Czwartek, 24 lipiec 2025
- Czwartkowa „Rzeczpospolita” odnotowuje: „Po rekonstrukcji 10 zadań dla rządu”. Strategia dla gospodarki, utrzymanie zapału deregulacyjnego, modernizacja energetyki, porządki w podatkach – to część zadań, jakie biznes ma na ten rok dla odnowionego rządu. Z okazji rekonstrukcji rządu „Rz” zapytała przedstawicieli największych organizacji biznesowych, co powinien zrobić odświeżony gabinet do końca tego roku, by pomóc gospodarce. Tak powstała lista dziesięciu postulatów. Premier Donald Tusk tworzy superresort finansów i gospodarki, na którego czele stanie Andrzej Domański, dotychczasowy minister finansów. Nie będzie jednak wicepremierem. – Potrzebna jest osoba, która w rządzie będzie koordynować politykę gospodarczą. Najlepiej, by była w randze wicepremiera mówi Piotr Soroczyński, główny ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej. Wskazuje, że próbował to robić właśnie minister finansów, ale zadania tego resortu są inne niż pobudzanie gospodarki. Z kolei rozwój, to uzupełnienie pierwszego postulatu, w części spełnione. Polska potrzebuje nie tylko stabilności fiskalnej, ale przede wszystkim długofalowej wizji i strategii rozwoju. To dlatego BCC od dawna apeluje o powołanie ministerstwa gospodarki, instytucji, która w sposób spójny, kompetentny i strategiczny będzie odpowiadać za rozwój gospodarki – pisze na LinkedInie Jacek Goliszewski, prezes Business Centre Club. Wśród zadań dla rządu wymienia:uproszczenie procedur inwestycyjnych oraz wzmocnienie roli rad rozwoju regionalnego. Więcej szczegółów- na pierwszej stronie głównego wydania.
(Źródło: „Rzeczpospolita”– 24.07.2025.).
- „Prawo co dnia” zauważa w innym miejscu: „Samorządowcom trudno podważyć decyzję rządu”. Rozporządzenie o utworzeniu gminy ma charakter aktu prawa powszechnie obowiązującego. Nie spełnia więc przesłanek uznania go za indywidualny akt administracji publicznej i nie podlega kontroli przed sądem administracyjnym. Tak wynika z jednego z najnowszych orzeczeń Naczelnego Sądu Administracyjnego. Kością niezgody w sprawie była zmiana granic samorządów. Konkretnie rozporządzenie Rady Ministrów o utworzeniu nowej gminy. To nie spodobało się samorządowcom tej, z której wydzielono nową jednostkę. Ich argumentacja i sprzeciw nie doczekały się jednak merytorycznej oceny. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie odrzucił ich skargę. Uznał bowiem, że ta nie mieści się we właściwości sądów administracyjnych. Samorządowcy nie złożyli broni, ale wiele nie wskórali, bo racji nie przyznał im też NSA. Co prawda nie umknęło mu, że spór dotyczący możliwości zaskarżania rozstrzygnięć w zakresie zmian granic gmin jest bardzo aktualny. Na dysfunkcyjność aktualnej procedury zmian granic jednostek samorządu terytorialnego zwracał bowiem uwagę m.in. rzecznik praw obywatelskich w licznych wystąpieniach. Konieczność zmian legislacyjnych potwierdzał także resort spraw wewnętrznych i administracji. A potrzebę stworzenia skutecznych mechanizmów prawnych zabezpieczających jednostki samorządu terytorialnego przed pochopnymi zmianami ich granic sygnalizował też Sejmowi Trybunał Konstytucyjny. Nie zmienia to jednak faktu, że zaskarżone rozporządzenie o utworzeniu gminy nie poddaje się kontroli sądowoadministracyjnej- czytamy na 15 stronie głównego wydania.
(Źródło: „Rzeczpospolita”– 24.07.2025.).
