Czwartek, 7 sierpień 2025

  • „Prawo co dnia” w czwartkowej „Rzeczpospolitej” odnotowuje: „Mąż i żona to jeden podatnik VAT”. Małżeństwo sprzedające działki budowlane powinno być traktowane jako jeden podatnik dla celów rozliczeń VAT. Wspólne opodatkowanie małżonków może się kojarzyć raczej z korzystną formą rozliczenia dochodów osobistych, niż z podatkiem VAT. Jednak od 3 kwietnia br. wiadomo już, że małżonkowie pozostający we wspólności majątkowej mogą, a nawet powinni występować jako jeden podatnik. Bo właśnie 3 kwietnia zapadł wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE w polskiej sprawie Grzera (sygn. C-213/24). Sędziowie stwierdzili wówczas, że sprzedaż nieruchomości w okolicznościach wskazujących na prowadzenie działalności gospodarczej powinna podlegać VAT, a małżonkowie powinni występować jako jeden podatnik. Konsekwencją rozstrzygnięcia luksemburskiego Trybunału były wydane 5 sierpnia br. wyroki Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego we Wrocławiu. Sąd także uznał, że małżeństwo pozostające we wspólności majątkowej małżeńskiej, sprzedające wspólnie nieruchomość wchodzącą w skład tej wspólności, może być uznane za jednego podatnika VAT. Urzędnicy skarbowi, którzy będą chcieli zastosować w praktyce wyrok TSUE i ewentualne kolejne podobne wyroki polskich sądów będą mieli też inny kłopot: wobec kogo mają się dalej toczyć wszczęte już postępowania w tych sprawach. Dotychczas bowiem, skoro występowali tam dwaj podatnicy (mąż i żona), to toczyły się – formalnie rzecz biorąc – dwa oddzielne postępowania, choć dotyczące tej samej transakcji. Z wyroku TSUE wynika, że adresatem decyzji ma być jeden podatnik, jakim jest małżeństwo. Tej kwestii dzisiejsze przepisy nie przewidują. Więcej szczegółów- na 11 stronie głównego wydania.

(Źródło: „Rzeczpospolita”– 07.08.2025.).

  • „Dziennik Gazeta Prawna” zwraca natomiast uwagę: „Jak uniknąć składki zdrowotnej nie śpiesząc się z wykreśleniem”. Jest furtka w przepisach, którą wykorzystują unikający płacenia składki zdrowotnej przedsiębiorcy. Można by ją zamknąć, ale odpowiedzialny za gospodarkę resort nie chce, bo to niezgodne z Konstytucją Biznesu. Na problem zwrócił uwagę Narodowy Fundusz Zdrowia w opinii nadesłanej do projektu nowelizacji ustawy o Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej i Punkcie Informacji dla Przedsiębiorcy. NFZ postuluje, aby przedsiębiorcy mieli obowiązek złożenia wniosku o wykreślenie wpisu z CEIDG w ciągu siedmiu dni od zaprzestania działalności. Dziś jest to termin instrukcyjny. Ustawodawca zaleca wykreślenie w ciągu siedmiu dni, ale nie przewiduje sankcji w przypadku, gdy ktoś tego nie zrobi. Doświadczenie NFZ pokazuje, że takich przedsiębiorców nie jest mało. Zobowiązanie przedsiębiorcy do wykreślenia wpisu w CEIDG w ciągu siedmiu dni w razie zaprzestania działalności gospodarczej w połączeniu z sankcją pozwoliłoby, zdaniem funduszu, zaoszczędzić pieniądze podatników wydane na postępowania. Odciążyłoby też sądy, które muszą rozstrzygać, czy przedsiębiorca prowadził w kwestionowanym okresie działalność gospodarczą, czy nie- odnotowano na pierwszej stronie głównej wkładki prawnej.

(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 07.08.2025.).

