Strona główna | Przegląd prasy | Czwartek, 28 listopad 2019

Czwartek, 28 listopad 2019

Piwnice i komórki blokują uwłaszczenie, Rzeczpospolita
Na niedużym metrażu,
Rzeczpospolita
Frankowe ryzyko dla dywidend banków,
Rzeczpospolita
Będą stabilne raty oraz stabilne metraże,
Dziennik Gazeta Prawna
Po przewłaszczeniu podatek gminie płaci nowy właściciel,
Dziennik Gazeta Prawna
Przy zamianie liczy się wartość netto,
Dziennik Gazeta Prawna
Odwołanie zależy od decyzji organizatora przetargu,
Dziennik Gazeta Prawna
Budownictwo trochę przyhamuje,
Dziennik Gazeta Prawna

Więcej poniżej.

 

"Prawo co dnia" w czwartkowej "Rzeczpospolitej" odnotowuje: "Piwnice i komórki blokują uwłaszczenie". Przekształcenie użytkowania wieczystego idzie w wielu wypadkach jak po grudzie. Miasta odmawiają wydania zaświadczeń z powodu piwnic. W niektórych budynkach mieszkalnych uwłaszczenie blokują piwnice i komórki lokatorskie. W takim przypadku jedynym wyjściem może być wizyta u notariusza i zmiana ich statusu. Ustawa przekształceniowa przewiduje bowiem, że w budynku wielorodzinnym musi być co najmniej połowa lokali mieszkalnych, by doszło do uwłaszczenia. Jeśli okaże się, że piwnic i komórek jest więcej- urząd miasta odmówi wydania zaświadczenia potwierdzającego przekształcenie. Jednak nie każda piwnica i komórka mogą stwarzać takie problemy. Wszystko zależy od ich statusu prawnego. Te, które mają status pomieszczeń przynależnych do mieszkania, nie blokują przekształcenia. Są jednak piwnice z odrębnymi księgami wieczystymi. Wówczas nie dojdzie do przekształcenia z mocy prawa od 1 stycznia 2019 r. Zarząd wspólnoty mieszkaniowej powinien więc zadbać o to, żeby doszło do zmiany wszystkich umów ustanawiających odrębna własność lokali w budynku wielorodzinnym oraz do przypisania komórek i piwnic do poszczególnych lokali. Powinien to sporządzić oczywiście notariusz. W wielu przypadkach będzie się to również wiązało ze zmianą udziałów w nieruchomości wspólnej. Więcej szczegółów- na 12 stronie głównego wydania.

(Źródło: "Rzeczpospolita"- 28.11.2019.).

 

"Prawo co dnia" zauważa też: "Na niedużym metrażu". Powierzchnia pracy stołecznego prawnika ma wielkość minikawalerki- wynika z opracowania firmy doradczej CBRE. 20,8 mkw. powierzchni biurowej- tyle średnio przypada na jednego prawnika mieszkającego w Warszawie. W porównaniu z innymi krajami jesteśmy w połowie stawki. CBRE podaje, że warszawscy najemcy z sektora prawniczego nie powinni narzekać na wysokość czynszu. Firmy z sektora prawnego często decydują się na prestiżowe lokalizacje, co wpływa na wysokość czynszu. CBRE przebadało 15 tys. lokalizacji kancelaryjnych biur. Na koszt wynajmu powierzchni biurowej w branży prawniczej ma wpływ wiele czynników, w tym m.in. liczba, lokalizacja i jakość oferowanych lokali, długość najmu czy wreszcie zaawansowanie technologiczne budynku. Z analizy CBRE wynika, że średnia dla 15 analizowanych europejskich miast wynosi 46,3 tys. zł (10,8 tys. euro) rocznie na pracownika. Warszawa w tym zestawieniu jest jednym z najtańszych miast, oferującym przestrzeń prawniczą za 25,7 tys. zł (6 tys. euro) za pracownika rocznie. Szczegóły zestawienia- także na 12 stronie głównego wydania.

