Czwartek, 3 wrzesień 2026

  • Czwartkowa „Rzeczpospolita” odnotowuje: „Spółdzielnie jak firmy”. Spółdzielnia mieszkaniowa naruszająca RODO musi się liczyć z karą do 20 mln euro, a nie jedynie 100 tys. zł. Takie są konsekwencje precedensowego wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego. Najnowsze orzeczenie NSA jednoznacznie pokazuje, że spółdzielnie mieszkaniowe nie mogą liczyć na taryfę ulgową. Przede wszystkim na to, aby w sprawach o naruszenie przepisów o ochronie danych traktowano je tak, jak administrację publiczną – co oznaczałoby, że maksymalną karą jaką może wymierzyć spółdzielni prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych, jest 100 tys. zł. To nieporównywalnie mniej niż sankcja przewidziana dla przedsiębiorców. Tym grozi bowiem kara do 20 mln euro lub 4 proc. całkowitego rocznego obrotu. NSA nie miał wątpliwości, że spółdzielnie należy traktować jako przedsiębiorców. Choć przyznał, że stanowią one specyficzny byt, to jednak prowadzą działalność gospodarczą. I na zasadach przewidzianych dla firm odpowiadają za naruszenie RODO. Spółdzielnia realizuje ustawowe cele mieszkaniowe, ale może jednocześnie prowadzić działalność obejmującą m.in. budowę, zarządzanie nieruchomościami, wynajem lub zbywanie lokali oraz inną działalność gospodarczą związaną z realizacją jej celów. Sam społeczny lub członkowski charakter organizacji nie wyłącza zatem stosowania unijnej koncepcji przedsiębiorstwa. Rozstrzygnięta przez NSA sprawa dotyczyła jednej z olsztyńskich spółdzielni mieszkaniowych. Podczas konferencji prasowej udostępniła ona dziennikarzom zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez jednego z mieszkańców, który w internecie miał wszcząć negatywną kampanię. W zawiadomieniu widniały jego szczegółowe dane osobowe, wraz z adresem i numerem PESEL- czytamy na pierwszej stronie głównego wydania.

(Źródło: „Rzeczpospolita”– 03.09.2026.).

  • „Rz” wraca do sprawy w kolejnym tekście: „Spółdzielcy łamiący RODO bez taryfy ulgowej przy naliczaniu kar”. Spółdzielnia mieszkaniowa, która nie chroni danych osobowych, powinna być traktowana jak firma, a nie administracja publiczna – wynika z precedensowego wyroku NSA. Spółdzielni grozi więc 20 mln euro, a nie tylko 100 tys. zł. Orzeczenie jednoznacznie pokazuje, że spółdzielnie mieszkaniowe nie mogą liczyć na taryfę ulgową. Przede wszystkim na to, aby w sprawach o naruszenie przepisów o ochronie danych traktowano je tak jak administrację publiczną. Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych mógłby wówczas nakładać na nie kary maksymalne do 100 tys. zł, bo taki jest maksymalny limit w przypadku administracji publicznej. Naczelny Sąd Administracyjny przyznał, że spółdzielnie stanowią specyficzny byt, ale nie miał wątpliwości, iż jednak prowadzą działalność gospodarczą. NSA nie dopatrzył się żadnego powodu do ulgowego traktowania spółdzielni mieszkaniowych. Przede wszystkim, jak prezes UODO, uznał, że ujawnienie danych w sprawie powodowało wysokie ryzyko naruszenia praw lub wolności osoby fizycznej. Co więcej, NSA zwrócił uwagę na wyjątkową niefrasobliwość władz spółdzielni, która przez 50 dni upubliczniała w internecie informacje pozwalające na zapoznanie się z danymi osobowymi mieszkańca. Prezes UODO w ocenie sądu wyjaśnił też okoliczności uzasadniające wymierzenie kary. Wskazał m.in., jakie mogą być skutki ujawnienia spornych danych dla obywatela. Więcej szczegółów- na 11 stronie głównego wydania.

(Źródło: „Rzeczpospolita”– 03.09.2026.).

