Poniedziałek, 27 lipiec 2026

  • „Prawo co dnia” w poniedziałkowej „Rzeczpospolitej” odnotowuje: „Nowa broń wspólnot, które chcą walczyć z uciążliwym sąsiedztwem”. Ograniczenie najmu krótkoterminowego, a także wykorzystywania mieszkań do prowadzenia innych działalności, jak salony kosmetyczne, gabinety lekarskie czy sklepy, umożliwi wspólnotom projektowana ustawa o własności lokali. Rząd właśnie pokazał nową wersję projektu. Pozostał w nim przepis, zgodnie z którym zmiana sposobu użytkowania lokalu z mieszkaniowego na inny wymaga zgody wspólnoty wyrażonej w uchwale. Uchwałę wspólnota podejmuje na wniosek właściciela lokalu w terminie nie dłuższym niż dwa miesiące od dnia jej złożenia. Zgodnie z projektem w przypadku odmowy właściciel może zażądać, by spór rozstrzygnął sąd. Projekt ustawy o własności lokali trzeba czytać razem z przygotowanym przez Ministerstwo Sportu i Turystyki projektem ustawy o usługach hotelarskich oraz usługach pilotów wycieczek i przewodników turystycznych, regulującym najem krótkoterminowy i prawem budowlanym. Cytowany w tekście prezes Krajowej Izby Gospodarki Nieruchomościami uważa, że wspólnoty potrzebują ustawowego wsparcia w postaci jasnego przesądzenia, że mogą podejmować uchwały zakazujące, wyrażające lub odmawiające zgody na zmianę sposobu użytkowania. Prezes KIGN zastrzega, że zawartego w projekcie ustawy narzędzia ograniczającego niechcianą działalność może nie być wspólnotom łatwo użyć. Wszystko w rękach mieszkańców. Mimo tego prawdopodobnie łatwiej będzie skorzystać z tej ścieżki, ograniczając najem krótkoterminowy, niż zrobić użytek z narzędzia, które znalazło się w projekcie ustawy o usługach hotelarskich oraz usługach pilotów wycieczek i przewodników turystycznych. Zgodnie z nim mieszkańcy nieruchomości, w której prowadzony jest najem krótkoterminowy lub nieruchomości sąsiednich, a także wspólnoty i spółdzielnie mogą wystąpić do wójta, burmistrza czy prezydenta o kontrolę, czy prowadzona działalność nie narusza prawa. Jeśli kontrola to potwierdzi, to lokal zostanie wykreślony z centralnego rejestru obiektów świadczących usługę najmu krótkoterminowego, a za działanie bez wpisu grozi kara do 50 tys. zł. Ministerstwo Sportu i Turystyki nie zdecydowało się pozwolić decydować wspólnotom o prowadzeniu w budynku najmu na doby, bojąc się zarzutów o niekonstytucyjne naruszenia prawa własności. Padały takie opinie, w tym RPO. Wykreśliło też z projektu prawo gmin do ustanowienia stref wolnych od najmu na doby, co spotkało się ze zmasowaną krytyką. Więcej szczegółów- na 11 stronie głównego wydania.

(Źródło: „Rzeczpospolita”– 27.07.2026.).

  • „Tygodnik Podatników” w „Rz” odnotowuje z kolei: „Obiekt magazynowy może być budowlą”. O kwalifikacji podatkowej obiektu magazynowego jako budynku lub budowli decyduje jego rzeczywista funkcja, a nie tylko spełnienie cech budynku. Tak orzekł Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu w wyroku z 28 maja 2026 r. W 2025 r. spółka wykazała do opodatkowania jako budynki obiekty magazynowe. Wyjaśniono, że spełniają one cechy budynków: są trwale związane z gruntem, wydzielone z przestrzeni za pomocą przegród budowlanych, mają fundamenty oraz dachy. Służą jednak do składowania materiałów sypkich przechowywanych luzem na posadzce, przez co wewnątrz powstają hałdy materiałów. Zdaniem podatnika o przeznaczeniu tych obiektów decyduje przede wszystkim ich pojemność, a nie powierzchnia użytkowa. We wniosku spółka spytała, czy w stanie prawnym obowiązującym od 1 stycznia 2025 r. – kiedy zaczęła obowiązywać nowa definicja budynku, z której wyłączono obiekty służące do gromadzenia materiałów – obiekty magazynowe podlegają opodatkowaniu podatkiem od nieruchomości od swoich powierzchni użytkowych jako budynki, czy jako budowle od swoich wartości początkowych. Organ nie zgodził się ze stanowiskiem podatnika i uznał, że sporne obiekty to klasyczne budynki magazynowe. Podatnik wniósł skargę do WSA w Poznaniu, który przyznał mu rację. Sąd uznał, że o kwalifikacji obiektów nie przesądza wyłącznie fakt, że mają cechy budynków. Kluczowe znaczenie ma natomiast to, jaki parametr techniczny wyznacza ich przeznaczenie. Więcej szczegółów- na ósmej stronie dodatku.

