Piątek, 27 luty 2026

  • Piątkowa „Rzeczpospolita” odnotowuje: „Szybki sposób na spory budowlane”. Wchodzące w życie 1 marca regulacje zachęcą, a w praktyce przymuszą przedsiębiorców z branży budowlanej do tego, by konflikty próbowali rozstrzygać w drodze mediacji. Sprawy wynikające z umów o roboty budowlane należą do najbardziej skomplikowanych spraw gospodarczych rozstrzyganych przez sądy. Często wymagają powoływania wielu biegłych, są kosztowne dla stron i trwają latami. Dość powiedzieć, że wciąż toczą się jeszcze procesy dotyczące budów stadionów na Euro 2012. Receptą mają być zmiany w prawie cywilnym, które zaczną obowiązywać w niedzielę. Przewidują, że sądy co do zasady będą kierować tego typu sprawy do mediacji. Sprzeciw którejś ze stron, choć dopuszczalny, będzie się wiązał z ryzykiem poniesienia kosztów procesu, nawet wygranego. Eksperci podkreślają, że jedną z wielu zalet mediacji jest możliwość utrzymania relacji biznesowych. Wyrok zwykle ją przekreśla- czytamy na pierwszej stronie głównego wydania.

                  (Źródło: „Rzeczpospolita”– 27.02.2026.).

  • Wątek podejmuje szerzej „Prawo co dnia” w kolejnym tekście: „Mediacja receptą na toczące się latami procesy firm budowlanych”. Wchodzące w życie 1 marca przepisy wprowadzają obowiązek kierowania sporów w sprawach budowlanych do mediacji. Strony mogą się na nią nie zgodzić. Ustawodawca daje im wybór, ale opornych przymusza. Ministerstwo Sprawiedliwości, które było inicjatorem nowelizacji kodeksu postępowania cywilnego i kodeksu cywilnego, dzięki nowym rozwiązaniom chce odciążyć sądy rozstrzygające w sprawach gospodarczych. W 2024 r. takich spraw było ponad 1,7 mln, z czego roszczenia wynikające z umów o roboty budowlane to niecałe 13 tys. Ilościowo nie jest ich wiele, ale są to sprawy skomplikowane, w których często trzeba powoływać wielu biegłych, trwają latami. Angażują mocno sędziów i są kosztowne dla stron. Od 1 marca w sprawach gospodarczych wynikających z umów o roboty budowlane oraz związanych z procesem budowlanym (nie dotyczy to sporów, w których stroną jest konsument) sąd będzie miał obowiązek przed posiedzeniem przygotowawczym albo pierwszym posiedzeniem wyznaczonym na rozprawę skierować strony do mediacji. Te będą mogły się sprzeciwić w ciągu tygodnia od dnia ogłoszenia lub doręczenia postanowienia sądu, ale „nie” może być kosztowne. Brak dobrego uzasadnienia przełoży się na ryzyko konieczności poniesienia kosztów procesu, nawet w przypadku wygranej. Dochodzenie roszczeń przed sądami jest immanentną cechą polskiej branży budowlanej, która stała się obszarem sporów prawnych o wyjątkowym natężeniu. Konflikty te w istotny sposób podkopują zaufanie między podmiotami działającymi w branży, spowalniają proces inwestycyjny i negatywnie wpływają na płynność i wyniki finansowe firm – podkreśla z kolei wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa. Więcej szczegółów- na 15 stronie głównego wydania.

                  (Źródło: „Rzeczpospolita”– 27.02.2026.).

