księgowych. Jak wskazują eksperci, problem może nabrzmieć w kwietniu, gdy kolejna grupa firm, znacznie większa niż dotychczas, przystąpi do KSeF. Wchodząc w okres największej skali obciążenia systemu, firmy muszą więc myśleć znacznie szerzej niż tylko o tym, czy faktury są przekazywane technicznie poprawnie- czytamy na pierwszej stronie głównego wydania. „DGP” kontynuuje wątek w kolejnym tekście: „Faktura wystawiona, a w KSeF jej nie widać”. Zdarza się, że faktury nie tylko znikają w KSeF, ale w ogóle do niego nie trafiają. Problem mają więc nie tylko odbiorcy (gdy nie widzą faktur), lecz także wystawcy, gdy z niewiadomych dla nich przyczyn system odrzuca dokument- czytamy na drugiej stronie głównej wkładki prawnej. „DGP” zastanawia się również w innym miejscu: „Dlaczego giną faktury, które przeszły wszystkie testy”. W wielu firmach ujawnił się problem mniej efektowny niż awarie, za to powodujący duże konsekwencje operacyjne. Pojedyncze, formalnie poprawne faktury nie docierają do Krajowego Systemu e-Faktur. Więcej- na trzeciej stronie głównej wkładki prawnej.
(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 18.02.2026.).
- „DGP” zamieszcza również tekst: „Budowa w ramach partnerstwa publiczno- prywatnego. Co z VAT?”. Budowa parkingów w ramach umowy o partnerstwie publiczno-prywatnym nie jest odrębną usługą podlegającą opodatkowaniu VAT, lecz elementem całościowego przedsięwzięcia – orzekł Naczelny Sąd Administracyjny. Sprawa dotyczyła spółki będącej partnerem prywatnym w przedsięwzięciu realizowanym we współpracy z miastem na podstawie ustawy o partnerstwie publiczno-prywatnym. Umowa między spółką a miastem zakładała zaprojektowanie, sfinansowanie, wybudowanie oraz eksploatację wielopoziomowych parkingów. Inwestycja jest realizowana na gruntach należących do miasta, które oddano spółce w dzierżawę. Spółka chciała się upewnić, że wybudowanie parkingów nie jest odrębną czynnością, czyli samodzielną usługą świadczoną na rzecz miasta, lecz jedynie etapem przygotowującym do realizacji usług parkingowych. Twierdziła więc, że całość należy traktować jako jedno przedsięwzięcie, o którym mowa w art. 2 pkt 4 ustawy o PPP. Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej stwierdził jednak, że w ramach umowy zawartej między spółką a miastem występuje kilka odrębnych usług: projektowa, finansowa, budowlana oraz usługa utrzymania i eksploatacji parkingów. Wobec tego roboty budowlane są opodatkowane. Interpretację tę uchylił Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie. Orzekł, że nie można sztucznie dzielić przedsięwzięcia na kilka niezależnych usług, skoro z ekonomicznego punktu widzenia stanowi ono jedną całość. Takiego samego zdania był NSA. Uzasadniając wyrok podkreślił, że wybudowanie parkingów w ramach umowy o partnerstwie publiczno-prywatnym nie stanowi odrębnej czynności od pozostałych czynności partnera prywatnego. To element przedsięwzięcia zdefiniowanego w art. 2 pkt 4 ustawy o PPP. Więcej- na trzeciej stronie głównej wkładki prawnej.
(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 18.02.2026.).
