Środa, 12 sierpień 2026

  • „Prawo co dnia” w „Rzeczpospolitej”odnotowuje: „Wzrosną opłaty za śmieci. To wina opieszałości rządu”. Dane za I półrocze pokazują, że system kaucyjny odebrał gminom nawet połowę dochodów z plastiku i aluminium. Samorządowcy alarmują, że bez ustawy o ROP mieszkańców dotkną podwyżki opłat. Teoretycznie uruchomiony 1 października 2025 r., a w praktyce funkcjonujący od początku 2026 r. system kaucyjny pozbawił samorządy kilkudziesięciu proc. dochodów ze sprzedaży plastiku i metalu odzyskiwanych z odpadów. Dziurę w budżecie miały załatać opłaty pobierane od przedsiębiorców w ramach rozszerzonej odpowiedzialności producenta (ROP). Rząd jednak nie spieszy się z przyjęciem ustawy, która wprowadzałaby to rozwiązanie. Jak nieoficjalnie dowiedziała się „Rz” z dwóch różnych źródeł, nie ma już szans, by ustawa została uchwalona przed końcem tej kadencji Sejmu. Powodem ma być sprzeciw wobec tych rozwiązań ze strony m.in. resortu rolnictwa oraz organizacji przedsiębiorców zarzucających Ministerstwu Klimatu i Środowiska wybranie skrajnie im nieprzychylnego scentralizowanego modelu ROP. Chodzi o to, że nadzór nad systemem ROP miałby sprawować Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, a rola przedsiębiorców sprowadzałaby się de facto do płacenia – jak mówią sami zainteresowani – parapodatku bez jakiegokolwiek wpływu na sposób wydawania środków. Z szacunków za pierwsze półrocze 2026 r. wynika, że w wyniku wprowadzenia powszechnego systemu kaucyjnego gminne instalacje komunalne straciły ok. 50 proc. dochodów z tytułu sprzedaży surowców. Zaś koszt zagospodarowania odpadów w instalacjach komunalnych wzrósł o mniej więcej 15 proc. Te straty będą musiały pokryć samorządy, czyli w praktyce ich mieszkańcy – wskazuje prezes zarządu Rady Regionalnych Instalacji Przetwarzania Odpadów Komunalnych. O tym, że samorządy od lat wyczekują wprowadzenia ROP-u mówi „Rz” Marek Wójcik, pełnomocnik zarządu Związku Miast Polskich ds. legislacyjnych. W jego ocenie Jeśli rząd nie doprowadzi do uchwalenia ustawy ROP, to prawdopodobnie samorządy będą musiały podnosić opłaty za wywóz śmieci dla mieszkańców. Już dziś boleśnie odczuwają skutki wprowadzenia systemu kaucyjnego.  Coraz więcej gmin nie ma możliwości dalszego dopłacania do systemu odpadowego lub zwiększania skali dopłat. Już w 2025 r. gminy dopłaciły do systemu ok. 1,5 mld zł przy łącznych kosztach systemu szacowanych na ponad 15 mld zł. Szereg gmin, pomimo podniesienia stawek opłat dla mieszkańców, nadal musi dopłacać do systemu- czytamy na 13 stronie głównego wydania.

(Źródło: „Rzeczpospolita”– 12.08.2026.).

