Poniedziałek, 13 lipiec 2026
- Poniedziałkowa „Rzeczpospolita” odnotowuje: „K(t)O zapłaci za b’n’b’?”. Rząd wycofał się z części ograniczeń najmu krótkoterminowego. To może być kłopot dla samorządów, których mieszkańcy chcą bardziej restrykcyjnych regulacji. Regulacja najmu krótkoterminowego to jeden z bardziej wyczekiwanych rządowych projektów. Prace nad nim trwały od wielu miesięcy. Ostatecznie rząd uznał, że w nowelizacji ustawy o usługach hotelarskich oraz usługach pilotów wycieczek i przewodników turystycznych pojawi się jedynie to, czego wymaga unijne rozporządzenie, czyli obowiązek wpisu do rejestru wszystkich lokali wynajmowanych na krótki okres. Nie znajdzie się w nim więc m.in. anonsowany wcześniej pomysł przyznania wspólnotom czy samorządom prawa do tworzenia tzw. stref wolnych od tego typu usług. W koalicji nie udało się bowiem dojść do kompromisu w sprawie tego, jak miałaby wyglądać nowa regulacja tego rynku. Najwęższe możliwe uregulowanie sprawy najmu krótkoterminowego to dla Koalicji Obywatelskiej jednak kłopot. Jej potencjalnymi wyborcami są przede wszystkim mieszkańcy dużych miast. Bez mocniejszej regulacji najmu ich frustracja może narastać i mieć wpływ na decyzje wyborcze w 2027 r. W sezonie turystycznym niemal nie ma dnia, by w sieci nie pojawiły się kolejne doniesienia o ich irytacji – jak choćby ostatnio o nastrojach mieszkańców ul. Chmielnej w Warszawie. W sprawie ściślejszej regulacji najmu krótkoterminowego naciskają też samorządowcy z regionów turystycznych, np. Krakowa czy Trójmiasta, którzy chcą prawa do decydowania, jak ten najem ma w ich miastach wyglądać. Nawet jeśli pierwotny, szerszy projekt zakładał wejście regulacji w pełnym kształcie dopiero w 2029 r. W sondażu IBRiS dla „Rz” z grudnia 2025 r. aż 49 proc. mieszkańców miast powyżej 250 tysięcy mieszkańców opowiadało się za tym, by to wspólnoty mieszkaniowe miały decydujący głos w sprawie dopuszczalności najmu krótkoterminowego. Czyli za rozwiązaniem, które z rządowej dyskusji wypadło. Czy projekt w wersji, o której „Rz” pisała w ubiegłym tygodniu, przejdzie przez Sejm? Z zebranych informacji wynika, że sprawa w rządzie jest nadal zamrożona, ale raczej w tej wersji ma trafić na biurko prezydenta, choć ważne będzie jeszcze stanowisko Polski 2050 i Lewicy, która chciałaby jak największych ograniczeń. Więcej szczegółów- na piątej stronie głównego wydania.
(Źródło: „Rzeczpospolita”– 13.07.2026.).
- „Prawo co dnia” zauważa z kolei: „Właściciele domów z kominkami mogą odetchnąć”. Wprowadzenie na Mazowszu w dni smogowe zakazu palenia drewnem w kominkach, bez zastosowania podobnych ograniczeń dla innych typów paliwa, np. węgla, wymagało wyraźnego uzasadnienia. Tak wynika z jednego z najnowszych wyroków Naczelnego Sądu Administracyjnego (NSA). Sprawa dotyczyła uchwały Sejmiku Województwa Mazowieckiego z września 2020 r. Był to program ochrony powietrza (POP) dla stref w województwie. A znalazł się w nim całkowity zakaz palenia drewnem w kominkach. Konkretnie zakaz korzystania z instalacji do spalania biomasy drzewnej, tj. kominków, piecyków kominkowych czy ozdobnych, jeżeli nie stanowią one jedynego źródła ogrzewania lub gdy do lokalu nie jest dostarczany prąd wskutek awarii. Ograniczenie odnosiło się do tzw. dni smogowych, czyli wystąpienia ryzyka przekroczenia wskazanych norm. Ten zapis nie spodobał się jednemu z właścicieli domu położonego na obszarze obowiązywania uchwały, wyposażonego w instalację kominkową oraz gazową. Zaskarżył go do sądu administracyjnego i zarzucał, że przyjęte rozwiązanie narusza konstytucję. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uwzględnił jego skargę i unieważnił sporny zakaz. Sąd zauważył, że w świetle zapisów uchwały właściciel budynku wyposażonego dla celów grzewczych wyłącznie w instalację kominkową może z niej swobodnie korzystać w dni smogowe. Jednocześnie WSA podkreślił, że nieważność spornej części uchwały dotyczy nie tylko nieruchomości skarżącego, ale wszystkich. Ostatecznie do podobnych wniosków co do spornej kwestii doszedł NSA. Zgodził się, że jeśli wprowadza się ograniczenia, gdy właściciel ma dwa źródła ogrzewania, w tym jedna z instalacji jest na biomasę, to dużo bardziej precyzyjnie należało wskazać, dlaczego zakaz obejmuje tylko kominki. Zwłaszcza, że w Polsce powszechne jest posiadanie w domach jako drugiego źródła ciepła instalacji na węgiel. Jest to naruszenie zasady równości, bo za jedyne kryterium różnicujące przyjęto sam system ogrzewania, w postaci drugiego źródła, który nie został oceniony pod kątem celów uchwały. Wyrok jest prawomocny. Więcej szczegółów- na 12 stronie głównego wydania.
