Piątek, 14 sierpień 2026

  • Piątkowa „Rzeczpospolita” zamieszcza tekst pod hasłem: „Gdzie łatwiej, a gdzie trudniej negocjować z deweloperami”. Z nadpodażą oferty nowych mieszkań borykają się Łódź i Katowice, odwrotnie jest w Warszawie. Czy w jednych miastach klienci dyktują warunki, a w innych rządzą deweloperzy? Eksperci przestrzegają przed uproszczeniami, niemniej negocjować zawsze trzeba. Oferta nowych mieszkań jest rekordowa – to słyszymy od wiosny ubiegłego roku. Klienci już dawno nie mieli takiej przewagi w negocjacjach z deweloperami – nie dość, że zatrzymany został pochód cen ofertowych w górę, to najwięcej rozgrywa się na poziomie indywidualnych upustów. W rzeczywistości sytuacja w poszczególnych miastach jest mocno zróżnicowana. Według szacunków firmy Otodom, z rozrośniętą względem tempa sprzedaży ofertą borykają się Katowice i Łódź, na drugim biegunie są Warszawa i Trójmiasto. Czy to oznacza, że w jednych miastach karty rozdają klienci, a w innych deweloperzy? Otodom oszacował, ile czasu zabrałoby deweloperom wyprzedanie lokali przy tempie sprzedaży z bieżącego kwartału. Rynki o najkrótszym czasie wyprzedaży, czyli Warszawa (3,6 kw.), Wrocław (3,8 kw.) oraz Trójmiasto (3,9 kw.), funkcjonują obecnie jako rynek sprzedającego, gdzie relatywna szczupłość oferty wywiera ciągłą presję na utrzymanie wysokich stawek. Poznań (4,2 kw.) i Kraków (5,2 kw.) plasują się w strefie względnej równowagi rynkowej. Na przeciwległym biegunie znajdują się Łódź (7,4 kw.) i Katowice (9,6 kw.). W Warszawie, Wrocławiu i Trójmieście oczekiwanie, by deweloperzy wprowadzali nowe projekty jest duże, co daje firmom znacznie większą przestrzeń do kształtowania cen. Z kolei w Katowicach deweloperzy już trzeci miesiąc z rzędu nie wprowadzili do sprzedaży ani jednego nowego projektu. 9-10 kw. to już poziom, który możemy określić mianem nadpodaży. Na siłę negocjacyjną kupujących wpływa również struktura oferty – coraz większą jej część stanowią mieszkania gotowe. W czerwcu było ich na siedmiu rynkach ok. 30 proc., podczas gdy na początku roku około 22 proc. Co istotne, liczba gotowych, ale niesprzedanych mieszkań nadal rośnie. Eksperci przestrzegają przed wysnuwaniem prostych wniosków, że w Katowicach czy Łodzi każdy kupujący może teraz liczyć na duży rabat, a w Warszawie nie ma szans na negocjacje. – Trafniejsze byłoby stwierdzenie, że siła przetargowa stopniowo przesuwa się w stronę kupujących tam, gdzie oferta mieszkań jest duża w relacji do popytu. Więcej szczegółów- na 19 stronie części ekonomicznej głównego wydania.

(Źródło: „Rzeczpospolita”– 14.08.2026.).

