Poniedziałek, 15 czerwiec 2026

  • „Prawo co dnia” w poniedziałkowej „Rzeczpospolitej” zamieszcza tekst: „Ujednolicanie przepisów odbije się na niezależności?”. Nowelizacja przepisów o zamówieniach publicznych ma sprawić, że prawo będzie interpretowane w sposób bardziej jednolity. Eksperci obawiają się jednak, że stanie się to kosztem niezależności KIO. Najnowszy projekt nowelizacji ustawy – Prawo zamówień publicznych (p.z.p.) w znacznej mierze dotyczy rozstrzygania sporów przetargowych. Z jednej strony podnosi wysokości wpisów, jakie muszą uiszczać przedsiębiorcy, by ich odwołanie zostało rozpoznane przez Krajową Izbę Odwoławczą (przy najdroższych zamówieniach nawet do 150 tys. zł), z drugiej ma na celu ujednolicenie orzecznictwa Izby. Temu ma służyć m.in. wprowadzenie możliwości podejmowania przez KIO uchwał dotyczących interpretacji przepisów, które będą wiązać wszystkich orzeczników. Wprowadzenie do ustawy rozwiązań prawnych wspierających jednolitość w obszarze interpretacji przepisów ustawy p.z.p. było jednym z nadrzędnych celów procedowanej nowelizacji. Powszechnie wiadome i jak się wydaje – niesporne jest, że niejednolitość interpretacji, nie tylko w obszarze orzecznictwa Izby, ale także w obszarze kontroli prowadzonych przez różne uprawnione instytucje, jest zjawiskiem dalece niepożądanym i mającym negatywny wpływ na kwestie związane z przebiegiem postępowań o udzielenie zamówienia publicznego m.in. w obszarze wydatkowania środków publicznych – uzasadnia potrzebę zmian rzecznik prasowy Urzędu Zamówień Publicznych, który przygotował projekt nowelizacji. W opinii ekspertów, po zmianie przepisów uchwały wiążące orzeczników będą mogły zapadać większością głosów przy obecności połowy wszystkich członków KIO, która dzisiaj liczy 55 osób. To w praktyce oznacza, że mniejszość będzie mogła narzucić większości swą interpretację. Zdaniem niektórych mogą wręcz pojawić się obawy, czy Izba wciąż ma status sądu. A bez tego nie mogłaby chociażby kierować pytań prejudycjalnych do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Dotychczas KIO była przez TSUE uznawana za sąd, ze względu na swą niezależność i orzekanie na podstawie ustaw. Więcej szczegółów- na 12 stronie głównego wydania.

                  (Źródło: „Rzeczpospolita”– 15.06.2026.).

  • „Prawo co dnia” informuje też w innym miejscu: „Wystawiłeś zwykłą fakturę? Już nie musi być w KSeF”. Przedsiębiorca, który udokumentował sprzedaż tradycyjną fakturą, nie musi przesyłać jej później do KSeF. Fiskus potwierdził to w interpretacji. Wiele firm nie zdążyło wejść do KSeF w terminie. Czy po wdrożeniu nowego systemu muszą wprowadzić do niego faktury wystawione wcześniej w tradycyjnej formie? Nie muszą – odpowiada fiskus. Skarbówka wskazała, że KSeF jest systemem teleinformatycznym, który służy do bieżącego wystawiania faktur ustrukturyzowanych. Obowiązek dosłania faktur dotyczy tylko takich, które zostały utworzone podczas awarii lub w trybach offline. W takich sytuacjach podatnik wystawia je w postaci elektronicznej, zgodnie ze wzorem. „W przypadku wystawienia faktury w formie elektronicznej i papierowej z przyczyn technicznych leżących po Państwa stronie, nie będą Państwo zobowiązani do późniejszego przesłania danych z tej faktury do systemu KSeF po ustąpieniu barier technicznych” – czytamy w interpretacji. Więcej szczegółów w tej sprawie- na 14 stronie głównego wydania.

                  (Źródło: „Rzeczpospolita”– 15.06.2026.).