  • „Prawo co dnia” zauważa w innym miejscu: „Po wyznaczeniu granicy działek komornik angażuje się na końcu”. Przy sądowym rozgraniczeniu działek to geodeta powinien utrwalić znaki graniczne wskazane przez sąd, a komornika można angażować tylko wtedy, gdy sąd wyraźnie wskazał, co należy przekazać sąsiadowi. Na mocy prawomocnego postanowienia doszło do rozgraniczenia sąsiednich działek mających dwóch właścicieli. Do orzeczenia załączono mapę sporządzoną przez geodetę biegłego sądowego. Jedna z właścicielek, dla której ta nowa granica okazała się korzystna, wystąpiła z wnioskiem do sądu o nadanie temu postanowieniu klauzuli wykonalności, aby komornik mógł przekazać jej uzyskaną przez to rozgraniczenie część działki będącej we władaniu sąsiadki. Referendarz sądowy oddalił ten wniosek, wskazując, że postanowienie o rozgraniczeniu nie nakłada na uczestniczkę (sąsiadkę) żadnego zachowania, więc to orzeczenie nie nadaje się do wykonania. Wnioskodawczyni nie dała za wygraną i złożyła skargę na postanowienie referendarza, a rozpoznając ją, Sąd Rejonowy w Wołominie powziął wątpliwości, które zawarł w pytaniu prawnym do Sądu Najwyższego. Chodziło w nim o to: czy postanowienie o dokonaniu rozgraniczenia nieruchomości, w którym oznaczono jedynie granicę, bez orzeczenia co do wydania przedmiotu rozgraniczenia, może być podstawą prowadzenia egzekucji? SN przychyla się do stanowiska, że po pierwsze, to geodeta powinien oznaczyć na gruncie i na mapie projektowane rozgraniczenie, a po sądowym orzeczeniu utrwalić te znaki na gruncie. Co do wdrożenia tych zmian, to same strony tego postępowania mogą za porozumieniem wprowadzić je w życie. Dopiero kiedy to się nie udaje, sam zainteresowany może wystąpić o zaangażowanie komornika, ale tylko wtedy, kiedy sądowe orzeczenie rozgraniczeniowe określa, jakie zmiany na skutek tego orzeczenia mają być przeprowadzone- odnotowano na 18 stronie głównego wydania.

                  (Źródło: „Rzeczpospolita”– 27.02.2026.).

  • „Rz” informuje też: „Nabywcy mieszkań  patrzą nie tylko na cenę. Liczą się koszty utrzymania”. Klienci chcą znać konkretne liczby: wysokość czynszu, koszty utrzymania części wspólnych i zużycia energii. To, obok samej ceny, czynniki kluczowe dla podjęcia decyzji o zakupie mieszkania. To też parametry istotne przy ubieganiu się o lepszy kredyt. Nie sama cena mieszkania, ale także koszty utrzymania są na czele kluczowych czynników przemawiających za wyborem nieruchomości. O te kwestie klienci pytają również w przypadku inwestycji na etapie dziury w ziemi – to wciąż gros oferty na rynku pierwotnym. Chodzi tu nie tylko o kalkulację przyszłych kosztów, ale i korzystniejsze warunki zaciągnięcia kredytu hipotecznego. Odpowiedź „cena i koszty utrzymania mieszkania” znalazła się na czele kluczowych czynników przemawiających za wyborem nieruchomości w raporcie Living2040 autorstwa OpenFormat. Na kolejnych miejscach respondenci umieścili bezpieczeństwo okolicy oraz ciszę i spokój. Jednocześnie garstka firm stara się dla swoich inwestycji o certyfikaty środowiskowe – w mieszkaniówce inwestorzy pozyskują je dla bloków na potrzeby PRS. W nieruchomościach komercyjnych certyfikaty to wymagany przez najemców i fundusze standard. Najczęściej padają pytania o wysokość czynszu, czyli całkowitych miesięcznych opłat związanych z użytkowaniem lokalu. To dziś jeden z kluczowych elementów oceny realnej dostępności mieszkania. Klienci dopytują też, czy w inwestycji przewidziano rozwiązania wpływające na obniżenie kosztów eksploatacji budynku, np. zmniejszające koszty utrzymania części wspólnych. Już wkrótce efektywność energetyczna budynków może być istotniejszym niż obecnie kryterium determinującym cenę. Zostało już mniej niż 100 dni na wdrożenie dyrektywy budynkowej EPBD, której elementem jest czytelniejsze oznaczanie nieruchomości pod względem efektywności. Budynki zostaną podzielone na klasy, jak sprzęt AGD. W Niemczech dysproporcje wartości między budynkami najwyższej klasy A a „wampirami energetycznymi” klasy G są bardzo duże. Świadectwo charakterystyki energetycznej będzie niezbędne przy sprzedaży, a nawet wynajęciu domu czy mieszkania. Terminy gonią, a prace są w powijakach. Niezależnie jednak od zmian regulacyjnych kierunek jest jasny: im bardziej budynek jest zelektryfikowany i jednocześnie wsparty odnawialnymi źródłami energii, tym korzystniejszy bilans kosztowy osiągają jego użytkownicy w długim okresie- odnotowano na 23 stronie części ekonomicznej głównego wydania.