  • „Rz” zauważa też: „Polska znów przyspieszyła. Inwestycje dają mocny impuls”. PKB urósł realnie w drugim kwartale o 3,8 proc. r./r. – podał w szybkim szacunku GUS. To wynik wyraźnie lepszy niż w pierwszych trzech miesiącach roku. Dane GUS oznaczają, że polska gospodarka przyspieszyła, po wzroście w pierwszym kwartale o 3,5 proc. r/r. Wzrost był też wyższy w ujęciu kwartał do kwartału, tym razem o 0,9 proc. względem 0,6 proc. kw./ kw. w pierwszym kwartale.  GUS dopiero za dwa tygodnie opublikuje szczegółowe informacje dotyczące struktury wzrostu PKB za drugi kwartał. Analitycy ankietowani przez „Rzeczpospolitą” i „Parkiet” szacują średnio, że inwestycje urosły o 7,7 proc. r/r, a konsumpcja prywatna o 3 proc. Można szacować, iż nominalnie PKB Polski za ostatni rok – czyli łączna wartość dodana wszystkich towarów i usług w minionych dwunastu miesiącach – najpewniej przekroczył pierwszy raz w historii 4 bln zł. Gwoli wyjaśnienia: realny wzrost PKB o 3,8 proc. r/r w drugim kwartale odnotowano zarówno w ujęciu nieodsezonowanym (stosowanym powszechnie w polskich analizach), jak i wyrównanym sezonowo (stosowanym częściej przez Eurostat). Szybki szacunek PKB Polski za drugi kwartał potwierdza: polska gospodarka radzi sobie bardzo sprawnie jak na tak niepewne otoczenie zewnętrzne, w tym szok surowcowy znad Zatoki Perskiej. Wszystko wskazuje na to, że w drugim kwartale dobrze wypadły inwestycje. Po pierwsze, to efekt kumulacji środków z KPO, cyklu wydatkowania standardowych funduszy unijnych, widać też oczywiście wpływ wydatków obronnych finansowanych ze środków publicznych i programu SAFE. To zresztą daje powody do optymizmu: ekonomiści oczekują, że w drugiej połowie roku inwestycje powinny wypadać z kwartału na kwartał nawet coraz lepiej. Prognozy ekonomistów sugerują, że nieco spowalnia zaś dynamika konsumpcji prywatnej, acz trudno też spodziewany wzrost o 3 proc. r/r nazywać słabym. Biorąc pod uwagę dalsze dynamiczne przyspieszanie inwestycji, gdzie kumulacja dopiero przed nami, są duże szanse na powrót dynamiki PKB w okolice 4 proc. już w trzecim kwartale – ocenia główna ekonomistka Banku Pocztowego. Według niej w całym 2026 r. realne tempo wzrostu polskiej gospodarki wyniesie co najmniej 3,8 proc. To jednak oczekiwania optymistyczne na tle rynku, średnie prognozy sugerują raczej wzrosty w okolicach 3,5 proc. r/r w drugim półroczu i całym roku- odnotowano na 18 stronie części ekonomicznej głównego wydania.

(Źródło: „Rzeczpospolita”– 14.08.2026.).

  • „Rz” zauważa w innym miejscu: „Trójmiasto coraz bardziej premium”. Średnia cena nowych mieszkań w Trójmieście wzrosła w ciągu trzech lat niemal o 35 proc., w Katowicach – o ok. 15 proc. – podaje portal Tabelaofert. Lokale nad morzem są kupowane także jako tzw. drugie domy. Przy analizie cen nowych mieszkań szczególną uwagę przyciąga Trójmiasto. Z analiz portalu Tabelaofert wynika, że od II kwartału 2023 r. do II kwartału 2026 r. średnia cena lokali oferowanych przez deweloperów na tym rynku wzrosła aż o 34,2 proc., z ok. 13,7 tys. do 18,3 tys. zł za mkw. W II kwartale 2023 r. mieszkania z segmentu popularnego stanowiły niemal 60 proc. trójmiejskiej oferty, lokale z wyższego segmentu i apartamenty – ok. 40 proc. – Trzy lata później proporcje się odwróciły: udział mieszkań o wyższym standardzie wzrósł do niemal 52 proc., a mieszkań popularnych spadł do 48 proc. Oznacza to, że obecna średnia jest liczona na podstawie zupełnie innego koszyka mieszkań. Zmieniła się także struktura geograficzna oferty. Tabelaofert podaje, że w II kwartale 2023 r. mieszkania budowane w centralnych częściach Gdańska i Gdyni, a więc w najbardziej prestiżowych lokalizacjach, stanowiły niespełna 18 proc. oferty Trójmiasta. W II kwartale br. ich udział sięgał już prawie 30 proc. To atrakcyjne, ale jednocześnie drogie lokalizacje, przede wszystkim ze względu na wysokie ceny gruntów i ograniczoną dostępność działek. Wzrost średniej ceny w Trójmieście o ok. 35 proc. w ciągu trzech lat to nie tylko zmiana samych cenników. Trójmiejska oferta stała się po prostu bardziej premium, mocniej koncentrując się na najdroższych lokalizacjach. W lipcu tego roku, jak podaje Tabelaofert, w całym Trójmieście deweloperzy oferowali niewiele ponad 8,9 tys. mieszkań, w II kwartale – niespełna 8,6 tys. W Gdańsku oferta rynku pierwotnego w lipcu liczyła 6,2 tys. mieszkań, w Gdyni – niecałe 2,5 tys., a w Sopocie – 232 lokale. W lipcu działający w Trójmieście deweloperzy byli bardzo aktywni. Rozpoczęli sprzedaż na dziesięciu nowych osiedlach, na których zaprojektowano blisko 1,2 tys. mieszkań. Ponad połowa to lokale z segmentu podwyższonego. Segment popularny odpowiadał za 44 proc. nowych mieszkań, które w lipcu zasiliły trójmiejską ofertę. Analityczka portalu Tabelaofert.pl zwraca uwagę, że udział inwestorów w trójmiejskiej sprzedaży jest większy niż w innych dużych miastach, przeważają jednak zakupy na własne potrzeby. Więcej szczegółów- na 21 stronie części ekonomicznej głównego wydania.

