Czwartek, 19 luty 2026
- Czwartkowa „Rzeczpospolita” odnotowuje: „Sposób <<na dzierżawę>>”. Dzięki forsowanym przez rząd zmianom w prawie szeroko otworzy się furtka, która pozwoli w praktyce przejmować ziemię rolną przez nierolników, w tym nawet zagraniczne spółki. Na nieoczywiste skutki wejścia w życie ustawy o dzierżawie rolniczej, której projekt właśnie jest konsultowany, zwróciła uwagę Krajowa Rada Notarialna. „Rz” dotarła do opinii samorządu rejentów. KRN alarmuje, że w przepisach, które mają doprecyzować rygory dzierżawy prywatnych gruntów rolnych (dziś często użyczanych „na gębę”, po zmianach wymagana będzie forma pisemna) nie przewidziano odpowiednich bezpieczników. Wedle projektu, aby zawrzeć taką umowę, i to nawet na 30 lat, nie trzeba być rolnikiem, Polakiem ani nawet osobą fizyczną. „Stroną takiej dzierżawy mógłby być też podmiot zagraniczny (zwłaszcza pozaunijny, np. spółka prawa obcego kumulująca grunty)” – czytamy w opinii KRN. Zdaniem Rady miałoby to negatywny wpływ na bezpieczeństwo żywnościowe Polski. Byłoby również sprzeczne z art. 23 konstytucji, opierającym ustrój rolny RP na tzw. gospodarstwie rodzinnym. To sposób na obejście obostrzeń w nabywaniu ziemi. Bo choć przy dzierżawie nie dochodzi do przeniesienia własności, to projekt wzmacnia pozycję dzierżawcy, ograniczając możliwość wypowiedzenia umowy przed czasem, a zarazem wprowadzając prawo do poddzierżawy kolejnemu podmiotowi nawet bez zgody właściciela gruntu. W odpowiedzi na pytania „Rz” odpowiedzialne za projekt Ministerstwo Rolnictwa zaznaczyło, że dzierżawa nie prowadzi do nabycia własności i jest odwracalna. Więcej szczegółów- na pierwszej stronie głównego wydania.
(Źródło: „Rzeczpospolita”- 19.02.2026.).
- „Prawo co dnia” kontynuuje wątek w obszernym tekście: „Długoletnia dzierżawa pozwoli uniknąć zakazu nabywania ziemi”. Nabycie gruntu pod uprawę, nie będąc rolnikiem indywidualnym, graniczy z cudem. Ale wydzierżawić ją, nawet na 30 lat, będzie mógł każdy, nawet zagraniczny podmiot. Co więcej, będzie mógł on ją poddzierżawić kolejnym osobom. Ministerstwo Rolnictwa postanowiło uregulować tę kwestię ustawą o dzierżawie rolniczej. O ile sam pomysł ucywilizowania tej kwestii przedstawiony w projekcie ustawy – w postaci choćby minimalnego sformalizowania obrotu i wprowadzenia mechanizmów zapewniających stabilność oraz ochronę dzierżawców – jest chwalony przez ekspertów, to już wykonanie rodzi poważne znaki zapytania. Najważniejszy problem dotyczy braku jakichkolwiek ograniczeń podmiotowych co do tego, kto mógłby być stroną umowy dzierżawy rolniczej jako dzierżawca. W rezultacie dzierżawcą mógłby być dowolny podmiot, zyskujący tym samym długotrwałe (nawet 30-letnie) władztwo nad gruntem, w dodatku chronione szczególnymi instrumentami ustawy – zwraca uwagę Krajowa Rada Notarialna. Projekt przewiduje znaczne wzmocnienie pozycji dzierżawcy, ograniczając możliwość wypowiedzenia zawartej umowy przed czasem, a zarazem wprowadzając prawo do poddzierżawy kolejnemu podmiotowi nawet bez zgody właściciela gruntu. KRN wskazuje także, że do obrotu dzierżawnego nie odnoszą się nie tylko ustawa o kształtowaniu ustroju rolnego, ale też regulacje ograniczające obrót gruntami na rzecz cudzoziemców, więc stroną takiej dzierżawy mógłby być też podmiot zagraniczny (zwłaszcza spoza UE, np. spółka prawa obcego kumulująca grunty). Zdaniem KRN taki stan rzeczy miałby niewątpliwie negatywny wpływ na bezpieczeństwo żywnościowe Polski. Jak dalej czytamy, długoletnie, chronione dzierżawy, stanowiące wręcz swoistą, ograniczoną czasem quasi–własność, pozwalałyby osobom niespełniającym określonych przesłanek uzyskiwać długoterminowe prawo do władania gruntami rolnymi. Mało tego, brak konieczności uwidaczniania umów dzierżawy w np. w księgach wieczystych czy innych rejestrach państwowych w połączeniu z możliwością dzierżawienia ziemi przez spółki kapitałowe (czy to jako dzierżawca czy poddzierżawca), powoduje, że państwowe agencje często nie mają pojęcia, kto jest faktycznym posiadaczem olbrzymich połaci gruntów- odnotowano na 11 stronie głównego wydania.
