Poniedziałek, 29 czerwiec 2026
- Poniedziałkowa „Rzeczpospolita” zamieszcza tekst pod hasłem: „Wydatki państwa są do gruntownego przeglądu”. Rząd powinien podjąć bardziej zdecydowane działania po stronie wydatkowej w celu redukcji ponad 7-proc. deficytu fiskalnego – uważają niemal wszyscy uczestnicy panelu ekonomistów. Sytuacja sektora finansów publicznych jest powszechnie wskazywana jako pięta achillesowa polskiej gospodarki. Od kilku lat deficyt sektora dynamicznie rośnie – jeszcze w 2021 r. wyniósł 1,7 proc. PKB, w kolejnym 3,4 proc., by w 2025 r. sięgnąć 7,3 proc. PKB. W ciągu ostatnich 30 lat wyższy (i to symbolicznie) był tylko raz: w 2010 r. – gdy mierzyliśmy się ze skutkami kryzysu finansowego – wyniósł 7,4 proc. PKB. Deficyt za 2025 r. przebił nawet wynik z pandemicznego 2020 r. (6,9 proc.). „Wina” leży po stronie szybko rosnących wydatków. Od przełomu wieków przez dwie dekady wahały się w granicach 41–46 proc. PKB. W pandemicznym 2020 r. wybiły wyjątkowo do niespełna 48 proc., by w dwóch kolejnych latach znów spaść w okolice 43,5 proc. Od 2023 r. rozpoczął się jednak szybki rajd w górę, aż do 50,9 proc. PKB w 2025 r. Od 2019 r. wydatki publiczne w Polsce wzrosły o 9,5 proc. PKB, najmocniej w UE. W ślad za wysokimi deficytami idzie rosnąca relacja długu publicznego do PKB. Już jesteśmy na poziomie około 60 proc. PKB według metodologii unijnej, za 2-3 lata przekroczymy 70 proc. PKB. Z wyliczeń ekspertów Instytutu Odpowiedzialnych Finansów, Instytut Finansów Publicznych i Fundacji Przyjazny Kraj (raport „Zagrożenia nadmiernego długu publicznego”) wynika, że żeby relacja długu do PKB przestała rosnąć, potrzebne jest wygospodarowanie w dochodach i wydatkach publicznych aż 160 mld zł. Nawet nieco większy rząd wielkości pokazywali pod koniec 2025 r. w swoim raporcie ekonomiści PKO BP szacując, że konieczne jest pozyskanie około 4,5 proc. PKB w formie dodatkowych dochodów lub oszczędności. Więcej szczegółów- na 17 stronie części ekonomicznej głównego wydania.
(Źródło: „Rzeczpospolita”– 29.06.2026.).
- „Rz” informuje w innym miejscu: „Firmy chcą coraz lepszych biur. Jest drogo, będzie drożej”. Duży ruch na rynku biur. Spółki szukają dziś nowoczesnych, ekologicznych siedzib. Czynsze szybują. W Warszawie to już nawet 40 euro za metr. Na rynek biur wróciły duże transakcje. W Warszawie w II kwartale zawarto kilka umów najmu ponad 15 tys. mkw. Duże firmy nadal podejmują długoterminowe decyzje, wybierając nieruchomości, które odpowiadają na ich potrzeby operacyjne, wizerunkowe i pracownicze. Na drugim biegunie są mniejsze transakcje. W Warszawie i w regionach można wynająć już ok. 20-metrowe biuro. W I kwartale prawie 60 proc. transakcji w stolicy stanowiły umowy najmu 500 mkw. i mniej. Cytowana w tekście ekspertka Newmark Polska mówi o zmianie na rynku: firmy nie stawiają już na większe biura, ale coraz częściej wynajmują lepsze biura. Znaczenie ma efektywność powierzchni, jakość zarządzania budynkiem, dostęp do usług, komfort pracowników, rozwiązania ESG, niskie koszty eksploatacji, elastyczność umowy. Na znaczeniu zyskują technologie wspierające zarządzanie miejscem pracy. Firmy zamiast przeprowadzek częściej analizują, jak lepiej wykorzystać obecne biura. Z kolei ekspertka Knight Frank zwraca uwagę na rosnące rozwarstwienie rynku. Najemcy coraz częściej koncentrują się na najlepszych budynkach – nowoczesnych, dobrze zlokalizowanych i oferujących wysoki standard oraz udogodnienia