  • „Rz” informuje w innym miejscu: „Jesienią na rynku pierwotnym mieszkań może być więcej okazji”. Wrzesień to ostatnia szansa na podkręcenie przez deweloperów kwartalnych wyników sprzedaży mieszkań. Starają się więc pozbyć zapasów gotowych lokali. To może być dla ich klientów dobry czas na szukanie okazji. Pod koniec wakacji deweloperzy w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Poznaniu i Łodzi ogłaszali 267 promocji i jedną przecenę gotowych do odbioru domów w zabudowie szeregowej w Krakowie – podaje RynekPierwotny.pl. Najwięcej promocji (122) doliczono się w Warszawie. W Krakowie było ich 56, w Łodzi 51, we Wrocławiu 26, w Poznaniu 12. Ich rzeczywista liczba jest prawdopodobnie większa. Część deweloperów informuje o nich tylko na własnych stronach internetowych. Tegoroczny lipiec pozytywnie zaskoczył. Według portalu Tabelaofert na siedmiu największych rynkach sprzedano 4,4 tys. mieszkań. Lepszy w tym roku wynik odnotowano tylko w styczniu. W sierpniu, jak wskazują z kolei wstępne wyniki monitoringu portalu Otodom, na siedmiu rynkach deweloperzy sprzedali ponad 4,3 tys. mieszkań, o 25 proc. więcej niż w sierpniu ub.r. Eksperci zwracają też uwagę na zapasy gotowych, niesprzedanych mieszkań w ofercie. Z analiz serwisu RynekPierwotny. pl wynika, że lokale na ukończonych osiedlach stanowią od 22 proc. oferty w Warszawie do 39 proc. w Łodzi. Ceny kawalerek zaczynają się od 200,2 tys. zł w Łodzi, 221,8 tys. zł w Warszawie, 260,6 tys. zł w Poznaniu, 267,9 tys. zł we Wrocławiu i 362,5 tys. zł w Krakowie. Najniższe ceny mieszkań dwupokojowych są wyższe od najtańszych kawalerek o 66,5 tys. zł w Krakowie, 72,4 tys. zł w Łodzi, 91,5 tys. zł w Warszawie, 96,9 tys. zł w Poznaniu i 114 tys. zł we Wrocławiu. Najtańsze mieszkanie z dwoma pokojami można kupić za 272,6 tys. zł w Łodzi, 313,3 tys. zł w Warszawie, 357,5 tys. zł w Poznaniu, 381,9 tys. zł we Wrocławiu i 429 tys. zł w Krakowie. Ze wstępnych danych BIG DATA RynekPierwotny.pl wynika, że w Warszawie średnia cena metra mieszkań w ofercie deweloperów spadła w sierpniu o 1 proc., do 19,6 tys. zł. Na pozostałych sześciu rynkach miesięczne zmiany średniej ceny były symboliczne. W Krakowie średnia wyniosła 17,3 tys. zł/mkw., w Trójmieście 17,9 tys. zł, we Wrocławiu 15,9 tys. zł, w Poznaniu 14,3 tys. zł, w Łodzi 11,6 tys. zł, a w Górnośląsko- Zagłębiowskiej Metropolii 11,2 tys. zł/mkw. Więcej szczegółów- na 19 stronie części ekonomicznej głównego wydania.

(Źródło: „Rzeczpospolita”– 03.09.2026.).

  • „Dziennik Gazeta Prawna” zamieszcza z kolei tekst: „Zwrot nieruchomości po wywłaszczeniu. Czy wpływa na pięcioletni termin?”. Decyzja o zwrocie nieruchomości po wywłaszczeniu nie powoduje jej ponownego nabycia. Dlatego pięcioletniego terminu dla sprzedaży nieruchomości bez PIT nie liczy się od jej wydania – potwierdził dyrektor KIS. Z pytaniem w tym zakresie wystąpiła kobieta, która wraz z siostrą odzyskała w 2026 r. nieruchomość wywłaszczoną w 2006 r. pod inwestycję drogową. Nieruchomość okazała się zbędna dla celu wywłaszczenia, więc starosta nakazał jej zwrot. Warunkiem było oddanie Skarbowi Państwa zwaloryzowanego odszkodowania. Po odzyskaniu nieruchomości kobieta wraz z siostrą chciały sprzedać odzyskaną nieruchomość. Zastanawiały się, czy mogą to zrobić bez podatku. zasadniczo, jeżeli od nabycia lub wybudowania nieruchomości nie minęło pięć lat, to podatnik (osoba fizyczna), który ją sprzedaje, musi zapłacić PIT od dochodu ze zbycia. Zgodnie z art. 10 ust. 1 pkt 8 lit. ustawy o PIT wymagany pięcioletni okres liczy się od końca roku kalendarzowego, w którym podatnik nabył lub wybudował nieruchomość. W przypadku dziedziczenia termin ten liczy się od momentu, gdy zrobił to spadkodawca (art. 10 ust. 5 ustawy o PIT). Kobieta chciała się upewnić, że takim nabyciem nie było odzyskanie nieruchomości po wywłaszczeniu. Potwierdził to dyrektor KIS. Wyjaśnił, że decyzja o zwrocie nieruchomości powoduje przejście prawa własności na dotychczasowego właściciela, ale nie kreuje tego prawa. Przywraca jedynie wcześniejszy stan. – W związku z tym w momencie zwrotu nieruchomości nie następuje nabycie, o którym mowa w art. 10 ust. 1 pkt 8 ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych – przyznał organ. Oznacza to, że sprzedaż nieruchomości odzyskanej po 20 latach od wywłaszczenia będzie całkowicie neutralna w PIT, mimo że decyzja o jej zwrocie została wydana w 2026 r. Więcej szczegółów- na trzeciej stronie głównej wkładki prawnej.