                  (Źródło: „Rzeczpospolita”– 27.02.2026.).

  • W „Rz” znajdziemy również tekst: „Wysoka półka to więcej niż cena”. Na definicję premium składa się wiele czynników, a cena jest tylko lub aż ich pochodną i wcale nie decyduje, czy dana nieruchomość mieści się w tej definicji – mówi szefowa agencji stojącej za niedawną głośną transakcją. Kiedy wiosną 2025 r. jeden z deweloperów krygował się, odpowiadając na pytania dziennikarzy, że nie myśli o tym, by w jego planowanym w ścisłym centrum Warszawy luksusowym apartamentowcu „pękło” 100 tys. zł za mkw., stawka ta wydawała się nieco abstrakcyjną. Ustawa o jawności cen pozwoliła zobaczyć, że w centrum stolicy firmy oczekują raczej około 50–60 tys. zł za mkw. Tymczasem kilka dni temu rynek obiegła wieść o kupnie apartamentu za blisko 90 tys. zł za mkw. Jak dalej czytamy, już od dawna deweloperzy nie oferują mieszkań, tylko apartamenty. Chętnie posługują się też pojęciem premium. Marketing nadużywa tych pojęć, wiele ofert nie spełnia kryteriów segmentu: ceny, lokalizacji i standardu wykończenia. Rynek premium broni się sam, stosując jasne standardy jakości, które pozwalają klientom odróżnić realną wartość od haseł reklamowych. Potwierdzają to dane: w 2024 r. segment premium i luksusowy w Polsce był wyceniany na około 3,5 mld zł, notując wzrost 6,7 proc. rok do roku, mimo spowolnienia gospodarczego i napięć geopolitycznych. Segment ten często pełni funkcję ochrony lub dywersyfikacji kapitału. Ograniczona podaż, atrakcyjna lokalizacja i wysoka jakość wykończenia sprawiają, że luksusowe nieruchomości są mniej podatne na wahania rynku. Dla inwestorów szukających bezpieczeństwa najlepsze są rynki rozwinięte, bez ryzyk prawnych i z przewidywalną koniunkturą. Więcej- na 25 stronie części ekonomicznej głównego wydania.

                  (Źródło: „Rzeczpospolita”– 27.02.2026.).

  • „Rz” zamieszcza również tekst: „Nieruchomości premium zazwyczaj wykazują większą odporność na wahania rynkowe”. Premium to przemyślane doświadczenie miejsca – od pierwszego wrażenia, przez codzienne użytkowanie, aż po długoterminową wartość – mówi Robert Stachowiak, prezes SGI. Jak podkreśla, lokalizacja pozostaje fundamentem każdej dobrej inwestycji, ale sama w sobie nie wystarcza. O statusie nieruchomości decyduje suma świadomych decyzji: jakość architektury, precyzja detalu, standard wykonania oraz spójność projektu z otoczeniem. Premium to przemyślane doświadczenie miejsca – od pierwszego wrażenia, przez codzienne użytkowanie, aż po długoterminową wartość. W ocenie rozmówcy „Rz”, nieruchomości premium zazwyczaj wykazują większą odporność na wahania rynkowe, ponieważ opierają się na trwałych fundamentach jakościowych. Dobre położenie, ponadczasowa architektura i wysoki standard wykonania sprawiają, że popyt na nie utrzymuje stabilny poziom. Kluczowe znaczenie ma również ograniczona podaż dobrze zaprojektowanych inwestycji w najlepszych lokalizacjach. Ostatecznie wartość w segmencie premium jest rezultatem długofalowego podejścia, które zaczyna się na etapie koncepcji i trwa przez cały cykl życia budynku. Pełny tekst rozmowy- także na 25 stronie części ekonomicznej głównego wydania.