- „DGP” zauważa w innym miejscu: „Krótsze spory sądowe w budowlance? Prawnicy mają wątpliwości”. Od 1 marca 2026 r. spory budowlane nie trafią od razu do sądu. Ustawodawca wprowadził obowiązek podjęcia mediacji przed postępowaniem sądowym lub na wczesnym jego etapie. Celem zmian jest skrócenie trwających obecnie wiele lat procesów, ograniczenie zatorów płatniczych i odciążenie sądów gospodarczych. Choć kierunek reformy oceniany jest jako potrzebny, prawnicy zwracają uwagę, że mediacje – w obecnym kształcie – mogą okazać się narzędziem niewystarczającym dla osiągnięcia wymienionych celów. Spory budowlane od lat należą do najbardziej skomplikowanych i czasochłonnych postępowań gospodarczych. Wysokie wartości kontraktów, techniczny charakter robót, wielość uczestników procesu inwestycyjnego oraz konieczność powoływania biegłych sprawiają, że sprawy te potrafią toczyć się przez cztery, pięć, a czasem nawet więcej lat. W tym czasie środki finansowe pozostają zamrożone, a ryzyko gospodarcze przerzucane jest przede wszystkim na wykonawców i podwykonawców. Jak duży jest to problem, świadczą chociażby dane BIG InfoMonitor oraz bazy BIK. Z ich analizy wynika bowiem, że sektor budowlany zanotował w zeszłym roku jeden z największych wzrostów zaległego zadłużenia – z 5,4 mld zł do ponad 6 mld zł w skali roku, czyli o prawie 10 proc. To druga – po handlu – najbardziej zadłużona branża w Polsce. Nowelizacja, która zacznie obowiązywać 1 marca 2026 r., zmienia kodeks postępowania cywilnego w ten sposób, że strony sporu wynikającego z umowy o roboty budowlane będą zobowiązane do podjęcia próby mediacji przed skierowaniem sprawy do sądu lub na jej wczesnym etapie. Nowe regulacje obejmą wszystkich uczestników rynku budowlanego: inwestorów prywatnych i publicznych, deweloperów, generalnych wykonawców, podwykonawców oraz mniejsze firmy realizujące wyspecjalizowane roboty. Obowiązek mediacji nie będzie uzależniony ani od wartości sporu, ani od pozycji ekonomicznej stron. Jeżeli mediacja zakończy się fiaskiem, sprawa będzie mogła trafić do sądu. Więcej szczegółów- na czwartej stronie głównej wkładki prawnej.
(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 18.02.2026.).
- W „DGP” czytamy również: „Nowe zasady korzystania z EKW mogą przynieść więcej problemów niż korzyści”. Każde wejście do Elektronicznych Ksiąg Wieczystych ma być uwierzytelnione. Projekt budzi jednak zastrzeżenia ekspertów, którzy wskazują m.in. na wątpliwą skuteczność proponowanych zmian. Ministerstwo Sprawiedliwości chce ograniczyć masowe, nielegalne pobieranie danych z Elektronicznych Ksiąg Wieczystych (EKW). Chodzi przede wszystkim o działalność portali, które, zarejestrowane w innych, często egzotycznych krajach, uczyniły sobie z tego źródło dochodu. W tym celu przygotowało projekt nowelizacji ustawy o księgach wieczystych i hipotece, w którym proponuje rozwiązanie, zgodnie z którym przeglądanie ksiąg za pośrednictwem internetowego portalu będzie możliwe tylko po zalogowaniu – anonimowy dostęp zostanie wyłączony. W trakcie konsultacji publicznych nad projektem spłynęło jednak sporo uwag, w których pomysły resortu zostały ostro skrytykowane. Ich autorzy zwracają uwagę, że projektodawcy nie rozróżniają logowań prywatnych od służbowych, co może utrudnić pracę bankom i firmom korzystającym z ksiąg w codziennej działalności. Wskazują też, że samo uszczelnienie systemu nie rozwiąże problemu masowego pobierania danych. Wśród propozycji pojawia się np. wprowadzenie kont instytucjonalnych dla profesjonalnych użytkowników. Więcej- na piątej stronie głównej wkładki prawnej.
(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 18.02.2026.).
- Dodatek „DGP”– „Samorząd i Administracja”– zamieszcza obszerny tekst: „Spory budowlane z obowiązkową mediacją: co muszą wiedzieć JST”. Od 1 marca 2026 r. sądy gospodarcze zyskają nowe narzędzie wpływu na przebieg tych spraw. Zanim trafią one na salę rozpraw, strony zostaną skierowane do mediatora. Nieuzasadniona odmowa udziału w polubownym rozstrzygnięciu konfliktu może się przełożyć na dotkliwe konsekwencje finansowe – nawet dla wygrywającego. Zbliża się termin wejścia w życie kluczowych przepisów nowelizacji kodeksu postępowania cywilnego (dalej: k.p.c.) z 5 sierpnia 2025 r. Jedną z najbardziej kontrowersyjnych zmian jest nałożenie na sądy gospodarcze obowiązku kierowania stron do mediacji w sprawach dotyczących umów o roboty budowlane oraz ściśle związanych z procesem budowlanym umów służących wykonaniu robót budowlanych. W myśl art. 458³ª k.p.c., dodawanego od początku marca br., sąd musi zrobić to obligatoryjnie przed posiedzeniem przygotowawczym albo przed pierwszym posiedzeniem wyznaczonym na rozprawę- czytamy w ramach wstępu. Więcej szczegółów na kolejnych stronach dodatku.
(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 18.02.2026.).