(Źródło: "Rzeczpospolita"- 28.11.2019.).

 

"Rz" zauważa też: "Frankowe ryzyko dla dywidend banków". Komisja Nadzoru Finansowego przekaże bankom wymogi dotyczące podziału zysku. Status quo może być utrzymane, ale jest obawa o wzrost wymogów ze względu na hipoteki walutowe. Na przełomie roku banki czekają na wymogi dywidendowe od KNF. W marcu 2018 r. nadzór przyjął średnioterminową politykę, w której główne ramy miały być niezmienne, o ile nie doszłoby do poważnych zmian w otoczeniu- miało to umożliwić bankom większa przewidywalność i lepsze zarządzanie kapitałem. Teraz jednak nad sektorem unosi się widmo sporych kosztów związanych z hipotekami walutowymi. Ryzykiem dla dywidend mogą być ewentualne duże rezerwy na kredyty walutowe, które mogłyby pojawić się w IV kwartale- czytamy na 19 stronie części ekonomicznej głównego wydania.

(Źródło: "Rzeczpospolita"- 28.11.2019.).

 

"Dziennik Gazeta Prawna" odnotowuje natomiast: "Będą stabilne raty oraz stabilne metraże". Zaczęło przybywać hipotek, w których oprocentowanie nie zmienia się z kwartału na kwartał, ale raz na kilka lat. Bank Pekao w przyszłym roku wprowadzi kredyty hipoteczne ze stałym wzrostem oprocentowania- wynika z informacji "DGP". Rozważa wprowadzenie w przyszłym roku oferty kredytów hipotecznych o stałej stopie, chcąc zaoferować klientom stabilną ratę i marżę. Oznacza to, że dostęp do tego typu produktów będą mieli klienci wszystkich trzech największych banków. Hipotek ze stałą stopą udzielają również PKO BP i ING Bank Śląski. Do niedawna klienci polskich banków mogli zaciągnąć wyłącznie hipoteki o oprocentowaniu zmiennym. Jest ono najczęściej uzależnione od trzymiesięcznej stopy WIBOR. W ostatnich latach WIBOR praktycznie stoi w miejscu, ze względu na brak zmian oficjalnych stóp przez Radę Polityki Pieniężnej- od marca główna w NBP wynosi 1,5 proc. W kredytach o "stałej stopie" oprocentowanie również będzie się zmieniać, ale w inny sposób. Bez zmian pozostaje przez czas ustalony w umowie. Później następuje dostosowanie do bieżących warunków rynkowych- na kilka kolejnych lat. Przy trendzie rosnących stóp spłacający takie kredyty zyskują, ale w momencie zmiany poziomu oprocentowania ich rata może pójść skokowo w górę. Najczęściej spotykane u nas kredyty ze stałą stopą maja oprocentowanie ustalane raz na pięć lat. Jak wynika z informacji "DGP", w Pekao rozważana jest nawet opcja jednej stawki przez 10 lat. Więcej szczegółów- na ósmej stronie głównego wydania.

(Źródło: "Dziennik Gazeta Prawna"- 28.12.2019.).

 

"DGP" przypomina też: "Po przewłaszczeniu podatek gminie płaci nowy właściciel". Jeśli osoba przenosi własność mieszkania na pożyczkodawcę i lokal jest zabezpieczeniem pożyczki, to podatek od nieruchomości musi zapłacić nowy właściciel- uznał NSA. Sprawa dotyczyła spółki, która udzieliła pożyczki osobie fizycznej. Zabezpieczeniem dla pożyczkodawcy było mieszkanie i udział w działce. W związku z tym kontrahenci podpisali w 2012 r. akt notarialny, na mocy którego dokonano przeniesienia własności nieruchomości, jako zabezpieczenie pożyczki. Prawo własności zostało odnotowane w księdze wieczystej. Nadal jednak z mieszkania korzystał pożyczkobiorca. W 2016 r. lokal ponownie wrócił do pożyczkobiorcy. Mężczyzna podpisał z firmą kolejny akt notarialny, na mocy którego mieszkanie znów stało się jego własnością. Spór sprowadzał się do tego, kto ma zapłacić podatek od nieruchomości za okres od 2012 r. do 2016 r. Spółka uważała, że podatek powinien zapłacić mężczyzna. Prezydent miasta i Samorządowe Kolegium Odwoławcze uznali jednak, iż obowiązek ten ciąży na spółce. Sądy zgodziły się z organami podatkowymi. WSA w Szczecinie wyjaśnił, że w umowie przewłaszczenia kluczowe znaczenie było to, czy pożyczkobiorca był samoistnym posiadaczem nieruchomości. Zdaniem sądu nie. Zgodził się z tym również NSA, uznając, że skoro właściciel pozbył się nieruchomości, obowiązki podatkowe przez ten czas ciążyły na spółce- czytamy na pierwszej stronie głównej wkładki prawnej.

