Piątek, 22 marzec 2023

„Gruntowna reforma składki zdrowotnej na 100 dni rządu”
„Interes wspólny, ale obowiązki osobne”
„Deweloperzy odetchnęli. Więcej czasu na planowanie”
„Off market: luksus dla wybranych”
„Cisza przed burzą. Ceny wystrzelą?”
„Rodzina z dziećmi nie tylko na swoim. Kto wynajmuje lokale?”
„MIPIM wyznacza szlaki”
„Plac zabaw dla dzieci bez zezwolenia nie pójdzie do rozbiórki”
„Budynek ma być tarczą energetyczną”
„Firmy bez prawa do kosztów z tytułu gruntów?”
„Właściciel lokalu <>? Wspólnota ma narzędzia by się bronić”.

Więcej poniżej.

„Prawo co dnia” w piątkowej „Rzeczpospolitej” odnotowuje: „Gruntowna reforma składki zdrowotnej na 100 dni rządu”. Przedsiębiorcy mają płacić składkę w stałej kwocie. To najważniejsza zapowiedź dla firm, ale wciąż czekają np. na podwyższenie kwoty wolnej i zmiany w chorobowym. Przedsiębiorców na pewno ucieszy to, że rząd w końcu przedstawił konkrety w sprawie obiecanej reformy składki zdrowotnej. Zapowiada, że na zmianach skorzysta 93 proc. firm. Generalnie przedsiębiorcy mają płacić składkę w stałej kwocie. Bez konieczności liczenia jej co miesiąc. Ci, którzy są na ryczałcie albo liniowym PIT, zapłacą wyższą dopiero po przekroczeniu określonego progu przychodu/dochodu (szczegóły w ramce). – Z reformy najbardziej ucieszą się przedsiębiorcy na skali. Jeśli wejdzie w życie, część firm będzie musiała zastanowić się nad zmianą formy rozliczeń. Więcej szczegółów- na 11 stronie głównego wydania.

(Źródło: „Rzeczpospolita”– 22.03.2024.).

„Prawo co dnia” zauważa też: „Interes wspólny, ale obowiązki osobne”. Współwłasności nieruchomości, która nie jest wspólnotą mieszkaniową ani spółką, nie może być nadany NIP. Naczelny Sąd Administracyjny (NSA) oddalił skargę kasacyjną na umorzenie postępowania o nadanie NIP, czyli numeru identyfikacji podatkowej. W sprawie poszło o zwykły NIP, ale dla nietypowego adresata, tzn. współwłasności budynku, który wchodził w skład roszczeń następców prawnych byłych właścicieli. Zgodnie z protokołem przejęcia współwłaścicielami budynku w częściach ułamkowych było osiem osób. Wszystkie dziewięć lokali mieszkalnych i siedem użytkowych było wynajmowanych. Współwłaściciele nie określili sposobu zarządu nieruchomością wspólną. Nie tworzyli ani wspólnoty mieszkaniowej, ani żadnego podmiotu o innym charakterze prawnym. Stanowili wyłącznie zbiór osób, które łączy posiadanie praw rzeczowych do jednej nieruchomości. Do zarządu zwykłego majątkiem powołana została przez większość współwłaścicieli jedna z nich. Ten nietypowy twór wystąpił do fiskusa o nadanie NIP. W zgłoszeniu, w polu, które przewiduje 45 możliwych do wskazania form organizacyjnoprawnych, odręcznie dopisano dodatkową, tj. współwłasność zwykła. Początkowo fiskus nie zwrócił na to uwagi i NIP dla takiego wnioskodawcy nadał. Gdy urzędnicy zorientowali się, że popełnili błąd, NIP uchylili a postępowanie umorzyli. Rozpatrujący sprawę WSA w Warszawie uznał, że zarządca rzeczą wspólną czy też oznaczenie: współwłasność nieruchomości, nie jest samodzielnym podmiotem obrotu gospodarczego. Podatnikami VAT są zaś wszyscy współwłaściciele nieruchomości. Dlatego też, aby uznać, że prowadzą oni wspólnie działalność podlegającą opodatkowaniu, musi ona przybrać określoną formę prawną, np. spółki cywilnej lub wspólnoty mieszkaniowej, wyłonionej w stosownym trybie. Podobnie stwierdził NSA, wskazując, że w tym przypadku podatnikiem VAT w związku z czerpaniem zysków z najmu jest każdy ze współwłaścicieli, i podobnie każdemu z nich może zostać nadany NIP. Wyrok jest prawomocny- czytamy na 14 stronie głównego wydania.