(Źródło: „Rzeczpospolita”– 13.07.2026.).
- „Rz” informuje w innym miejscu: „Rekordowa oferta gotowych mieszkań”. Klienci mogą przebierać wśród mieszkań na ukończonych osiedlach. Ich oferta jest rekordowa, a ceny bywają niższe niż budowanych lokali. Pod koniec czerwca deweloperzy w całej Polsce oferowali ok. 121,5 tys. mieszkań. Ponad 44,7 tys. z nich, a więc niemal 37 proc., było gotowych do odbioru – wynika z danych BIG DATA RynekPierwotny.pl. Rok wcześniej takich lokali było ok. 29,1 tys., czyli niespełna co czwarte w całkowitej ofercie. W największych miastach jeszcze nigdy – a na pewno w ostatnich sześciu latach – oferta mieszkań gotowych do odbioru nie była tak duża. Wzrost liczby mieszkań gotowych do odbioru to efekt kumulacji inwestycji rozpoczętych w drugiej połowie 2023 r. Był to okres gwałtownego wzrostu aktywności deweloperów, napędzanego m.in. programem „Bezpieczny kredyt 2 proc.” oraz optymistycznymi prognozami gospodarczymi. W 2024 r. program wygaszono, co pogorszyło dostępność kredytów, a w 2025 r. osłabł popyt inwestycyjny. Mimo obniżek stóp procentowych możliwości nabywców kredytowych wciąż były ograniczone, przez co wielu lokali nie udało się sprzedać na etapie budowy osiedla. Jak dalej czytamy, tylko w Krakowie gotowe mieszkania są przeciętnie nieznacznie droższe niż lokale w całej ofercie, obejmującej i mieszkania na etapie budowy, i oddane do użytku. RynekPierwotny. pl podaje, że średnia cena mkw. mieszkań w Krakowie w czerwcu to 17,1 tys. zł, a przeciętna cena ukończonych lokali: 17,2 tys. zł za mkw. Średnia cena mkw. mieszkań, które deweloperzy mają oddać za ponad dwa lata przekracza 21,5 tys. zł. W pozostałych miastach gotowe mieszkania najczęściej mają zbliżoną cenę metra do średniej całej oferty lub są od niej nieco tańsze. Przykładowo w Poznaniu średnia cena metra wszystkich mieszkań w czerwcu wynosiła 14,4 tys. zł, a oddanych do użytkowania – ok. 13,1 tys. zł – wskazuje. Mniej więcej na tyle samo poznańscy deweloperzy wyceniają mieszkania, które mają być ukończone za ponad dwa lata. W Warszawie średnia cena wszystkich mieszkań to ponad 19,9 tys.zł za mkw., średnia cena gotowych 19,8 tys. zł za mkw., a tych planowanych do oddania za ponad dwa lata – już ponad 27 tys. zł. Jeszcze niedawno wadą gotowych mieszkań był ograniczony wybór. Zazwyczaj w sprzedaży zostawały większe i droższe lokale, bo mniejsze i tańsze znikały już na etapie budowy. Dziś, przy tak dużej podaży mieszkań oddanych do użytku, ten argument traci na znaczeniu. Rośnie szansa na znalezienie lokalu dopasowanego do potrzeb zarówno pod względem metrażu, jak i ceny. Więcej szczegółów- na 16 stronie części ekonomicznej głównego wydania.