wspierające pracowników. Starsze obiekty mają coraz większe trudności z utrzymaniem konkurencyjności. Firmy są gotowe płacić wyższe stawki za lepszą jakość, często decydując się na optymalizację zajmowanej powierzchni. Z analiz REDD wynika, że maj przyniósł wyraźną przewagę liczby modułów i powierzchni biurowej wycofanej (wynajętej) z oferty nad dodaną. Zniknęło 385 modułów biurowych o powierzchni 122,6 tys. mkw., a do oferty trafiło 306 modułów o powierzchni 86,8 tys. mkw. Powierzchnia wynajętych biur przewyższyła tę dodaną o 35,8 tys. mkw. To niemal dwukrotnie więcej niż w kwietniu (18,2 tys. mkw.). Warszawa odpowiadała za 54 proc. wynajętej powierzchni na siedmiu największych rynkach. Pod koniec maja, jak podaje REDD, średni wyjściowy czynsz w budynkach z dostępną powierzchnią to 14,34 euro za mkw. To o 0,16 euro więcej niż rok temu. Najdrożej jest niezmiennie w Warszawie – przeciętne wyjściowe stawki najmu to 16,07 euro za mkw. W Trójmieście to 14,35 euro za mkw., w Krakowie 14,17, we Wrocławiu 13,76, w Poznaniu 13,20 euro. W Łodzi to 10,44 euro za mkw., w Katowicach – 11,71 euro za mkw. W ocenie ekspertów najważniejszym czynnikiem wpływającym na rynek w najbliższych miesiącach będzie ograniczona podaż nowych powierzchni przy utrzymującym się popycie. To może sprzyjać dalszej stabilizacji, a nawet wzrostowi czynszów w najlepszych budynkach przewiduje. Jednocześnie różnice pomiędzy nowoczesnymi a starszymi obiektami mogą się jeszcze pogłębiać. Duże transakcje najmu są nadal możliwe, jednak będą dotyczyły przede wszystkim najwyższej jakości powierzchni w najbardziej atrakcyjnych lokalizacjach. Więcej szczegółów- na 18 stronie części ekonomicznej głównego wydania.
(Źródło: „Rzeczpospolita”– 29.06.2026.).
- „Życie Regionów” zauważa z kolei: „Reforma dochodów samorządowych: MF przedstawiło propozycje zmian”. Korporacje samorządowe 1 lipca przekażą swoje opinie na temat informacji Ministerstwa Finansów o skutkach reformy lokalnych dochodów. Samorządowcy i resort chcą zmian, jednak różnią się w kwestii szczegółowych rozwiązań. Termin rozmowy w Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego na temat ewaluacji reformy dochodowej z 2024 r. wyznaczono pod koniec kwietnia. Analiza obowiązywania nowych przepisów jest zapisana w samej ustawie, zaznaczono w przepisach, że resort finansów ma przedstawić ją do końca czerwca. MF i samorządy uważają, że dobrze, iż uchwalono niespełna dwa lata temu ustawę o dochodach JST z nowymi zasadami. Jednak zmiany, które chciałyby wprowadzić samorządy są głębsze niż proponuje Ministerstwo Finansów. Cytowany w tekście prezydent Wodzisławia Śląskiego Wymienił tematy, które wymagają dyskusji i decyzji: wysokość udziałów JST w PIT i CIT, sposób ich wyliczania, zasady waloryzacji (czy muszą być oparte na danych historycznych) oraz funkcjonowanie mechanizmów wyrównawczych. Ministerstwo Finansów także zaproponowało korekty – tematy do ew. podjęcia przy ewaluacji. To: szybszy dostęp JST do danych wykorzystywanych przy naliczaniu dochodów, doskonalenie determinant potrzeb wydatkowych, wzmocnienie jakości i wiarygodności danych stanowiących podstawę ustalania potrzeb wydatkowych JST, zasadność uwzględniania dochodowości/zamożności JST w mechanizmie podziału potrzeb oświatowych, czyli zmiany w algorytmie podziału środków na oświatę oraz wprowadzenie sankcji za nierzetelne dane przekazywane przez samorządy do GUS. Więcej- na pierwszej stronie dodatku.