(Źródło: „Rzeczpospolita”– 19.02.2026.).
- „Rz” zapowiada w innym miejscu: „Koniec łatwych zysków z najmu”. Na rynek najmu mieszkań wracają i wynajmujący, i najemcy. Stawki można negocjować, ale głównie za mniej atrakcyjne lokale. Inwestorzy już nie kupują „jak leci”. Temperatura na rynku najmu mieszkań wzrosła na początku roku. W styczniu liczba ofert mieszkań na wynajem była nawet o kilkanaście procent większa niż w grudniu, co pokazuje, że właściciele wrócili na rynek po sezonowym przestoju. Ruch jest większy, ale nie jest to już rynek nerwowy czy przegrzany. Najemców nadal jest sporo, ale zmienia się ich profil. To w dużej mierze młodzi profesjonaliści, osoby relokowane, część rodzin odkładających decyzję o zakupie mieszkania. Są też klienci, którzy wybierają najem jako rozwiązanie elastyczne, a nie przejściowe, z konieczności. Najemcy porównują oferty, analizują standard i adresy mieszkań, patrzą na koszty dodatkowe. Nie jest już tak, że każde mieszkanie znika w kilka dni. Rynek jest bardziej racjonalny. Z analiz sieciowej agencji Metrohouse wynika, że coraz większy odsetek poszukujących mieszkań na wynajem to obcokrajowcy. O ile o jedno-, dwupokojowe mieszkanie nie jest trudno, o tyle rynek większych mieszkań jest bardziej ograniczony. Mimo dużej podaży znalezienie lokalu spełniającego wszystkie założenia klienta nie jest łatwe. Czynsze za wynajmowane mieszkania już nie galopują. Jak wskazują pośrednicy, stawki przestały rosnąć w tempie, do którego przyzwyczaiły nas poprzednie lata. W części dużych miast średnie czynsze ofertowe są dziś niższe niż rok temu, choć oczywiście różnice zależą od lokalizacji i standardu mieszkania. W najlepszych punktach miasta czynsze potrafią być stabilne albo nawet minimalnie wyższe, ale rynek jako całość wyraźnie się uspokoił. Wróciły też negocjacje. Najczęściej mówimy o 5-10 proc. różnicy liczonej od ceny wywoławczej, szczególnie jeśli mieszkanie stoi dłużej albo nie jest idealnie dopasowane do rynku. Możliwość negocjacji czynszu za dobrze wycenione atrakcyjne lokale jest niewielka. Czynsze za kawalerki i mieszkania dwupokojowe w dziesięciu największych miastach analizuje serwis Nieruchomosci- online.pl. Stabilizację w ujęciu miesięcznym (wahania w górę lub w dół nie większe niż 1 proc.) w segmencie kawalerek portal odnotował w Bydgoszczy, Lublinie, Łodzi, Szczecinie i Warszawie. Średnia stawka ofertowa za wynajem jednopokojowych lokali w styczniu była wyższa niż w grudniu w Katowicach (o 2 proc.) i w Poznaniu (o 4 proc.). Czynsze w ciągu miesiąca spadły o 2–4 proc. w Gdańsku, Krakowie i we Wrocławiu. Na rynku mieszkań dwupokojowych stabilizację miesiąc do miesiąca portal odnotował w Bydgoszczy, Katowicach, Krakowie, Poznaniu, Szczecinie i w Warszawie. W Łodzi stawka najmu wzrosła o 4 proc. Spadła (o 2–5 proc.) w Gdańsku, Lublinie i we Wrocławiu. Przeciętna stawka za metr wynajmowanego mieszkania w 17 analizowanych przez Rentier.io miastach wyniosła w styczniu ok. 54 zł. W grudniu było to ok. 53 zł/mkw. (+0,8 proc.). Najwyższe stawki obowiązują w Warszawie – ok. 79. W Gdańsku i Krakowie to ok. 66 zł. Najniższe czynsze są w Częstochowie (39 zł/mkw.) i Sosnowcu (41 zł/mkw.). Jak dalej czytamy, inwestorzy na rynku są, ale wyraźnie mniej aktywni niż w okresie boomu. Przy stojących w miejscu cenach nieruchomości i ustabilizowanych czynszach nie ma już efektu podwójnej dźwigni, czyli jednoczesnego wzrostu wartości mieszkania i wysokiego dochodu z najmu. Więcej szczegółów- na 19 stronie części ekonomicznej głównego wydania.
