Czwartek, 12 marzec 2026

  • „Prawo co dnia” w czwartkowej „Rzeczpospolitej” odnotowuje: „Trudno mówić o zmowie w ramach jednej grupy”. Uzgodnienia wykonawców należących do tej samej grupy kapitałowej nie stanowią porozumień antykonkurencyjnych. Przeczyłoby to bowiem samej idei działania grupy, w której strategię wyznacza spółka dominująca. Stanowisko to stoi w sprzeczności z jedną z tez wynikających z szeroko komentowanych w ostatnim czasie wyroków Krajowej Izby Odwoławczej i Sądu Okręgowego w Warszawie dotyczących spółek z grupy kapitałowej Budimex. W tym zakresie wskazane orzeczenia są jednak, w ocenie autora tekstu, błędne i szkodliwe dla całego rynku. Z punktu widzenia realiów gospodarczych, sensem istnienia grupy kapitałowej jest realizacja określonego w ramach tej grupy wspólnego celu biznesowego. Przepisy ustawy – Prawo zamówień publicznych posługują się definicją wykonawcy. Różni się ona od definicji przedsiębiorcy w prawie ochrony konkurencji, choć w orzecznictwie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej można również odnaleźć stanowisko wskazujące na to, że dwóch powiązanych ze sobą wykonawców w rzeczywistości tworzy jednego i tego samego wykonawcę. To podejście jest tożsame z definiowaniem pojęcia przedsiębiorcy w kontekście grup kapitałowych. Z przywołanych wyroków wynika, że ustalając w ramach grupy kapitałowej, który z jej członków złoży ofertę w której części zamówienia, podmioty te zawarły porozumienie naruszające konkurencję. Podstawą do takiego twierdzenia ma być art. 108 ust. 1 pkt 5 p.z.p. Zarówno sam przepis ustawy, jak i argumentacja KIO i SO oparta na jego treści, prowadzą do zanegowania istoty grup kapitałowych, przynajmniej w zakresie, w jakim działają one w zamówieniach publicznych. Oznaczałoby to de facto przymus konkurowania ze sobą podmiotów należących do jednej grupy kapitałowej. Udział takich spółek w tym samym postępowaniu, zgodnie z cytowanym przepisem, kreuje domniemanie, że do zmowy doszło. Innymi słowy, tylko brak udziału w przetargach gwarantowałby całkowite bezpieczeństwo prawne podmiotom należącym do grupy, ponieważ każde inne rozwiązanie prowadziłoby rzekomo do zmowy. Z tego powodu, akceptacja poglądów wyrażonych w przywołanych wyrokach jest nie do przyjęcia. Pełny tekst analizy- na 14 stronie głównego wydania.

                  (Źródło: „Rzeczpospolita”– 12.03.2026.).

  • „Dziennik Gazeta Prawna” zwraca natomiast uwagę: „Szybko przybywa spółdzielni energetycznych”. Komisja Europejska chce, żeby moc OZE w społecznościach energetycznych wzrosła 10-krotnie do 2030 r. W Polsce ostatnie miesiące przyniosły znaczący wzrost popularności spółdzielni energetycznych. Jest ich już 658. Jednym z działań zaproponowanych przez Komisję Europejską w ramach Pakietu energetycznego dla obywateli jest „zwiększenie własnej produkcji i dzielenia energii”. Pomóc ma w tym wzrost popularności społeczności energetycznych. W UE jest ich już ponad 8 tys. W Polsce najpopularniejszym rodzajem wspólnot są spółdzielnie energetyczne. Na początku 2025 r. było ich 53, a obecnie jest już 658. Działalność spółdzielni energetycznych polega na wytwarzaniu, magazynowaniu i obrocie energią elektryczną, ciepłem, biogazem lub biometanem w ramach lokalnej struktury, do której mogą należeć samorządy, lokalne przedsiębiorstwa czy mieszkańcy. Spółdzielnie są zwolnione ze zmiennych opłat dystrybucyjnych, takich jak opłata OZE, mocowa czy kogeneracyjna. Mogą też rozliczać się w ramach systemu net-metering, a nie net-billing, czyli za ilość, a nie wartość prądu oddanego do sieci. Korzystają więc z mechanizmu, który obowiązywał prosumentów do 2022 r. Więcej szczegółów- na ósmej stronie głównego wydania.