- „Rz” odnotowuje też: „Ubezpieczyciele uciekają przed kataklizmami”. Branża ubezpieczeniowa staje się jedną z największych ofiar zmian klimatycznych. Jeszcze nie tak dawno roczne straty sięgały globalnie kilkudziesięciu miliardów dolarów, dziś jest to już raczej kilkaset miliardów. „Żar i woda niszczą kapitał. Zalane domy tracą wartość. Przegrzane miasta przestają nadawać się do zamieszkania. Całe klasy aktywów tracą na wartości w czasie rzeczywistym” – zaczął swoją lapidarną tyradę Günther Thallinger. „Szybko zbliżamy się do poziomów półtora, dwóch czy trzech stopni Celsjusza (wzrostu temperatury powyżej poziomów sprzed epoki przemysłowej), kiedy to ubezpieczyciele nie będą w stanie dłużej pokryć wielu z tych ryzyk. Przesądza matematyka: potencjalne stawki przekraczają poziom, jaki ludzie lub firmy chciałyby zapłacić. To się dzieje. Całe regiony stają się nie do ubezpieczenia” – dowodził. Mógłby to napisać któryś z użytkowników Reddita, ale Thallinger jest prezesem Allianz SE – największej firmy ubezpieczeniowej świata i największej europejskiej firmy z rynku finansowego. I nawet wspominając o USA, pisze on przede wszystkim o Europie, alarmując, że stawką w tej grze nie jest los jednej branży, kilku regionów, ale właściwie całego systemu kapitalistycznego Zachodu. Jego fundamentem były bowiem właśnie te aktywa, które dziś mogą za sprawą zmian klimatycznych zniknąć lub stracić wartość praktycznie z dnia na dzień. Oczywiście, Europa nie jest aż tak wystawiona na ryzyko jak Stany Zjednoczone. Czerwcowy raport Europejskiego Banku Centralnego wspomina o tym, że katastrofy naturalne doprowadziły w Europie do strat o wartości 30 mld euro, z czego 13 miliardów spada na barki firm ubezpieczeniowych. Obie wartości są, rzecz jasna, wyraźnie niższe niż w USA – co wynika zarówno z faktu, że nasz kontynent jest mniej narażony na pogodowe ekstrema, ale zbudował też nieco większą odporność i świadomość zagrożeń. Ale też w dłuższej perspektywie zbiera się z tego spora kwota: Europejska Agencja Środowiskowa (EEA) szacuje, że straty majątkowe wynikłe z przyczyn pogodowo-klimatycznych w latach 1980-2022 sięgnęły w sumie 650 mld euro. Nawet zatem, jeśli nie mówimy w Europie o takiej skali zniszczeń i drastycznych reakcjach ubezpieczycieli, trend jest podobny. Dotyczy to również Polski. Więcej- na 21 stronie części ekonomicznej głównego wydania.
(Źródło: „Rzeczpospolita”– 24.07.2025.).
- W „Rz” znajdziemy również tekst zredagowany przy współpracy z PGE SA pod hasłem: „Ciepłownie odegrają ważną rolę w transformacji”. PGE w nowej strategii podkreśla rolę ciepłownictwa, które postrzegane jest jako ważne wsparcie dla krajowej energetyki. Kogeneracja, magazyny ciepła i OZE uwolnią potencjał sektora. Polskie ciepłownictwo wyróżnia się na tle europejskiego. Polska jest jednym z największych rynków ciepła systemowego w Europie, korzysta z niego blisko 42 proc. gospodarstw domowych. Całkowita moc zainstalowana w krajowych systemach ciepłowniczych to 54 GW. Długość sieci ciepłowniczej wynosi blisko 23 tys. km. Transformacja branży jest dużym wyzwaniem, biorąc pod uwagę, że ponad 80 proc. ciepła systemowego pochodzi dziś z paliw kopalnych, głównie ze spalania węgla. Sektor czeka rewolucja – w 2050 r. całość ciepła powinna pochodzić z OZE i energii odpadowej. PGE Energia Ciepła jest największym w kraju producentem energii elektrycznej i ciepła wytwarzanych w procesie wysokosprawnej kogeneracji. Posiada około 25 proc. udziałów w rynku ciepła z kogeneracji, 17 elektrociepłowni o zainstalowanej mocy cieplnej 6,6 GWt i mocy elektrycznej 2,6 GWe. Firma produkuje i dostarcza ciepło do dużych miast – Krakowa, Wrocławia, Gdańska, Gdyni, Rzeszowa, Lublina, Szczecina, Bydgoszczy i Kielc. Z kolei w Toruniu, Zielonej Górze, Gorzowie Wielkopolskim, Zgierzu, Siechnicach i Gryfinie nie tylko wytwarza, ale też dystrybuuje ciepło do odbiorców końcowych poprzez sieci ciepłownicze o długości 725 km. Zamiana źródeł węglowych na kogenerację gazową i zastosowanie gazu jako paliwa przejściowego umożliwia radykalne zmniejszenie emisji szkodliwych substancji do powietrza – gaz jest paliwem o znacznie niższej emisyjności CO2 oraz o zerowej emisji tlenków siarki i pyłów. Pozostałe 10 proc. to geotermia, biomasa i spalarnie odpadów. Spółka przewiduje, że w 2030 r. ciepłownictwo nie będzie już zużywać w bieżącej pracy węgla, a do 2050 r. zrezygnuje również z gazu. Tradycyjne paliwa zastąpią technologie zeroemisyjne uzupełnione o energię elektryczną i OZE- czytamy na 22 stronie części ekonomicznej głównego wydania.