  • W „DGP” czytamy również: „Najwięcej obaw budzą zmiany dotyczące przedawnień”. W jaki sposób sąd będzie ustalał wysokość kary, skoro nie będzie już podatku? – pytają doradcy. Zwracają uwagę na to, że po przedawnieniu zobowiązania wobec fiskusa podatnik nie przechowuje już dokumentów. Albo więc sąd umorzy postępowanie karne, bo nie da się już sprawy wyjaśnić, albo istotnie zostanie naruszone prawo do obrony. Mowa o ostatniej wersji projektu nowelizacji ordynacji podatkowej. Jej zasadnicze punkty „DGP” omówił wczoraj w artykule „Będą zmiany w przedawnieniu podatków i karalności”. Projekt budzi mieszane uczucia wśród ekspertów podatkowych. Część zaproponowanych zmian zyskała aprobatę, inne rodzą duże obawy.  Tak, jak należało się spodziewać, powszechnie chwalona jest propozycja usunięcia art. 70 par. 6 pkt 1 ordynacji podatkowej. Podatnicy od dawna na to czekają. Dziś przepis ten powoduje, że bieg terminu przedawnienia podatku ulega zawieszeniu, gdy tylko zostaje wszczęte postępowanie karno-skarbowe. Doradcy podatkowi zwracają jednak uwagę na niekorzystny przepis przejściowy – art. 23 projektu nowelizacji. Zakłada on, że zmiany będą dotyczyć wyłącznie zobowiązań powstałych od dnia wejścia w życie nowych przepisów, tj. od 1 stycznia 2026 r. To oznacza, że skutki uchylenia tego przepisu będą odroczone w czasie. Eksperci zgodnie krytykują pomysł uchylenia art. 44 par. 2 kodeksu karnego skarbowego. Chodzi o karalność przestępstw skarbowych polegających na uszczupleniu lub narażeniu na uszczuplenie należności publicznoprawnej. Dziś sąd (powszechny) nie może nałożyć kary na sprawcę takiego przestępstwa, gdy przedawniła się sama należność (czyli zobowiązanie podatnika). Uchylenie art. 44 par. 2 k.k.s. będzie oznaczać, że nawet gdy fiskus nie ściągnie już podatku (bo przedawni się zobowiązanie), to sąd (powszechny) i tak będzie mógł ukarać podatnika za przestępstwo skarbowe. Sprawca czynu będzie musiał zapłacić państwu równowartość przedawnionej należności publicznoprawne. Więcej szczegółów- na drugiej stronie głównej wkładki prawnej.

(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 07.08.2025.).

  • „DGP” zauważa też: „Kosztem jest nie tylko obowiązkowy wydatek”. Kluczowe znaczenie dla zaliczenia wydatku do kosztów uzyskania przychodu ma związek z przychodem, a nie to, czy podatnik poniósł go dobrowolnie – orzekł Naczelny Sąd Administracyjny. Zwrócił uwagę na to, że większość wydatków ponoszonych przez podatników ma charakter dobrowolny. W tej konkretnej sprawie sąd uznał, że dobrowolny zwrot kosztów inwestycji poniesionych przez gminę na terenie strefy ochrony ujęcia wody może zostać uznany za pośredni koszt uzyskania przychodów spółki zajmującej się zbiorowym zaopatrzeniem w wodę. Część akcji tej spółki należy do gminy. W opisywanej sprawie spółka chciała się upewnić, czy może zaliczyć planowane zwroty kosztów na rzecz gminy do kosztów uzyskania przychodów oraz czy będą to koszty inne niż bezpośrednio związane z przychodami, potrącalne w dacie ich poniesienia (zgodnie z art. 15 ust. 4d ustawy o CIT). Nie zgodził się z nią dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej. Zauważył, że spółka nie jest zobowiązana do zwrotu kosztów – dokonuje tego na podstawie dobrowolnego porozumienia, ponieważ gmina jest zobligowana do realizacji inwestycji niezależnie od ewentualnego zwrotu kosztów. Spółka wygrała w sądach. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu orzekł, że wydatki te, choć wynikają z dobrowolnego porozumienia, mogą być podatkowym kosztem. Mają bowiem pośredni związek z działalnością gospodarczą spółki, polegającą na zbiorowym zaopatrzeniu w wodę, która generuje przychody. Tego samego zdania był Naczelny Sąd Administracyjny. Szczegóły dla zainteresowanych- na trzeciej stronie głównej wkładki prawnej.

(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 07.08.2025.).