  • „Prawo co dnia” informuje też: „NIK: Ziemia należąca do Skarbu Państwa jest zagrożona”. Budżet państwa traci miliony złotych, bo starostwa nie potrafią zarządzać nieruchomościami Skarbu Państwa. 2/3 z nich jest użytkowana bezumownie, bez jakiegokolwiek nadzoru ze strony starosty. Do Skarbu Państwa należy ponad 10 mln ha gruntów. Można by napisać, że państwo kontroluje prawie jedną trzecią powierzchni kraju, tyle że byłaby to nieprawda. Tak przynajmniej wynika z najnowszego raportu NIK. W skontrolowanych przez NIK 12 starostwach i czterech urzędach miast na prawach powiatu oraz jednym Powiatowym Zarządzie Geodezji, Kartografii, Katastru i Nieruchomości inspektorzy doliczyli się ponad 5 tys. nieruchomości SP, które nie figurowały w Ewidencji Gruntów i Budynków. Z raportu NIK można też wyciągnąć wniosek, że jeśli na przestrzeni kilku lat, coś się w ewidencjonowaniu nieruchomości SP zmieniło, to na gorsze. Liczba działek, których nie ma w ewidencji, nieznacznie, ale jednak od 2022 r. wzrosła. W ewidencji próżno szukać nie tylko wszystkich, należących do SP gruntów, ale też budynków. Są za to w niej takie, które już być nie powinny. Skąd ten bałagan? Jednym z powodów może być częste prowadzenie ewidencji w arkuszach kalkulacyjnych, co wymaga ręcznego uzupełniania danych poszczególnych działek, zamiast korzystania ze specjalistycznych systemów informatycznych. Zdaniem NIK tak duża liczba nieruchomości, które przez lata pozostają poza ewidencją świadczy o wieloletnim niepodejmowaniu przez starostów skutecznych działań celem kompleksowej identyfikacji nieruchomości SP, nad którymi powinni oni sprawować bieżący i skuteczny nadzór. I tak na ponad 500 nieruchomości, których oględzin dokonali inspektorzy, 315 było użytkowanych bezumownie lub starosta nie wiedział, czy podmiot, który nieruchomością gospodaruje, ma do tego prawo W większości przypadków były to grunty, wykorzystywane pod uprawy rolne albo zostały potraktowane przez użytkowników jako część ich prywatnych posesji. Kontrola NIK pokazała, że w ten sposób SP pozbywa się bezpowrotnie części swych gruntów. W kontrolowanych starostwach i miastach tylko w latach 2022-2025 prowadzono postępowania o zasiedzenie 158 nieruchomości SP o wartości blisko 11,5 mln zł, z czego w 96 przypadkach skończyło się to utratą własności nieruchomości o wartości 3,1 mln zł. Więcej szczegółów- na 14 stronie głównego wydania.

(Źródło: „Rzeczpospolita”– 12.08.2026.).

  • „Rz” odnotowuje w innym miejscu: „Więcej chętnych na mieszkania z drugiej ręki”. W lipcu z oferty rynku wtórnego zniknęło więcej mieszkań, niż do niej trafiło. Średnie ceny lokali z drugiej ręki poszły w górę, ale wciąż są niższe niż u deweloperów – wynika z analiz portalu GetHome.pl. Jak podaje GetHome.pl, przytaczając dane przeszukiwarki portali nieruchomości Adradar, liczba mieszkań wystawionych na sprzedaż na rynku wtórnym zmniejszyła się ze 140 tys. w czerwcu do ok. 137 tys. w lipcu. Stało się tak mimo wzrostu liczby nowych ogłoszeń. W całym kraju do sprzedaży trafiło w lipcu 32,5 tys. mieszkań, o 7 proc. więcej niż miesiąc wcześniej. To także więcej niż tegoroczna średnia miesięczna (31,5 tys.). – Jednocześnie z rynku zniknęło 35,5 tys. lokali, które zostały sprzedane lub wycofane z oferty. To o 6 proc. więcej niż w czerwcu i o ponad 4 tys. więcej od średniej miesięcznej z tego roku (31,3 tys.). Oznacza to, że napływ nowych ofert nie był wystarczający, by odbudować podaż mieszkań. Ekspert GetHome.pl podkreśla, że podaż mieszkań jest mniejsza niż przed rokiem niemal we wszystkich miastach. Jeszcze bardziej wymowne są dane roczne. Na wszystkich analizowanych rynkach oferta mieszkań z drugiej ręki była mniejsza niż przed rokiem. Największy spadek odnotowano we Wrocławiu – o 20 proc. W Warszawie oferta zmniejszyła się o 19 proc., w Łodzi o 16 proc., w Krakowie o 15 proc. W Trójmieście ubyło 5 proc. ofert, w Poznaniu także 5 proc., a w Katowicach 8 proc. GetHome.pl podaje, że lipiec przyniósł wzrost średniej ceny metra kwadratowego mieszkań z rynku wtórnego we wszystkich siedmiu analizowanych metropoliach. W większości podwyżka wyniosła ok. 1 proc. Oferta mieszkań używanych we wszystkich miastach była mniejsza niż oferta lokali deweloperskich. W Warszawie na rynku wtórnym było dostępnych 14,3 tys. mieszkań wobec 16,7 tys. lokali oferowanych przez deweloperów – podaje ekspert GetHome.pl. W Krakowie to odpowiednio 8 tys. i 11,5 tys., we Wrocławiu 7,8 tys. i 10,3 tys. Więcej szczegółów- na 18 stronie części ekonomicznej głównego wydania.