                  (Źródło: „Rzeczpospolita”– 27.02.2026.).

  • „Rz” odnotowuje też w innym miejscu: „Polak na swoim czy na cudzym”. Nie tylko cena, ale i koszty utrzymania decydują o wyborze nieruchomości. W ciągu kilkunastu lat zwiększy się w Polsce odsetek najemców, ale wciąż dominować będzie własność – wynika z badań. Z raportu Living 2040 przygotowanego przez Open Format przy współpracy m.in. z portalem Nieruchomosci-online.pl, wynika, że w 2040 r. dominująca na polskim rynku nieruchomości wciąż będzie własność. „Na swoim” może jednak żyć mniej osób niż dziś. Autorzy raportu przewidują, że w ciągu kilkunastu lat może wzrosnąć odsetek Polaków wybierających najem prywatny lub instytucjonalny. Analitycy przywołują dane Eurostatu: 87 proc. mieszkańców Polski mieszka w nieruchomościach będących ich własnością. Pozostałe 13 proc. to najemcy. Ta grupa jest zróżnicowana. Obejmuje zarówno osoby płacące czynsz rynkowy, jak i korzystające z najmu o obniżonych stawkach (np. mieszkania komunalne, TBS- -y). Są i tacy, którzy mieszkają w nieruchomościach bezpłatnie udostępnionych przez rodzinę. Autorzy raportu podnoszą, że Polska od lat utrzymuje jeden z najniższych odsetków najmu komercyjnego w UE. Jak jednak wynika z analiz, do 2040 r. struktura własności w Polsce może się zmienić. Może dojść do „stopniowego odwrotu od kulturowego przywiązania do własności na rzecz racjonalnego podejścia do użytkowania”. Najem dla części osób staje się świadomie wybieranym modelem życia, który daje elastyczność, brak długoterminowych zobowiązań i mniejsze ryzyko finansowe. Jednocześnie rośnie grupa osób, które pozostają w najmie nie tyle z wyboru, ile z konieczności, wynikającej z ograniczonej dostępności kredytu i wysokich cen mieszkań – zaznaczają analitycy. W ostrożnym scenariuszu własność wciąż zdecydowanie przeważa, a najem rozwija się powoli. W 2040 r. struktura rynku wygląda tak: 80 proc. – własność, 15 proc. – najem prywatny, 5 proc. – najem instytucjonalny (PRS). W scenariuszu zrównoważonym relacja między własnością a najmem mocniej się równoważy. Struktura rynku w przypadku takiej wersji zdarzeń to: 65 proc. – własność, 25 proc. – najem prywatny, 10 proc. – najem instytucjonalny. W scenariuszu dynamicznym rynek PRS rośnie w szybkim tempie, a Polska zbliża się do modelu zachodnioeuropejskiego, z bardziej zróżnicowaną strukturą własności. Struktura rynku: 55 proc. – własność, 25 proc. – najem prywatny, 20 proc. – najem instytucjonalny. Więcej szczegółów- na 26 stronie części ekonomicznej głównego wydania.

                  (Źródło: „Rzeczpospolita”– 27.02.2026.).

