Czwartek, 9 lipiec 2026

  • Czwartkowa „Rzeczpospolita” odnotowuje: „Rośnie temperatura w najmie. Tanio nie jest, a może być drożej”. Na poszukiwanie mieszkań ruszają rodzice pierwszorocznych studentów. Ci z wyższych roczników nie wypuszczają najlepszych kwater z rąk. Część lokali z najmu długoterminowego trafia w wakacje do najmu na doby. Najczęściej poszukiwane są mieszkania dwupokojowe do 3 tys. zł. Przy dwóch najemcach koszt można podzielić, a komfort jest większy niż daje wynajem pokoju w większym. Prywatny akademik za 2–3 tys. zł nie jest już budżetową alternatywą. W szczycie sezonu atrakcyjne mieszkania w dużych miastach potrafią znikać w ciągu kilku godzin. Rynek jest dziś bardziej stabilny niż kilka lat temu.  Podwyżki z 2022 r. nie zostały cofnięte, jednak ich dynamika wyraźnie wyhamowała. Za dwupokojowe mieszkanie najemcy płacą dziś średnio ok. 2,7 tys. zł miesięcznie, czyli mniej więcej 60 zł za metr. W wielu miastach stawki są zbliżone do ubiegłorocznych, a w niektórych segmentach są nawet nieznacznie niższe. Np. w Gdańsku większe mieszkania, powyżej 60 mkw., potaniały w ciągu roku o blisko 7 proc., co oznacza ponad 300 zł miesięcznie. Ale kawalerka w dobrej lokalizacji nadal kosztuje od 2 tys. do 3 tys. zł, trudno więc mówić o tanim najmie. Więcej szczegółów- na 19 stronie części ekonomicznej głównego wydania.

                  (Źródło: „Rzeczpospolita”– 09.07.2026.).  

  • „Prawo co dnia” zauważa z kolei: „Udziały w kilku mieszkaniach i zwolnienie z PCC”. Kupujący mieszkanie na rynku wtórnym nie zapłaci 2 proc. podatku. Pod warunkiem że nie ma jeszcze własnego lokum. Zwolnienia z PCC nie wyklucza posiadanie udziałów do 50 proc. w innych nieruchomościach, które zostały otrzymane w spadku. Przepisy o zwolnieniu z podatku od czynności cywilnoprawnych (PCC) dla kupujących swoje pierwsze lokum obowiązują już trzeci rok. Ale ciągle budzą wątpliwości. – Czy mogę skorzystać ze zwolnienia, jeśli kupuję swoje pierwsze samodzielne mieszkanie, ale mam już nabyte w spadku udziały (poniżej 50 proc.) w trzech innych? – pyta jeden z  czytelników. Umowa sprzedaży mieszkania bądź domu na rynku wtórnym jest obciążona 2 proc. podatkiem. Musi go zapłacić kupujący. Przykładowo, jeśli mieszkanie kosztuje milion, PCC wynosi 20 tys. zł. Od 31 sierpnia 2023 r. transakcja jest zwolniona z podatku, jeśli kupujący nabywa swoje pierwsze lokum. Obowiązujący od tego dnia przepis (art. 9 pkt 17 ustawy o PCC) wymienia prawo własności lokalu mieszkalnego stanowiącego odrębną nieruchomość, prawo własności budynku mieszkalnego jednorodzinnego, spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu dotyczące lokalu mieszkalnego albo domu jednorodzinnego. Nabywca nie płaci podatku, jeśli w dniu transakcji oraz wcześniej nie przysługiwało mu żadne z tych praw (ani udział w tych prawach). Od tej zasady jest wyjątek. Otóż kupujący może mieć w dniu transakcji (albo wcześniej) połowę (lub mniej) nieruchomości otrzymanej w spadku. Nie pozbawia go to prawa do zwolnienia. Czy wobec tego można skorzystać ze zwolnienia, jeśli mamy udziały (do 50 proc.) w kilku nieruchomościach? Z odpowiedzi Krajowej Informacji Skarbowej z 30 czerwca wynika, że tak. Czytamy w niej: „dla skorzystania ze zwolnienia na podstawie art. 9 pkt 17, udział w każdym lokalu mieszkalnym musi być nabyty w drodze dziedziczenia i w każdym z nich nie może być wyższy niż 50 proc. Każdy z tych udziałów należy ocenić indywidualnie”. KIS posługuje się liczbą mnogą („w każdym z nich”), co oznacza, że nabywca może mieć udziały w kilku nieruchomościach. Więcej szczegółów- na 14 stronie głównego wydania.