(Źródło: „Rzeczpospolita”– 22.03.2024.).

„Rz” odnotowuje również: „Deweloperzy odetchnęli. Więcej czasu na planowanie”. Resort rozwoju i technologii posłuchał apeli inwestorów. Nowe zasady budowania osiedli nie wejdą w życie 1 kwietnia. Branża czeka teraz na wskazanie nowego terminu. Nowela warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie, miała wejść w życie 1 kwietnia. Mające zwalczać patodeweloperkę przepisy zakładają m.in. rozrzedzenie osiedlowej zabudowy. Minimalna odległość wielorodzinnego ponadczterokondygnacyjnego budynku od granicy działki to 5 m. Nawet przy pojedynczych blokach trzeba będzie wybudować plac zabaw. Inwestorzy – deweloperzy, spółdzielnie, samorządy, TBS – zapewniają niezmiennie, że zmiany popierają. Jak jednak podnosili, zaledwie pięciomiesięczne vacatio legis będzie zabójcze dla wielu inwestycji – rozporządzenie ówczesny wiceminister rozwoju Waldemar Buda podpisał 26 października ub.r. Ostatecznie inwestorzy na dostosowanie się do nowego prawa dostaną kilka dodatkowych miesięcy. – Rozporządzenie nie wejdzie 1 kwietnia. Resort analizuje, jaki będzie optymalny termin, żeby wdrożyć te dobre dla Polek i Polaków przepisy – powiedział wiceminister Kukucki w Sejmie w czwartek 21 marca. Tę deklarację branża przyjęła z ulgą. – Rynek deweloperski w ciągu ostatnich dziesięciu lat przekazał klucze do ponad 1 mln mieszkań – przypomina Joanna Janowicz, przewodnicząca rady Polskiego Związku Firm Deweloperskich (PZFD). Wszelkie zmiany, w tym zmiany warunków technicznych, powinny być przedmiotem szczegółowej analizy i dialogu z wszystkimi uczestnikami rynku. W tym przypadku na pewno zabrakło pogłębionej analizy skutków wprowadzanych regulacji, co mogło doprowadzić do istotnego spadku rozpoczynanych inwestycji w II i III kwartale br., a nawet do pogrzebania niektórych projektów- czytamy. Więcej- na 17 stronie części ekonomicznej głównego wydania

                   (Źródło:”Rzeczpospolita”-22.03.2024.).


Piątkowy dodatek „Rz”„Nieruchomości Komercyjne i Mieszkaniowe” zamieszcza z kolei tekst: „Off market: luksus dla wybranych”. Superekskluzywne mieszkania i domy nie trafiają do publicznej oferty. Są oferowane bez rozgłosu, co wzmacnia prestiż. Wyjątkowy ponad 500-metrowy „dom na wodzie” w jednej z najbardziej prestiżowych inwestycji na stołecznym Mokotowie. Niemal 300-metrowy penthouse przy Łazienkach Królewskich. 240-metrowy apartament w pięknej, zrewitalizowanej kamienicy na Foksal w Warszawie. Takie przykłady ofert off market podaje Lions Estate, agencja nieruchomości premium. Off market to szczególny rodzaj obrotu nieruchomościami. Polega na sprzedaży mieszkań i domów bez publicznego ogłaszania oferty. Poza rynkiem, bez ogłaszania oferty publicznie, Lions Estate sprzedaje średnio co czwartą nieruchomość. Metoda zyskała w Polsce na znaczeniu w ciągu ostatnich kilku lat, stając się skutecznym narzędziem sprzedaży luksusowych nieruchomości. Więcej- na pierwszej stronie dodatku.

