Piątek, 27 czerwiec 2025
- „Prawo co dnia” w piątkowej „Rzeczpospolitej” odnotowuje: „40 proc. opłat za mieszkanie w kosztach biznesu? To możliwe”. Przedsiębiorca prowadzący firmę w domu może zaliczyć do kosztów uzyskania przychodów prawie połowę wydatków na jego utrzymanie. Ta interpretacja ucieszy wszystkich, którzy prowadzą działalność w mieszkaniu. We wcześniejszych fiskus przyznawał z reguły, że w firmowych kosztach mogą rozliczać 30 proc. opłat za lokal. W tej sprawie przedsiębiorca podbił stawkę i zaproponował 40 proc. Co na to skarbówka? Pana stanowisko jest prawidłowe – czytamy w interpretacji. Przedsiębiorca prowadzący biznes w mieszkaniu, może zaliczyć do kosztów uzyskania przychodów wydatki na jego eksploatację, np. na energię elektryczną, ogrzewanie, wodę czy wywóz śmieci. Skoro bowiem ma firmę w domu, wymienione wydatki są związane z działalnością. Oczywiście, jeśli w lokalu też mieszka, w biznesie może rozliczyć tylko część kosztów – w części przypadającej na wykorzystywaną służbowo powierzchnię. Fiskus przyznał, że jeśli mieszkanie jest wykorzystywane w biznesie, to wydatki na jego używanie i eksploatację mają związek z działalnością. Stanowią więc koszt uzyskania przychodów. Skarbówka przypomniała, że ustawa o PIT nie uzależnia możliwości rozliczania opłat za mieszkanie od tego, czy przedsiębiorca wydzielił na firmę osobne pomieszczenie. Musi on jednak wyliczyć, jaka część nieruchomości jest faktycznie wykorzystywana na potrzeby działalności. I rozliczać opłaty w odpowiedniej proporcji. Reasumując, skarbówka uznała stanowisko przedsiębiorcy za prawidłowe i przyznała, że może rozliczyć wydatki „w części proporcjonalnie przypadającej na powierzchnię lokalu mieszkalnego, która będzie zajęta na prowadzenie działalności gospodarczej” w podatkowych kosztach. Podobnie jest z odsetkami od kredytu zaciągniętego na zakup nieruchomości. Przedsiębiorca także o nie pytał i także chce je rozliczać w 40 proc. Fiskus przyznał mu rację. Skarbówka zastrzegła jedynie, że przy wydawaniu interpretacji nie prowadzi klasycznego postępowania podatkowego i opiera się na opisie sprawy. Nie jest więc w stanie stwierdzić, czy przyjęta przez przedsiębiorcę proporcja odzwierciedla rzeczywistość- czytamy na 14 stronie głównego wydania.
(Źródło: „Rzeczpospolita”– 27.06.2025.).
- „Prawo co dnia” zamieszcza również obszerny zapis debaty pod hasłem: „Cyfrowa rewolucja w podatkach- kłopoty czy korzyści dla firm?”. Inwestycje w e-fakturowanie czy JPK_CIT są kosztowne, ale przyczynią się do ogólnego unowocześnienia firm i urzędów. Przygotowania do wdrożenia Krajowego Systemu e-Faktur pochłaniają dziś wiele firm. Do tej cyfrowej rewolucji szykuje się tez Krajowa Administracja Skarbowa. W debacie, którą zorganizowała „Rz” 13 czerwca br., ze strony Ministerstwa Finansów padła obietnica, że terminy uruchomienia tego systemu nie będą już zmienione. Od 1 lutego 2026 r. obowiązek e-fakturowania obejmie podatników VAT o obrotach powyżej 200 mln zł, a od 1 kwietnia 2026 r. pozostałych podatników – powiedział Krzystof Rogowski, dyrektor departamentu analiz KAS. Zapowiedział też, że od 30 czerwca udostępniona zostanie dokumentacja techniczna API, by móc na jej podstawie budować wewnątrzfirmowe systemy współpracy z KSeF. Od września będzie dostępne nowe środowisko testowe – dodał. Jak zauważyła Magdalena Brzuszczyńska, dyrektorka zespołu podatkowego w firmie doradczej PwC, digitalizacja podatków to trend globalny. Pakiet VIDA, czyli wspólne reguły e-fakturowania w Unii Europejskiej, zacznie obowiązywać od 2030 roku, a w niektórych krajach, w tym w Polsce, od 2035 roku. Jak zadeklarował Roman Łożyński, dyrektor Centrum Informatyki Resortu Finansów, trwają teraz prace nad systemem KSeF 2.0 uwzględniającym uwagi zgłoszone przez przedsiębiorców i ekspertów w konsultacjach. – Ta poprawiona wersja ma większa wydajność, umożliwia też wysyłanie faktur z załącznikami. Wprowadzamy opcję „offline 24”, która pozwala dosłać fakturę w ciągu 24 godzin od jej wystawienia. Będzie też sporo innych zmian, a różnice będą opisane w dokumentacji technicznej, którą opublikujemy 30 czerwca br. – obiecywał. Więcej szczegółów dla zainteresowanych- na 16 stronie głównego wydania.