(Źródło: „Rzeczpospolita”– 13.07.2026.).
- „Rz” odnotowuje z kolei: „Inwestycje napędzą polski PKB”. NBP lekko podniósł prognozy inflacji na najbliższe dwa lata względem marcowej projekcji, ale generalnie wydźwięk lipcowego dokumentu jest optymistyczny. Powodem rewizji prognoz inflacji był oczywiście wzrost cen surowców energetycznych ze względu na konflikt na Bliskim Wschodzie. Poprzednia projekcja bazowała jeszcze na stanie sprzed marca, nie ujmowała więc tego czynnika. NBP zakłada w swojej centralnej ścieżce, że w 2026 r. inflacja sięgnie średniorocznie 2,9 proc., o 0,6 pkt proc. wyżej niż przewidywano w marcowej projekcji. Dynamika cen nie powinna jednak wyjść poza przedział odchyleń wokół celu inflacyjnego NBP (tj. ponad 3,5 proc. r/r), i w czwartym kwartale br. ma kształtować się na średnim poziomie 3,2 proc. Wzrost inflacji w drugiej połowie roku będzie m.in. efektem powrotu stawki VAT na paliwa do 23 proc., a bliżej końca roku (i w 2027 r.) także odwracania się trendów inflacji żywnościowej, która dziś zaczyna być wręcz ujemna. Kluczowym założeniem bazowego scenariusza kreślonego przez bank centralny jest, że w średnim okresie sytuacja na rynku surowców energetycznych będzie się normalizować. Jak dalej czytamy, według centralnej ścieżki projekcji NBP, PKB Polski w tym roku ma urosnąć realnie o 3,7 proc. r/r, co jest prognozą nawet nieco wyższą od rynkowej średniej prognoz (3,5 proc.). W kolejnych dwóch latach wzrost gospodarczy powinien oscylować w okolicach 3 proc. (konkretna prognoza to 2,8 proc. w 2027 r. i 3 proc. w kolejnym), m.in. ze względu na mniejszą niż w 2026 r. skalę napływu środków unijnych. Więcej- na 23 stronie części ekonomicznej głównego wydania.
(Źródło: „Rzeczpospolita”– 13.07.2026.).
- „Życie Regionów” zamieszcza z kolei tekst: „Miliardy na lokalną obronność. Nowy fundusz dla samorządów”. Lokalne władze mogą już ubiegać się o finansowanie z Funduszu Bezpieczeństwa i Obronności. Łącznie do wzięcia jest nawet 11,2 mld zł. Samorządy oceniają program pozytywnie, mimo że nie są to bezzwrotne dotacje. Ruszył Fundusz Bezpieczeństwa i Obronności (FBiO), jeden z największych programów finansowanych z Krajowego Planu Odbudowy. Ma wspierać inwestycje w ochronę ludności, infrastrukturę podwójnego zastosowania, cyberbezpieczeństwo, ciągłość działania usług krytycznych oraz rozwój potencjału polskich przedsiębiorstw, w tym sektora obronnego. Fundusz Bezpieczeństwa i Obronności dysponuje budżetem wynoszącym około 23 mld zł. Dla sektora komunalnego, czyli samorządów i ich jednostek, przewidziano ponad 11,2 mld zł. W uruchomionym właśnie pierwszym naborze do rozdysponowania jest połowa tej kwoty – 5,6 mld zł. Pieniądze można przeznaczyć na szeroki katalog inwestycji związanych z bezpieczeństwem. Obejmuje on budowę, modernizację i remonty obiektów zbiorowej ochrony, rozwój systemów wykrywania i ostrzegania o zagrożeniach, budowę infrastruktury transportowej wspierającej mobilność wojskową – dróg, mostów i tuneli – a także zakup lub modernizację taboru o podwójnym zastosowaniu (dual-use). Finansowane mogą być również projekty z zakresu cyberbezpieczeństwa. Warunki finansowania należą do najbardziej preferencyjnych spośród obecnie dostępnych instrumentów dla samorządów. Pożyczki są oprocentowane na 0 proc., okres ich spłaty może wynosić nawet 20 lat, a program nie wymaga wkładu własnego. Formalności zostały ograniczone do minimum, aby środki mogły być uruchamiane możliwie szybko- odnotowano na pierwszej stronie dodatku.