(Źródło: „Rzeczpospolita”– 29.06.2026.).
- „Życie Regionów” zamieszcza również tekst: „Czy samorządy udźwigną tekstylny i biologiczny przełom?”. Od półtora roku teoretycznie nie wolno nam wyrzucić starego swetra do zwykłego kosza. A już od 1 lipca 2026 r. wejdą w życie przepisy definitywnie eliminujące klasyczne foliowe worki z systemu zbiórki odpadów bio. Polska gospodarka komunalna przechodzi właśnie jeden z większych testów ostatnich lat. Jak radzą sobie z nim samorządy? 1 stycznia 2025 roku tekstylia oficjalnie stały się osobną frakcją odpadów komunalnych. Przepisy miały zatrzymać zalew ubrań trafiających na wysypiska lub – co gorsza – do domowych pieców. Zgodnie z literą prawa, od tamtej pory zużyta odzież, obrusy czy firany nie powinny lądować w pojemnikach na odpady zmieszane. Praktyka okazała się jednak bardziej skomplikowana niż ministerialne założenia. Polska, wdrażając unijne dyrektywy, zdecydowała się na wariant minimalistyczny: wprowadziła jedynie obowiązek przyjmowania tekstyliów i odzieży przez Punkty Selektywnego Zbierania Odpadów Komunalnych. W zdecydowanej większości gmin dodatkowego, kolorowego worka czy dedykowanego kontenera pod blokiem nie ma i nie będzie. Powód jest prozaiczny: koszty. Nad samorządami wisi również kolejna rewolucja. Już 1 lipca 2026 roku wchodzi w życie bezwzględny zakaz zbierania odpadów biodegradowalnych w klasycznych, foliowych workach. Część samorządów nie będzie mieć z tym problemów, ale dla wielu mniejszych gmin oznacza to konieczność natychmiastowej wymiany infrastruktury na sztywne pojemniki. Więcej szczegółów- na pierwszej stronie dodatku.
(Źródło: „Rzeczpospolita”– 29.06.2026.).