(Źródło: „Rzeczpospolita”– 12.08.2026.).

  • „Rz” zamieszcza również obszerny tekst pod hasłem: „Mieszkania w <<obwarzankach>> mogą być niezłą inwestycją, ale…”. Mniejsze gminy w dużych aglomeracjach kuszą dużo niższymi cenami mieszkań. Na rynku wtórnym różnice sięgają nawet 80 proc., a w sporadycznych przypadkach nawet więcej. Jak podaje portal Nieruchomosci- online.pl, średnia cena ofertowa lokali z drugiej ręki w Warszawie w I kwartale to 17,9 tys. zł za mkw. W Radzyminie: 10,1 tys. zł, w Ząbkach – 12,6 tys. zł, w Piasecznie – 12,5 tys. zł, w Markach i Legionowie – 11,3 tys. zł, a w Pruszkowie – 12,8 tys. zł. Średnia różnica między cenami mieszkań z drugiej ręki w Warszawie a okolicznymi miastami to 53 proc. We Wrocławiu mieszkania na rynku wtórnym (średnia cena ofertowa: 13,4 tys. zł/ mkw.) są droższe niż w miastach aglomeracji średnio o 56 proc. Serwis Nieruchomosci- -online.pl szacuje, że lokale w stolicy Dolnego Śląska są droższe niż w gminie Brzeg Dolny średnio o 81 proc. (7,4 tys. zł/mkw.). Mieszkania w Krakowie (średnia: 16,8 tys. zł/mkw.) są droższe niż w Skawinie o 63 proc. (10,3 tys. zł/mkw.). W Poznaniu sprzedający mieszkania chcą za nie średnio 12,1 tys. zł za mkw. W Murowanej Goślinie – 6,9 tys. zł, w Swarzędzu – 9,3 tys. zł, w Kórniku – 9,5 tys. zł za mkw. W Łodzi średnia cena lokali to 8,5 tys. zł za mkw., w Zgierzu – 6,3 tys. zł, w Pabianicach – 6,5 tys. zł, w Aleksandrowie Łódzkim – 7,6 tys. zł. Jak wyjaśnia ekspert portalu  Nieruchomosci -online.pl, różnice w cenach między głównymi miastami a otaczającymi je gminami są efektem różnych nakładających się na siebie zjawisk. W największych miastach skupiają się miejsca pracy, uczelnie, usługi, komunikacja miejska, czyli wszystko to, co ułatwia codzienne życie i za co po prostu się dopłaca.  Dobrze zlokalizowane mieszkania są tam coraz trudniej dostępne, dlatego ceny utrzymują się na bardzo wysokim poziomie. Zdaniem prezesa Estatic Nieruchomości, wokół „wyprowadzki za miasto” narósł mit, który warto rozbroić na wstępie. Wersja popularna brzmi: praca zdalna zmienia świat, ludzie uciekają z miasta, kupują taniej pod miastem, są wolni. Wersja prawdziwa wygląda inaczej – zaznacza. W 2026 r. praca w pełni zdalna kurczy się, a nie rośnie. Z raportu Grant Thornton wynika, że odsetek firm dopuszczających home office spadł z 62 do 55 proc. w ciągu roku, a pełną swobodę wyboru miejsca pracy daje już tylko 13 proc. pracodawców, wobec jednej trzeciej dwa lata temu. Co piąta firma planuje dalsze ograniczenia w tym roku. To nie jest tło dla masowej ucieczki za miasto. To tło dla powrotu codziennych dojazdów do biur. Jak dodaje prezes Estatic Nieruchomości, deweloperzy nauczyli się, że pas podmiejski jest dziś tym, czym w poprzedniej dekadzie były obrzeża samych miast. Buduje się tam masowo, zwłaszcza w okolicach Warszawy, Krakowa, Wrocławia i Trójmiasta. Czy mieszkanie pod miastem może być dobrą inwestycją? Cytowany w tekście ekspert mówi krótko: „zwykle nie”.  Najem w dużych miastach „pracuje” na lokalizacji, dojeździe do uczelni, biurowców i komunikacji miejskiej. Mieszkanie pod miastem wynajmiesz, ale za niższą stawkę, dłużej szukasz najemcy i częściej zmieniasz lokatorów. Stopa zwrotu na papierze potrafi wyglądać podobnie do miejskiej, w praktyce rzadko ją dowozi. Najlepiej w wynajmie radzą sobie kawalerki i mieszkania dwupokojowe blisko centrum, węzłów komunikacyjnych i kampusów. Pod miastem ten model po prostu nie istnieje w tej skali.  Więcej- na 21 stronie części ekonomicznej głównego wydania.