(Źródło: „Rzeczpospolita”– 22.03.2024.).

„Nieruchomości…” zastanawiają się w innym miejscu: „Cisza przed burzą. Ceny wystrzelą?”. Początek roku na rynku wtórnym przyniósł uspokojenie. Kolejną gorączkę może wywołać nowy program kredytowy. Nowe mieszkania są bardzo drogie. Jak podaje portal RynekPierwotny. pl, średnia cena ofertowa lokali na stołecznym rynku pierwotnym w lutym br. przekroczyła 17,1 tys. zł za mkw., w Krakowie sięga 16,1 tys. zł, we Wrocławiu to ponad 13,3 tys. zł, w Trójmieście – ponad 14,9 tys. zł, a w Łodzi – już ponad 11 tys. zł za mkw. W Poznaniu deweloperzy wyceniają mieszkania średnio na ponad 12,6 tys. zł za mkw. Tanio nie jest także na rynku wtórnym. Z najnowszych danych SonarHome wynika, że średnia cena ofertowa mkw. mieszkań z drugiej ręki w Warszawie to ponad 16,4 tys. zł (22-proc. wzrost, rok do roku), w Krakowie – niemal 14,9 tys. zł (26 proc.), w Gdańsku – ponad 13,5 tys. zł (16 proc.), we Wrocławiu – niemal 12,3 tys. zł (18 proc.), w Poznaniu – niemal 10,7 tys. zł (18 proc.), a w Łodzi – 8 tys. zł za mkw. (15-proc. wzrost r./r.). W drugiej połowie 2023 r. dynamika wzrostu cen w największych miastach wynosiła miesięcznie ok. 2–3 proc., teraz jest to ok. 1 proc. na miesiąc – podaje analityczka SonarHome. Co czeka rynek wtórny w kolejnych miesiącach? Ceny wywoławcze mogą rosnąć wolnym tempem odnotowanym na początku roku- przewidują analitycy. Jak jednak pokazały dane NBP za IV kw. 2023 r., ceny transakcyjne mieszkań miały dużo niższą dynamikę niż ofertowe, które od lipca/sierpnia 2023 r. dotknęło dość wyraźne szaleństwo. Znaczących zwyżek cen od początku tego roku nie odnotował pośrednik Krzysztof Kabaj, ekspert Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości (PFRN). W jego ocenie może to być jednak cisza przed burzą. Ekspert sieciowej agencji Metrohouse, ocenia, że początek tego roku pod względem transakcji był bez porównania lepszy niż analogiczny okres 2023 r. – Wprawdzie liczba nowych klientów, którzy byli zainteresowani wejściem na rynek w poszukiwaniu nieruchomości, zmalała od ostatnich miesięcy ubiegłego roku, to nie przełożyło się to na wyhamowanie ruchu na rynku. Na kupca zdecydowanie dłużej muszą czekać większe lokale i apartamenty – zaznacza ekspert PFRN. Przypomina, że duże mieszkania nie mieściły się w kryteriach „Bezpiecznego kredytu 2 proc.”, więc popyt na nie był mniejszy. Cena takich nieruchomości dla przeciętnego Kowalskiego jest zaporowa. Wysokie są też koszty ich utrzymania. Większych lokali szukają za to inwestorzy. Zawieszenie programu „Bezpieczny kredyt 2 proc.”, ograniczona dostępność kredytów udzielanych na zasadach rynkowych oraz wysokie ceny mieszkań, zwłaszcza o mniejszych metrażach, sprawiają, że popyt wyraźnie osłabł. Jednocześnie spada atrakcyjność zakupu mieszkań na wynajem, co ogranicza popyt inwestycyjny. Wszystko to skutkuje wydłużaniem czasu poszukiwania klientów na mieszkania, rosnącą liczbą ofert, wyhamowaniem zwyżek cen i większą skłonnością sprzedających do udzielania rabatów. Taki stan powinien się utrzymywać w kolejnych miesiącach, jeśli stabilizującym się rynkiem nie zachwieje kolejny, mocny bodziec popytowy, jakim może być nowy program dopłat do kredytów „Na start”. Więcej szczegółów- na drugiej stronie dodatku.