(Źródło: „Rzeczpospolita”– 27.07.2026.).

  • „Życie Regionów” zamieszcza z kolei obszerny tekst pod hasłem: „Wspieramy wspólnoty mieszkaniowe w zabytkowych budynkach”. Mimo że sprzedajemy lokale najemcom nawet za 3 proc. ich wartości, nadal jesteśmy właścicielem blisko pięciu tysięcy lokali komunalnych – mówi Maciej Kupaj, prezydent Legnicy. W rozmowie pojawia się również wątek polityki mieszkaniowej, w kontekście zatrzymania suburbanizacji i procesu wyludniania miasta. Inwestycje mieszkaniowe Legnica realizuje w ramach TBS. Obecnie przygotowuje się do dużego projektu przy ul. Kamiennej na zrewitalizowanym Zakaczawiu. Jak podkreśla prezydent, Legnica nie buduje nowych mieszkań komunalnych, ponieważ ma jeden z najwyższych w Polsce wskaźników liczby takich lokali w przeliczeniu na liczbę mieszkańców.  Zatem jest w zupełnie innej sytuacji niż większość miast. Mimo że sprzedaje lokale najemcom nawet za 3 proc. ich wartości, nadal jest właścicielem blisko pięciu tysięcy lokali komunalnych. W porównaniu z wieloma miastami to naprawdę bardzo dużo. Prezydent deklaruje też: Chcemy nadal umożliwiać mieszkańcom wykup mieszkań za 1 lub 3 proc. ich wartości – wszystko zależy od stanu technicznego budynku, który bywa nienajlepszy. To są stare kamienice. Jednocześnie wspieramy wspólnoty mieszkaniowe, które powstały w zabytkowych budynkach. W 2025 r. wprowadziliśmy program dofinansowania remontów takich obiektów. Dofinansowanie może wynieść nawet do 80 proc. kosztów. W ubiegłym roku przeznaczyliśmy na ten cel 3 mln zł, a w tym roku już 6,5 mln zł. Jak na samorząd tej wielkości jest to rekordowa kwota. Pełny tekst rozmowy- na trzeciej stronie dodatku.

(Źródło: „Rzeczpospolita”– 27.07.2026.).

  • „Rz” w poniedziałkowym wydaniu zamieszcza również wkładkę- „Akademia zamówień publicznych”. W tekście wprowadzającym- „Ostatni dzwonek na naprawę systemu odwołań” czytamy: dopiero rozpoczął się konkurs na nowych członków KIO, więc nie wiem, jak się zakończy. Wiem natomiast, jak zakończyły się ostatnie. W 2025 r. planowano obsadzić 13 wakatów. Udało się jedynie sześć. Reszta albo zrezygnowała po drodze, albo nie zdała egzaminów, albo też… nie spełniła wymagań formalnych. Ta ostatnia informacja jest dla mnie najbardziej przerażająca. Orzecznikami mającymi rozstrzygać spory o miliardowych nierzadko wartościach próbowały zostać osoby, które nie potrafiły nawet ze zrozumieniem przeczytać wymagań, jakie stawiano kandydatom. Przyjęcie zaledwie sześciu osób pozwala mieć nadzieję, że mimo braków kadrowych poprzeczka nie została obniżona i egzaminy były wymagające. Tyle że wystarczyło je zdać. I tu docieramy do kluczowego pytania – dlaczego tak mało jest merytorycznie przygotowanych kandydatów? Recepta jest tyleż prosta, co dla rządzących nieakceptowalna – podniesienie wynagrodzeń. Tak by praca w KIO była atrakcyjna dla dobrych i najlepiej też doświadczonych prawników. Przy okazji rewizji wymaga też druga instancja systemu rozstrzygania sporów przetargowych. Coraz głośniej mówi się, że Sąd Zamówień Publicznych nie zdał egzaminu – ani nie przyspieszył wydawania wyroków, ani też nie wpłynął na poprawę jakości orzecznictwa. Ponoć dostrzegło to Ministerstwo Sprawiedliwości, które rozważa dwa warianty zmian. Jednym miałoby być rozdzielenie skarg na wyroki KIO na kilka sądów okręgowych. Drugim – stworzenie sądu, rzeczywiście wyspecjalizowanego w sprawach zamówień publicznych, bo ten dzisiejszy to po prostu jeden z wydziałów gospodarczych, w których spory przetargowe stanowią ułamek rozpoznawanych spraw- odnotowano na trzeciej stronie wkładki. 