  • W „Rz” znajdziemy również tekst pod hasłem: „Transformacja energetyczna. Przyspieszanie na zaciągniętym hamulcu”. Pomimo burzliwych debat na temat niektórych aspektów transformacji proces ten nieubłaganie się toczy, wręcz przyspiesza. Najważniejsze, że przybywa konsumentów energii, którzy rozumieją jego znaczenie. „Polska transformacja energetyczna wyraźnie przyspiesza mimo braku formalnego przyjęcia kluczowych strategii rządowych, w tym Krajowego Planu na rzecz Energii i Klimatu (KPEiK)” – podsumowują eksperci think tanku Forum Energii w opublikowanym na początku czerwca raporcie „Transformacja energetyczna w Polsce. Rocznik 2026”. „Krajowe wydobycie węgla kamiennego energetycznego zmalało od 2016 r. o 47 proc. Jednocześnie odnawialne źródła energii osiągnęły rekordowy udział w mocy osiągalnej systemu, przekraczając poziom 51 proc.” – dodają. „Największym motorem wzrostu OZE pozostaje fotowoltaika” – wskazują analitycy Forum Energii. „Na koniec 2025 r. moc osiągalna w PV osiągnęła 25,9 GW, co oznacza wzrost o 22 proc. rok do roku” – kwitują. 12 proc. energii elektrycznej produkowanej w Polsce pochodzi z paneli, a za 13 GW mocy odpowiadają prosumenci, którzy posiadają już 1,6 mln instalacji. Ale prosumencka część rynku nieco straciła znaczenie po okresie boomu, dziś siłą napędową sektora PV są duże farmy fotowoltaiczne, których moc zwiększyła się o 3,7 GW w ciągu roku. Warto w tym miejscu zatrzymać się przy magazynach energii. Ze względu na swoją pogodozależność OZE uznawane są za źródła niestabilne. Ale magazyny energii – akumulatory gromadzące energię wyprodukowaną, lecz niezużytą na bieżąco – tę niestabilność w olbrzymiej mierze usuwają. I ta część rynku, według ekspertów, będzie w Polsce szybko rosła. Według ośrodka Ember obecnie nad Wisłą realizowany jest portfel magazynów energii o docelowej mocy 10,4 GW – to ponadczterokrotnie więcej niż obecne 2,34 GW – odnotowano na 22 stronie części ekonomicznej głównego wydania.

                  (Źródło: „Rzeczpospolita”– 15.06.2026.).

  • „Tygodnik Podatników” zamieszcza z kolei tekst: „Wartość budowli można ustalić metodą odtworzeniową”. Naczelny Sąd Administracyjny potwierdził możliwość ustalania wartości budowli dla celów podatku od nieruchomości metodą odtworzeniową. Taka metoda nie może być jednak stosowana automatycznie i wymaga odpowiedniego uzasadnienia. Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z 10 kwietnia 2026 r. potwierdził, że możliwe jest ustalanie wartości budowli dla celów podatku od nieruchomości metodą odtworzeniową. Orzeczenie to wpisuje się w utrwalającą się linię orzeczniczą, zgodnie z którą w przypadku braku wiarygodnych danych rynkowych organ podatkowy może oprzeć się na wycenie kosztowej sporządzonej przez rzeczoznawcę. Jednocześnie sąd przypomniał, że taka metoda nie może być stosowana automatycznie, a kluczowe znaczenie ma jakość wyceny. Sprawa dotyczyła sposobu ustalenia wartości budowli na potrzeby podatku od nieruchomości. Podatnik kwestionował przyjętą przez organ wartość budowli. Uważał, że została ona zawyżona wskutek zastosowania metody odtworzeniowej oraz oparcia rozstrzygnięcia na wadliwej opinii biegłego. NSA uznał, że w realiach sprawy dopuszczalne było określenie wartości budowli metodą odtworzeniową, polegającą na oszacowaniu kosztów niezbędnych do odtworzenia danego składnika majątku. Sąd zwrócił uwagę, że nie wszystkie budowle funkcjonują jako samodzielny przedmiot obrotu rynkowego. Dotyczy to zwłaszcza takich obiektów jak ogrodzenia czy utwardzenia terenu, dla których często brakuje porównywalnych transakcji pozwalających na zastosowanie klasycznych metod rynkowych. W takich przypadkach wycena oparta na kosztach odtworzenia może stanowić racjonalny i zgodny z prawem sposób ustalenia wartości. W uzasadnieniu NSA podkreślił również powiązania pomiędzy regulacjami podatkowymi a przepisami dotyczącymi gospodarki nieruchomościami. Więcej szczegółów- na trzeciej stronie dodatku.

                  (Źródło: „Rzeczpospolita”– 15.06.2026.).