(Źródło: „Rzeczpospolita”– 22.03.2024.).

Niżej w „Nieruchomościach…” czytamy: „Rodzina z dziećmi nie tylko na swoim. Kto wynajmuje lokale?”. Wbrew powszechnemu przekonaniu najemcami mieszkań w Polsce nie są wyłącznie single i bezdzietne pary przed 30. rokiem życia. Lokale wynajmują też rodziny. Deficyt mieszkań w Polsce to co najmniej 1 mln lokali. Część ekspertów szacuje, że brakuje nawet 2 mln mieszkań. Zasypywanie luki jest trudne. Brakuje gruntów, procedury się ślimaczą, inwestorzy muszą sobie radzić z często zmieniającymi się regulacjami. Wolno rośnie też zasób mieszkań na wynajem. Z raportu Polskiego Związku Firm Deweloperskich (PZFD) i Pracodawców RP wynika, że na koniec 2022 r. PRS, czyli najem instytucjonalny, oferował niecałe 14 tys. mieszkań. – PRS to marginalny odsetek lokali na wynajem – podkreślają autorzy raportu. – W najbliższych latach zasób mieszkań na wynajem instytucjonalny będzie stanowić maksymalnie 1 proc. rynku nieruchomości – szacują. Państwowym programem, który miał dostarczyć ok. 100 tys. lokali, było Mieszkanie+ (sztandarowy program PiS). – W latach 2016–2022 w 18 miastach powstało niewiele ponad 6 tys. mieszkań z plusem – podaje PZFD. Z analiz wynika, że najemcami w Polsce – wbrew powszechnemu przekonaniu – nie są wyłącznie single i bezdzietne pary przed trzydziestką. Badania ankietowe wskazują, że średni wiek najemców (rynkowych i nierynkowych) to 37 lat. – Są jednak wyraźne różnice w strukturze wiekowej ze względu na typ umowy – wskazują autorzy raportu. – Zdecydowanie najmłodsze są osoby, które podpisały zwykłą umowę najmu na czas określony – niemal dwie trzecie z nich nie skończyło 30 lat.  Bardzo liczna jest grupa najemców z dziećmi – zarówno par, jak i osób samotnie wychowujących dzieci. Stanowi ponad połowę najemców korzystających z umów najmu na czas nieokreślony, a także po 45 proc. najemców instytucjonalnych i okazjonalnych. Mediana deklarowanych przez najemców dochodów (obejmujących ich wszystkie rodzaje, w tym transfery pieniężne od państwa) to 5–7 tys. zł miesięcznie (dane z początku 2023 r.). Relatywnie najniższe dochody mieli najemcy socjalni. Zaskakuje praktycznie identyczny poziom dochodów najemców komunalnych oraz tych ze zwykłymi umowami najmu na czas nieokreślony (5,2–5,3 tys. zł miesięcznie). Więcej szczegółów- także na drugiej stronie dodatku.

(Źródło: „Rzeczpospolita”– 22.03.2024.).

