Czwartek, 30 kwiecień 2026

  • „Prawo co dnia” w czwartkowej „Rzeczpospolitej” zamieszcza tekst: „Frankowicze, pełnomocnicy i ich sądny dzień”. Po raz kolejny TSUE potwierdził, że założenie, na którym oparty jest polski projekt ustawy frankowej: sprawne rozliczanie umów w jednym postępowaniu, całkowicie wpisuje się w koncepcje trybunalskie. 16 kwietnia pokazał wpływ, jaki Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wywiera na sytuację orzeczniczą w sprawach frankowych. Trybunał wydał trzy „polskie” wyroki dotyczące przedawnienia roszczeń banku. Trybunał oparł rozumowanie we wszystkich sprawach na tym samym schemacie, akcentującym proporcjonalność, a nie jak dotąd skuteczność czy odstraszający charakter sankcji. Państwa członkowskie muszą więc zapewnić środki, zapobiegające dalszemu stosowaniu klauzul abuzywnych. Po stwierdzeniu abuzywności, sąd powinien uznać klauzulę za nigdy nieistniejącą i przywrócić sytuację prawną i faktyczną, w jakiej konsument byłby, gdyby umowa nie zawierała postanowień abuzywnych – w szczególności należy mu się zwrot korzyści, które bank pobrał w oparciu o tę klauzulę. Taki skutek należy osiągnąć również po unieważnieniu umowy ze względu na abuzywność jej postanowień. Doprowadzenie do tego stanu winno odbyć się z poszanowaniem zasady proporcjonalności – prawo krajowe nie powinno więc wykraczać poza to, co jest konieczne aby osiągnąć wymagane skutki. Oznacza to, że obowiązek zwrotu świadczeń jest wzajemny, przy czym bank może żądać jedynie zwrotu kapitału oraz odsetek ustawowych za opóźnienie. Brak możliwości dochodzenia przez bank zwrotu kapitału naruszałby zasadę proporcjonalności i prowadził do bezpodstawnego wzbogacenia konsumenta. Korekta linii orzeczniczej przez TSUE nie jest czymś nadzwyczajnym, choć Trybunał działa zazwyczaj w sposób bardziej subtelny. Odpowiedź na pytanie, dlaczego Trybunał zdecydował o modyfikacji ewidentnie prokonsumenckiej linii orzeczniczej tkwi w sposobie wykorzystywania w Polsce ochrony konsumenckiej, która przeszła ewolucję od dążenia do przywrócenia równowagi kontraktowej oraz sytuacji prawnej i faktycznej, w jakiej znajdowałby się konsument, gdyby postanowienia umowy nie były abuzywne, do poszukiwania możliwości uzyskania największego zysku („bezpodstawnego wzbogacenia” słowami TSUE) w związku z dochodzeniem roszczeń konsumenckich. Mechanizmy prawa konsumenckiego nie mają jednak zapewniać konsumentom zysku, lecz prowadzić do ukształtowania wysokiego standardu ochrony na rynku- czytamy na 17 stronie głównego wydania.

                  (Źródło: „Rzeczpospolita”– 30.04.2026.).

  • „Rz” odnotowuje też: „Jak obniżyć deficyt i nie zdenerwować wyborców?”. Rząd zakłada stopniowe ograniczanie deficytu, jednak skala planowanych działań oraz rosnący dług publiczny budzą wątpliwości ekonomistów co do tempa i trwałości poprawy finansów państwa. Deficyt sektora finansów publicznych w 2026 r. ma zmniejszyć się do 6,8 proc. PKB z 7,3 proc. PKB w 2025 r. – podał rząd w sprawozdaniu z wdrażania średniookresowego planu budżetowo- strukturalnego na lata 2025–2028. Jeśli to się rzeczywiście uda, będzie to pierwsze zacieśnienie fiskalne od czasu, gdy Bruksela nałożyła na Polskę procedurę nadmiernego deficytu. Pytanie jednak, czy wobec fatalnego stanu finansów publicznych konsolidacja o 0,5 pkt proc. PKB nie jest zbyt wolna? W takim tempie zejście do wymaganych 3 proc. PKB zajęłoby nam co najmniej osiem lat. W 2026 r. ma nastąpić w końcu przełom. Ograniczenie dziury w kasie państwa o 0,5 pkt proc. PKB oznacza dostosowanie na poziomie około 20 mld zł, głównie po stronie dochodowej. Chodzi tu m.in. o wprowadzoną już podwyżkę podatku CIT dla banków (stawka w 2026 r. wynosi 30 proc. wobec 19 proc. wcześniej), co ma przynieść ok. 7 mld zł dodatkowych wpływów, czy podwyżkę podatku od wygranych (z 10 do 15 proc.). Rząd ponownie przymierza się też do podwyżki akcyzy na alkohol i opłaty cukrowej (co wcześniej zawetował prezydent), a także do wprowadzenia windfall tax dla sektora paliwowego. Stałym elementem konsolidacji finansów publicznych jest też mrożenie progów i kwoty wolnej w PIT, co oznacza wzrost efektywnej stawki podatku od dochodów, a także działania uszczelniające system podatkowy i poprawiające ściągalność, takie jak wprowadzenie Krajowego Systemu e-Faktur (KSeF). Więcej szczegółów- na 19 stronie części ekonomicznej głównego wydania.