                  (Źródło: „Rzeczpospolita”– 09.07.2026.).

  • „Prawo co dnia” informuje również: „Termin przegapiony przez matkę to kłopot także dla jej syna”. Spadkobierca uczestnika postępowania o stwierdzenie nabycia spadku ponosi konsekwencje jego zaniechań. Jest tylko rok na naprawienie ewentualnych błędów. Problem ten pojawił się w sprawie o zmianę stwierdzenia nabycia spadku, o co wystąpił wnuk spadkodawcy. Jak ustaliły sądy, spadkodawca zapisał udział 1/2 w nieruchomości zabudowanej domem jednorodzinnym swemu pasierbowi (synowi drugiej żony). W 1991 r. sąd rozpoznając sprawę o stwierdzenie nabycia spadku, uznał, że przedmiot ten wyczerpuje prawie cały spadek, dlatego też zgodnie z art. 961 kodeksu cywilnego uznał pasierba za powołanego do całego spadku. W postępowaniu tym uczestniczyła córka zmarłego, matka jego wnuka. Później okazało się, że spadkodawca miał jeszcze udziały w innych nieruchomościach, nabyte przez dziedziczenie, o czym nie wiedział w chwili sporządzania testamentu. Córka spadkodawcy z jego pierwszego małżeństwa (a matka wspomnianego wnuka) dowiedziała się o tych innych udziałach ojca najpóźniej do 2010 r., ponieważ podniosła te okoliczności we wniosku skierowanym wówczas do sądu. Także wnuk musiał już też mieć tę wiedzę, ponieważ był pełnomocnikiem matki. Zgodnie z art. 679 § 1 k.p.c., osoba, która była uczestnikiem postępowania o stwierdzenie nabycia spadku, może tylko wówczas żądać zmiany postanowienia, gdy żądanie swe opiera na podstawie, której nie mogła powołać w tamtym postępowaniu, a wniosek o zmianę składa przed upływem roku od dnia, w którym uzyskała tę wiedzę. Więcej- także na 14 stronie głównego wydania.

                  (Źródło: „Rzeczpospolita”– 09.07.2026.).

  • „Prawo co dnia” informuje w innym miejscu: „KSeF działa, ale są pewne kłopoty”. Po pięciu miesiącach działania KSeF jest przychylnie oceniany przez osoby obsługujące go w przedsiębiorstwach. System skomplikował jednak obieg dokumentów wewnątrz firm. Źle oceniono sprawę dodawania załączników do faktur w KSeF. Nowe narzędzie administracji skarbowej do elektronicznego fakturowania działa bez większych zarzutów. Gorzej wyglądają skutki jego stosowania w firmach. Tam zasiał nieco zamętu, zwłaszcza w obiegu dokumentów w większych przedsiębiorstwach. To podstawowe wnioski z ankiety na temat pierwszych pięciu miesięcy funkcjonowania Krajowego Systemu e-Faktur (KSeF). Przeprowadzono ją w maju i czerwcu 2026 r. na zlecenie firmy Symfonia, producenta oprogramowania dla biznesu. Respondentami byli 452 praktycy finansowo-księgowi z biur rachunkowych, właściciele firm i księgowi. „Rz” poznała jako pierwsza wynik tego badania. Gdy KSeF startował z początkiem lutego br., pojawiało się wiele obaw o to, czy wytrzyma obciążenie milionami wystawianych codziennie faktur. Mimo pewnych kłopotów z dostępem na początku kwietnia, nie pojawiły się potem większe problemy z jego działaniem. Znalazło to odbicie także w wynikach badania. Aż 49 proc. respondentów wystawiło najwyższą ocenę (w skali 1–5) systemowi za sprawne logowanie się do niego i uwierzytelnianie się w nim. Podobnie niemal połowa respondentów wystawiła systemowi „piątkę” za wystawianie faktur (47 proc.) i ich odbieranie (54 proc.). Znacznie gorzej wypadła w badaniu ocena tego, jakie skutki wewnątrz firm wywołało uruchomienie KSeF. Sporo, bo 36 proc. respondentów wystawiło najniższą ocenę w pięciostopniowej skali w obszarze identyfikacji faktur. Chodziło o problem przypisywania danej faktury zakupowej do konkretnych obszarów działalności firmy. Więcej szczegółów- na 15 stronie głównego wydania.