„Nieruchomości…” odnotowują też: „MIPIM wyznacza szlaki”. Impreza w Cannes była okazją do ubicia interesów, ale dyskutowano też o najważniejszych wyzwaniach, takich jak zrównoważony rozwój czy dostępność mieszkań. Za nami największa międzynarodowa impreza branży nieruchomości – targi MIPIM w Cannes. Ponad 20 tys. delegatów z 90 krajów, przeszło 300 punktów wystawowych i 4 biliony euro wartości aktywów zarządzanych przez przybyłych inwestorów to szacunki organizatorów dotyczące 34. już edycji wydarzenia. W trakcie dyskusji panelowych decydenci dzielili się swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi kryzysu mieszkaniowego w skali globalnej (migracje, nierównowaga popytu i podaży, wzrost cen i pogłębianie nierówności) oraz rozmawiali o alternatywnych strategiach. Do wygłoszenia głównego wykładu zaproszono Sannę Marin, byłą szefową rządu Finlandii (2019–2023), obecnie strategiczną doradczynię Tony Blair Institute. Polska w tym roku znalazła się w gronie ośmiu państw najliczniej reprezentowanych na MIPIM obok Francji, Wielkiej Brytanii, Niemiec, Włoch, Belgii, Szwajcarii i Hiszpanii: pojawiło się około 0,5 tysiąca uczestników i 240 firm. Kolejnym polskim akcentem było wydarzenie Silesia Summit, gdzie prezentował się Śląsk. Stolica pojawiła się z hasłem „Warsaw – Smart People. Smart Technology. Smart City”. Poza ofertą siedmiu działek Warszawa prezentowała projekty, które będą realizowane w modelu partnerstwa publiczno-prywatnego, m.in. renowacja i zagospodarowanie Hali Gwardii oraz budowa nowoczesnych, energooszczędnych przedszkoli w miejsce istniejących budynków. Na miejscu jak zawsze była też Agencja Rozwoju Pomorza Invest in Pomerania. Więcej szczegółów- na trzeciej stronie dodatku.

(Źródło: „Rzeczpospolita”– 22.03.2024.).

„Nieruchomości…” informują też: „Plac zabaw dla dzieci bez zezwolenia nie pójdzie do rozbiórki”. Niewielkie urządzenia, jak zestaw zabawowy z huśtawkami czy zjeżdżalnią, to obiekty małej architektury, które nie wymagają pozwolenia na budowę. A luźno ułożone drobne zabawki, np. bujak, piaskownice czy stoliki w ogóle niepodlegają prawu budowlanemu. Naczelny Sąd Administracyjny (NSA) oddalił skargę kasacyjną dotyczącą nakazu rozbiórki. Chodziło o placyk zabaw, a spór zaczął się, gdy w 2019 r. nadzór budowlany nakazał jego rozbiórkę. Ta decyzja została jednak skutecznie zakwestionowana. Wojewódzki Sąd Administracyjny (WSA) w Krakowie uchylił decyzje nadzoru wydane w obu instancjach. Doszedł bowiem do przekonania, że sporny plac zabaw nie jest budowlą, lecz obiektem małej architektury i nie wymaga pozwolenia. To nie spodobało się jednemu z uczestników postępowania. W skardze kasacyjnej przekonywał, że konstrukcja, na którą składa się wydzielone stalowym, ażurowym ogrodzeniem podłoże z kruszywa, piasku i betonu z przymocowanymi urządzeniami rekreacji dziecięcej to budowla. W konsekwencji wymaga pozwolenia bez względu na to, czy jest wznoszona w miejscach publicznych czy też nie. Ta argumentacja nie przekonała NSA. Tak samo jak sąd pierwszej instancji uznał, że niewielkie urządzenia, jak: zestaw zabawowy z huśtawkami i zjeżdżalnią oraz zestaw zabawowy „Junior do lat 3” są obiektami małej architektury.  Więcej- także na trzeciej stronie dodatku.

(Źródło: „Rzeczpospolita”– 22.03.2024.).