                  (Źródło: „Rzeczpospolita”– 30.04.2026.).

  • „Rz” w części poświęconej XVIII edycji Europejskiego Kongresu Gospodarczego relacjonuje debatę pod hasłem: „Nadchodzący inwestycyjny boom szansą dla firm z Polski”. Polska gospodarka wchodzi w etap największych inwestycji infrastrukturalnych od dekad. Drogi, koleje, CPK, energetyka jądrowa, obronność – to setki miliardów złotych, które powinny wzmacniać krajowe firmy, kompetencje i miejsca pracy. Skala planowanych wydatków imponuje. GDDKiA w 2026 r. wyda 20 mld zł, a taki roczny poziom nakładów ma być utrzymany co najmniej do 2030 r. PKP PLK, które w 2024 r. ogłosiły postępowania o wartości 19 mld zł, w ubiegłym roku zwiększyły ich wartość z planowanych 16 mld zł do 27 mld zł. Na 2026 r. zapowiedziały przetargi za 9,5 mld zł. W tym roku ruszy też budowa Portu Polska, drążenie tunelu Kolei Dużych Prędkości pod Łodzią, a do tego dochodzi ponad 6 mld zł na modernizację dróg, mostów i tuneli na potrzeby obronności oraz blisko 10 mld zł na infrastrukturę ochrony ludności. Jeszcze rok temu firmy wykonawcze z Azji realizowały znaczną część wszystkich kontraktów w ramach rządowych programów budowy dróg, a branża domagała się ograniczenia im dostępu do przetargów, argumentując, że wygrywają dzięki taniemu kapitałowi, a zyski transferują poza Polskę. PKP PLK stosuje już przepisy wykluczające wykonawców spoza obszaru UE/EOG – jest to możliwe po wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE. Na fundamentalne znaczenie nowej definicji local contentu, ogłoszonej przez Ministerstwo Aktywów Państwowych, zwraca uwagę Marzena Hebda-Sztandkie, wiceprezeska ds. finansowych Polimeksu Mostostal. – Debata „Rzeczpospolitej” pokazuje, że local content przestał być hasłem funkcjonującym na marginesie dyskusji o inwestycjach, a stał się jednym z kluczowych elementów rozmowy o bezpieczeństwie, odporności i długofalowym zarządzaniu ryzykiem projektowym. Istotnym krokiem porządkującym debatę było ogłoszenie przez Ministerstwo Aktywów Państwowych definicji local contentu oraz katalogu dobrych praktyk. Z perspektywy finansowej i zarządczej jest to zmiana bardzo istotna – definicja odchodzi od uproszczonego myślenia o „procentowym udziale”, a koncentruje się na realnej wartości ekonomicznej, kompetencjach, zdolnościach operacyjnych i serwisowych, które pozostają w kraju w całym cyklu życia inwestycji. Pełny tekst debaty- na 37 stronie części ekonomicznej głównego wydania.

                  (Źródło: „Rzeczpospolita”– 30.04.2026.).