- „Dziennik Gazeta Prawna” zamieszcza z kolei tekst: „Rząd przedstawił strategię dla ciepłownictwa”. Polskie ciepłownictwo systemowe jest ewenementem na skalę europejską. Jednocześnie jest mocno uzależnione od węgla, a jego transformacja może kosztować 231 mld zł. Udział odnawialnych źródeł energii w ciepłownictwie systemowym może wynieść 52,2 proc. w 2040 r., a udział źródeł nisko- i bezemisyjnych nawet 100 proc. – wynika z ogłoszonej w piątek Strategii Transformacji Ciepłownictwa do 2040 r. Do 15 lipca trwają konsultacje dokumentu. We wpisie do wykazu prac legislacyjnych resort energii wskazywał, że polskie systemy ciepłownicze mają największą liczbę przyłączonych do sieci ciepłowniczej gospodarstw domowych w UE, a pod względem wolumenu dostarczonego ciepła do odbiorców Polska jest drugim rynkiem ciepła systemowego (po Niemczech). W Polsce funkcjonuje aż 398 koncesjonowanych przedsiębiorstw ciepłowniczych, a długość sieci ciepłowniczej to 23 tys. km. Z ciepła systemowego korzysta aż 15 mln osób. W Polsce ciepłownictwo systemowe opiera się w znacznej mierze na paliwach kopalnych – w 2024 r. za 57,4 proc. zużycia paliw odpowiadał węgiel, za 15,2 proc. – gaz ziemny, 14,7 proc. – odnawialne źródła energii, a 6,6 proc. – olej opałowy. obecnie większość systemów ciepłowniczych jest przestarzała, a jedynie 22 proc. spełnia kryteria efektywnego systemu ciepłowniczego. Warunki „efektywnego systemu ciepłowniczego” są określone w unijnych przepisach i zależą od spełnienia kryteriów dotyczących udziałów OZE, kogeneracji czy ciepła odpadowego w systemie. Projekt strategii wskazuje pożądany kierunek zmian: przystępne ceny, dywersyfikację technologiczną, rozwój magazynów ciepła czy wykorzystanie ciepła odpadowego. Więcej szczegółów- na szóstej stronie głównego wydania.
(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 29.06.2026.).
- „DGP” zamieszcza również obszerny zapis debaty: „Porządkowanie przestrzeni czy paraliż inwestycyjny?”. Nowelizacja przepisów planistycznych stawia samorządy i inwestorów pod presją. Urzędy walczą z czasem przed sierpniowym terminem KPO, a resort rozwoju zapowiada rychłe poprawki. Eksperci debatowali w redakcji DGP o ryzyku paraliżu. Wchodząca w decydującą fazę reforma planowania przestrzennego jest uznawana za rewolucję, która ma odwrócić paradygmat obowiązujący w Polsce od początku lat 90. Interes prywatny, symbolizowany przez chaotyczne przedmieścia i wszechobecną wuzetkomanię, ma zejść na dalszy plan. Pozostaje jednak dylemat, jak pogodzić odzyskiwanie władztwa urbanistycznego przez społeczności lokalne z ochroną praw właścicieli nieruchomości i płynnością rynku budowlanego. Tomasz Lewandowski, podsekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju i Technologii, sprzeciwia się tezie o tym, że wdrażane przepisy są zamachem na swobodę budowlaną. Argumentuje, że reforma realizowana pierwotnie od września 2023 r. to w istocie powrót do normalności oraz do traktowania przestrzeni jako wspólnej wartości na równi z czystym powietrzem czy zasobami wodnymi. Zwraca uwagę, że od wieku w Polsce zamiast systemowego kształtowania ładu mamy do czynienia z permanentną walką z anarchią i chaosem. Nowe regulacje, w jego ocenie, mają przywrócić samorządom realne władztwo urbanistyczne i położyć kres kreowaniu tkanki miejskiej na podstawie wadliwego mechanizmu decyzji o warunkach zabudowy. Zupełnie inaczej tę kwestię widzi adwokat Rafał Dębowski, wspólnik w kancelarii Dębowski i Wspólnicy. Potwierdza, że mamy do czynienia z powrotem do przeszłości, przypominając, iż na początku lat 90. celowo odstąpiono od dwustopniowego systemu planów ogólnych i szczegółowych, gdyż uznano go za mechanizm blokujący rozwój. Wtedy narodził się model oparty na studium, które nie było aktem prawa miejscowego. Zdaniem Rafała Dębowskiego obecna reforma idzie za daleko w swoich