W „Nieruchomościach…” czytamy również: „Budynek ma być tarczą energetyczną”. Świadomość nabywców lokali rośnie – mówi Artur Łeszczyński, dyrektor w Skanska Residential Development Poland.  Parlament Europejski przyjął dyrektywę budynkową. Zmierzamy do tego, żeby nowe i stare budynki były zeroemisyjne. Grupa Skanska przyjęła cel dojścia do zeroemisyjności w 2045 r., pięć lat przed terminem wyznaczonym przez porozumienie paryskie.  Odpowiadając na pytanie, jakie dyrektywa budynkowa będzie miała przełożenie na rynek nowych mieszkań, rozmówca „Rz” stwierdza krótko: Duże. Jak wskazuje dalej, dotychczas deweloperzy właściwie musieli zadośćuczynić przepisom dotyczącym efektywności energetycznej, które obowiązują w Polsce. Te przepisy są dobre w porównaniu z innymi krajami UE, natomiast polska sytuacja w zakresie miksu energetycznego dobra już nie jest. Nasz miks jest nadal bardzo negatywny, nawet mimo dynamicznych zmian, jak wzrost mocy odnawialnych źródeł energii. Cała branża energetyczna będzie się musiała w Polsce zmienić. Jak dalej czytamy, w wyniku wprowadzenia tej legislacji nowe budynki zgodne z dyrektywą będą znacznie lepszym produktem niż te, które istnieją na rynku – i to nie tylko stare, niezmodernizowane, ale nawet te stosunkowo młode, sprzed pięciu–dziesięciu lat, czy nawet oddawane teraz. Nowe budynki będą wyceniane znacznie lepiej. To bardzo podobny scenariusz do tego, z którym mieliśmy do czynienia na rynku budynków biurowych. 10–15 lat temu w Polsce certyfikacja środowiskowa była czymś nowym i fundusze kupujące biurowce w tym czasie zwracały uwagę, czy budynek jest certyfikowany, czy nie, to miało wpływ na wycenę. Dziś fundusz w zasadzie pomija budynki bez certyfikatu, a patrzy na poziom certyfikatu.  Z budynkami mieszkalnymi wielorodzinnymi będzie podobnie. Wartość rynkowa budynków zgodnych z legislacją unijną będzie daleko wyższa niż reszty. Pełny tekst rozmowy- na czwartej stronie dodatku.

(Źródło: „Rzeczpospolita”– 22.03.2024.).

Niżej „Nieruchomości…” zamieszczają tekst pod hasłem: „Firmy bez prawa do kosztów z tytułu gruntów?”. Moment rozpoznania kosztu może decydować o tym, czy deweloper będzie mógł odliczyć wydatek na grunt. Jeśli nie, na końcu zapłaci klient – piszą eksperci MDDP. Koszyk kosztów inwestycji (czyli tzw. capex) jest jednym z kluczowych zagadnień na etapie realizacji projektu deweloperskiego. Dotyczy to inwestycji nastawionych na powstanie środków trwałych (nieruchomości na wynajem), a więc z punktu widzenia kosztów wytworzenia środka trwałego. To samo zagadnienie dotyczy również projektów na sprzedaż, tj. m.in. inwestycji mieszkaniowych, dla których kategorią kosztową są bezpośrednie koszty uzyskania przychodów. Przepisy nie precyzują konkretnych rodzajów wydatków, które mogą stanowić capex. Regulacja odnosi się ogólnie do „bezpośredniego związku” między wydatkiem a inwestycją. Praktyka jest w istotnym stopniu kształtowana przez interpretacje indywidualne organów podatkowych oraz orzecznictwo. A zagadnienie to nie ma jedynie technicznego znaczenia dla deweloperów. Moment rozpoznania kosztu (z perspektywy etapu procesu inwestycyjnego) może bowiem decydować o tym, czy efektywnie spółka deweloperska będzie mogła odliczyć taki wydatek. Nabycie gruntu powoduje konieczność ponoszenia kosztów podatku od nieruchomości oraz opłat za użytkowanie wieczyste, które mogą być bardzo znacznym wydatkiem. Opłata roczna za użytkowanie wieczyste może wynosić nawet 3 proc. wartości nieruchomości. W tym zakresie od wielu lat organy podatkowe nakazują traktować te wydatki jako koszty bieżące (czyli tzw. opex) rozliczane w dacie poniesienia. U wielu deweloperów prowadzi to do sytuacji, w której nie mogą oni efektywnie potrącić tych kosztów od przychodów, gdyż te osiągają relatywnie późno (w tym po upływie pięcioletniego okresu na rozliczenie strat podatkowych). Powoduje to wzrost kosztów inwestycji, co ma przełożenie na cenę, np. lokali mieszkalnych oferowanych osobom prywatnym. Finalnie więc podejście organów obciąża budżet Kowalskiego. Niezależnie od aspektu ekonomicznego i biznesowego podejście organów podatkowych jest wątpliwe prawnie. Jak już wspomniano, definicja kosztu wytworzenia jest nieprecyzyjna i ma charakter otwarty. Z kolei kategoria bezpośrednich kosztów uzyskania przychodów nie posiada żadnej definicji. Więcej szczegółów- także na czwartej stronie dodatku.