(Źródło: „Rzeczpospolita”– 12.08.2026.).

  • „Dziennik Gazeta Prawna” informuje natomiast: „Wniosek o wydanie decyzji o WZ wystarczy”. W przypadku spraw dotyczących wydania decyzji o warunkach zabudowy liczy się data złożenia wniosku, a nie wszczęcia postępowania – tłumaczy w odpowiedzi na interpelację poselską Ministerstwo Rozwoju i Technologii. Parlamentarzyści zwracali uwagę na sytuację osób, których sprawy nie zostaną wszczęte na czas i co do których istniała obawa, że stracą szansę na rozpatrzenie swoich wniosków na starych zasadach. Do MRiT trafiło pięć pytań dotyczących wydawania warunków zabudowy na dotychczasowych zasadach. Parlamentarzystów interesuje przede wszystkim możliwość wydawania warunków zabudowy na starych zasadach. A z tym może być problem, gdyż samorządy informują, że w niektórych przypadkach wniosków składanych w tej sprawie są tysiące. Z tego powodu urzędy mogą nie zdążyć rozpocząć wszystkich postępowań przed wejściem w życie planów ogólnych. Tymczasem od tego, czy postępowanie zostanie wszczęte w odpowiednim terminie, może zależeć możliwość rozpatrzenia wniosku na starych zasadach. Wnioskodawca nie ma jednak wpływu na to, jak szybko urząd zajmie się jego sprawą. Ministerstwo w odpowiedzi wyjaśnia, że w przypadku postępowania dotyczącego wydania decyzji o warunkach zabudowy ważna jest data złożenia wniosku o wydanie decyzji, a nie wszczęcia postępowania. Jasno o tym stanowią kodeks postępowania administracyjnego oraz przepisy przejściowe zawarte w art. 59 ust. 1 i 2 nowelizacji ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. Resort rozwoju zapewnia również, że decyzje o warunkach zabudowy wydane przed 1 września 2026 r. zachowają swoją ważność. Prawomocna decyzja WZ nadal będzie podstawą do ubiegania się o pozwolenie na budowę, niezależnie od tego, kiedy została wydana. To istotna informacja dla inwestorów, którzy uzyskali już decyzje albo są w trakcie przygotowywania inwestycji. Co więcej, wejście w życie planu ogólnego nie będzie miało wpływu na ważność wcześniej wydanej decyzji WZ, nawet jeśli ustalenia nowego planu będą niezgodne z decyzją WZ. Resort rozwoju wskazuje, że wsparcie finansowe dla samorządów w zakresie planowania przestrzennego jest już realizowane. Dotyczy ono m.in. sporządzania planów ogólnych gmin i jest finansowane ze środków Krajowego Planu Odbudowy, w ramach inwestycji A1.3.1, której celem jest wdrożenie reformy planowania i zagospodarowania przestrzennego. Dzięki niej gminy mają otrzymać wsparcie w przygotowaniu dokumentów dotyczących planowania przestrzennego. Ze względu na sygnalizowane przez samorządy znaczne zwiększenie liczby wniosków o wydanie decyzji o warunkach zabudowy w art. 6 ustawy o zmianie ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym zawarto przepis epizodyczny. Jego celem jest wstrzymanie do 31 grudnia 2026 r. biegu terminów, których przekroczenie może być podstawą do nałożenia kary za nieterminowe wydanie decyzji w sprawie ustalenia lokalizacji inwestycji celu publicznego oraz decyzji o warunkach zabudowy- odnotowano na czwartej stronie głównej wkładki prawnej.