  • „Dziennik Gazeta Prawna” odnotowuje natomiast: „WZ już nie dla wszystkich. Inwestorzy będą mieli pod górkę”. Już wkrótce zasady wydawania decyzji o warunkach zabudowy skomplikują się jeszcze bardziej. Taki będzie skutek wejścia w życie podpisanej przez prezydenta nowelizacji ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. Dziś samorządy zalewane są wnioskami o wydanie decyzji WZ. Wszystko dlatego, że inwestorzy chcą zdążyć przed uchwaleniem planów ogólnych. Nowe przepisy miały rozwiązać ten problem. Ograniczają one bowiem katalog podmiotów uprawnionych do złożenia takiego wniosku – po zmianach wydanie decyzji WZ będzie zależne od wykazania przez wnioskującego, że posiada on prawo do dysponowania nieruchomością na cele budowlane. Wszystko jednak wskazuje na to, że problem, na który skarżą się samorządy, nie zostanie rozwiązany. A to dlatego, że nowe wymogi obejmą tylko te wnioski, które zostaną złożone po 1 stycznia 2027 r. Nowela nie pomoże więc gminom, za to zapewne skomplikuje życie właścicielom nieruchomości. Chodzi o nowelizację ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, która pod koniec zeszłego tygodnia została podpisana przez prezydenta. Jedna z ważniejszych zmian dotyczy warunków zabudowy. Nowe przepisy przewidują, że decyzję o warunkach zabudowy otrzyma osoba, która ma prawo do dysponowania nieruchomością na cele budowlane w rozumieniu art. 3 pkt 11 prawa budowlanego. Razem z wnioskiem o wydanie WZ niezbędne będzie złożenie również oświadczenia potwierdzającego wspomniane prawo. W dokumencie tym nie będzie mogło również zabraknąć: imienia i nazwiska lub nazwy oraz adresu zamieszkania albo siedziby wnioskodawcy, a w przypadku gdy w jego imieniu oświadczenie składa osoba uprawniona, dodatkowo musi ono zawierać jej imię i nazwisko oraz adres zamieszkania. Ponadto nowe przepisy przewidują wymóg zamieszczenia w oświadczeniu klauzuli o następującej treści: „Jestem świadomy odpowiedzialności karnej za złożenie fałszywego oświadczenia wynikającej z art. 233 par. 6 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks karny”. Prawo do dysponowania nieruchomością na cele budowlane przysługuje właścicielowi, użytkownikowi wieczystemu, posiadaczowi ograniczonego prawa rzeczowego, np. służebności, zastawu, spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu. Takie prawo wynika również z zarządu i ze stosunku zobowiązaniowego przewidującego uprawnienia do wykonywania robót budowlanych, np. z umowy najmu czy dzierżawy. Nowela nie zabrania składania wniosków przez pełnomocników osób uprawnionych, ale będą to mogli robić wyłącznie w imieniu podmiotu, który faktycznie ma prawo do dysponowania nieruchomością na cele budowlane. Nowe przepisy przesądzają ponadto, że dla tej samej nieruchomości będzie wolno wydać więcej niż jedną decyzję WZ. Dziś o warunki zabudowy może wystąpić każdy, nie tylko właściciel. Po wejściu w życie planu ogólnego nowe warunki zabudowy będą wydawane każdemu (nie tylko właścicielowi) tylko na pięć lat i tylko dla nieruchomości, która znajdzie się na obszarze uzupełnienia zabudowy w planie ogólnym. Pod warunkiem że dla danego terenu nie będzie obowiązywał miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego. Natomiast zgodnie z opisywaną nowelą od 1 stycznia 2027 r. dodatkowo trzeba będzie składać oświadczenie o prawie do dysponowania nieruchomością na cele budowlane. Postępowania wszczęte wcześniej będą prowadzone i kończone według wcześniejszych zasad. Więcej szczegółów- na szóstej stronie głównej wkładki prawnej.

                  (Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 15.06.2026.).     

  • „DGP” informuje w innym miejscu: „Więcej czasu na plany ogólne, ale problemów nie brakuje”. Prezydent Karol Nawrocki podpisał nowelizację przepisów, które wydłużają termin na przygotowanie planów ogólnych do 31 sierpnia 2026 r. Duża część gmin i tak jednak nie zdąży z przygotowaniem nowych dokumentów planistycznych. Nowelizacja przedłuża ważność studiów uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego do 31 sierpnia br., a tym samym gminy zyskały dodatkowe dwa miesiące na przyjęcie planów ogólnych. Pierwotnie miały to zrobić do końca 2025 r., później termin przedłużono do 30 czerwca br. Te, które tego nie zrobią, a nie mają uchwalonych miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, muszą liczyć się z paraliżem inwestycyjnym. Stracą też szansę na pozyskanie dofinansowania na przygotowanie planu ogólnego z Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności. Koniec sierpnia to ostatni możliwy termin dopuszczony przez Komisję Europejską na potwierdzenie wypełnienia kamienia milowego, czyli przyjęcia planów ogólnych przez określony odsetek gmin. Najpierw było to 80 proc., podczas rewizji KPO rząd wynegocjował jego zmniejszenie do 50 proc., a lada moment powinien zostać okrojony do 40 proc. W maju ok. 60 proc. gmin było na etapie uzgodnień i opiniowania projektów planów ogólnych. Tylko ok. 130 z 2479 samorządów przyjęło te dokumenty. Problemem może być też przeciążenie w najbliższych tygodniach organów nadzoru. Można się spodziewać, że urzędy wojewódzkie zostaną zalane planami ogólnymi, do tego część gmin kończy przygotowanie planów miejscowych. Tymczasem gminy od miesięcy borykają się z ogromnym wzrostem liczby wniosków o wydanie decyzji o warunkach zabudowy. Już wcześniej rządzący zawiesili kary dla samorządów za nieterminowe wydawanie tych dokumentów do końca 2026 r. Teraz słychać głosy, że i ten termin należy wydłużyć- czytamy na dziewiątej stronie głównej wkładki prawnej.

                  (Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 15.06.2026.).

Zobacz również