(Źródło: „Rzeczpospolita”– 22.03.2024.).

„Rz” w kolejnym dodatku- „Biznes” radzi obszernie: „Właściciel lokalu <<stwarza problemy>>? Wspólnota ma narzędzia by się bronić”. Wspólnota mieszkaniowa nie ogranicza się tylko do właścicieli lokali mieszkalnych. Może powstać również na terenie tych nieruchomości, w których prowadzone są lokale użytkowe – biura, restauracje, sklepy. Właściciele tych lokali są wówczas członkami wspólnoty. Jak dalej czytamy, z racji bardzo szerokiego spektrum zagadnień i sytuacji jakie pojawiają się w związku z funkcjonowaniem wspólnoty mieszkaniowej regulaminem nie da się objąć wszelkich możliwych aspektów i scenariuszy. Choć wielu z tych obowiązków w praktyce nie da się wyegzekwować na drodze prawnej, zapisanie ich w regulaminie rangi uchwały sprawia, że członkowie wspólnot mieszkaniowych na ogół są bardziej skłonni do przestrzegania zaleceń. Regulamin ma więc w dużej mierze charakter mobilizujący. Co ważne, wobec tego, że regulamin ma charakter uchwały to stosuje się do niego te same wymagania jak względem innych aktów prawnych, tj. może zostać zmieniony przez późniejszą uchwałę, nie może pozostawać w sprzeczności z powszechnymi i bezwzględnie obowiązującymi przepisami prawa, wiąże wszystkich członków wspólnoty mieszkaniowej (w tym także osoby niebędące właścicielami, np. najemców). Powzięcie przez wspólnotę mieszkaniową uchwały w sprawie regulaminu, w którym znajdują się zapisy pozostające w sprzeczności z prawem, może stanowić podstawę zaskarżenia takiej uchwały do sądu przez członka wspólnoty mieszkaniowej w terminie 6 tygodniu od dnia jej podjęcia na zebraniu ogółu właścicieli lokali albo od dnia zawiadomienia wytaczającego powództwo o treści uchwały podjętej w trybie indywidualnego zbierania głosów. Powyższe nie oznacza jednak, że właściciel może bezkarnie naruszać postanowienia obowiązującego regulaminu. Jeśli na skutek tych naruszeń dojdzie do powstania szkody np. w częściach wspólnych nieruchomości to wspólnota mieszkaniowa ma prawo dochodzić jej naprawienia na drodze sądowej. Pozwanym w takiej sprawie powinien jednak być sprawca szkody, którym nie zawsze jest właściciel nieruchomości, a np. najemca, czy osoba przebywająca tymczasowo w danym lokalu. Nadto, jeśli naruszenia regulaminu powodują zakłócenie korzystania z lokali sąsiednich ponad przeciętną miarę, a więc tzw. immisje, to również poszczególnym właścicielom takich lokali przysługuje uprawnienie do dochodzenia przestrzegania ich praw własnościowych na drodze sądowej. Więcej szczegółów- na szóstej stronie dodatku.

(Źródło: „Rzeczpospolita”– 22.03.2024.).

Zobacz również