Środa, 17 czerwiec 2026
- „Prawo co dnia” w „Rzeczpospolitej” odnotowuje: „Faktura w KSeF i wizualizacja. Fiskus straszy podwójnym VAT”. Jeśli między fakturą w KSeF a jej wizualizacją są różnice, skarbówka może uznać, że to dwie faktury. I zażądać dwa razy podatku. Tak wynika z interpretacji. Skarbówka przesadza – komentują eksperci.„Gdy wizualizacja będzie zawierała wszystkie kluczowe dane dla faktury, a jednocześnie będzie się różnić od faktury ustrukturyzowanej, może zostać uznana za odrębną fakturę”. Taką konkluzję znajdziemy w kilku ostatnich interpretacjach fiskusa. Skarbówka przypomina też w nich, że od każdej faktury trzeba zapłacić podatek, nawet jeśli dotyczą tej samej czynności. Fiskus wytacza najcięższe działa, a przecież wizualizacje były pomysłem Ministerstwa Finansów i miały ułatwić korzystanie z KSeF- zwracają uwagę doradcy podatkowi. Wizualizacja to odzwierciedlenie danych z przesyłanej do KSeF faktury (tzw. ustrukturyzowanej). Po 1 lutego (data wejścia nowego systemu) stała się bardzo popularna. Przybyło też tzw. potwierdzeń transakcji, nagminne również stało się wystawianie najpierw zwykłej faktury (papierowej lub elektronicznej), a potem dopiero w KSeF (albo odwrotnie). Generalnie jest duże zamieszanie, bo wiele firm do jednej transakcji wystawia dwa dokumenty. Na dodatek często się różnią. W omawianej w dalszej części tekstu sprawie, fiskus uznał, że rozbieżne dane mogą wprowadzić nabywcę w błąd co do warunków transakcji. Podkreślił, że wątpliwości budzą też różnice w prezentowaniu danych, czyli odmienne nagłówki. Efekt tych rozbieżności jest taki, że wizualizacja może być uznana za odrębną fakturę. A w myśl art. 108 ustawy o VAT „jeżeli dokonana przez podatnika na rzecz kontrahenta czynność opodatkowana VAT zostanie udokumentowana dwoma różnymi fakturami, to co do zasady podatnik będzie obowiązany do zapłaty wykazanego podwójnie podatku (za tę samą czynność)”. Więcej szczegółów- na 12 stronie głównego wydania.
(Źródło: „Rzeczpospolita”– 17.06.2026.).
- „Prawo co dnia” informuje też: „Koszt procedur to nawet 16 proc. ceny metra mieszkania”. Branża nieruchomości czuje się ściśnięta gorsetem regulacyjnym. Nowelizacja goni nowelizację. Wydłuża się czas realizacji inwestycji. Jak mamy budować taniej? – pytali uczestnicy sopockiego Forum Rynku Nieruchomości. „Ciasny gorset regulacyjny” – takim tytułem panelu na FRN branża nieruchomości chce wysłać sygnał rządzącym, co uciska sektor. Rynek nieruchomości funkcjonuje dziś w warunkach skrajnej niestabilności regulacyjnej. Zmiana goni zmianę, a inwestorzy muszą planować wieloletnie przedsięwzięcia w otoczeniu prawnym, które potrafi zmienić się kilka razy w ciągu roku. Dopiero w styczniu weszły w życie obowiązki wynikające z tzw. ustawy schronowej, a już mówi się o kolejnych zmianach. Ustawa planistyczna, wprowadzająca reformę planowania przestrzennego w 2023 r. była nowelizowana siedem lub osiem razy i zapowiadane są kolejne korekty. Za chwilę będziemy mieli siódmą nowelizację ustawy deweloperskiej w ciągu zaledwie 12 miesięcy – wskazuje radca prawny Przemysław Dziąg, ekspert rynku nieruchomości. Projektowane zmiany przewidują konieczność np. wskazania w prospekcie informacyjnym, jaki model furtki inwestor zastosuje za cztery czy pięć lat, kiedy będzie finalizował prace. To pokazuje, że ustawodawca często nie uwzględnia realiów prowadzenia inwestycji budowlanych, a zmienność prawa bezpośrednio wydłuża proces inwestycyjny – ocenia ekspert. Zdaniem ekspertów formalności zajmują już dziś więcej czasu niż sam proces budowania, co wpływa na koszt inwestycji, w tym ceny mieszkań. Ewa Palus, główna analityczka portalu Tabelaofert. pl podkreśla z kolei, że według unijnych badań procedury administracyjne mogą „ważyć” nawet 16 proc. ceny mieszkania. Biorąc pod uwagę dynamikę zmian legislacyjnych w ostatnich dwóch latach oraz