(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 12.08.2026.).

  • „DGP” zauważa też: „Nieważna uchwała może otworzyć drogę do zwrotu opłat”. NSA w powiększonym składzie rozstrzygnie w październiku, czy są możliwe korekta deklaracji i zwrot nadpłaty z tytułu opłaty śmieciowej, gdy uchwałę rady miejskiej dotyczącą tych opłat prawomocnie unieważniono. Początkiem sprawy było unieważnienie uchwały Rady Miasta Lubina dotyczącej zmian w opłatach za gospodarowanie odpadami komunalnymi oraz ustalenia wysokości stawki tej opłaty. Jedna ze spółdzielni mieszkaniowych działających w tym mieście wystąpiła z żądaniem zwrotu nadpłaty, która jej zdaniem powstała w wyniku zastosowania opłat określonych w unieważnionej uchwale. Do wniosku o zwrot nadpłaconych opłat załączyła także korektę deklaracji o wysokości opłaty śmieciowej. Miasto odmówiło przyjęcia zarówno wniosku, jak i korekty, twierdząc, że takiej możliwości korekty i zwrotu nadpłaconych opłat (analogicznie jak w przypadku podatków) nie przewiduje ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Z takim podejściem nie zgodziła się spółdzielnia i sprawa trafiła do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Legnicy. Tam jednak spółdzielnia nic nie wskórała. Inaczej orzekł wrocławski WSA, który stwierdził, że z przepisu art. 6m ust. 4 ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach nie wynika zakaz stwierdzania nadpłaty w opłacie za gospodarowanie odpadami komunalnymi w przypadku stwierdzenia nieważności przez wojewódzki sąd administracyjny uchwały stanowiącej podstawę prawną do ustalenia stawki opłaty. Uchylił tym samym odmowne decyzje SKO oraz miasta. Na to rozstrzygnięcie skargę kasacyjną złożyły miasto Lubin, a także SKO. Jednak sprawa okazała się na tyle poważna, że rozpoznający ją skład Naczelnego Sądu Administracyjnego zdecydował się sformułować pytanie prawne w kwestii tego, czy stwierdzenie przez sąd administracyjny nieważności uchwały w sprawie opłaty śmieciowej uzasadnia złożenie korekty deklaracji właściciela nieruchomości o wysokości tej opłaty, a także żądanie stwierdzenia nadpłaty w opłacie za gospodarowanie odpadami komunalnymi w trybie art. 75 ordynacji podatkowej, jeżeli gmina dokonała odbioru odpadów komunalnych od podmiotu, który tę opłatę uiścił. Problem ten przedstawił do rozstrzygnięcia powiększonemu składowi NSA. Ten jednak nie zdecydował się na udzielenie odpowiedzi, lecz przejął sprawę do rozstrzygnięcia w trybie kasacyjnym. NSA wypowie się też co do prawidłowości ocen prawnych zawartych w zaskarżonym wyroku sądu I instancji. Poza tym ogólne odwołanie się do przepisów wyżej wymienionych ustaw nie daje możliwości jednoznacznego rozstrzygnięcia przedstawionego problemu prawnego. Z tych zasadniczych powodów, biorąc pod uwagę kontekst sprawy, treść zarzutów procesowych i konieczność odniesienia się do okoliczności faktycznych sprawy, NSA postanowił przejąć sprawę do rozpoznania, rozpoznać obie skargi kasacyjne na rozprawie oraz wydać stosowne rozstrzygnięcie – wskazał w ustnych motywach postanowienia sędzia przewodniczący, prezes Izby Finansowej NSA. Więcej szczegółów- na dziewiątej stronie głównej wkładki prawnej.

(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 12.08.2026.).

Zobacz również