(Źródło: „Rzeczpospolita”– 27.06.2025.).
- W „Rz” czytamy również: „Jak uratować budżet i pobudzić gospodarkę. MF ma problem”. Rząd zdaje się szukać podatkowych dojnych krów, by podreperować stan finansów państwa. Ale daniny sektorowe są tak samo szkodliwe dla gospodarki jak zwykłe podwyżki podatków – ostrzegają ekonomiści. Pracujemy nad nową daniną od banków, od odsetek od rezerw obowiązkowych, co ma przynieść budżetowi 1,5–2 mld zł – ogłosił w środę minister finansów Andrzej Domański. To zaskakująca deklaracja. Jeszcze kilka tygodni wcześniej minister bronił sektor przez podatkiem od zysków nadzwyczajnych, wskazując, że i tak są jednym z największych płatników do budżetu. Czy tym nowym pomysłem Ministerstwo Finansów, czy szerzej rząd, wpisuje się w tezę Ludwika Koteckiego, członka RPP, że podwyższenie podatków w średnim okresie jest nieuniknione? Z punku widzenia stanu finansów publicznych taka teza wydaje się zupełnie uprawniona. Już obecnie dochody w relacji do PKB spadają, wydatki zaś rośną. Deficyt budżetowy jest rekordowo wysoki, w tym roku ma sięgnąć nawet 290 mld zł, a wciąż pojawiają się nowe wyzwania. Od tych relatywnie mniejszej wagi, jak konieczność przedłużenia programu mrożenia cen energii czy podwyżek płac w budżetówce, po znacznie większe. Państwa NATO właśnie zgodziły się wydawać już 5 proc. PKB rocznie na obronność, a w kraju wkrótce wróci temat podwyżki kwoty wolnej od podatku do 60 tys. zł. Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu szacuje, że nadmierny deficyt na poziomie 5–6 proc. PKB może utrzymać się co najmniej do 2029 r. Więcej szczegółów- na 18 stronie części ekonomicznej głównego wydania.
(Źródło: „Rzeczpospolita”– 27.06.2025.).
- „Rz” zauważa w innym miejscu: „Rower i wycieczka od dewelopera”. Do walki o klientów może zmusić deweloperów zaostrzająca się konkurencja. Oferta mieszkań jest bardzo duża. Czy rynek czeka festiwal letnich promocji? Z danych portalu RynekPierwotny. pl wynika, że w czerwcu ubiegłego roku deweloperzy ogłosili ok. 100 ofert promocyjnych. W tym roku jest ich ponad trzy razy więcej (w tym dni otwarte). Promocja najczęściej oznacza rabat. Zniżki bywają duże – od 20 tys. zł do nawet 10–20 proc. ceny mieszkania. W promocyjnej ofercie są też darmowe miejsca garażowe (ewentualnie za złotówkę), jest rower elektryczny, zagraniczna wycieczka z biurem podróży. Niektórzy deweloperzy nie komunikują obniżki wprost. Wolą podać cenę, która przyciągnie uwagę potencjalnych nabywców. Np. 15,9 tys. zł za metr kwadratowy mieszkania na warszawskiej Woli czy 15,7 tys. zł za metr lokalu na Mokotowie. A to jedne z najdroższych dzielnic w stolicy. Z analiz firmy doradczej Emmerson Evaluation wynika, że mediana cen transakcyjnych nowych mieszkań na Mokotowie pod koniec ubiegłego roku wynosiła już niemal 20,4 tys. zł za metr, na Woli to ponad 27,2 tys. zł za mkw. Tych, którzy wstrzymują się z zakupem mieszkania ze względu na wysokie oprocentowanie kredytów hipotecznych, może przekonać harmonogram płatności: 10/90 czy 20/80. Oznacza to, że nabywca może wpłacić 80–90 proc. ceny mieszkania dopiero przy jego odbiorze, czyli np. za rok czy półtora. Pewną nowością w strategiach marketingowych firm deweloperskich jest promowanie osiedli, na których mieszkania na kredyt mogą kupić także osoby