                  (Źródło: „Rzeczpospolita”– 09.07.2026.).

  • „Prawo co dnia” zauważa też: „Dźwięk z kościelnych dzwonnic pod lupą inspektora ochrony środowiska”. Dzwony przykościelne podlegają regulacjom dotyczącym dopuszczalnego poziomu hałasu. Wydanie decyzji w tym zakresie nie jest sprzeczne ani z konkordatem, ani z konstytucyjną wolnością sumienia oraz religii. Hałas to powszechny problem, szczególnie dla terenów zamieszkałych. Kością niezgody coraz częściej staje się nawet tradycyjne bicie przykościelnych dzwonów. I okazuje się, że w takiej sytuacji skutecznie może interweniować inspekcja ochrony środowiska. A potwierdza to jeden z ostatnich wyroków Naczelnego Sądu Administracyjnego. Sprawa dotyczyła jednej z parafii rzymskokatolickich województwa opolskiego. Na jej terenie znajdowały się dwa dzwony. Mniejszy, ręczny, nieużywany oraz duży będący w stałym użytku, uruchamiany automatycznie i oddziałujący na tereny mieszkaniowe. Najbliższa zabudowa mieszkalna znajdowała się ok. 18 m od źródła hałasu. Spór zaczął się pod koniec września 2022 r., gdy z upoważnienia starosty dyrektor wydziału budownictwa i środowiska określił m.in. dopuszczalny poziom hałasu w środowisku w odniesieniu do terenów podlegających ochronie akustycznej. Konkretnie chodziło o zabudowę jednorodzinną. Urzędnicy nakazali też regularne monitorowanie pomiarów hałasu i ewidencjonowanie oraz przechowywanie ich przez 5 lat. Parafia miała też wyciszyć pracę dzwonu. Strona kościelna najpierw odwołała się do samorządowego kolegium odwoławczego, a gdy to nic nie dało, sprawa trafiła na wokandę. Najpierw racji nie przyznał jej Wojewódzki Sąd Administracyjny w Opolu. Przypomniał, że zgodnie z art. 115a ust. 1 prawa ochrony środowiska w przypadku stwierdzenia przez organ ochrony środowiska, na podstawie pomiarów własnych lub obowiązanego do ich prowadzenia, że poza zakładem, w wyniku jego działalności, są przekroczone dopuszczalne poziomy hałasu, wydaje decyzję o dopuszczalnym poziomie hałasu. Tymczasem WSA nie miał cienia wątpliwości, że dzwony kościelne – także „tradycyjne”, a nie tylko elektroniczne – stanowią instalację w rozumieniu spornych przepisów. Ostatecznie do podobnych wniosków doszedł NSA. Zgodził się, że w świetle orzecznictwa budynek kościoła bądź kaplicy może być uznany za zakład w rozumieniu prawa ochrony środowiska. Jego definicja jest dość ogólna i charakter budynku nie ma w tym przypadku znaczenia prawnego. Dzwony są zaś instalacją i emisja ich dźwięku podlega rygorom ochrony środowiska- odnotowano na 16 stronie głównego wydania.

                  (Źródło: „Rzeczpospolita”– 09.07.2026).