(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 03.09.2026.).

  • „Kurier Szczeciński” odnotowuje: „Dramat rodzin ewakuowanych z budynku przy ul. Hożej na obradach Komisji”. „Dzisiaj nie przyszłam tutaj tylko po to, żeby opowiedzieć państwu, jak bardzo nam jest źle. Przyszłam prosić o konkretne działanie i pomoc. Jeżeli budynek wymaga zabezpieczenia, proszę znaleźć realne rozwiązanie, które zapewni bezpieczeństwo mieszkańcom. Proszę pomóc uratować nasz majątek, a przede wszystkim nasze życie” – mówiła przedstawicielka rodzin, które zostały ewakuowane z budynku przy ul. Hożej 9/11, jaki w minioną sobotę został wyłączony z eksploatacji z powodu zagrożenia katastrofą budowlaną. Podczas zaplanowanego na środę (2 września) posiedzenia komisji ds. Budownictwa i Mieszkalnictwa radni mieli otrzymać z magistratu – w odpowiedzi na skargę obywatelską – informacje nt. stanu technicznego budynku przy ul. Hożej. Jednak życie napisało własny scenariusz. W nocy z piątku na sobotę (29 na 30 sierpnia) szczeliny pęknięć budynku poszerzyły się na tyle radykalnie, że mieszkańcy – w sumie dziewięć rodzin – ze względów bezpieczeństwa zdecydowali się na opuszczenie kamienicy z obawy o życie i zdrowie – jeszcze zanim na miejsce dotarli przedstawiciele miejskich służb. Tego samego dnia Powiatowa Inspekcja Nadzoru Budowlanego wydała zakaz użytkowania budynku i nakaz jego opróżnienia ze względu na zły stan techniczny. Wszystkie rodziny zostały ewakuowane, a potrzebującym miasto (w tej roli Zarząd Budynków i Lokali Komunalnych oraz Wydział Zarządzania Kryzysowego i Ochrony Ludności) zapewniło tymczasowe lokum hotelowe. Budynek został oplombowany. Ci, co go opuścili, już nie mają do niego powrotu. Nie wiadomo, czy kiedykolwiek powrócą do miejsca, które było ich domem.  Wiceprezydent Anna Szotkowska zapewniała, że w obliczu ludzkiego dramatu miasto chce i pomaga mieszkańcom ewakuowanego budynku. Służby pomogły w ewakuacji, zaoferowały miejsca magazynowe na rzeczy, jak i tymczasowego lokum. Dwie rodziny nie oczekiwały żadnego wsparcia miasta. Z pozostałych już trzy przyjęły klucze do zaproponowanych mieszkań, a dwu kolejnym są proponowane nowe lokale – trzech pierwszych proponowanych lokalizacji nie przyjęły. ZBiLK rozpoczął poszukiwania firm, które mogły zająć się zabezpieczeniem budynku, przynajmniej przed zawaleniem. Tylko trzy z nich wykazały jakiekolwiek zainteresowanie, ale prawdopodobniej wrocławskiej zostanie powierzone to zadanie, bo dysponuje gotowymi modułami do podparcia pękających ścian rozdzielającej się na trzy części przedwojennej kamienicy (przeszła gruntowny remont i została ocieplona przez wspólnotę mieszkaniową. Więcej szczegółów- na łamach czwartkowego „Kuriera”.

(Źródło: „Kurier Szczeciński”– 03.09.2026.).

Zobacz również