nieposiadające oszczędności na wymagany przez banki wkład własny. Chodzi o to, że takie mieszkania spełniają kryteria cen rządowego programu, który umożliwia skorzystanie z gwarancji wkładu własnego na zakup pierwszego lokalu. W maju Rada Polityki Pieniężnej (RPP) obniżyła główną stopę referencyjną z 5,75 do 5,25 proc. Niższe stopy oznaczają większą zdolność kredytową klientów i tańsze kredyty. Wygląda jednak na to, że wielu klientów wciąż wstrzymuje się z zakupem mieszkania w oczekiwaniu na dalszy rozwój wypadków. Ceny mieszkań są na tyle wysokie, a ich oferta tak duża, że nie trzeba podejmować decyzji pod presją czasu, tym bardziej że do tej pory czas grał na korzyść kupujących. W tych rejonach metropolii, w których inwestycji deweloperskich jest najwięcej, mogą oni liczyć na spore rabaty. Jeszcze miesiąc temu rynek spodziewał się kolejnej obniżki stóp procentowych w lipcu. Jednak z powodu niepokojów politycznych na Bliskim Wschodzie bardziej realny jest termin wrześniowy- odnotowano na 21 stronie części ekonomicznej głównego wydania.
(Źródło: „Rzeczpospolita”– 27.06.2025.).
- Niżej w „Rz” czytamy: „ESG kluczowe dla finansowania i wycen budynków”. Rynek finansowania nieruchomości komercyjnych w Polsce przechodzi istotną transformację, a kwestie zrównoważonego rozwoju stają się coraz ważniejszym elementem procedur przyznawania kredytów – podkreślają eksperci Colliers. Już nie tylko warto, ale trzeba grać w zielone, by nie wypaść z rynku – tak można streścić główne wnioski płynące z przygotowanego przez firmę doradczą Colliers raportu „Green Real Estate Financing: Banks’ Approaches and Expectations” (Zielone finansowanie nieruchomości: strategie i oczekiwania banków), które „Rz” prezentuje jako pierwsza. Banki w Polsce coraz wyraźniej premiują zrównoważone inwestycje – preferencyjne warunki kredytów otrzymają tylko te projekty, które spełniają ambitne kryteria ESG (ochrona środowiska, odpowiedzialnością społeczną i ład korporacyjny). ESG nie jest już dodatkiem, a staje się warunkiem otrzymania kredytu. Brak działań w obszarze zrównoważonego rozwoju może oznaczać realne ryzyko odmowy udzielenia finansowania – jest to prawdziwy przełom w myśleniu o inwestycjach. Banki oczekują przy tym konkretów, a nie tylko deklaracji, dlatego plan dekarbonizacji, analiza CRREM (ocena ryzyka związanego z emisjami gazów cieplarnianych w budynkach i ich zgodności z celami klimatycznymi) i certyfikaty środowiskowe stają się niezbędne dla każdego, kto chce pozyskać finansowanie na nieruchomość. Czynniki związane ze zrównoważonym rozwojem stają się dziś nieodłącznym elementem analiz due diligence i wycen, wpływającym na ocenę ryzyka oraz długoterminowej wartości nieruchomości. Jak podkreślają eksperci Colliers, wraz z tym, jak instytucje finansowe coraz częściej uwzględniają kryteria zrównoważonego rozwoju w swoich decyzjach kredytowych, rzeczoznawcy aktualizują swoje podejścia, by lepiej odzwierciedlać wpływ czynników środowiskowych, społecznych i ładu korporacyjnego na wartość aktywów. Rzeczoznawcy coraz częściej uwzględniają czynniki środowiskowe i społeczne w wycenach – zielone budynki są nie tylko tańsze w eksploatacji, ale też więcej warte. Szczegóły- także na 21 stronie części ekonomicznej głównego wydania.
(Źródło: „Rzeczpospolita”– 27.06.2025.).