(Źródło: „Rzeczpospolita”– 14.08.2026.).

  • Niżej w „Rz” czytamy: „Ronson odbudowuje ofertę, by zwiększać sprzedaż”. Cel sprzedaży na ten rok to 500–600 lokali, na przyszły – ok. 700. Cały bieżący rok traktujemy jako okres zwiększania liczby lokali, które będziemy mogli przekazywać klientom w kolejnych latach – mówi Boaz Haim, prezes spółki Ronson. W II kwartale deweloper sprzedał 150 mieszkań, o 72 proc. więcej niż rok wcześniej i o 23 proc. więcej kwartał do kwartału. W I półroczu 272 mieszkania, o blisko 49 proc. więcej rok do roku. Jak podkreśla rozmówca „Rz”, I półrocze przyniosło wyraźną poprawę sprzedaży. W okresie wakacyjnym można było spodziewać się pewnego wyhamowania liczby transakcji, co jest naturalnym zjawiskiem sezonowym. Dodatkowo wpływ na rynek ma brak istotnych zmian w polityce dotyczącej stóp procentowych oraz utrzymująca się niepewność geopolityczna. Mimo to osiągnięty w lipcu wynik budzi zadowolenie. Cały rok Ronson powinien zamknąć sprzedażą na poziomie 500-600 mieszkań, czyli w warunkach, które można określić jako umiarkowaną koniunkturę rynkową. Pytany o termin wejścia do ofert osiedla „Nowy Ursus”- dużego projektu realizowanego w trybie „lex deweloper”- odpowiada: Zakładamy, że przedsprzedaż mogłaby ruszyć w I kwartale 2027 r. To dla nas wyjątkowy i przełomowy projekt, ze względu na jego charakter. Jednym z najważniejszych elementów projektu będzie budowa nowoczesnej szkoły dla 635 uczniów, wraz z pełną infrastrukturą edukacyjną i sportową. Z analiz Otodomu wynika, że Warszawa i Wrocław to rynki z przewagą popytu nad podażą, Poznań jest względnie zrównoważony. Odnosząc się do sytuacji na ryku mieszkaniowym  w Szczecinie ocenia: Jeśli chodzi o Szczecin, to oceniamy ten rynek pozytywnie. Jest to bardziej umiarkowany rynek, na którym sprzedaż przebiega spokojniej, ale jednocześnie stabilnie. Zainteresowanie naszymi projektami utrzymuje się na satysfakcjonującym poziomie, dlatego nadal chcemy rozwijać naszą ofertę w tym mieście. Pełny tekst rozmowy- także na 21 stronie części ekonomicznej głównego wydania.

(Źródło: „Rzeczpospolita”– 14.08.2026.).