zapowiadane coraz to nowe regulacje, obawia się, że siedem lat czekania na wszystkie decyzje może stać się normą dla działek, które są dziś nabywane. Liczba niezależnych od inwestora zmiennych, które pojawią się, gdy reforma planistyczna wejdzie w życie w pełnym zakresie jest nie do oszacowania. Jednym z naszych podstawowych problemów jest brak przewidywalności i stabilności prawa. Zmiany dotyczące decyzji o warunkach zabudowy, ustawa schronowa, ustawa planistyczna, ustawa o ochronie zabytków – każda z tych ustaw ma swój okres przejściowy i inwestor musi brać pod uwagę, to, co już się legislacyjnie wydarzyło, ale też mieć na względzie, że nic nie jest pewne. Ten brak pewności prawa jest odczuwalny nie tylko przez inwestorów, ale też urzędów, które uczą się tego prawa niejako na nowo. Jak dalej czytamy,wykastrowano warunki zabudowy, choć kontrola NIK pokazała, że problem nie jest w przepisach, ale w ich stosowaniu. W 85 proc. skontrolowanych spraw, decyzje WZ zostały wydane z naruszeniem prawa. Tymczasem w reformie planistycznej skoncentrowano się na ich ograniczeniu, a nie wprowadzono bodźców dla gmin, by uchwalały miejscowe plany. Ograniczenie wuzetek spowoduje, że podaż gruntów spadnie, a ceny tych, na których można będzie realizować inwestycje wzrosną. Więcej szczegółów- na 16 stronie głównego wydania.
(Źródło: „Rzeczpospolita”– 17.06.2026.).
- „Dziennik Gazeta Prawna” swą prawniczą, specjalistyczną część oddaje w całości samorządowcom. Stanowi to dopełnienie organizowanego przez redakcję konkursu Perły Samorządu 2026 . W tekście „Reforma zagospodarowania przestrzennego ogranicza możliwości gmin wiejskich”, jego autor- wójt gminy Powidz- podkreśla: Wkraczamy w decydujący moment reformy zagospodarowania przestrzennego. Z naszych rozmów z mieszkańcami wynika jednak, że wprowadzane rozwiązania ograniczą możliwości przeznaczenia terenów na cele mieszkaniowe. Jednym z celów reformy wprowadzonej ustawą z 7 lipca 2023 r. o zmianie ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym oraz niektórych innych ustaw było ograniczenie rozpraszania się zabudowy oraz kosztów budowy infrastruktury technicznej, które ponosiły samorządy z uwagi na to zjawisko. Reforma wprowadziła nowy dokument planistyczny – plan ogólny gminy – będący aktem prawa miejscowego, mający zastąpić studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego, które ma obowiązywać do końca sierpnia br. (zgodnie z procedowanym obecnie z inicjatywy rządu projektem ustawy). Decyzje o warunkach zabudowy będzie można wydawać jedynie dla terenów określonych w planie ogólnym – obszarów uzupełnienia zabudowy. Jeśli chodzi o pozostałe tereny pod zabudowę, możliwość realizacji inwestycji będzie się wiązać z koniecznością przyjęcia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Przeprowadzając konsultacje społeczne planu ogólnego, ale też spotykając się z mieszkańcami, widzimy jednak, że wprowadzane reformą rozwiązania przyczynią się do ograniczenia możliwości przeznaczenia terenów na cele mieszkaniowe (wielorodzinne, jednorodzinne, czy też w ramach siedliska rolniczego). Liczne są także obawy dotyczące radykalnych ograniczeń w zakresie możliwości rozbudowy terenów wiejskich w związku z zasadami ustalania obszarów uzupełnienia zabudowy, określonymi w rozporządzeniu ministra rozwoju i technologii z 2 maja 2024 r. w sprawie sposobu wyznaczania obszaru uzupełnienia zabudowy w planie ogólnym gminy. Zasady te budzą poważne obawy o paraliż inwestycyjny na terenach wiejskich. Siedliska rolne są zazwyczaj położone w znacznej odległości od innych siedlisk. Ponieważ mamy do czynienia z mniejszym zagęszczeniem zabudowy, niespełnione są standardowe kryteria ustalania obszarów uzupełnienia zabudowy. Więcej szczegółów- na drugiej stronie głównej wkładki prawnej.
(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”-17.06.2026.).