- „Rz” w innym miejscu zamieszcza tekst: „Nowe technologie wspierają mury”. Sensory, drony czy AI pomagają, choć nie są lekarstwem na strukturalny deficyt rąk do pracy w budownictwie. Dr Damian Kaźmierczak, wiceprezes i główny ekonomista Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa, mówi że wykorzystanie najnowszych technologii w konserwatywnie postrzeganym budownictwie staje się coraz powszechniejsze. To roboty, drony, autonomiczne maszyny, IoT (internet rzeczy), sensory, analityka danych wspierana przez AI. Jednak wbrew obiegowej opinii nowe technologie nie są lekarstwem na strukturalny deficyt rąk do pracy. Stanowią raczej skuteczne narzędzie wspierające firmy w poprawie efektywności działania, która – globalnie – wciąż pozostaje daleko w tyle za przemysłem. Pogłębione analizy pokazują, że produktywność sektora budowlanego na świecie od ponad 30 lat praktycznie się nie zmienia, podczas gdy produktywność przemysłu w tym samym czasie zdążyła się podwoić. Jak dalej czytamy, niezbędnym elementem funkcjonowania współczesnego budownictwa są ośrodki, takie jak laboratorium projektowania i badania kompozytów fotokatalitycznych, stworzone na Politechnice Warszawskiej, w którym powstały rozwiązania wykorzystywane w nowych technologiach prefabrykowanych elementów betonowych oczyszczających powietrze i samoczyszczących się. Branża to także dziedziny – wydawać by się mogło – odległe od klasycznego rozumienia budownictwa: automatyzacja i robotyzacja procesów wytwarzania komponentów budowlanych, w tym wykorzystywanie technologii druku 3D w produkcji prefabrykatów są postrzegane jako jej przyszłość. Wykorzystywanie takich rozwiązań daje olbrzymie korzyści zarówno ekonomiczne, jak i środowiskowe, a obsługa takich rozwiązań wymaga wyspecjalizowanych kadr. Innowacje materiałowe to nowe cementy, betony wysokowartościowe, samonaprawiające się i niskoemisyjne oraz ogólnie rozwój materiałów o lepszych parametrach środowiskowych przy zachowaniu założonych cech wytrzymałościowych i trwałościowych. W budownictwie proponuje się też „inteligentne” konstrukcje z czujnikami wbudowanymi w infrastrukturę, umożliwiając w ten sposób monitorowanie jej stanu, a analiza danych wspiera decyzje utrzymaniowe. Bardzo ważna jest cyfryzacja budownictwa i wykorzystywanie BIM (Building Information Modeling), który umożliwia modelowanie informacji o budynku w sposób zintegrowany. Więcej- na 22 stronie części ekonomicznej głównego wydania.
(Źródło: „Rzeczpospolita”– 27.06.2025.).
- „Rz” zauważa też: „Budownictwu potrzeba prewencji”. Sektor budownictwa, ze względu na swoją złożoność, jest szczególnie narażony na zjawisko zatorów płatniczych. Aż 65 proc. przedsiębiorców w branży raportuje, że w swojej działalności spotyka klientów, którzy rozliczają się po terminie. Zamrożenie faktur ma bezpośredni wpływ na kondycję finansową firm z tego sektora – co potwierdza prawie połowa uczestników naszego badania dotyczącego wzajemnych rozliczeń w biznesie. Opóźnione płatności od kontrahentów niejednokrotnie blokują sprawne działanie przedsiębiorcy – obniżają płynność finansową, ograniczają inwestycje i regulowanie własnych zobowiązań. Co przekłada się na tendencje wzrostowe w danych gromadzonych w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor, a także zwiększenie skali niespłacanych na czas zobowiązań bankowych odnotowywany w bazie BIK. W budownictwie każdego roku przybywa firm niezdolnych do terminowego regulowania swoich zobowiązań. Obecnie ponad 51,4 tys. przedsiębiorstw zmaga się z problemami zadłużenia względem banków, kontrahentów i dostawców usług. Na koniec kwietnia wartość przeterminowanych długów budownictwa, obejmujących zarówno zobowiązania pozakredytowe, jak i kredytowe, wyniosła około 5,8 mld zł. Niepokojący trend spadku liczby transakcji na rynku mieszkaniowym wyraźnie odbił się na kondycji całego rynku budowlanego. Mniejszy popyt na nieruchomości oznacza również mniejszą liczbę zleceń dla firm związanych z szeroko pojętą branżą remontowo- budowlaną. Dane wskazują, że w ciągu ostatniego roku zaległe zadłużenie firm świadczących usługi wykończeniowe wzrosło o 13,6 mln zł, osiągając na koniec kwietnia poziom blisko 504 mln zł. Obecnie około 14,3 tys. podmiotów ma status niesolidnych płatników na rynku. Trudności finansowe nie oszczędzają również producentów – zauważalny wzrost przeterminowanych płatności odnotowano m.in. wśród zakładów wytwarzających farby, tapety czy parkiety. Ich sytuację dodatkowo pogarszają rosnące koszty energii, surowców oraz transportu. Wzrost cen materiałów budowlanych i surowców, takich jak stal, drewno czy beton, utrudniają planowanie budżetów i realizację inwestycji, stanowiąc jedno z wielu wyzwań dla sektora- czytamy także na 22 stronie części ekonomicznej głównego wydania.