  • „Dziennik Gazeta Prawna” zamieszcza z kolei tekst: „Zakaz amortyzacji mieszkań. Co z jego niekonstytucyjnością?”. Podatnicy, którzy walczą o prawo do dalszej amortyzacji mieszkań nabytych przed 2022 r., nie mają szans na wygraną w sądzie kasacyjnym. Pokazują to najnowsze wyroki Naczelnego Sądu Administracyjnego. od 2022 r. Przepisy tzw. Polskiego Ładu wykluczyły amortyzację mieszkań, budynków mieszkalnych, spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu mieszkalnego oraz prawa do domu jednorodzinnego w spółdzielni mieszkaniowej (art. 22c pkt 2 ustawy o PIT oraz art. 16c pkt 2a ustawy o CIT). Podatnikom, którzy wybudowali lub nabyli mieszkania i budynki mieszkalne przed 2022 r., pozwolono kontynuować amortyzację do końca 2022 r. – zgodnie z przepisem przejściowym. Podatnicy uważają, że zakazując kontynuowania amortyzacji, ustawodawca naruszył konstytucyjną zasadę ochrony praw nabytych i interesów w toku. Domagają się więc, aby umożliwiono im dokończenie amortyzacji nieruchomości mieszkalnych nabytych przed 2022 r. aż do momentu ich pełnego zamortyzowania. Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej stoi jednak na stanowisku, że nie może oceniać zgodności przepisów z konstytucją. Do zarzutu o naruszenie konstytucyjnych zasad odniósł się natomiast NSA w wyroku z 13 lipca 2023 r. Doszedł do wniosku, że nie zostały one naruszone. W uzasadnieniu wyroku stwierdził: „jednostka musi zawsze liczyć się z tym, że zmiana warunków społecznych lub gospodarczych może wymagać nie tylko zmiany obowiązującego prawa, ale również niezwłocznego wprowadzenia w życie nowych regulacji prawnych”. Całkiem inne wnioski płyną z wyroku WSA w Łodzi z 27 czerwca 2023 r. Sąd uznał, że wprowadzając zakaz amortyzacji mieszkań, naruszono zasadę ochrony praw nabytych i przy tak oczywistej niekonstytucyjności przepisu nie musi pytać o zdanie Trybunału Konstytucyjnego. Najnowsze wyroki NSA nie napawają jednak podatników optymizmem. Pierwsza ze spraw dotyczyła mężczyzny, który w 2021 r. wprowadził do ewidencji środków trwałych lokal mieszkalny. Twierdził, że art. 71 ust. 2 Polskiego Ładu narusza zasadę ochrony praw nabytych oraz interesów w toku. Dyrektor KIS stwierdził jednak, że przepisy jednoznacznie pozwalały na kontynuowanie amortyzacji tylko do końca 2022 r. NSA utrzymał to orzeczenie w mocy. Przyznał, że – jeżeli taki zarzut pojawia się w skardze – sąd powinien przyjrzeć się zgodności kwestionowanego przepisu z konstytucją. Zarazem jednak orzekł, że w tym wypadku zmiana przepisów spełniała standardy konstytucyjne. Więcej- na trzeciej stronie głównej wkładki prawnej.

                  (Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 09.07.2026.).

  • „DGP” zauważa w innym miejscu: „Lex rolnik. Ochrona wsi czy przemysłowych ferm drobiu?”. Niekontrolowany rozwój dużych ferm i hodowli – taki może być skutek wejścia w życie proponowanych przez resort rolnictwa rozwiązań, które mają zapewnić większą ochronę produkcji rolnej. Koszty tego poniosą wszyscy mieszkańcy terenów wiejskich. Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi chce ukrócić zapędy osób, które przeprowadziły się z miasta na wieś i składają pozwy przeciwko rolnikom z powodu zapachu obornika czy porannego piania koguta. W tym celu pracuje nad projektem ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu ochrony funkcji produkcyjnych wsi (lex rolnik). Projekt przeszedł już etap konsultacji publicznych i został skierowany pod obrady Stałego Komitetu Rady Ministrów. Na propozycje resortu rolnictwa spadła fala krytyki. Organizacje pozarządowe ostrzegają, że uderzą one nie tylko w osoby niezwiązane z rolnictwem mieszkające na wsi, lecz także w samych rolników. Będą również swego rodzaju przyzwoleniem na rozwój dużych ferm przemysłowych i hodowli. Krytycy zarzucają również projektodawcom, że zapomnieli o agroturystyce i gospodarstwach ekologicznych. Prognozują spadek wartości nieruchomości po wejściu w życie procedowanych zmian. Resort proponuje dodać do kodeksu cywilnego nowy przepis: art. 1441 . Wprowadzi on domniemanie, że działalność rolnicza nie powoduje nadmiernych uciążliwości dla sąsiednich nieruchomości. Oznacza to, że co do zasady będzie uznawana za zgodną z prawem. Domniemanie to będzie można obalić, ale tylko wtedy gdy zostanie udowodnione, że działalność rolnicza jest prowadzona niezgodnie z zasadami prawidłowej gospodarki rolnej lub obowiązującymi przepisami. W praktyce oznacza to, że właściciel sąsiedniej nieruchomości, który będzie chciał dochodzić swoich praw przed sądem, będzie musiał wykazać, że rolnik narusza te zasady lub przepisy. Więcej- na czwartej stronie głównej wkładki prawnej.