(Źródło: „Rzeczpospolita”– 13.07.2026.).
- „DGP” informuje w innym miejscu: „Firma wynajmowała lokal niemieszkalny studentom. Czy przysługuje zwolnienie z VAT?”. Spółka wynajmowała studentom lokal niemieszkalny składający się z 10 pokoi i dwóch kawalerek. Uważała, że taki najem jest zwolniony z VAT, bo w rzeczywistości służy zaspokajaniu potrzeb mieszkaniowych najemców. Co na to sąd? Naczelny Sąd Administracyjny właśnie się w tej sprawie wypowiedział. Chodziło o spółkę, która była właścicielką lokalu wyodrębnionego jako niemieszkalny, choć znajdował się on w budynku, który figurował w ewidencji gminnej jako mieszkalny. Dla lokalu założono osobną księgę wieczystą. Spółka zawierała umowy najmu bezpośrednio ze studentami, najczęściej na okres roku. Studenci wykorzystywali pokoje (w sumie było ich 10) oraz kawalerki (dwie) wyłącznie jako miejsce zamieszkania. Nie mogli prowadzić w lokalu działalności gospodarczej. Spółka twierdziła, że o charakterze lokalu nie powinien przesądzać wyłącznie jego formalny status (w tym wypadku niemieszkalny). Jeśli najemcy wykorzystują lokal jako miejsce stałego pobytu i realizują w nim wyłącznie potrzeby mieszkaniowe, to usługa powinna być zwolniona z VAT – przekonywała. Nie zgodził się z nią dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej. Spółka wygrała w sądzie I instancji. WSA w Poznaniu zwrócił uwagę na to, że art. 43 ust. 1 pkt 36 ustawy o VAT nie definiuje pojęcia „nieruchomości o charakterze mieszkalnym”. Nie uzależnia również zastosowania zwolnienia od formalnej kwalifikacji lokalu w księdze wieczystej. W ocenie sądu dyrektor KIS błędnie przyjął formalne kryterium oceny charakteru lokalu. Należy wziąć pod uwagę rzeczywisty sposób wykorzystania nieruchomości – stwierdził WSA. Wyrok ten uchylił sąd kasacyjny. W uzasadnieniu sędzia Mirosław Surma podkreślił, że muszą być spełnione łącznie wszystkie warunki wymienione w art. 43 ust. 1 pkt 36 ustawy o VAT. Zwolniony z VAT jest więc najem nieruchomości o charakterze mieszkalnym, świadczony na własny rachunek i w celach wyłącznie mieszkaniowych. Nie można oceniać charakteru lokalu przez pryzmat jego faktycznego wykorzystania – wyjaśnił. Dodał, że w tej sprawie przedmiotem najmu jest lokal niemieszkalny, co w jasny sposób wynika z prowadzonej dla niego księgi wieczystej. Nawet jeśli jest on wykorzystywany na cele mieszkaniowe, to jego najem nie jest zwolniony z VAT. Więcej szczegółów- na trzeciej stronie głównej wkładki prawnej.
(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 13.07.2026.).