(Źródło: „Rzeczpospolita”– 27.06.2025.).
- Kolejny dodatek „Rz”– „Tygodnik Przedsiębiorców”– zamieszcza tekst: „Skutki niejednoznacznego opisu przedmiotu zamówienia”. Opisanie przedmiotu zamówienia w sposób nieprecyzyjny, wewnętrznie sprzeczny lub zbyt lakoniczny może być naruszeniem skutkującym nałożeniem korekty finansowej. Podstawowym zadaniem beneficjenta będącego zamawiającym publicznym jest opisanie przedmiotu zamówienia w sposób zgodny z wymogami zawartymi zarówno w Wytycznych w zakresie kwalifikowalności wydatków, jak i regułami ustawy Prawo zamówień publicznych. Niezastosowanie się do tych zasad może skutkować nałożeniem korekty finansowej na skutek potencjalnego ograniczenia konkurencji w postępowaniu. Niejednokrotnie problematyka związana z precyzyjnością i jednoznacznością opisu przedmiotu zamówienia była poddawana analizie przez Krajową Izbę Odwoławczą, której orzecznictwo precyzuje, co należy rozumieć pod pojęciami „jednoznaczności” i „precyzyjności” użytymi tak w Wytycznych w zakresie kwalifikowalności wydatków jak i w ustawie prawo zamówień publicznych. Przywołać można tu chociażby wyrok Krajowej Izby Odwoławczej z 27 sierpnia 2019 r., zgodnie z którym: „Opis przedmiotu zamówienia powinien odzwierciedlać rzeczywiste potrzeby zamawiającego, ale też umożliwiać wykonawcy prawidłowe skalkulowanie ceny oferty oraz zapewnić, że wszyscy potencjalni wykonawcy w ten sam sposób będą rozumieć opis przedmiotu zamówienia, w szczególności sporządzą i złożą oferty porównywalne zarówno co do zakresu przedmiotu zamówienia, jak i co do uwzględnienia w cenie oferty wszystkich jego elementów. Zamawiający, w celu wyeliminowania niepewności wykonawców co do przedmiotu zamówienia, ma obowiązek jednoznacznie i wyczerpująco opisać przedmiot zamówienia na tyle jak tylko jest to możliwe. Zamawiający nie może przenosić na wykonawców ryzyka związanego z prawidłową wyceną przedmiotu zamówienia w ofercie, w szczególności biorąc pod uwagę, że nie można prawidłowo wycenić ryzyka, którego nie można prawidłowo i w pełni zidentyfikować”. Lektura dla zainteresowanych- na piątej stronie dodatku.
(Źródło: „Rzeczpospolita”– 27.06.2025.).