  • „Tygodnik Przedsiębiorców” w „Rz” zamieszcza z kolei obszerny tekst: „Gwarancja zapłaty za roboty budowlane jako narzędzie nacisku”. Gwarancja zapłaty miała chronić wykonawcę przed ryzykiem braku wynagrodzenia. W praktyce stała się jednak instrumentem, który może wywołać poważne skutki dla inwestora i wpłynąć na przebieg negocjacji. 45 dni to niewiele z perspektywy harmonogramu dużej budowy. Bywa jednak, że wystarcza wykonawcy, by zakończyć wielomilionowy kontrakt. Tyle samo czasu ma bowiem inwestor na przedstawienie gwarancji zapłaty, zanim wykonawca nabędzie prawo do natychmiastowego odstąpienia od umowy. Gwarancja zapłaty została wprowadzona do Kodeksu cywilnego w 2010 roku, w miejsce innego zakwestionowanego mechanizmu. Intencja ustawodawcy była czytelna: ograniczyć ryzyko wykonawców, którzy finansują cudzą inwestycję własnym kosztem, angażując ludzi, sprzęt, podwykonawców i materiały bez realnej pewności otrzymania wynagrodzenia. Ratio legis przepisów jest więc zrozumiałe. Problem polega jednak na tym, że mechanizm zaprojektowany jako ochrona wykonawcy ma daleko idące skutki dla bieżącej działalności inwestora. Zgodnie z art. 649³ § 1 k.c. wykonawca może żądać od inwestora gwarancji zapłaty w każdym czasie. Nie musi wykazywać, że inwestor opóźnia się z płatnościami. Nie musi udowadniać zagrożenia niewypłacalnością. Nie musi nawet wskazywać konkretnej przyczyny żądania. To odróżnia gwarancję zapłaty od instrumentów, które uruchamiają się dopiero w razie naruszenia umowy albo ziszczenia się określonego ryzyka. Jeżeli inwestor nie dostarczy gwarancji w wyznaczonym terminie, nie krótszym niż 45 dni, wykonawca może odstąpić od umowy ze skutkiem natychmiastowym. Takie odstąpienie uważa się za zawinione przez inwestora. To nie jest teoretyczne rozważanie. W praktyce dużych projektów sama możliwość wystąpienia z takim żądaniem bywa istotnym elementem kalkulacji stron- czytamy w ramach wstępu. Więcej szczegółów- na czwartej i piątej stronie dodatku.

(Źródło: „Rzeczpospolita”– 14.08.2026.).

  • „Dziennik Gazeta Prawna” odnotowuje natomiast: „A jak urlop to remont: blisko 60 proc. Polaków wykorzystuje wakacyjny urlop na remont lub odświeżenie własnego lokum”. Prawie sześciu na dziesięciu pracujących Polaków przeznaczyło lub zamierza poświęcić przynajmniej część tegorocznego wakacyjnego urlopu na prace związane z domem lub mieszkaniem. 37,4% badanych deklaruje wyłącznie drobne odświeżanie, m.in. malowanie ścian, niewielkie naprawy lub zmiany wystroju. Z kolei 21,9% planuje albo już przeprowadziło większy remont, np. kuchni, łazienki lub podłóg. Takich prac podczas urlopu nie przewiduje 28,3% respondentów, a 12,3% nie podjęło jeszcze decyzji w tej sprawie. Wyniki najnowszego badania pokazują, że przy rosnących kosztach robocizny część Polaków traktuje urlop jako okazję do samodzielnego wykonania lub nadzorowania prac remontowych. Z niedawno opublikowanego raportu (autorstwa UCE Research i platformy Fachurra.pl) pt. „Polacy uwikłani w wakacyjne remonty”, opartego na kanwie specjalnego badania opinii publicznej, wynika, że 59,3% pracujących Polaków przeznaczyło lub zamierza poświęcić część tegorocznego urlopu na prace związane z domem lub mieszkaniem. Do tego widać, że 37,4% Polaków deklaruje wyłącznie drobne prace odświeżeniowe, czyli m.in. malowanie ścian, niewielkie naprawy, poprawki oraz zmiany wystroju. Dodatkowe 9,1% badanych planuje zarówno drobne roboty, jak i większy remont. Po połączeniu tych dwóch grup okazuje się, że jakiekolwiek prace odświeżeniowe dotyczą 46,5% pracujących rodaków. Wyniki raportu mogą sugerować, że remont w czasie urlopu bywa postrzegany jako sposób na oszczędność pieniędzy. Jednak eksperci z platformy Fachurra.pl patrzą inaczej na te dane. Z ich perspektywy chodzi o czas. Jak tłumaczą, dla wielu osób urlop jest jedynym momentem w roku, kiedy mogą zająć się sprawami, na które na co dzień zwyczajnie nie ma przestrzeni. To pokazuje, jak bardzo zabiegane jest społeczeństwo, ale też że mimo zmęczenia i potrzeby odpoczynku tak wielu Polaków świadomie przeznacza część wolnego czasu na poprawę miejsca, w którym żyje. 

(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 14.08.2026.).

Zobacz również