(Źródło: „Rzeczpospolita”– 19.02.2026.).
- „Dziennik Gazeta Prawna” informuje natomiast: „Mniej niż 100 dni na dyrektywę budynkową”. Dyrektywa budynkowa zakłada falę modernizacji, której wartość do 2050 r. może wynieść 2 bln zł. Kluczowe dokumenty nadal nie są gotowe. Polska ma czas na transpozycję nowelizacji dyrektywy budynkowej (EPBD) do 29 maja 2026 r. Sto dni przed tym terminem Stowarzyszenie Fala Renowacji przygotowało stanowisko, w którym apeluje do premiera o przyspieszenie prac. Stowarzyszenie podkreśla, że potrzeba wdrożenia zapisów EPBD wynika nie tylko z konieczności wywiązania się z unijnych zobowiązań, lecz także z korzyści, które przyniesie modernizacja energetyczna budynków. EPBD nakłada na państwa członkowskie obowiązek m.in. opracowania Krajowego Planu Renowacji Budynków (KPRB). Ustala też nowe wymagania minimalne dotyczące charakterystyki energetycznej budynków. Nowe budynki publiczne powstające od 2028 r. będą musiały być bezemisyjne (a od 2030 r. – wszystkie nowe budynki). Dyrektywa zakazuje też co do zasady dotowania kotłów na paliwa kopalne od 2025 r., obliguje za to państwa do utworzenia punktów kompleksowego doradztwa dla obywateli w obszarze poprawy efektywności energetycznej budynków. Z kolei świadectwa charakterystyki energetycznej będą zawierać informację o klasie charakterystyki energetycznej. Więcej- na czwartej stronie głównego wydania.
(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 19.02.2026.).
- „DGP” w innym miejscu odnotowuje: „Ulga termomodernizacyjna a formalne zakończenie budowy. Przełomowy wyrok NSA”. Podatnik nie musi najpierw zawiadomić organu nadzoru budowlanego o zakończeniu budowy, by dopiero potem ponieść wydatki na termomodernizację – orzekł Naczelny Sąd Administracyjny. Przeciwna wykładnia – jak uzasadnił – prowadziłaby do absurdu. Inwestor musiałby najpierw wznieść budynek w sposób nieenergooszczędny, a następnie złożyć zawiadomienie o zakończeniu budowy i zaraz potem inwestować w termomodernizację. Mówiąc obrazowo, należałoby instalować na przykład słabej jakości okna, po to, by za chwilę zmieniać je na takie, które pozwolą na skorzystanie z ulgi termomodernizacyjnej. NSA orzekł więc, że kryterium formalnego oddania budynku do użytkowania samo w sobie nie przesądza o prawie do ulgi. Taki sam wniosek płynie z objaśnień ministra finansów z 30 marca 2023 r. Ulga termomodernizacyjna – na podstawie art. 26h ust. 1 ustawy o PIT – jest skierowana do właścicieli lub współwłaścicieli domów jednorodzinnych. W ramach tej preferencji każdy podatnik może odliczyć wydatki na termomodernizację do 53 tys. zł. Problem dotyczy tego, czy z ulgi w PIT można skorzystać także wtedy, gdy wydatki na termomodernizację zostały poniesione przed rozpoczęciem użytkowania budynku mieszkalnego jednorodzinnego na podstawie art. 54 prawa budowlanego. Najnowsza sprawa rozpoznana przez NSA dotyczyła podatnika, który z ulgi termomodernizacyjnej skorzystał w zeznaniu PIT za 2019 r. Poniósł wtedy wydatki na zakup i montaż paneli fotowoltaicznych. Fiskus uznał, że podatnik nie ma prawa do ulgi, bo przysługuje ona wyłącznie w odniesieniu do już istniejących budynków mieszkalnych. Tymczasem podatnik złożył zawiadomienie o zakończeniu budowy do powiatowego inspektoratu nadzoru budowlanego dopiero w lutym 2021 r. Sprawa znów więc trafiła na wokandę NSA, czego efektem jest najnowszy wyrok. Wynika z niego, że samo formalne oddanie budynku do użytkowania nie przesądza o prawie do ulgi. Sąd podkreślił cel tej preferencji – chodzi o polepszenie funkcjonowania termoizolacyjnego budynków. Więcej- na trzeciej stronie głównej wkładki prawnej.