- „Tygodnik…” zamieszcza również tekst: „Podwykonawca może żądać od inwestora potrąconej kaucji gwarancyjnej”. Sposób ukształtowania postanowień zastrzegających kaucję gwarancyjną w umowie podwykonawczej, może przełożyć się na roszczenia podwykonawcy względem inwestora. Zabezpieczenie roszczeń w umowie o roboty budowlane ma istotne znaczenie w procesie inwestycyjnym. Kluczowe jest zabezpieczenie roszczeń o należyte wykonanie umowy oraz roszczeń z tytułu rękojmi za wady i gwarancji jakości. Strony mogą wykorzystać wiele rodzajów zabezpieczeń, zarówno tych uregulowanych w przepisach prawa, jak i tych ukształtowanych przez praktykę obrotu. Często stosowanym zabezpieczeniem jest tzw. kaucja gwarancyjna, wykorzystywana zwłaszcza w umowach podwykonawczych. Generalni wykonawcy w stosowanych przez siebie wzorach umów podwykonawczych często regulują ustanowienie takiej kaucji przez potrącenie albo zatrzymanie części wynagrodzenia należnego podwykonawcy do upływu określonego terminu, np. wygaśnięcia terminów gwarancji jakości. Jak pokazuje jedno z najnowszych orzeczeń Sądu Najwyższego (wyrok SN z 20 września 2024 r.), sposób ukształtowania postanowień zastrzegających kaucję gwarancyjną w umowie podwykonawczej, może przełożyć się na roszczenia podwykonawcy względem inwestora. Z wyroku Sądu Najwyższego wynika jednoznacznie, że nie jest wystarczające zastosowanie w umowie odpowiedniej terminologii odwołującej się do kaucji gwarancyjnej. Nazwanie odpowiedniej części umowy dotyczącej zabezpieczenia jako „kaucji gwarancyjnej” nie przesądza o wyborze tej formy. Dla skutecznego ustanowienia kaucji gwarancyjnej strony powinny zastrzec, że dający kaucję (generalny wykonawca lub podwykonawca) przekaże określoną kwotę pieniędzy na rachunek biorącego (inwestora, generalnego wykonawcy). Istotne jest zatem, żeby strony zastrzegły przekazanie pieniędzy oraz by to przekazanie realnie nastąpiło. Nie wystarczy wyłącznie potrącenie zabezpieczenia z należnego wynagrodzenia. Więcej szczegółów- na szóstej stronie dodatku.
(Źródło: „Rzeczpospolita”– 27.06.2025.).
- Kolejny dodatek piątkowej „Rz”– „Niezbędnik Prawny. Porady”– zwraca uwagę: „Organy podatkowe sumują przychody z najmu i działalności gospodarczej- jak się bronić?”. W pismach organy podatkowe stwierdzają, że wynajem nieruchomości jest bezpośrednim rozszerzeniem działalności gospodarczej przedsiębiorcy, co za tym idzie podatnicy mogą stracić zwolnienie z VAT przez najem prywatny. Dla celów VAT skarbówka łączy przychody z najmu prywatnego z przychodami z działalności gospodarczej. Przedsiębiorcy mogą jednak skorzystać ze zwolnienia. Kluczem do skutecznej ochrony jest właściwa weryfikacja umów najmu i znajomość korzystnych interpretacji podatkowych. Przedsiębiorcy coraz częściej otrzymują wezwania z urzędów skarbowych, w których organy podatkowe sumują ich przychody z najmu prywatnego i działalności gospodarczej, zmuszając do rejestracji jako czynni podatnicy VAT. Choć w świetle przepisów o PIT to dwa odrębne źródła przychodu, dla celów VAT fiskus traktuje najem jako działalność gospodarczą. Istnieje jednak sposób obrony – nawet po przekroczeniu limitu 200 tys. zł przedsiębiorcy mogą skorzystać ze zwolnienia przedmiotowego dla najmu lokali mieszkalnych na cele mieszkaniowe. Jak dalej czytamy, sytuacja nie jest beznadziejna i istnieje wiele kwestii, które podatnik może zweryfikować, zanim nastąpi rejestracja na VAT. Zdarza się, że urzędnicy niewłaściwie kwalifikują przychody. Ważne jest więc, aby nie działać pochopnie i nie przyjmować stanowiska organu podatkowego. Jeśli podatnik otrzymał pismo z urzędu skarbowego, które łączy przychody, może: przeanalizować swoją sytuację i upewnić się, że prawidłowo korzystasz ze zwolnień; zweryfikować umowy najmu, czy został spełniony warunek dotyczący realizacji celu mieszkaniowego nabywcy świadczenia; w razie potrzeby skorzystać z pomocy doradców podatkowych, którzy przeanalizują pismo z urzędu i przygotują odpowiedź. Więcej szczegółów- na drugiej stronie dodatku.
(Źródło: „Rzeczpospolita”– 27.06.2025.).
