Piątek, 8 maj 2026

  • Piątkowa „Rzeczpospolita” odnotowuje: „Co kupi na kredyt singiel, a co rodzina”. Wykorzystujący maksymalną zdolność kredytową klienci mają dziś większy wybór mieszkań niż przed rokiem. Dostępność nowych mieszkań w dużych miastach analizuje dla „Rz” Tabelaofert. pl. Analitycy sprawdzili ofertę lokali, na które mogłyby sobie pozwolić rodziny 2+2 i single. Założono, że potencjalni kredytobiorcy osiągają przeciętne wynagrodzenia w miastach, w których mieszkają, do dochodu wlicza się 800+. Klienci mają 20 proc. wkładu własnego i wykorzystują maksymalną zdolność kredytową. Rodzina chce kupić lokal z co najmniej trzema pokojami. Z analiz portalu Tabelaofert. pl wynika, że rodzina 2+2 w Warszawie mogłaby wybierać spośród 5,3 tys. mieszkań, to 35 proc. stołecznej oferty rynku pierwotnego pod koniec I kwartału. Rok wcześniej w zasięgu przykładowej rodziny było ok. 5 tys. nowych lokali. Najmniejszy wybór mają rodziny mieszkające w Gdańsku: pod koniec I kwartału mogły wybierać spośród ok. 1,7 tys. mieszkań, co stanowiło niespełna 30 proc. oferty gdańskiego rynku pierwotnego. W ciągu roku pula lokali w zasięgu czteroosobowej rodziny w Gdańsku zwiększyła się o niemal 90 lokali. Obniżki stóp procentowych przełożyły się mocniej na dostępność mieszkań dla singli, którzy są zainteresowani mieszkaniami mniejszymi: jedno- i dwupokojowymi. Singiel mający 20 proc. wkładu, wykorzystujący maksymalną zdolność kredytową mógłby wybierać spośród niemal 1,9 tys. lokali w Gdańsku, 4,6 tys. w Warszawie, ponad 4,5 tys. w Krakowie, ponad 6,6 tys. w Łodzi. Praktycznie we wszystkich analizowanych miastach liczba mieszkań, które można kupić przy wykorzystaniu maksymalnej zdolności kredytowej zwiększyła się, nawet kilkukrotnie. Nadzieje na jeszcze większą dostępność mieszkań przekreśliła sytuacja na Bliskim Wschodzie. – Stopy procentowe w 2026 r. najprawdopodobniej nie będą już obniżane, oprocentowanie kredytu w związku z tym niestety nie spadnie. Więcej szczegółów- na 23 stronie części ekonomicznej głównego wydania.

                  (Źródło: „Rzeczpospolita”– 08.05.2026.).

  • Niżej w „Rz” czytamy: „Archicom ma apetyt na Trójmiasto i bije kolejne rekordy”. Sprzedaży 4 tys. mieszkań rocznie nie da się w Polsce osiągać bez obecności w segmencie popularnym, dlatego zwiększamy w nim udział. Najdalej w przyszłym roku chcielibyśmy też wejść do Trójmiasta – mówi Dawid Wrona, nowy prezes Archicomu.  Dla rozmówcy „Rz” kluczowe jest zwiększenie efektywności procesów biznesowych oraz mocniejsze wejście w segment popularny. To obszar, który dziś jest nam szczególnie potrzebny, aby zwiększać udział w rynku. Jesteśmy liderem w segmencie średnim i wyższym, jednak przy pożądanej przez nas sprzedaży na poziomie 4 tys. mieszkań rocznie nie da się na polskim rynku tego osiągać bez obecności w segmencie popularnym. Dlatego traktuję to jako jeden z najważniejszych celów. Spółka cel sprzedaży na 2026 r. określiła na 3200-3500 lokali wobec 2847 w rekordowym ubiegłym. W I kwartale br. zawarła 602 umowy, o prawie 14 proc. więcej niż rok wcześniej, ale i o 44 proc. mniej niż w IV kwartale, który był rekordowy i absolutnie wyjątkowy. Odpowiadając na pytanie, czy w obecnych warunkach rynkowych mieszkania mogą być tańsze, podkreśla: Od wielu lat o tym mówię, że wystarczy poprawić dostępność gruntów i uprościć procedury administracyjne. Jeszcze parę lat temu można było zakupić ziemię i być niemal pewnym, że w ciągu roku, dwóch, uzyska się pozwolenie na budowę. Dziś mamy dużą zmienność uwarunkowań rynkowych, gospodarczych, przepisów prawnych, przez co deweloperzy ponoszą duże koszty zamrożenia kapitału w ziemi, a to już stanowi średnio około 30 proc. wartości inwestycji, a czasami i więcej. Dużo mówi się o marżach deweloperów, ale trzeba spojrzeć na to z drugiej strony – w jakim czasie deweloper jest w stanie faktycznie odzyskać zainwestowany kapitał i poniesione w tym czasie koszty obsługi przygotowania inwestycji. Warto też przyjrzeć się gruntom należącym do skarbu państwa i zobaczyć, jak z podobnymi zasobami radzą sobie inne kraje. Pełny tekst rozmowy- także na 23 stronie części ekonomicznej głównego wydania.

                  (Źródło: „Rzeczpospolita”– 08.05.2026.).

  • „Tygodnik Przedsiębiorców” zamieszcza z kolei tekst: „Unia zaostrza kurs wobec przestępstw środowiskowych”. Przestępczość środowiskowa rośnie i dotyczy także przedsiębiorców. Dyrektywa UE 2024/1203 rozszerza katalog przestępstw i sankcji oraz zobowiązuje państwa członkowskie do wdrożenia nowych regulacji do 21 maja 2026 r. Lektura dla zainteresowanych- na pierwszej i czwartej stronie dodatku.