  • W „Rz” czytamy również: „Rynek mieszkaniowy szuka równowagi”. Sprzedaż nowych lokali poprawia się, ale wiele miast boryka się z nadpodażą. Po intensywnych dwóch latach deweloperzy wyhamowują produkcję. W 2025 r. w siedmiu największych polskich miastach deweloperzy sprzedali 40,3 tys. mieszkań (według szacunków Otodomu), o 9,7 proc. więcej niż rok wcześniej, kiedy rynek borykał się z kryzysem wysokich stóp procentowych i drogiego kredytu, a jednocześnie o 21 proc. mniej niż w 2023 r., kiedy rynek stymulowany był rządowym programem dopłat „Bezpieczny kredyt”. Wzrost sprzedaży w 2025 r. to pokłosie serii obniżek stóp procentowych oraz mocnych akcji promocyjnych deweloperów pod koniec roku – dość powiedzieć, że na IV kwartał przypadła jedna trzecia całorocznej sprzedaży. Początek bieżącego roku przyniósł jednak mieszane uczucia, bo według wstępnych szacunków Otodomu deweloperzy w siedmiu największych miastach znaleźli nabywców na około 3,8 tys. mieszkań, czyli znacznie mniej niż w napędzanych akcjami marketingowymi listopadzie i grudniu. Wstępnie szacowana sprzedaż sięgała wtedy odpowiednio ponad 5 tys. i prawie 5,2 tys., a po korektach – wyniki ostateczne są mniejsze od wstępnych – odpowiednio 4,6 tys. i 4,9 tys. Ostateczne wyniki za styczeń poznamy na początku marca. Bez kampanii promocyjnych zapał do kupowania się zmniejszył. Klienci nie mają powodów do pośpiechu. Na koniec stycznia w siedmiu głównych miastach oferta utrzymywała się na historycznych maksimach, rzędu około 62 tys. nowych mieszkań. Zdaniem analityków, sprzedaż w 2026 r. może się jednak poprawiać, spodziewane są kolejne obniżki stóp, a ponieważ na rynku dominują kredyty z okresowo stałą stopą, część klientów wciąż wstrzymuje się z zakupem, czekając na jeszcze lepsze warunki zaciągnięcia pożyczki. Duża oferta to pokłosie nadziei, jakie deweloperzy mieli w związku z możliwym kolejnym rządowym programem dopłat do kredytów. W 2024 r. deweloperzy w siedmiu głównych miastach wprowadzili do oferty ponad 53 tys. mieszkań, o 30 proc. więcej niż rok wcześniej. W 2025 r., w związku z coraz mniejszymi szansami, a finalnie odstąpieniem rządu od dopłat, produkcja została przycięta o 16 proc., do 44,5 tys. Potwierdzenie hamowania podaży przynoszą styczniowe dane GUS. W skali ogólnopolskiej przedsiębiorcy (deweloperzy, ale i TBS-y czy spółdzielnie mieszkaniowe – wszyscy budujący dla zysku) ruszyli ze stawianiem 8,88 tys. lokali, o 30 proc. mniej niż rok wcześniej. To najgorsze otwarcie roku od 2023 r., kiedy rynek był zduszony kryzysem wysokich stóp i drogiego kredytu, co skłoniło ówczesnych decydentów do prac nad programem dopłat. Statystyki GUS z pierwszego miesiąca dotyczące rozpoczynanych w całej Polsce budów wskazują na najsłabszy wynik od stycznia 2023 r. Liczba rozpoczynanych przez wszystkie grupy inwestorów budów jest niższa od wyniku sprzed roku o 29 proc., a w porównaniu z grudniem o 6 proc. Na ten kilkudziesięcioprocentowy spadek w kategorii ogółem złożyły się w równej mierze firmy deweloperskie, jak i gospodarstwa domowe (około –30 proc. w każdej z grup). Jedynie w segmencie budownictwa społeczno- czynszowego GUS odnotował wzrost zarówno miesiąc do miesiąca (o 188 proc.), jak i rok do roku (o 55 proc.). Trzeba jednak zaznaczyć, że wzrosty te dotyczyły mniej niż 400 mieszkań. Więcej szczegółów- na 27 stronie części ekonomicznej głównego wydania.

                  (Źródło: „Rzeczpospolita”– 27.02.2026.).

