Czwartek, 28 maj 2026
- „Prawo co dnia” w czwartkowej „Rzeczpospolitej” odnotowuje: „KSeF przyspieszył zwroty VAT. Ale łatwiej wcale nie jest”. Po wejściu KSeF fiskus musi oddać VAT w ciągu 40 dni. I choć ma bieżący dostęp do transakcji, wzywa firmy do składania wyjaśnień i dokumentów. Ze zwrotów ciągle trzeba się tłumaczyć – mówią eksperci. „Usprawnienie i przyspieszenie weryfikacji zasadności zwrotów VAT” – to jeden z obiecywanych przez rząd efektów wprowadzenia KSeF. Czy faktycznie jest sprawniej i szybciej? Urzędnicy starają się pilnować nowego terminu, ale procedura zwrotu jest nadal skomplikowana, bo przedsiębiorcy muszą się gęsto z niego tłumaczyć – odpowiadają eksperci. Dzięki KSeF skarbówka ma bieżący dostęp do transakcji. Ale weryfikuje zwroty po staremu, wzywając podatników do składania wyjaśnień i okazywania faktur. Obecnie podstawowy termin zwrotu VAT (który przysługuje wtedy, gdy podatek naliczony jest wyższy od należnego) wynosi 40 dni. Wcześniej było to 60 dni. Zmiana weszła 1 lutego (czyli razem z KSeF). Nadal jednak obowiązuje przepis, że termin można przedłużyć „jeżeli zasadność zwrotu wymaga dodatkowego zweryfikowania”. I urzędy nadal z niego korzystają. Bardzo często wszczynają czynności sprawdzające, co skutecznie wydłuża cały proces. Zdarza się też, że urzędnicy kontaktują się z podatnikami lub księgowymi z prośbą o złożenie korekty deklaracji, nawet w drobnych kwestiach, co powoduje, że termin zwrotu zaczyna biec od nowa- czytamy na 11 stronie głównego wydania.
(Źródło: „Rzeczpospolita”– 28.05.2026.).
- „Prawo co dnia” informuje też: „Zarządzanie wspólnotowe zasadniczo bez faktur i odliczenia”. Wspólnota mieszkaniowa nie jest podatnikiem VAT także w zakresie zarządu nieruchomością wspólną i zaliczek wnoszonych przez właścicieli lokali użytkowych. Takie stanowisko w ważnej dla wspólnot mieszkaniowych kwestii podatkowej potwierdził właśnie Naczelny Sąd Administracyjny. Konkretnie chodziło o VAT w zakresie rozliczania kosztów zarządu nieruchomością wspólną. A zaczęło się od wniosku o interpretację. Wspólnota wyjaśniła w nim, że pobiera m.in. zaliczki na fundusz eksploatacyjny i remontowy od właścicieli lokali niemieszkalnych i wystawia rachunki netto bez VAT. Zaznaczyła, że wszyscy prowadzą w swoich lokalach własną działalność albo wynajmują je innym firmom. Wspólnota tłumaczyła, że na potrzeby funduszy nabywa różne towary, jak środki czystości, paliwo do kosiarki/odśnieżarki, piasek, zamki, klamki itd. oraz usługi np. remontowe czy media. Zaznaczyła, że nie jest czynnym podatnikiem VAT. Korzysta ze zwolnienia z art. 113 ustawy o VAT ze względu na niski obrót. Faktury ze stawką zwolnioną wstawia tylko za wynajem elewacji na reklamy, komina do instalacji urządzeń na radiolinii. Wspólnota uważała jednak, że administrowanie częściami wspólnymi lokali niemieszkalnych jest czynnością opodatkowaną i powinna wystawiać faktury, gdy nabywcami są firmy. I chciała potwierdzenia, że w tym zakresie przysługuje jej prawo do odliczenia. Fiskus na taką wykładnię nie przystał. Stwierdził, że uiszczane należności tytułem kosztów zarządu nieruchomością wspólną nie są objęte przepisami VAT. Wspólnota upierała się przy swoim, ale przegrała. Najpierw stanowisko fiskusa potwierdził WSA w Warszawie. Odwołując się do utrwalonego orzecznictwa przypomniał, że wspólnota mieszkaniowa, nabywając usługi w ramach zarządu nieruchomością wspólną, działa we własnym imieniu i na swoją rzecz – jako „osoba ustawowa”, odrębna od właścicieli. W konsekwencji nie świadczy w tym zakresie usług na ich rzecz w rozumieniu art. 8 ust. 1 ustawy o VAT i nie ma podstaw do refakturowania ponoszonych przez wspólnotę wydatków na rzecz właścicieli lokali. Ostatecznie przegraną skarżącej przypieczętował NSA. Przyznał, że argumentacja wspólnoty może być interesująca, a ustawa o własności lokali nie różnicuje w żaden sposób statusu lokali. Stąd wpłaty z tego tytułu nie mogą być refakturowane, bo nie ma żadnej usługi- odnotowano także na 11 stronie głównego wydania.