                  (Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 09.07.2026.).

  • „DGP” informuje też: „Wytwarzamy po 40 kg odpadów więcej niż jeszcze pięć lat temu”. W 2025 r. statystycznie każdy Polak wytworzył prawie 382 kg odpadów komunalnych, a jeszcze w 2020 r. było to 342 kg. Poprawiła się selektywna zbiórka, ale koszty odbioru i zagospodarowania i tak rosną. Najnowsza analiza Krajowej Rady Regionalnych Izb Obrachunkowych pokazała deficyt samorządów w gospodarce odpadami na poziomie prawie 1,5 mld zł. Dane Głównego Urzędu Statystycznego potwierdzają, że jest zbieranych więcej odpadów komunalnych. W 2018 r. było ich łącznie 12,5 mln t, a rok temu już 14,3 mln t. Porównując dane z ostatnich kilkunastu lat, widać nie tylko wzrost ogólnej ilości zbieranych odpadów komunalnych, lecz także tej w przeliczeniu na jednego mieszkańca. Eksperci nie mają wątpliwości, że 382 kg na mieszkańca to nie koniec. Na razie nie ma mowy o wyhamowaniu wzrostów – bogacące się i więcej konsumujące społeczeństwo to więcej odpadów. W zasadzie nie zmienia się udział gospodarstw domowych w wytwarzaniu odpadów komunalnych – odpowiadają one za ok. 86 proc. Rok temu było to 12,3 mln t, a w poprzednich dwóch: 12,2 mln i 11,6 mln. Dzięki oderwaniu wysokości opłaty od ilości oddawanych do systemu odpadów zmniejszyło się zjawisko porzucania śmieci w lasach czy rzekach (z tego powodu, po sprzeciwie samorządów, Ministerstwo Klimatu i Środowiska w ostatnich miesiącach zrezygnowało z pomysłu fakultatywnego umożliwienia gminom naliczania opłat związanych z ilością odpadów). Opłaty i tak rosną, ale nie nadążają za wysokimi kosztami. Do 10 zł miesięcznie od osoby za wywóz śmieci płacą już tylko mieszkańcy 20 z 2479 gmin. Najczęściej trzeba się liczyć z opłatami na poziomie 20–30 zł, a w większych miastach powyżej 30 zł. Dane GUS pokazują, że zwiększa się udział odpadów zbieranych selektywnie, a zmniejsza się udział tych zmieszanych. W 2018 r. na 12,5 mln t odpadów komunalnych zmieszane stanowiły ok. 8,9 mln, a selektywnie zebrane – 3,6 mln. Rok temu te proporcje były już zupełnie inne: odpowiednio 8 mln do 6,3 mln. Rok do roku odnotowano wzrost ilości odpadów komunalnych odebranych lub zebranych selektywnie o 6,2 proc. W tym samym czasie ilość odpadów zmieszanych spadła o 3,1 proc. Poprawa jest więc zauważalna, ale w hierarchii sposobów postępowania z odpadami na pierwszym miejscu jest zapobieganie ich powstawaniu. Więcej szczegółów- na siódmej stronie głównej wkładki prawnej.

                  (Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 09.07.2026.).

Prasa lokalna/ regionalna.