  • Niżej w „Rz” czytamy: „Budownictwo stopniowo wraca do gry”. Łączne zaległe zadłużenie całego sektora budownictwa przekroczyło na koniec 2025 r. poziom 5,9 mld zł, notując roczny wzrost o 5,6 proc. – wynika z danych o zaległych zobowiązaniach z Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i bazy kredytowej BIK. Jednak segment robót budowlanych zaczyna wyłamywać się z negatywnego trendu. Po kilku trudnych latach, naznaczonych walką o marże i wysokimi kosztami materiałów, segment wykonawstwa zaczyna stopniowo porządkować swoje finanse, stając się motorem stabilizacji dla reszty sektora budowlanego. Widać pierwsze sygnały poprawy w danych dotyczących zaległych zobowiązań firm wznoszących budynki, które zaczęły systematycznie spadać. To zjawisko bezpośrednio przekłada się na większą przewidywalność procesów inwestycyjnych oraz mniejsze ryzyko zatorów płatniczych, które w przeszłości paraliżowały realizację nawet najbardziej obiecujących kontraktów deweloperskich. W segmencie robót budowlanych związanych ze wznoszeniem budynków (PKD 41) łączna wartość zaległych zobowiązań spadła w ciągu roku o 33 mln zł, osiągając poziom 3,16 mld zł. Choć w skali całej gospodarki kwota ta może wydawać się skromna, stanowi istotny sygnał zmiany trendu – to pierwszy realny spadek od dłuższego czasu. Poprawa nie dotyczy tylko kwot, ale przede wszystkim struktury zaległego zadłużenia. Liczba podmiotów z zaległościami w płatnościach zmniejszyła się o ponad 1,2 tys. firm. Sugeruje to, że sektor zaczął przykładać większą wagę do dyscypliny finansowej i zarządzania ryzykiem. Mimo pozytywnego obrazu w samym wykonawstwie szeroki rynek nieruchomości pozostaje obszarem pełnym kontrastów. Podczas gdy firmy handlujące nieruchomościami (PKD 68.10.Z) notują poprawę, poważny problem rysuje się w segmencie wynajmu i zarządzania (PKD 68.20.Z), gdzie łączny zaległy dług wzrósł drastyczne o 421,4 mln zł (27,4 proc.) do blisko 2 mld zł. Ten negatywny trend częściowo może wynika ze zmiany preferencji konsumentów – przy poprawie dostępności kredytów Polacy mogą o wiele chętniej decydować się na własne mieszkania zamiast najmu przy jego obecnych stawkach. W połączeniu z kosztami obsługi zadłużenia i utrzymania mieszkań wpływa to na dynamikę rentowności podmiotów zarządzających portfelami mieszkań. Więcej- także na 27 stronie części ekonomicznej głównego wydania.

                  (Źródło: „Rzeczpospolita”– 27.02.2026.).

  • „Rz” zamieszcza również tekst pod hasłem: „Przezorny zawsze zrównoważony”. Choć sytuacja na rynkach globalnych mogłaby uchodzić za kryzysową, to ostrożność inwestorów nie podetnie skrzydeł zrównoważonemu budownictwu. Analitycy uważają, że przestaje ono być modą, a zaczyna być strategią. „Globalny rynek zielonych budynków był wart 565,33 mld dol. w 2024 r., jak się przewiduje, będzie wart 618,58 mld dol. w 2025 r., a w 2034 r. – 1,374 bln dol., rosnąc w tej dekadzie w średnim tempie 9,42 proc. rocznie” – szacowali w opublikowanej kilka miesięcy temu analizie eksperci firmy badawczej Precedence Research. Podawane tu liczby są oparte na przewidywanych przychodach firm z tego rynku i wydają się zgadzać z szacunkami innych ośrodków analitycznych dla tej branży. Postulowane tempo transformacji tego sektora uruchomiło pogoń za przyjaźniejszymi dla planety materiałami budowlanymi, możliwymi do zastosowania zielonymi alternatywami, nowymi technologiami i rozwiązaniami architektonicznymi mającymi wzmocnić oczekiwane efekty. A dostawców takich materiałów i rozwiązań nie ma znowuż aż tak wielu, co sprawiło, że oferta podrożała, a w łańcuchach dostaw pojawiły się opóźnienia. Część dużych firm budowlanych ratuje się polowaniem i wykupowaniem firm oferujących zrównoważone rozwiązania, ale wiadomo, że nie dla wszystkich jest to dostępna opcja. Zwłaszcza że – i to już dla wszystkich – koszty pracy także rosną. Kłopotem, o którym zaczęto mówić głośniej w ubiegłym roku, jest też nastawienie kupujących i najemców. Czynnikiem, który najczęściej przekonuje do przeprowadzki do zrównoważonego budynku czy domu, jest nie tyle jego wpływ na środowisko dokoła, ile obietnica oszczędności, jakie będą pojawiać się w procesie użytkowania. A one ujawniają się w dłuższych perspektywach czasowych i też są przecież uzależnione od rynkowych realiów, np. jakości i dostępności urządzeń zapewniających „zrównoważenie” obiektu. W trudnych czasach dla zainteresowanych o chudszych portfelach takie czynniki ryzyka mogą przeważać nad przyszłymi korzyściami. Więcej szczegółów- na 28 stronie części ekonomicznej głównego wydania.