(Źródło: „Rzeczpospolita”– 24.07.2025.).
- „Dziennik Gazeta Prawna” informuje z kolei: „Pozorna deregulacja ominie opłatę skarbową”. Ministerstwo Finansów wycofało się z pomysłu, aby opłatę skarbową od pełnomocnictwa mocodawca uiszczał w miejscu zamieszkania. Rozwiązanie to było krytykowane przez samorządowych skarbników, którzy wskazywali na zagrożenie chaosem i rezultaty odwrotne od zamierzonych, czyli zasilenie metropolii wpływami z opłat. w ramach deregulacyjnej ofensywy rząd chciał ujednolicić przepisy dotyczące wnoszenia opłat od pełnomocnictwa. Od lat uiszcza się je na konto gminy, na której terenie znajduje się urząd lub inna instytucja, w których składany jest dokument. Jednak 1 stycznia 2025 r. w systemie wprowadzono wyjątek. W przypadku pełnomocnictw składanych elektronicznie, za pośrednictwem systemu teleinformatycznego opłatę pobiera organ podatkowy właściwy ze względu na miejsce zamieszkania albo siedzibę mocodawcy. Ministerstwo Finansów chciało rozciągnąć tę zasadę na wszystkie pełnomocnictwa. Resort finansów przekonywał, że dzięki zmianie przepisów wpływy z opłat zostaną rozłożone bardziej równomiernie na budżety gmin w całym kraju. Skarbnicy zwracali jednak uwagę, że gros opłat jest uiszczanych przez największe firmy, które siedziby mają w metropoliach. A to oznaczałoby przekierowanie dużego strumienia pieniędzy do wielkich miast. Ostatecznie MF zdecydował się na wycofanie projektu z Rządowego Centrum Legislacji- odnotowano na pierwszej stronie głównej wkładki prawnej.
(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 24.07.2025.).
- „DGP” zauważa też: „Czarna lista KNF do poprawki”. Według Najwyższej Izby Kontroli przepisy regulujące funkcjonowanie listy ostrzeżeń publicznych Komisji Nadzoru Finansowego wymagają zmiany. Gotowość do rozmów o nich deklarują sama komisja i resort finansów. Wyniki kontroli przeprowadzonej przez NIK w sprawie nadzoru Komisji Nadzoru Finansowego nad spółką GetBack potwierdzają to, o czym w maju ub.r. informowano na łamach „DGP”. Mechanizm funkcjonowania listy ostrzeżeń publicznych KNF jest wadliwy i prowadzi do licznych nieprawidłowości. LOP to narzędzie służące do ostrzegania potencjalnych kontrahentów i konsumentów przed tymi podmiotami, które mogłyby narazić ich na poważne straty finansowe. Teoretycznie na liście powinni znajdować się tylko ci, którzy najprawdopodobniej popełnili przestępstwo. Problem polega na tym, że na LOP trafia się nie z chwilą postawienia aktu oskarżenia przez prokuratora, tylko już wraz ze złożeniem przez KNF zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa. Pomiędzy pierwszym a drugim może minąć nawet kilka lat. W 2019 r. KNF wpisała na listę ostrzeżeń publicznych 41 podmiotów (w tym osoby fizyczne), wobec których powzięła podejrzenie popełnienia przestępstwa polegającego na prowadzeniu działalności m.in. w zakresie obrotu instrumentami finansowymi. Wielu podmiotom wpisanym na listę LOP do dzisiaj, pomimo upływu siedmiu lat, nie postawiono zarzutów, a nawet nikogo nie wezwano na przesłuchanie w tej sprawie- czytamy na czwartej stronie głównej wkładki prawnej.
(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 24.07.2025.).