Zainteresowani znajdą tu kolejne teksty: „Sprawniejsze przetargi, krótsze postępowania odwoławcze”; „Jak przygotować się do rozprawy przed KIO?”; „Nie tak łatwo wygrać przetarg wykonawcy bez żadnego doświadczenia i potencjału” oraz „Spóźnieni nie mają racji”.

(Źródło: „Rzeczpospolita”– 27.07.2026.).

  • „Dziennik Gazeta Prawna” zamieszcza natomiast tekst: „Wizualizacja to nie pusta faktura”. Fiskus zmienił zdanie. Teraz uważa, że wizualizacja faktury, np. wydruk w formacie PDF, może się różnić od dokumentu, który jest w KSeF. Ale nie wszystkie różnice są dozwolone. Na to, że wizualizacja (czyli obraz dokumentu) może być pustą fakturą, zanosiło się po wcześniejszych interpretacjach dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej – z 29 kwietnia 2026 r. i 30 kwietnia 2026 r. Dyrektor KIS nie zgodził się wtedy, aby na wizualizacji znalazły się dodatkowe dane, mimo że spółka, która planowała je zamieścić, jasno podkreślała: te dodatkowe elementy nie wpłyną na przedmiot, wartość ani charakter transakcji jako czynności opodatkowanej VAT. Profiskalne stanowisko dyrektora KIS spotkało się z krytyką. Doradcy podatkowi podkreślali, że nawet z Podręcznika KSeF 2.0 opracowanego przez Ministerstwo Finansów nie wynika, aby wizualizacja faktury musiała być wiernym odzwierciedleniem pliku XML. Dyrektor KIS najwyraźniej zmienił zdanie, bo w interpretacji z 15 lipca 2026 r. zgodził się, aby na wizualizacji faktury znalazły się dodatkowe informacje o charakterze technicznym, logistycznym oraz handlowym. Jeśli nie będą one miały wpływu na treść transakcji, to wystawca wizualizacji nie będzie musiał zapłacić VAT na podstawie art. 108 ust. 1 ustawy – potwierdził. Ważne jest – jak podkreślił dyrektor KIS – aby wydruk odzwierciedlał wszystkie informacje zawarte w pliku XML. Więcej dla zainteresowanych- na pierwszej stronie głównej wkładki prawnej.

(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 27.07.2026.).

  • „DGP” informuje w innym miejscu: „Będą kolejne ułatwienia w e- Urzędzie Skarbowym i w KSeF”.  W Krajowym Systemie e-Faktur będzie można zapisywać dodatkowe informacje biznesowe dotyczące faktur. Pojawi się zbiorczy identyfikator dla numerów KSeF. Po 2026 r. nadal będzie można uwierzytelniać się tokenami. Będą też inne nowości. Za pomocą e-Urzędu Skarbowego będzie można wypełnić kolejne wnioski, np. wspólny o wydanie interpretacji indywidualnej. Nowe usługi pojawią się także w ramach Platformy Usług Elektronicznych Skarbowo-Celnych (PUESC). Wszystko to już do końca 2026 r. – wynika z opublikowanych przez Krajową Administrację Skarbową planów na III i IV kw. 2026 r.- odnotowano na trzeciej stronie głównej wkładki prawnej.
  • „DGP” informuje równie obszernie: „Mikrokawalerki za zgodą miasta. Resort rozwoju łagodzi kurs”. To gminy zdecydują, czy na ich terenie będą mogły powstawać apartamenty inwestycyjne i condohotele. Bez ich zgody takich inwestycji nie wolno będzie budować. Wcześniejsza propozycja była bardziej rygorystyczna. Ministerstwo Rozwoju i Technologii idzie na coraz większe ustępstwa w kwestii obrotu lokalami w condohotelach i aparthotelach. Najpierw wycofało się z planów całkowitego zakazu swobodnego obrotu, a teraz rezygnuje z obowiązkowej sprzedaży pakietowej. Nie oznacza to jednak pełnej swobody – decydujący głos mają mieć gminy. Nadal też przepisy mają działać wstecz, co zdaniem prawników może naruszać konstytucję. Resort rozwoju konsekwentnie też myli mikrokawalerki z pokojami hotelowymi i przy okazji walki z tymi pierwszymi uderza w hotele. Ministerstwo Rozwoju przekonuje, że nowe rozwiązania w projekcie noweli ustawy o własności lokali są kompromisem między interesami inwestorów z branży hotelarskiej a interesami gmin. Ich celem będzie ograniczenie patodeweloperki, czyli m.in. budowy bardzo małych lokali (mikrokawalerek) o obniżonym standardzie, które formalnie nie są mieszkaniami, ale służą do stałego zamieszkania. Nowe przepisy mają dać samorządom większą kontrolę nad tego typu przedsięwzięciami. Zgodnie z najnowszą propozycją resortu odrębna własność lokalu w budynku zamieszkania zbiorowego będzie mogła zostać ustanowiona tylko wtedy, gdy rada gminy wyrazi zgodę na wyodrębnianie takich lokali. Zgoda ma być wydawana w formie uchwały, która będzie miała charakter aktu prawa miejscowego. Rada gminy będzie mogła objąć uchwałą teren całej gminy albo jej część, a o podjęciu uchwały będzie musiała niezwłocznie poinformować starostę. Samorząd otrzyma również możliwość określenia dodatkowych wymagań dla takich inwestycji. W uchwale będzie musiał wskazać minimalną liczbę miejsc parkingowych przypadających na działkę zabudowaną budynkiem zamieszkania zbiorowego. Będzie mógł także określić minimalny udział powierzchni biologicznie czynnej na takim terenie. Nowe przepisy przewidują jednak, że możliwość wyodrębnienia będzie dotyczyła wyłącznie lokali o przeznaczeniu innym niż mieszkalne. Taki lokal będzie musiał spełniać wymagania techniczno-budowlane określone dla tego rodzaju obiektów, a te wkrótce się zmienią. Resort rozwoju pracuje bowiem nad nowym rozporządzeniem. Jednym z nowych wymogów będzie minimalna powierzchnia użytkowa lokalu wynosząca 25 mkw. To rozwiązanie ma zamknąć drogę do budowy i sprzedaży bardzo małych lokali o powierzchni 15–20 mkw., które formalnie są niemieszkalne. W projekcie resort rozwoju dalej też proponuje, żeby nowych przepisów nie stosować do budynków zamieszkania zbiorowego, w przypadku których wniosek o wydanie pozwolenia na budowę został złożony przed 31 grudnia 2025 r. Oznacza to, że projektowane rozwiązania obejmą inwestycje, dla których wnioski o pozwolenie na budowę zostały złożone po tej dacie, a więc także te, które są składane obecnie. Resort uzasadnia to ochroną praw nabytych. Takie rozwiązanie ma umożliwić kontynuowanie inwestycji według przepisów obowiązujących w momencie ich rozpoczęcia. Zdaniem ministerstwa realizuje ono również konstytucyjną zasadę pewności prawa, zgodnie z którą obywatel, ale także przedsiębiorca, powinien móc planować swoje działania w zaufaniu do państwa i przewidywać ich skutki prawne. Więcej szczegółów- na szóstej stronie głównej wkładki prawnej.