(Źródło: „Rzeczpospolita”– 28.05.2026.).
- „Rz” zauważa w innym miejscu: „Galerie wracają do korzeni. Polacy celują w zakupy”. Polacy odwiedzają centra handlowe coraz rzadziej, ale niejednokrotnie z konkretnym celem – najczęściej udają się po odzież, produkty spożywcze lub promocje. Funkcje rozrywkowe i towarzyskie schodzą na dalszy plan. 45,6 proc. Polaków jako główny powód odwiedzania centrów handlowych wymienia zakupy odzieżowe, nieco więcej niż co trzeci wskazuje promocje i wyprzedaże oraz zakupy spożywcze – wynika z badania UCE Research oraz Proxi.cloud, którego wyniki „Rz” poznała jako pierwsza. Autorzy badania wskazują także, że znacznie mniejszą liczbę wskazań mają czynniki o charakterze rozrywkowym, a nie zakupowym. Po trzech kwartałach 2025 r. liczba klientów w centrach handlowych była o 6,8 proc. niższa niż rok wcześniej, a trend taki widać od pandemii. To pokazuje, że konsumenci odwiedzają galerie rzadziej, ale bardziej celowo. Rośnie znaczenie handlu internetowego. Już 78 proc. Polaków kupuje online, a w grupie 15-24 lata aż 91 proc. realizuje zakupy przez smartfona. Polska Rada Centrów Handlowych podkreśla, że rola takich obiektów ewoluuje, ale nie oznacza to osłabienia ich znaczenia dla handlu. Według organizacji odwiedzalność utrzymuje się na stabilnym poziomie, a obroty najemców w pierwszym kwartale 2026 r. wzrosły o 4,3 proc. rok do roku. Udział centrów i parków handlowych w handlu detalicznym wynosi blisko 40 proc. W Polsce działa ponad 400 centrów handlowych. W latach 2015-2025 w największych aglomeracjach zamknięto ponad 20 obiektów i wciąż do listy dopisywane są kolejne. Właściwie nie powstają żadne nowe galerie, a rynek stawia na rozwój formatów takich jak parki handlowe, a nie tradycyjne centra. Więcej szczegółów- na 16 stronie części ekonomicznej głównego wydania.
(Źródło: „Rzeczpospolita”– 28.05.2026.).