- „Niezbędnik…” przypomina też: „Certyfikacja wykonawców zamówień publicznych coraz bliżej”. Dzięki certyfikacji wykonawca będzie mógł uprościć swój udział w procedurach zamówień publicznych. Certyfikat tworzyć ma domniemanie spełnienia wymogu kwalifikacji podmiotowej wykonawcy. Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o certyfikacji zamówień publicznych, który skierowano do prac sejmowych. Certyfikacja stanowi krok ku ujednoliceniu i uproszczeniu postępowań. Certyfikacja wykonawców ma swe podstawy w regulacjach unijnych, tj. art. 64 dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2014/24/UE z dnia 26 lutego 2014 r. w sprawie zamówień publicznych, uchylającej dyrektywę 2004/18/WE. Rozwiązania te obowiązują już w niektórych państwach członkowskich, m.in. w Czechach, Niemczech oraz na Węgrzech. Dzięki certyfikacji wykonawca będzie mógł uprosić swój udział w procedurach zamówień publicznych. Zyska też więcej czasu na pracę nad dokumentacją zamówienia i przygotowaniem oferty, zamiast skupić swoją uwagę na gromadzeniu przedmiotowych i podmiotowych środków dowodowych. Certyfikat poza oszczędnością czasu zminimalizuje również koszty związane z pozyskiwaniem podmiotowych środków dowodowych na użytek każdego z postępowań oraz błędy w związku z przedkładaniem dokumentów. Tworzy także domniemanie spełnienia wymogu kwalifikacji podmiotowej wykonawcy. Obalenie domniemania wynikającego z certyfikatu będzie ograniczone wyłącznie do uzasadnionych przypadków, które zostaną opisane w ustawie. Więcej szczegółów- na piątej stronie dodatku.
(Źródło: „Rzeczpospolita”– 27.06.2025.).
- W „Niezbędniku…” czytamy również: „Nieruchomości niezamieszkałe i selektywne zbieranie odpadów”. W przypadku niewywiązania się przez właściciela nieruchomości niezamieszkałej nieobjętej gminnym systemem z obowiązku selektywnego zbierania odpadów komunalnych np. wójt, może wszcząć postępowanie i wydać decyzję w sprawie opłaty. W świetle art. 6ka ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach pojawia się pytanie o zakres zastosowania zawartej w tym przepisie regulacji. Należałoby bowiem rozważyć, w stosunku do właścicieli których nieruchomości można egzekwować brak selektywnego zbierania odpadów komunalnych poprzez zastosowanie mechanizmu opłaty podwyższonej przewidzianej w art. 6ka ustawy? W stosunku do właścicieli nieruchomości zamieszkałych, na których powstają odpady komunalne, odpowiedź na wskazane pytanie jest oczywista, bowiem w tym przypadku weryfikacja przestrzegania przez nich obowiązku selektywnego segregowania odpadów komunalnych następuje wprost przy zastosowaniu mechanizmu uregulowanego w art.6ka ustawy, tj. poprzez analizę deklaracji o wysokości opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi oraz współdziałanie podmiotu odbierającego odpady komunalne z organem właściwym w sprawie opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi. Ponadto właściciele nieruchomości zamieszkałych zawsze są objęci gminnym systemem gospodarowania odpadami, zatem uiszczają stosowną opłatę z tego tytułu na rzecz gminy. Z kolei, co się tyczy właścicieli nieruchomości niezamieszkałych – przestrzeganie zasad selektywnego zbierania wytworzonych przez nich odpadów komunalnych odbywa się w trybie przewidzianym w art. 6 ust. 5a ustawy – czyli wójt, burmistrz lub prezydent miasta kontroluje, czy właściciele nieruchomości niezamieszkałych posiadają umowy na odbiór odpadów komunalnych oraz zgodność tych umów z wymaganiami określonymi w regulaminie utrzymania czystości i porządku i zasadami określonymi w przepisach wydanych przez ministra właściwego do spraw klimatu, na podstawie art. 4a ust. 1. Stosowanie opłaty podwyższonej w stosunku do właścicieli nieruchomości niezamieszkałych objętych gminnym systemem gospodarowania odpadami również nie budzi wątpliwości. Przepisy ustawy nie określają natomiast jednoznacznie, czy mechanizm naliczania opłaty podwyższonej (w przypadku niewywiązania się z obowiązku selektywnego segregowania odpadów komunalnych) ma miejsce również w odniesieniu do właścicieli nieruchomości niezamieszkałych nieobjętych gminnym systemem gospodarowania odpadami komunalnymi. Wątpliwości wynikają m.in. z tego, że właściciele tych nieruchomości negocjują wysokość opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi indywidualnie z przedsiębiorcą odbierającym odpady komunalne od właścicieli nieruchomości, wpisanym do rejestru działalności regulowanej. Więcej szczegółów- na szóstej stronie dodatku.
(Źródło: „Rzeczpospolita”– 27.06.2025.).