(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 27.07.2026.).

  • „DGP” zauważa też: „Do samorządów popłynęły pieniądze na obronę cywilną”. W niektórych województwach podpisano już umowy na większość tegorocznego finansowania. Tempo realizacji programu ochrony ludności i obrony cywilnej jest jednak zróżnicowane. W tym roku do samorządów powinno trafić ok. 5 mld zł z ponad 17 mld zł przeznaczonych na cały Program Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej na lata 2025–2026 (dalej: program). W 2025 r. pieniądze rozdzielano pod koniec roku, więc były problemy z rozpoczęciem jakichkolwiek budów – czy to schronów, czy magazynów. W tym roku nie tylko zostaną wkopane pierwsze łopaty, ale część inwestycji ma być ukończonych. Nie oznacza to jednak, że tempo realizacji programu w I półroczu 2026 r. wszędzie było zadowalające. Przedstawiciele gmin narzekają m.in. na różne wytyczne dotyczące wkładów własnych przy inwestycjach, np. w zakupy sprzętu. Najwięcej wątpliwości budzi tempo realizacji programu w obszarze I, czyli modernizacji i budowy budowli ochronnych (schronów i ukryć) oraz miejsc doraźnego schronienia. Widać tu jednak pewne przyspieszenie. Na Mazowszu do końca czerwca z 254 mln zł aż 218 mln zł przeznaczono na te zadania. Na co narzekają samorządy? M.in. nadal wojewodowie stosują różne wytyczne w zakresie wysokości wkładów własnych przy inwestycjach. Dla przykładu w odpowiedzi na pytania „DGP” wojewodowie zachodniopomorski, lubelski i lubuski stwierdzili, że nie wymagają wkładów w ogóle. Na Śląsku 20 proc. jest konieczne przy zakupie sprzętu (podobnie jak w Małopolsce), a u wojewody wielkopolskiego 10 proc. Na Mazowszu do działań edukacyjno-szkoleniowych gmina musi dołożyć nawet do 50 proc. Samorządy wynegocjowały, aby w programie na lata 2027–2031 ujednolicić te zasady i zastrzec, że wkład własny nie może być wyższy niż 20 proc. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji zgodziło się na ten postulat, ale do tej pory nie przekazało samorządom programu w nowej wersji. Więcej szczegółów- na dziewiątej stronie głównej wkładki prawnej.

(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 27.07.2026.).

Zobacz również