- „Dziennik Gazeta Prawna” informuje natomiast: „Krótsza droga do usunięcia architekta z zawodu”. Wyeliminowanie wątpliwości dotyczących charakteru prawnego uchwały okręgowej rady izby samorządu zawodowego architektów lub inżynierów budownictwa, podejmowanej m.in. w sprawie wyrzucenia z samorządu zawodowego: taki jest główny cel zmian w prawie przygotowanych przez Senat. Projekt nowelizacji dwóch ustaw: o samorządach zawodowych architektów oraz inżynierów budownictwa oraz prawa budowlanego właśnie wpłynął do Sejmu. Obowiązująca dziś ustawa przewiduje, że członkostwo w izbie zawodowej architektów lub inżynierów budownictwa ustaje m.in. po wymierzeniu członkowi przez sąd dyscyplinarny kary w postaci skreślenia z listy członków izby. Sąd dyscyplinarny może również wymierzyć przedstawicielowi któregoś z tych zawodów karę w postaci zawieszenia w prawach członka. W tego typu przypadkach, o czym przesądza obecne brzmienie ustawy, okręgowa rada izby musi wydać uchwałę o skreśleniu z listy lub o zawieszeniu w prawach członka izby. Przepisy nie przesądzają jednak, czy tego typu uchwała ma charakter wyłącznie formalny, czy konstytutywny. Innymi słowy, nie wiadomo, czy bez niej można wykonać orzeczenie sądu dyscyplinarnego. Problem ten postanowili rozwiązać senatorowie. Projekt przewiduje również zmiany doprecyzowujące, których celem jest wyeliminowanie problemów pojawiających się przy stosowaniu przepisów dotyczących odpowiedzialności dyscyplinarnej architektów i inżynierów budownictwa oraz odpowiedzialności zawodowej w budownictwie. Senat proponuje m.in. doprecyzowanie zasad skreślenia z listy członków okręgowej izby oraz zawieszenia w prawach członka. Po wydaniu orzeczenia o stwierdzeniu utraty uprawnień budowlanych inżynier lub architekt będzie skreślany z listy członków samorządu zawodowego dopiero wtedy, gdy utraci wszystkie posiadane uprawnienia budowlane. Obecnie przepis odnosi się wyłącznie do samego orzeczenia o utracie uprawnień budowlanych- czytamy na szóstej stronie głównej wkładki prawnej.
(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 28.05.2026.).
- „DGP” zauważa w innym miejscu: „Punkty schronienia ochronią przed dronami. O ile będzie do nich dostęp”. W piątek wchodzą w życie przepisy, które wprowadzają nowe punkty schronienia dla mieszkańców. Doprecyzowują one też kwestię finansowania samorządowych inwestycji wieloletnich, takich jak budowa schronów. Zmiany wynikające z nowelizacji zostały już uwzględnione w projekcie Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej na lata 2027–2031. Wczoraj miał być on opiniowany przez stronę samorządową Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego. Tak się jednak nie stało, ponieważ projekt przedstawiony przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji nie został wcześniej uzgodniony w ramach rządu. Lokalni włodarze mówią o kilkuset uwagach do dokumentu. Od początku prac nad nowelizacją przepisów o ochronie ludności MSWiA przekonywało, że istnieje konieczność szybkiego zwiększenia liczby miejsc, w których obywatele mogliby się schronić w nagłych wypadkach, również w czasie pokoju. Kontrowersje budziło to, że dla punktów schronienia nie wyznaczono warunków technicznych, które powinny one spełniać. Stąd też nie będą one formalnie zaliczane do obiektów zbiorowej ochrony, czyli budowli ochronnych (schrony i ukrycia) oraz miejsc doraźnego schronienia. Początkowo nie było nawet definicji punktu schronienia, ale po uwagach m.in. samorządów dodano ją do przepisów. Wskazano, że takie miejsce ma zapewnić tymczasowe ukrycie ludzi przed nagłymi niebezpiecznymi zjawiskami pogodowymi i skutkami użycia konwencjonalnych środków rażenia, w szczególności odłamków. W tej drugiej części definicji chodzi przede wszystkim o naloty dronów. . Chociaż przepisy wchodzą w życie w piątek, to już dziś w aplikacji „Schrony”, dostępnej na stronie gdziesieukryc.pl, zarejestrowanych jest 83 411 punktów schronienia. Według MSWiA mogą one pomieścić 24 mln osób. W wielu przypadkach widnieje informacja o ograniczonej dostępności chociażby ze względu na godziny otwarcia miejsc, w których wyznaczono punkty. Mowa jest też o dostępie w ramach wzajemnej pomocy. Dlaczego? Ponieważ takie punkty mogą zostać wyznaczone w zasadzie wszędzie tam, gdzie będzie zapewniona minimalna ochrona. Właściciele czy zarządcy nieruchomości, a także wójtowie (burmistrzowie, prezydenci miast) są tylko zawiadamiani o zidentyfikowaniu punktu w danym miejscu przez komendanta PSP. Ostatecznie rozwiązanie lokalnych sporów na tym tle spadnie właśnie na samorządy. Dlatego też wolałyby one w większym stopniu brać udział w wyznaczaniu punktów schronienia. Więcej szczegółów- na ósmej stronie głównej wkładki prawnej.