- „Niezbędnik…” odnotowuje też: „Sądy różnie oceniają wsteczny skutek potrącenia”. Sądy nie są zgodne, czy potrącającemu należą się odsetki od przedstawianej przez niego do potrącenia wierzytelności. Obciążone sądów tzw. sprawami frankowymi w ostatnich latach ma swoje pozytywne skutki. Jest nim rozwój niektórych z instytucji prawa cywilnego, który istotnie się ożywił. Tak było z instytucją prawa zatrzymania, tak jest obecnie z instytucją potrącenia. Wynika to z tego, że banki same masowo dochodzą zwrotu świadczeń spełnionych przez nie w wykonaniu umów, których ważność została zakwestionowana. Ujawniło to poważne rozbieżności w orzecznictwie co do niektórych aspektów praktycznych tej instytucji- czytamy w ramach wstępu. Szczegóły- na siódmej stronie dodatku.
(Źródło: „Rzeczpospolita”– 27.06.2025.).
- W „Niezbędniku…” znajdziemy także tekst: „Zasiedzenie- prosta droga do własnej nieruchomości?”. Choć dla wielu osób zasiedzenie może być jedyną dostępną drogą do uregulowania stanu prawnego nieruchomości, nie jest to ścieżka „prosta” ani „automatyczna”. Zagadnienie zasiedzenia nieruchomości od lat budzi duże zainteresowanie zarówno wśród osób prywatnych, jak i praktyków prawa. Dla wielu właścicieli, dzierżawców, a niekiedy spadkobierców, jest to jedyny sposób na uregulowanie stanu prawnego nieruchomości, którą faktycznie władają od lat, a której własności nie mogą udokumentować w formie aktu notarialnego lub wpisu w księdze wieczystej. W obiegu publicznym często funkcjonuje uproszczony obraz zasiedzenia jako łatwego sposobu na nabycie własności nieruchomości. Tymczasem rzeczywistość sądowa bywa znacznie bardziej skomplikowana. Wymogi prawne dotyczące posiadania samoistnego, kwestia dobrej lub złej wiary, konieczność precyzyjnego zgromadzenia materiału dowodowego, a także ryzyko pojawienia się w toku postępowania innych osób roszczących prawa do nieruchomości – to tylko niektóre z wyzwań, jakie napotyka w praktyce uczestnik postępowania o zasiedzenie. Tekst przybliża praktyczne aspekty prowadzenia spraw o zasiedzenie, wskazuje na typowe błędy popełniane przez wnioskodawców oraz podpowiada, na co warto zwrócić szczególną uwagę, decydując się na tę ścieżkę uregulowania własności nieruchomości. Lektura dla zainteresowanych- na ósmej stronie dodatku.
(Źródło: „Rzeczpospolita”– 27.06.2025.).
- „Dziennik Gazeta Prawna” odnotował: „Ustawa wiatrakowa wreszcie w Sejmie. Skorzystać mają na niej też osoby mieszkające w sąsiedztwie farm wiatrowych”. Po długim okresie oczekiwania projekt nowelizacji ustawy dotyczącej lądowej energetyki wiatrowej został skierowany do Sejmu. Sejmowe komisje środowiska oraz infrastruktury przyjęły projekt, który ma ułatwić budowę i modernizację farm wiatrowych w Polsce. Zmiany legislacyjne mają na celu odblokowanie inwestycji w lądową energetykę wiatrową, które były ograniczone od 2016 roku na mocy tzw. zasady 10H. Obowiązujące dotąd przepisy wymagały zachowania minimalnej odległości turbiny od zabudowań wynoszącej dziesięciokrotność jej wysokości, co w praktyce uniemożliwiało realizację większości projektów. Nowelizacja zakłada zmniejszenie tej odległości do 500 metrów, a także uproszczenie procedur administracyjnych oraz umożliwienie modernizacji już istniejących instalacji. Jednocześnie wprowadzono zapisy mające chronić środowisko naturalne. Jedną z istotnych nowości jest propozycja utworzenia funduszu wspierającego mieszkańców terenów sąsiadujących z farmami wiatrowymi. Zgodnie z projektem, właściciele nowych farm wiatrowych będą zobowiązani do przekazywania rocznie 20 tys. zł za każdy 1 MW zainstalowanej mocy. Środki te mają trafiać do gospodarstw domowych znajdujących się w odległości do 1000 metrów od turbin wiatrowych.
(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 27.06.2025.).