(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 19.02.2026.).
- „DGP” odnotowuje również: „Miasta coraz rzadziej pozbywają się mieszkań”. Najnowsze dane pokazują, że miasta ograniczyły sprzedaż mieszkań komunalnych najemcom. Będą też w większym stopniu weryfikować ich dochody, ale zastrzegają, że to organizacyjne wyzwanie dla urzędników. Do częstszego sprawdzania dochodów lokatorów chce zachęcić gminy rząd. Stąd propozycja weryfikacji większości najemców przynajmniej raz na trzy lata. Przedstawiciele dużych miast popierają to rozwiązanie. Więcej wątpliwości budzi wprowadzenie wysokich ustawowych progów dochodowych przy ubieganiu się o najem gminnych mieszkań, co z jednej strony zwiększy ich dostępność, ale z drugiej może zwiększyć kolejki. Od lat zasób komunalny się kurczy, a miasta pozbywały się mieszkań na rzecz najemców, często z wysokimi bonifikatami. Sejm pracuje nad poselskim projektem, popieranym przez Ministerstwo Rozwoju i Technologii, który ma skończyć z tą praktyką. Jeszcze w 2021 r. Szczecin pozbył się 396 mieszkań, a w ubiegłym roku już 220. W tym samym czasie w Gdańsku ograniczono sprzedaż z 278 lokali do 44, a w Katowicach z 284 do 202. Poznań w 2025 r. sprzedał 58 mieszkań, a cztery lata wcześniej takich przypadków było 107. W Lublinie sprzedaż wzrosła w latach 2022–2023; to odpowiednio 73 i 68 lokali. Rok temu było ich 44 (w 2021 r. – 41). Warszawa z bonifikat zrezygnowała już ponad 10 lat temu. W latach 2021–2023 miasto sprzedało tylko 5 lokali. Dziś dochody najemców za trzy miesiące można weryfikować nie częściej niż co 2,5 roku i to tylko tych, którzy zawarli umowy od 21 kwietnia 2019 r. Po zmianie przepisów sprawdzani będą co do zasady wszyscy, nie rzadziej niż co trzy lata (oprócz m.in. gospodarstw domowych, w skład których wchodzą wyłącznie osoby pobierające rentę z tytułu niezdolności do pracy czy osoby w wieku emerytalnym). Pod uwagę będą brane roczne zarobki. Dodatkowej weryfikacji nie będą też przechodzić osoby, które są już sprawdzane przy okazji ubiegania się o dodatek mieszkaniowy. Rząd ponadto chce, aby gminy nie skracały kolejek do mieszkań, ustanawiając bardzo niskie progi dochodowe, które są trudne do spełnienia. Jeśli projektowane przepisy wejdą w życie, to nie będą mogły być niższe na osobę niż 60 proc. przeciętnego wynagrodzenia brutto w danym województwie w gospodarstwie wieloosobowym i 80 proc. w jednoosobowym. Więcej- na siódmej stronie głównej wkładki prawnej.
(Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 19.02.2026.).