                  (Źródło: „Rzeczpospolita”– 08.05.2026.).

  • „Dziennik Gazeta Prawna” informuje natomiast: „Koniec z wykupem mieszkań na własność z bonifikatą. Trwają prace legislacyjne w Sejmie”. Od maja 2025 r. w Sejmie trwają prace nad poselskim projektem ustawy o zmianie ustawy o gospodarce nieruchomościami, ustawy o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego oraz ustawy o finansowym wsparciu niektórych przedsięwzięć mieszkaniowych, który ma zlikwidować problem „wyprzedaży” mieszkań komunalnych należących do zasobów gmin. Proponowanym rozwiązaniem jest likwidacja uprawnienia rad gmin do stosowania bonifikat przy sprzedaży lokali mieszkalnych, co ma zmusić samorząd do wyceniania mienia po wartości rynkowej lub pozostawienia go w zasobie mieszkaniowym. Jako, że gminy nierzadko udzielały bonifikat sięgających nawet 80, 90 czy 98% wartości nieruchomości – dla wielu rodzin o niższych dochodach, wprowadzenie takiej zmiany, może oznaczać brak możliwości wykupu na własność wynajmowanego mieszkania. Do projektu zgłoszono jednak poprawki. Warunki i zasady sprzedaży mieszkań komunalnych reguluje ustawa z dnia 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami. Dodatkowo, kwestie szczegółowe dotyczące sprzedaży lokali mieszkalnych określają poszczególne gminy w stosownych uchwałach rad gmin czy miast. Decyzja o sprzedaży mieszkania komunalnego, należy do wyłącznej właściwości gminy. Oznacza to, że mieszkanie komunalne można wykupić jedynie wtedy, gdy gmina przeznaczyła je do sprzedaży. Najemcy – co do zasady – nie przysługuje roszczenie o sprzedaż zajmowanego mieszkania. Jeśli natomiast gmina podjęła decyzję o sprzedaży mieszkania, to wówczas musi respektować uprawnienia najemcy wynikające z ustawy o gospodarce nieruchomościami. W dniu 15 maja 2025 r., przez grupę posłów Lewicy, do Sejmu został wniesiony poselski projekt ustawy o zmianie ustawy o gospodarce nieruchomościami, ustawy o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego oraz ustawy o finansowym wsparciu niektórych przedsięwzięć mieszkaniowych, który przewiduje likwidację uprawnienia rad gmin do stosowania bonifikat przy sprzedaży mieszkań komunalnych, wchodzących w skład zasobów gminy. Z ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami – a konkretnie z jej art. 68 ust. 1 – miałby całkowicie „zniknąć” pkt 7, który aktualnie uprawnia gminy do udzielania bonifikat od ceny nieruchomości, jeżeli jest ona zbywana jako lokal mieszkalny, jak również inne przepisy powiązane z wyżej wymienionym (dotyczące zasad, na jakich udzielana jest wspomniana bonifikata, w przypadku lokalu mieszkalnego). Zgodnie z art. 5 projektu – nowe przepisy, zakładające likwidację uprawnienia rad gmin do stosowania bonifikat przy sprzedaży mieszkań komunalnych – miałyby wejść w życie z dniem 1 stycznia 2027 r. Jednak po II czytaniu projektu na posiedzeniu Sejmu w dniu 17 grudnia 2025 r. został on skierowany do rozpatrzenia przez sejmową Komisję Infrastruktury oraz Komisję Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej. Aktualnie, nadal oczekuje on na III czytanie, można więc przypuszczać, że trafił do „zamrażarki” sejmowej. Jeżeli omawiana nowelizacja ustawy o gospodarce nieruchomościami zostałaby jednak ostatecznie przyjęta przez Sejm (co oczywiście nie jest wykluczone, pomimo „przeciągania się” prac w komisjach) – zostanie ona jeszcze skierowana do dalszych prac w Senacie, zanim trafi do podpisu na biurko Prezydenta- odnotowano.

                  (Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 08.06.2026.).

  • „Głos Szczeciński” zauważa: „Wielkie inwestycje powoli się kończą. Potem zacznie się czekanie”. Żadna z inwestycji wpisana do planów wieloletnich nie jest zagrożona – zapewnia Michał Przepiera, zastępca prezydenta Szczecina. Ale miasto szybko zbliża się do granicy maksymalnego zadłużenia. Obecnie Szczecin jest zadłużony na ponad 2,5 mld zł, a wkrótce ta kwota wzrośnie do ok. 2,8 mld zł. W ten sposób osiągniemy praktycznie maksimum naszych możliwości zadłużania się. Nic dziwnego, że coraz częściej pojawiają się pytania o bezpieczeństwo finansów miasta i możliwości kolejnych inwestycji. Gdy spojrzymy na wieloletnie plany (do 2035 r.), to tabelki z inwestycjami po 2026/2027 są puste. Pewne jest jednak to, że boom na wielkie inwestycje w Szczecinie jest na razie za nami. To m.in. efekt potężnego zadłużenia, które miasto będzie spłacać latami. Decyzja o zmianie budżetu zapadnie w przyszłym tygodniu. Wydatki wzrosną o ponad 304 mln zł, w tym aż 277 mln zł trafi na inwestycje. To oznacza, że po raz pierwszy budżet inwestycyjny przekroczy 1,2 mld zł. Deficyt budżetowy wzrośnie do 451,5 mln zł. Ma być pokryty z niewykorzystanych środków, w tym z UE – prawie 67 mln zł, oraz kredytami i pożyczkami bankowymi w wysokości 384 mln zł. W ten sposób zadłużenie Szczecina osiągnie ok., 2,8 mld zł.

                  (Źródło: „Głos Szczeciński”– 08.05.2026.).

Zobacz również