                  (Źródło: „Rzeczpospolita”– 27.02.2026.).

  • „Tygodnik Przedsiębiorców” zamieszcza z kolei tekst: „Czy mediacja w sprawach budowlanych po 1 marca będzie obowiązkowa?”. W sprawach z umów o roboty budowlane oraz ściśle z nimi związanych, wszczętych po 1 marca 2026 r. sąd skieruje strony do mediacji przed posiedzeniem przygotowawczym albo pierwszym posiedzeniem wyznaczonym na rozprawę. Nowelizacją z 5 sierpnia 2025 r. (ustawa nowelizująca) do przepisów Kodeksu postępowania cywilnego (k.p.c.) regulujących postępowanie w sprawach gospodarczych dodano art. 4583a k.p.c., przewidujący obligatoryjne kierowanie stron do mediacji w tzw. sprawach budowlanych, przed posiedzeniem przygotowawczym lub pierwszym posiedzeniem wyznaczonym na rozprawę. Art. 4583 k.p.c. wejdzie w życie 1 marca 2026 r. Ustawodawca zdecydował jednak, że wprowadzone rozwiązanie nie obejmie trwających sporów i będzie dotyczyło wyłącznie postępowań wszczętych po 1 marca 2026 r., o czym stanowi art. 14 ust. 7 ustawy nowelizującej. W zakresie pozostałych kategorii spraw sąd nadal będzie uprawniony do skierowania stron do mediacji na każdym etapie postępowania. Czy oznacza to, że nowelizacja stanowi wyłom od podstawowej zasady mediacji z art. 1831 par. 1 k.p.c., jaką jest jej dobrowolność? Szczegółowe odpowiedzi w tej kwestii- na pierwszej i czwartej stronie dodatku.

                  (Źródło: „Rzeczpospolita”– 27.02.2026.).

  • „Dziennik Gazeta Prawna” informuje natomiast: „Dodatek mieszkaniowy od 1 marca. Nowe progi dochodowe 3561 zł i 2671 zł”. Od 1 marca 2026 roku więcej osób może dostać dodatek mieszkaniowy, bo wzrosły limity dochodowe powiązane z przeciętnym wynagrodzeniem ogłaszanym przez Główny Urząd Statystyczny. Sprawdzamy, kto może skorzystać z nowych zasad, ile wynosi dodatek w 2026 roku i co zrobić, by nie stracić prawa do świadczenia przez przekroczenie metrażu. Koszty utrzymania mieszkań znów są jednym z głównych tematów domowych budżetów. Z danych statystycznych wynika, że to właśnie opłaty mieszkaniowe w ostatnich kwartałach najmocniej wpływały na strukturę wydatków gospodarstw domowych. W tej sytuacji każda zmiana progów dodatku mieszkaniowego ma znaczenie – zwłaszcza że świadczenie przyznawane jest na pół roku i może realnie obniżyć rachunki. Średnio świadczenie w Polsce wynosi około 300–400 zł miesięcznie, ale w indywidualnych przypadkach może być wyższe – zwłaszcza przy dużych kosztach ogrzewania. Jeżeli mieszkanie przekracza normatywną powierzchnię o więcej niż 30 proc. (lub 50 proc. przy spełnieniu dodatkowego warunku dotyczącego udziału pokoi i kuchni), dodatek nie przysługuje. W praktyce oznacza to, że osoby mieszkające w dużych domach – nawet przy niskich dochodach – mogą nie spełnić kryterium powierzchniowego- odnotowano.

                  (Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 27.02.2026.).

Zobacz również