                  (Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 12.03.2026.).

  • „DGP” zauważa w innym miejscu: „Gospodarowaniem mieniem komunalnym ma się zajmować wójt”. Rada gminy nie może uchwałą szczegółowo określać treści konkretnych czynności prawnych ani umów dotyczących obrotu mieniem komunalnym – tym zajmuje się wójt jako organ wykonawczy. Orzeczenie wojewódzkiego sądu administracyjnego, które uchyla rozstrzygnięcie nadzorcze wojewody unieważniające taką uchwałę rady, powinno być prawidłowo uzasadnione. Takie rozstrzygnięcie zapadło w Naczelnym Sądzie Administracyjnym w sprawie, która rozpoczęła się od uchwały rady miejskiej podjętej w grudniu 2024 r., dotyczącej wyrażenia zgody na wniesienie aportu i objęcie dodatkowych udziałów w Miejskim Przedsiębiorstwie Gospodarki Komunalnej sp. z o.o. Zgodnie z uchwałą miasto miało wnieść aport do MPGK – nieruchomość należącą do gminy wraz z towarzyszącą infrastrukturą (miejskim targowiskiem z budynkami użytkowymi oraz instalacjami elektrycznymi i wodno- -kanalizacyjnymi). W zamian miasto miało objąć udziały w spółce o łącznej wartości 3,4 mln zł. Uchwałę zakwestionował wojewoda, unieważniając ją w drodze rozstrzygnięcia nadzorczego. Według niego rada przekroczyła swoje kompetencje określone w art. 18 ust. 2 pkt 9 lit. g ustawy o samorządzie gminnym – rada powinna jedynie określać ogólne zasady wnoszenia, cofania i zbywania udziałów przez wójta. Tymczasem uchwała dotyczyła zbycia konkretnych składników majątkowych gminy na rzecz spółki komunalnej. Więcej szczegółów- na ósmej stronie głównego wydania.

                  (Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 12.03.2026.).

  • „DGP” odnotowuje również: „Najem krótkoterminowy zniknie? Nowa wersja ustawy jeszcze bardziej kontrowersyjna”. Nowa wersja projektu ustawy o najmie krótkoterminowym nie tylko nie usuwa niepraktycznych przepisów przeciwpożarowych, ale jeszcze dokłada kolejne obowiązki. To katastrofa, twierdzi Polskie Stowarzyszenie Wynajmu Krótkoterminowego. Za wpis mieszkania pod wynajem krótkoterminowy do Centralnego Wykazu Turystycznych Obiektów Noclegowych (CWTON) trzeba będzie wnieść opłatę. To jedna z wielu zmian, jakie przewiduje nowa wersja projektu nowelizacji ustawy o usługach hotelarskich oraz usługach pilotów wycieczek i przewodników turystycznych, opublikowana przez Ministerstwo Sportu i Turystyki. Nowa odsłona projektu jednak rozczarowuje ekspertów i branżę najmu krótkoterminowego. Nadal zawiera bowiem nieżyciowe rozwiązania przeciwpożarowe. Pojawiają się też zarzuty, że projekt idzie dalej, niż wymagają tego przepisy unijne. Nowa wersja projektu przewiduje, że wynajmujący lokale będą musieli dostarczyć dodatkowo opinię osoby uprawnionej do wykonywania czynności z zakresu ochrony przeciwpożarowej, potwierdzającą spełnienie przez obiekt wymagań przeciwpożarowych. Problem w tym, że nigdzie nie ma w przepisach katalogu minimalnych wymagań dla najmu krótkoterminowego. Załącznik nr 7 do rozporządzenia w sprawie obiektów hotelarskich w ogóle tego nie reguluje, a mimo to nakłada się obowiązek ich spełniania. Dodatkowo projekt nakłada na wynajmujących obowiązek oznaczenia dróg ewakuacyjnych w ten sposób, by najemca, który nie zna budynku, mógł się z niego łatwo wydostać. Branża najmu krótkoterminowego z mieszanymi uczuciami przyjmuje także wprowadzenie opłaty skarbowej w wysokości 40 zł za każdy zarejestrowany obiekt w rejestrze centralnym. Nie tylko stowarzyszenie reprezentujące właścicieli mieszkań pod wynajem krótkoterminowy krytykuje nową wersję projektu. Nie podoba się ona również Instytutowi Rozwoju Miast i Regionów. W ocenie Hanny Milewskiej- Wilk, ekspertki instytutu, niestety ministerstwo sportu nie zrezygnowało z rozwiązania, że w wysokim bloku (powyżej 25 m) może być maksymalnie 6 mieszkań przeznaczonych na wynajem krótkoterminowy. Tymczasem to rozwiązanie jest proceduralnie i administracyjnie niemożliwe do wprowadzenia. Według niej proponowane przepisy są zbyt skomplikowane i nadmiernie regulują rynek, idą ewidentnie w kierunku jego licencjonowania. W opinii Instytutu Rozwoju Miast i Regionów obecnie kluczowe jest przede wszystkim jak najszybsze uruchomienie centralnego rejestru i przeszkolenie urzędników. Przepisy unijne wchodzą w życie w maju, a jeśli do tego czasu nie uda się wdrożyć rejestru, będzie problem.