- W „DGP” czytamy również: „Udział w zyskach z inwestycji jest bez VAT. A co z sankcją?”. Fiskus nie może nałożyć sankcji w VAT na podatnika, który od początku prezentuje inną wykładnię przepisów podatkowych niż skarbówka. Podatkowy spór to nie oszustwo – wynika z wyroku WSA we Wrocławiu. Chodziło o spółkę, która nabyła od kontrahenta prawo użytkowania wieczystego gruntu wraz z odrębną nieruchomością – budynkiem posadowionym na tym gruncie. W umowie przewidziano, że oprócz ustalonej ceny kontrahent otrzyma również dodatkowe wynagrodzenie – tzw. udział w zyskach z inwestycji, jeżeli zostaną spełnione łącznie następujące warunki: zostaną sprzedane lokale mieszkalne i usługowe, miejsca postojowe, garaże i komórki lokatorskie w tym budynku, a także spłacone zobowiązania kredytowe oraz pożyczki przeznaczone na realizację inwestycji. Po spełnieniu tych warunków kontrahent miał otrzymać 80 proc. dochodu ze sprzedaży lokali, miejsc postojowych, garaży i komórek lokatorskich. Spółka miała je wypłacić w ciągu 21 dni od zaistnienia obu przesłanek. Kontrahent wystawił fakturę, a spółka ujęła ją w swoim rozliczeniu podatkowym. Gdy następnie wystąpiła o zwrot podatku naliczonego na rachunek bankowy, urząd skarbowy skontrolował jej rozliczenia. W wyniku kontroli stwierdził, że kwoty otrzymywane z tytułu udziału w zysku z inwestycji nie są wynagrodzeniem za żadne czynności wykonane przez kontrahenta i w związku z tym nie są opodatkowane VAT. Spółka niesłusznie więc odliczyła podatek naliczony – stwierdził fiskus. Na tym się nie skończyło, bo urząd wymierzył też spółce sankcję w wysokości 30 proc. zaniżenia zobowiązania z tytułu VAT. Twierdziła, że „udział w zysku” jest nierozłącznie związany ze sprzedażą nieruchomości (odpłatną dostawą) i w związku z tym powinien być opodatkowany. Wojewódzki Sąd Administracyjny we Wrocławiu uchylił zaskarżoną decyzję w całości, ale w wyniku skargi kasacyjnej złożonej przez skarbówkę Naczelny Sąd Administracyjny uchylił wyrok WSA i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania. Wrocławski sąd ponownie więc rozpatrzył sprawę. W rezultacie uchylił decyzje fiskusa w zakresie dotyczącym sankcji w VAT. W pozostałej części oddalił skargę spółki. Orzekł – związany wykładnią prawa dokonaną w tej sprawie przez NSA – że wynagrodzenie z tytułu udziału w zysku nie jest opodatkowane VAT. Więcej- na czwartej stronie głównej wkładki prawnej.
(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 13.07.2026.).
- „DGP” zauważa też: „Jawność kosztem spółdzielni”. Pomysły na zwiększenie transparentności w spółdzielniach mogą wygenerować ogromne koszty. Obowiązkowy rejestr, w którym znajdą się tysiące umów, może również naruszać prawo do prywatności. Ministerstwo Rozwoju i Technologii chce, aby wszystkie spółdzielnie mieszkaniowe prowadziły obowiązkowy wykaz zawieranych umów. Rozwiązanie ma zwiększyć przejrzystość i ułatwić członkom kontrolę wydatków. Problem w tym, że projekt może prowadzić do nadmiernej jawności, spowodować wzrost opłat za mieszkanie i osłabienie pozycji spółdzielni. Obowiązek wprowadzenia wykazu przewiduje projekt dużej nowelizacji ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, a konkretnie dodawany do art. 81 ust. 6. Zgodnie z projektem spółdzielnie będą musiały prowadzić wykaz umów dotyczących działalności statutowej, gospodarczej oraz zarządzania mieniem o wartości przekraczającej 1000 zł (z wyjątkiem umów o pracę). Zostaną do niego wpisane następujące dane: numer umowy, jeżeli został nadany, data i miejsce jej zawarcia, okres obowiązywania, imię i nazwisko stron albo nazwa firmy oraz numer NIP, określenie przedmiotu umowy, wartość umowy albo sposób jej ustalenia, a także status dokumentu i dzień zakończenia obowiązywania kontraktu. Wykaz umów będzie udostępniany członkom spółdzielni na stronie internetowej, a jeżeli spółdzielnia jej nie prowadzi – w siedzibie spółdzielni. Spółdzielnie ostrzegają, że wejście w życie omawianego rozwiązania spowoduje wzrost kosztów, co uderzy po kieszeni ich członków. Problem ten dotknie przede wszystkim duże spółdzielnie, które zawierają setki umów na tydzień. Na tym obawy się nie kończą. Projekt otwiera dostęp do dokumentacji finansowej spółdzielni. Wystarczy kupić boks motocyklowy, zostać członkiem spółdzielni i już można uzyskać dostęp do dokumentów, bez żadnych mechanizmów kontroli. Wśród takich osób mogą być właściciele firm budowlanych, pośrednicy finansowi i ubezpieczeniowi czy przedstawiciele innych przedsiębiorstw. Takie informacje mogą później wykorzystywać w swojej działalności. Więcej szczegółów- na szóstej stronie głównej wkładki prawnej.
(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 13.07.2026.).