restrykcjach, naruszając zagwarantowane w art. 75 Konstytucji RP zobowiązanie władz publicznych do prowadzenia polityki wspierającej mieszkalnictwo. Wprowadzenie sztywnego limitu chłonności na nowe mieszkania, w przedziale od 70 do 130 proc. zapotrzebowania, w mniejszych gminach ograniczy możliwość kreowania stref mieszkaniowych. Kluczowym punktem sporu pozostaje kalendarz wdrożenia reformy i realne moce przerobowe samorządów. Adam Dąbkowski, członek zarządu Uno Group, wskazuje na gigantyczny deficyt kadrowy w kraju, w którym uprawnienia ma zaledwie ok. 1300 urbanistów. Choć duże aglomeracje z silnymi pracowniami, jak Poznań, Gdańsk czy Warszawa, zdołają uchwalić plany ogólne jesienią, Polska powiatowa i małe gminy, dysponujące jednym lub dwoma urzędnikami, zostaną sparaliżowane. Urzędy są zasypane wnioskami o wuzetki składanymi przez osoby chcące ratować wartość działek, a administracja nie jest w stanie ich przerobić. Kluczową wiadomością debaty stało się potwierdzenie przez wiceministra Tomasza Lewandowskiego, że przed końcem sierpnia nie będzie żadnej interwencji legislacyjnej ze strony administracji centralnej. Jednak zaraz po upływie tego terminu, gdy minie ustawowy okres na przygotowanie planów ogólnych, rząd zaprezentuje gotowy pakiet rozwiązań awaryjnych. Powiedział, że rząd planuje wprowadzić ułatwienia i pomoc w sytuacjach, w których inwestorzy dysponują w pełni uzbrojonymi terenami, stanowiącymi wolną przestrzeń między istniejącymi już budynkami. W takich enklawach rozsądne uzupełnienie tkanki budowlanej ma być dopuszczone w uproszczonym trybie, o ile nie będzie generować strat środowiskowych ani przyczyniać się do negatywnego zjawiska rozlewania się miast. Jednocześnie zaznaczył, że pakiet ten nie będzie oznaczał wycofania się z reformy ani powrotu do dawnego chaosu. Pełny zapis debaty- na siódmej stronie głównego wydania.
(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 29.06.2026.).
- „DGP” zapowiada w innym miejscu: „Koniec z solidarną odpowiedzialnością w podatku od nieruchomości”. Zostanie zniesiony solidarny obowiązek podatkowy w podatku od nieruchomości. Ministerstwo Finansów pracuje nad zmianami w tym zakresie. Chodzi o przepis o solidarnej odpowiedzialności w podatku od nieruchomości, chociaż analogiczna regulacja jest też w prawie dotyczącym podatku rolnego. Obecnie jeżeli np. nieruchomość należy do więcej niż jednej osoby (podmiotu), to obowiązek podatkowy ciąży solidarnie na wszystkich współwłaścicielach. Wynika to wprost z art. 3 ust. 4 ustawy o podatkach i opłatach lokalnych. Zasada ta oznacza, że gmina może żądać zapłaty całości kwoty od każdego ze współwłaścicieli z osobna. Nie ma możliwości podziału podatku na udziały. Obecnie takie zasady są stosowane jedynie przy współwłasności garaży wielostanowiskowych w budynkach mieszkalnych oraz gruntów pod budynkami, w których ustanowiono odrębną własność lokali, a także części wspólnych takich budynków. Solidarna odpowiedzialność w podatku od nieruchomości może oznaczać, że jeden z podatników będzie musiał zapłacić podatek za tego współwłaściciela, który tego nie zrobił, a dopiero potem dochodzić zwrotu pieniędzy we własnym zakresie. Od lat eksperci podatkowi wskazują, że problemy można by wyeliminować, gdyby zmienić przepisy, tj. ograniczyć solidarną odpowiedzialność lub w ogóle ją znieść. Tak właśnie ma się stać. Kiedy się można spodziewać zmian? Przedstawiciele MF nie wypowiedzieli się na ten temat. Jednak cytowany w tekście ekspert jest zdania, że nawet gdyby parlament uchwalił przepisy jeszcze w tym roku, to należy oczekiwać dłuższego vacatio legis. W związku z tym, że gminy będą musiały się do nich przygotować, m.in. dostosować swoje systemy informatyczne, nie spodziewa się, że zaczną obowiązywać one wcześniej niż od 2028 r.- odnotowano na pierwszej stronie głównej wkładki prawnej.