  • „Dziennik Gazeta Prawna” odnotowuje natomiast: „Nowa odsłona warunków technicznych dla budynków mieszkaniowych”. Ministerstwo Rozwoju i Technologii planuje wprowadzić istotne zmiany w sytuowaniu budynków mieszkaniowych, mierzeniu nasłonecznienia i wymogach dotyczących mikrokawalerek. „DGP” dotarło do nowej wersji projektu. Prace nad projektem nowego rozporządzenia ministra finansów i gospodarki w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie oraz warunków technicznych użytkowania budynków mieszkalnych (dalej: rozporządzenie), trwają od wielu miesięcy. Jak ustalił DGP, właśnie weszły one w fazę końcową, zaś będąca efektem konsultacji oraz uzgodnień między resortami nowa wersja projektu znacznie różni się od tego, co proponowano pierwotnie. Obecny projekt wprowadza sporo zmian, m.in. w zasadach pomiaru nasłonecznienia, uszczelnia regulacje dotyczące mikrokawalerek, a także modyfikuje przepisy w zakresie sytuowania budynków. Czasu na opracowanie przepisów nie zostało wiele, ponieważ rozporządzenie powinno wejść w życie 20 września 2026 r. Proponowane zmiany korygują przepisy wprowadzone kilka lat temu nowelizacją rozporządzenia, która miała pomóc w walce z tzw. „patodeweloperką”.Chodzi o regulacje dotyczące bloków mających więcej niż 4 kondygnacje naziemne. Projekt doprecyzowuje również sposób obliczania odległości budynku od granicy działki. Wskazuje jednoznacznie, że odległość należy mierzyć od ściany budynku, a gdy znajdują się w niej okna, drzwi lub inne elementy doświetlające – od ich zewnętrznej krawędzi. Resort rozwoju zdecydował się też uregulować kwestię usytuowania budynku przy granicy działki budowlanej. Projekt wprowadza zmianę dotyczącą minimalnej powierzchni lokali użytkowych i usuwa wyjątek, który dziś pozwala, aby takie lokale w budynkach zamieszkania zbiorowego miały mniej niż 25 mkw. Zmiana jest ściśle związana z innym projektem, nad którym pracuje ten resort i który ma ograniczyć budowę mikrokawalerek mających oficjalnie status lokali użytkowych. W praktyce oznacza to, że po wejściu w życie omawianej zmiany także pokoje lub jednostki w takich obiektach jak akademiki, hotele, aparthotele czy inne budynki zamieszkania zbiorowego mogłyby zostać objęte minimalnym progiem 25 mkw., jeżeli są kwalifikowane jako lokale użytkowe. W projekcie znalazł się obowiązek projektowania budynków w sposób zapewniający optymalne wykorzystanie odnawialnych źródeł energii, w tym przede wszystkim energii słonecznej.

                  (Źródło: „Rzeczpospolita”- 30.04.2026.).

  • „DGP” informuje również: „Nowe obowiązki dla właścicieli najmu od 30 czerwca 2026 r.- kluczowe zmiany i terminy”. Od 30 czerwca 2026 r. lokale przeznaczone na najem krótkoterminowy będą musiały być wyposażone w czujniki dymu i czujniki czadu. Brak wymaganych urządzeń może skutkować mandatem, a także problemami z ubezpieczeniem i odpowiedzialnością finansową w razie szkody. Właściciele mieszkań, apartamentów i pokoi będą musieli dostosować swoje nieruchomości do nowych wymogów przeciwpożarowych.  W praktyce chodzi o szeroko rozumiany najem krótkoterminowy, w tym również wynajem prowadzony przez platformy rezerwacyjne oraz prywatne ogłoszenia. Warto podkreślić, że reforma nie zaczyna się dopiero w połowie roku. Nowo budowane lokale mieszkalne mają obowiązek wyposażenia w czujniki dymu i czujniki czadu od 23 grudnia 2024 r. Od 1 stycznia 2026 r. nowe regulacje obejmują istniejące budynki handlowe, obiekty produkcyjne oraz magazyny. Z kolei właściciele domów jednorodzinnych oraz mieszkań (już istniejących) na własne potrzeby zostali objęci nowymi regulacjami w ostatnim etapie wdrażania zmian. Obowiązek instalacji czujników zacznie ich dotyczyć od 1 stycznia 2030 r. Dla właścicieli mieszkań i apartamentów kluczowe znaczenie ma nie sam zakup urządzeń, ale odpowiedzialność za brak czujników dymu i czujników czadu. Niedopełnienie obowiązku może prowadzić do mandatu karnego (do 5 tys. zł), grzywny o maksymalnym wymiarze 30 tys. zł lub kary aresztu i ograniczenia wolności. Nadzór nad przestrzeganiem nowych obowiązków sprawuje m.in. Państwowa Straż Pożarna oraz inne organy kontrolne, które mają uprawnienia do kontroli bezpieczeństwa w obiektach użytkowanych przez ludzi. Brak wymaganych czujników dymu i czujników czadu może skutkować m.in. negatywnymi wynikami kontroli przeciwpożarowej, koniecznością natychmiastowego dostosowania lokalu czy problemami przy odbiorach technicznych lub dalszego użytkowania nieruchomości.

                  (Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”- 30.04.2026.).

Zobacz również