(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 28.05.2026.).
- „Głos Szczeciński” interweniuje: „Plaga szczurów w kamienicy przy ul. Pocztowej w Szczecinie. <<Codziennie znajduję trupy>>”. Pan Jerzy z kamienicy przy ul. Pocztowej w Szczecinie hoduje szczury. Te z kolei polują na miejskie gołębie, które zlatują się tutaj, by zjadać wyrzucane przez lokatora odpadki. Mieszkańcy od lat informują administratora budynku i Sanepid o zagrażającym im niebezpieczeństwie. Bez skutku. O pladze szczurów w kamienicy przy ul. Pocztowej 18 (w okolicach al. Bohaterów Warszawy) powiadomił redakcję zdesperowany mieszkaniec budynku, pan Jacek. Szczury na podwórku są codziennie – przychodzą z całej okolicy, po kilkanaście sztuk. Pan Jacek (tak twierdzi) od lat domaga się interwencji służb – by zapobiec nieszczęściu. Mówi o dwóch źródłach zagrożenia, które inicjuje jeden z mieszkańców. To samotny mężczyzna (69 lat), który mieszka w niewielkiej przybudówce, bez prądu. Zajmowane przez niego mieszkanie socjalne jest kompletnie zaniedbaną ruiną. Bywa, że wydobywający się z niego fetor, doprowadza mieszkańców do wymiotów. Trudno to wytrzymać. Niestety to jednak nie koniec nieszczęść. Ten sam mieszkaniec codziennie dokarmia gołębie – wyrzuca resztki jedzenia przez okno. Kamienica jest w 20 proc. zarządzana przez STBS. Pozostałe mieszkania są prywatne, ich zarządcą jest FINO s.c. Wspólnota posiada Zarząd, który wielokrotnie był informowany o sytuacji. Pan Jacek pokazuje dokumenty, z których wynika, że o szczurach i uciążliwym lokatorze powiadamiani byli, nie raz, Sanepid i dzielnicowy. „Głos” zapytał przedstawicieli spółki Fino o kamienicę przy ul. Pocztowej. Odpowiedziano, że „wskazany lokal znajduje się w zasobach STBS i to właściciel lokalu odpowiada za jego stan techniczny oraz sposób użytkowania”. Jednocześnie informujemy, że wielokrotnie zgłaszaliśmy do STBS uwagi dotyczące stanu mieszkania oraz sygnały otrzymywane od mieszkańców – twierdzą pracownicy Działu Technicznego spółki Fino. Pracownicy zapewniają, że każdorazowo, po otrzymaniu zgłoszeń dotyczących gryzoni kierują na miejsce osobę posiadającą uprawnienia do przeprowadzania deratyzacji. Z kolei Wspólnota, zgodnie z uchwałą Rady Miasta, zleca deratyzację dwa razy w roku, tj. do końca kwietnia oraz do końca września.
(Źródło: „Głos Szczeciński”– 28.05.2026.).