(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 29.06.2026.).
- „Podatki i Księgowość” w „DGP” zamieszczają z kolei tekst: „Zagrożenia związane z KSeF na pewno same nie znikną”. Mamy już za sobą pierwsze miesiące stosowania obligatoryjnego fakturowania ustrukturyzowanego. To dobry moment, by stworzyć listę ryzyk, z którymi muszą się mierzyć podatnicy, a także by wskazać działania, jakie mogą podjąć, żeby je zniwelować. Wbrew obawom Krajowy System e-Faktur działa, i to bez spektakularnych wpadek. Do wystawienia negatywnej oceny całej operacji nie legitymują nawet początkowe problemy z ePUAP i brakiem możliwości uwierzytelniania się za jego pomocą czy sygnalizowane znikające faktury. Owszem, mamy zapowiedź resortu finansów modyfikacji od 2027 r. tego systemu, a także przepisów normujących fakturowanie ustrukturyzowane (jak się zdaje, obecnie zmiany ogniskują się na kwestiach technicznych), jednak to również nie świadczy o tym, że projekt ten okazał się klęską. Bez względu na to, jaką cenzurkę wystawimy resortowi finansów za KSeF, ponad wszelką wątpliwość jego wdrożenie to nie lada wyzwanie również dla podatników i dostawców oprogramowania finansowego. Zmienił on bardzo wiele u wystawców i odbiorców faktur. Wymusił modyfikację nie tylko sposobu wystawiania, lecz także odbierania, obiegu, a nawet archiwizacji faktur. Jak dalej czytamy, oprócz ryzyk o charakterze podatkowym, prawnym, organizacyjnym, personalnym są oczywiście jeszcze niebezpieczeństwa techniczne związane z implementacją i harmonizacją odpowiedniego oprogramowania z obszaru cyberbezpieczeństwa, w tym w zakresie ochrony danych. Obecnie, gdy KSeF już funkcjonuje i większość podatników jest zobowiązana do jego wykorzystywania, jest najlepszy moment na przeprowadzenie szerokich, interdyscyplinarnych weryfikacji (autokontroli), które pozwolą na eliminację błędów i uchybień, a z naszej podatkowej perspektywy przede wszystkim uchronią przed negatywnymi skutkami natury fiskalnej. Lektura dla zainteresowanych- na pierwszej stronie dodatku.
(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 29.06.2026.).
- „Kurier Szczeciński” informuje: „Zmiany w zasadach wykupu lokalu komunalnego. Kto chce po staremu, musi teraz zawnioskować”. Mieszkańcy Szczecina zainteresowani wykupem lokalu komunalnego mają czas tylko do 30 czerwca na złożenie wniosku. Pozwoli to zachować prawo m.in. do skorzystania z obecnych zasad udzielania bonifikat. Już 1 lipca w życie wejdzie uchwała przyjęta przez Radę Miasta Szczecin, określająca nowe zasady obrotu lokalami mieszkalnymi i nieruchomościami należącymi do gminy. Najważniejsze zmiany dotyczą właśnie wysokości bonifikat przysługujących najemcom wykupującym zajmowane lokale. W przypadku wniosków składanych od 1 lipca 2026 r. nadal będzie obowiązywało kryterium długości najmu, jednak wysokość bonifikat będzie stopniowo zmniejszana przez kolejne pięć lat – odpowiednio o 10 lub 5 punktów procentowych rocznie. Zachowane zostaną również dotychczasowe zasady obniżania bonifikat w przypadku zadłużenia czynszowego, umorzenia zaległości czy sprzedaży lokali wspólnych- czytamy na łamach „Kuriera”.
(Źródło: „Kurier Szczeciński”– 29.06.2026.).