  • „Głos Szczeciński” odnotowuje: „Jeszcze niedawno były tu śmietniki. Dziś to jedno z najładniejszych podwórek w centrum Szczecina”. Miasto pokazało słynny Kwartał 33, czyli podwórko i trzy oficyny zrewitalizowane pod kątem osób starszych. Mogliśmy obejrzeć nowiutkie mieszkanka i ogródek na dachu jednej z kamienic. Pierwsi mieszkańcy wprowadzą się już w sierpniu. Do Kwartału 33 wchodzi się bramą od strony ul. Bolesława Śmiałego (za WOMP) przez podwórko, na którym do niedawna były jedynie kubły na śmieci i stary trzepak. Dziś wygląda jak z innej bajki – to jest obecnie „zielony zakątek” z drzewami, krzewami i kwiatami miedzy którymi ustawiono ławeczki do wypoczynku. Miasto zorganizowało spotkanie z dziennikarzami o godz. 11. Tu, na podwórku-studni nigdy, nawet w południe nie było światła. Teraz to miejsce jest zalane słońcem. Do trzech oficyn dochodzi się podejściami dostosowanymi do potrzeb osób mających kłopot z poruszaniem. We wszystkich są zamontowane windy, które jeżdżą do poziomu -1, czyli również do piwnic. Kamienica na wprost jest starą, dziewiętnastowieczną oficyną, którą gruntownie odremontowano – powstało tu jedenaście mieszkań. Po jej dwóch stronach do niedawna stały dwa budynki, których stan nie pozwalał na odrestaurowanie. Zostały wyburzone. W ich miejsce powstały przeszklone plomby. Pierwsza (po lewej stronie) zostanie już wkrótce zasiedlona przez najemców lokali komunalnych i STBS w ramach programu Nowy Dom, który polega na polepszaniu warunków mieszkaniowych osób starszych. Mieszkania będą przeznaczone wyłącznie na zamianą. Pierwszeństwo w ich otrzymaniu będą miały osoby starsze. Warunek: nie mogą zalegać z czynszem przez ostatnie 24 miesiące, mają mieć odpowiednie dochody kwalifikujące do otrzymania lokalu komunalnego i, co ważne, dbają o swoje dotychczasowe mieszkanie (będzie ono przez miasto wyremontowane i przekazane innym najemcom). Nabór rozpocznie się już w najbliższy poniedziałek, 13 lipca – wnioski będą przyjmowane do końca miesiąca. W oficynie jest dwanaście mieszkań, o powierzchni od 48 do 55 m. kw. – jedno jednopokojowe a pozostałe dwupokojowe. Kaucja wynosi 12 krotność czynszu (czyli do 10 tys. zł za jeden lokal). Czynsz, bez mediów, około 800 zł miesięcznie. Po prawej stronie, w oficynie nr 34 powstało osiemnaście mieszkań przeznaczonych na Dom Seniora. Są zaprojektowane bez barier, w których osoby starsze będą mogły żyć samodzielnie – m.in. są wyposażone w system monitorujący mający sygnalizować o ewentualnym pogorszeniu stanu zdrowia lokatora. Zamieszkają tu Szczecinianie, którzy ukończyli 70 lat – pierwszeństwo mają osoby samotne. Na dachu Domu Seniora jest przygotowany teren (w dużej części zadaszony), przygotowany pod uprawę roślin – na dach z ogródkiem także będzie się można dostać windą. Rewitalizacja Kwartału 33 trwała trzy lata – od lipca 2023 r. Inwestycję na zlecenie Szczecińskiego TBS zaprojektowała Pracownia Projektowa Atrium ze Szczecina, a wykonało Przedsiębiorstwo Wielobranżowe „EBUD” – Przemysłówka z Bydgoszczy. Koszt: 28,6 mln zł.

                  (Źródło: „Głos Szczeciński”– 09.07.2026.).

  • Także „Kurier Szczeciński” odnotowuje obszernie: „Kwartał 33 po rewitalizacji. Stare kamienice zyskały nowe życie”. Odnowione kamienice, nowe oficyny, mieszkania dla seniorów i osób zmieniających lokale komunalne, zieleń oraz ogród z oranżerią na dachu jednego z budynków – tak dziś wygląda wnętrze kwartału 33 pomiędzy ulicami Bolesława Śmiałego, Chodkiewicza i Bolesława Krzywoustego w Szczecinie. Zakończyła się trwająca trzy lata rewitalizacja tego fragmentu śródmieścia. Jej efektem jest przestrzeń, w której historyczna zabudowa została połączona z nową architekturą i rozwiązaniami odpowiadającymi współczesnym potrzebom mieszkańców. To właśnie zestawienie starego z nowym najbardziej rzuca się w oczy. Zachowane i odnowione kamienice otaczają nowe oficyny, których architektura nie dominuje nad historyczną zabudową. Pomiędzy nimi powstał uporządkowany dziedziniec z zielenią i miejscami do wypoczynku. Wszystkie budynki wyposażono w windy, a jednym z najbardziej charakterystycznych elementów inwestycji jest ogród z niewielką oranżerią na dachu oficyny przy ul. Bolesława Śmiałego 34- czytamy na łamach „Kuriera”.

                  (Źródło: „Kurier Szczeciński”– 09.07.2026.).

Zobacz również