  • „DGP” informuje również: „Mniej parkingów, więcej bloków”. Podpisana przez Andrzeja Dudę ustawa tylko w Warszawie odblokuje budowę 22 tys. mieszkań. Tyle że bez miejsc postojowych – alarmują przeciwnicy zmian. Po ponad dwóch latach obowiązywania centralny wskaźnik parkingowy przechodzi do historii. W ostatnim dniu swojej prezydentury Andrzej Duda podpisał nowelizację ustawy o społecznych formach rozwoju mieszkalnictwa, która wprowadziła też zmianę w ustawie z 5 lipca 2018 r. o ułatwieniach w przygotowaniu i realizacji inwestycji mieszkaniowych oraz inwestycji towarzyszących, zwanej lex deweloper. Zmiana polega na rezygnacji z określania na poziomie krajowym minimalnych współczynników liczby miejsc postojowych w inwestycjach mieszkaniowych realizowanych na podstawie lex deweloper. Obecnie na jedno mieszkanie w strefie śródmiejskiej musi przypadać minimum jedno miejsce postojowe, a poza tą strefą 1,5 miejsca. Centralne wskaźniki parkingowe obowiązują od maja 2023 r., kiedy to weszła w życie ustawa o zmianie ustaw w celu likwidowania zbędnych barier administracyjnych i prawnych. Wcześniej decyzja o liczbie miejsc postojowych należała do gminy. Podpisana przez prezydenta ustawa przywraca gminie to uprawnienie. O tym, ile ma być miejsc postojowych, radni zdecydują w lokalnych standardach urbanistycznych, co robią już dziś dla wszystkich innych inwestycji niż te realizowane na podstawie lex deweloper. Średnio w ciągu roku na 6 tys. wydawanych pozwoleń na budowę ok. 80 dotyczy tych inwestycji. O usunięcie wskaźników walczyli samorządowcy z dużych miast i deweloperzy. Przyjęcie ich zablokowało realizację inwestycji na podstawie ustawy lex deweloper. Powodów było kilka. Część działek okazała się zbyt mała, by spełnić wprowadzony nagle wymóg parkingowy. Problem są też koszty. Szacuje się, że w przypadku jednego miejsca postojowego w garażu podziemnym wynosi on ok. 100 tys. zł. Zaletą ustawy lex deweloper jest to, że pozwala ona samorządom uzależnić zgodę na budowę mieszkań od sfinansowania inwestycji towarzyszących. W ocenie Polskiego Związku Firm Deweloperskich, przekazanie decyzji o liczbie miejsc postojowych samorządom pozwoli uniknąć zarówno nadmiaru, jak i niedoboru miejsc parkingowych i zapewni bardziej efektywne zagospodarowanie przestrzeni miejskiej. Z takim argumentem nie zgadzają się przeciwnicy tego rozwiązania, wskazując, że silne lobby deweloperskie potrafi w samorządach przeforsować korzystne dla siebie rozwiązania- niekoniecznie w interesie mieszkańców. Lex deweloper będzie obowiązywać do czerwca 2026 r.  Więcej- na czwartej stronie głównej wkładki prawnej.

(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 07.08.2025.).

  • „DGP” zauważa też w innym miejscu: „Sądy wciąż nie są zgodne, jak rozliczać roszczenia frankowiczów i banków”. Wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 19 czerwca br. w sprawie C-396/24 Lubreczlik przez wielu komentatorów został odczytany jako czerwona kartka dla dominującej w polskim orzecznictwie tzw. teorii dwóch kondykcji. Zgodnie z nią po unieważnieniu umowy kredytowej frankowicz występuje do banku o zwrot całości pobranych od niego odsetek i opłat, zaś bank występuje z roszczeniem zwrotu całości kapitału wypłaconego kredytobiorcy. Alternatywą dla tego modelu jest teoria salda, która przewiduje znacznie prostsze rozwiązanie – strona dysponująca nienależną jej nadwyżką musi ją zwrócić. Problem w tym, że to orzeczenie TSUE zamiast ujednolicić orzecznictwo, doprowadziło do jego zróżnicowania. W tekście przypomniano, że na rozpoznanie przez sądy I instancji w I kw. 2025 r. oczekiwało 195 770 tys. spraw frankowych. Łącznie 899 tys. osób ma kredyty we frankach. Szczegóły dla zainteresowanych- na piątej stronie głównej wkładki prawnej.

(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 07.08.2025.).

Zobacz również