                  (Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”– 12.03.2026.).

  • „Głos Szczeciński” zauważa: „Rynek wtórny w Szczecinie bez jednego scenariusza. Kawalerki częściej w dół, mieszkania rodzinne wciąż drogie”. W końcówce 2025 roku ceny ofertowe kawalerek częściej spadały, podczas gdy większe mieszkania wciąż utrzymywały wysokie stawki. Rynek mieszkań zaczyna się coraz bardziej różnicować i nie ma już jednego scenariusza cenowego – wynika z danych portalu Nieruchomosci-online.pl podsumowujących IV kwartał 2025 roku na rynku wtórnym. W IV kwartale 2025 roku średnia cena ofertowa za kawalerkę z rynku wtórnego spadła w ośmiu miastach wojewódzkich. W tym gronie znalazły się: Warszawa, Wrocław, Łódź, Lublin, Białystok, Katowice, Kielce i Rzeszów. Obniżki wynosiły najczęściej od 1 do 3 procent kwartał do kwartału, co przekładało się – w zależności od miasta – na 100-400 zł mniej na metrze kwadratowym. Większy kwartalny spadek ceny zanotował tylko Lublin. Z danych Nieruchomosci-online.pl wynika, że w Krakowie, Bydgoszczy, Poznaniu i Olsztynie ceny ofertowe ustabilizowały się, co można interpretować jako wahania w górę lub w dół wynoszące mniej niż 1 procent kwartał do kwartału. Średnie stawki wzrosły natomiast w Gdańsku, Szczecinie, Toruniu, Zielonej Górze i Gorzowie Wielkopolskim – od 1 do 4 procent, czyli o 250-400 zł na metrze. Aktualnie spośród wszystkich miast wojewódzkich jeszcze w siedmiu lokalizacjach średnia cena ofertowa za kawalerkę wynosi mniej niż 10 tys. zł za metr kwadratowy. Katowice i Olsztyn od pewnego czasu ocierają się o tę granicę. Jak podkreśla ekspert, na rynek wróciły głównie rodziny i pary, ale też single wymieniający posiadane już mieszkanie na większe. Innymi słowy, tańszy kredyt najbardziej pomógł segmentowi mieszkań rodzinnych. Tymczasem kawalerki, jako pierwsze mieszkania, najczęściej kupują młodzi single. W IV kwartale 2025 roku zainteresowanie mieszkaniami z rynku wtórnego było nieznacznie mniejsze niż w III kwartale – liczba kontaktów nawiązanych przez poszukujących z ogłoszeniodawcami była niższa o 4 procent kwartał do kwartału. Końcówka 2025 roku nie przyniosła wyraźnego wzrostu zainteresowania ogłoszeniami, ponieważ część kupujących nadal powstrzymywały „hamulce” takie jak: wciąż wysokie ceny, wysokie oprocentowanie kredytów – mimo obniżek stóp procentowych – wyhamowanie wzrostu płac oraz niepokoje związane z wojną w Ukrainie. Znaczenie miał także kalendarz – w końcówce roku aktywność kupujących często spada, a grudzień należy pod tym względem do jednych z najsłabszych miesięcy w roku- odnotowano.

                  (Źródło: „Głos Szczeciński”– 12.03.2026.).   

Zobacz również