(Źródło: "Dziennik Gazeta Prawna"- 28.11.2019.).

 

"DGP" informuje również: "Przy zamianie liczy się wartość netto". Podstawą opodatkowania przy zamianie nieruchomości jest, zgodnie z art. 29a ust. 1 ustawy o VAT, wszystko, co stanowi zapłatę, pomniejszone o kwotę podatku- stwierdził dyrektor KIS. Chodziło o zamianę działek między gminą a spółką. Gmina wydając spółce swoją działkę otrzymała jako zapłatę działkę o wartości 9545 zł oraz dopłatę 355 zł. Dopłata ta wzięła się z różnicy wartości zamienianych nieruchomości. Dostawa gminnej działki była zwolniona z VAT, dostawa działki przez spółkę podlegała opodatkowaniu. Gdy doszło do zawarcia przed notariuszem umowy zamiany, gmina zobowiązała się zapłacić spółce należny VAT. Po wystawieniu faktury gmina uznała, że spółka finalnie określiła cenę swojej działki na 11 740,35 zł. zapłaciła więc następująco: wydała swoją działkę i dopłaciła 2195,35 zł. Sama również wystawiła fakturę, ale z uwagi na to, że dostawa gminnej działki jest zwolniona z VAT, to na fakturze kwota netto była równa kwocie brutto. Po otrzymaniu tego dokumentu spółka zażądała od gminy korekty wartości działki gminnej- na 9900 zł. Na kwotę tę miała się złożyć wartość działki 9545 zł i dopłata 355 zł. Gmina powzięła wątpliwość, co w takim razie jest podstawa opodatkowania? Więcej szczegółów- na drugiej stronie głównej wkładki prawnej.

(Źródło: "Dziennik Gazeta Prawna"- 28.11.2019.).

 

"DGP" zauważa też: "Odwołanie zależy od decyzji organizatora przetargu". Startujący w przetargu nie ma obowiązku samodzielnie badać konkurencyjnych ofert pod kątem zaniżenia w nich cen. Powinien czekać na decyzję zamawiajacego i dopiero, gdy on uzna ofertę za ważną, może się odwoływać- uznała KIO. Skład orzekający izby podkreślił, że w omawianej sprawie odwołanie dotyczy zaniechania czynności, do których zobowiązany jest zamawiający, czyli nieodrzucenia ofert. To zaś zakomunikowano wykonawcom dopiero w dniu dokonania wyboru ofert. W tym kontekście ewentualna ocena zamawiajacego lub wykonawcy, że oferta powinna być odrzucona, mająca charakter wstępny, a nie będąca decyzją, nie jest zdarzeniem od którego można liczyć bieg terminu na wniesienie odwołania- czytamy w uzasadnieniu wyroku. Więcej- na czwartej stronie głównej wkładki prawnej.

(Źródło: "Dziennik Gazeta Prawna"- 28.11.2019.).

 

"DGP" w innym miejscu zamieszcza obszerną rozmowę z prezesem Budimeksu. W tekście "Budownictwo trochę przyhamuje" czytamy: Prezes UZP powinien być wyposażony w realne narzędzia, np. wstrzymanie środków unijnych albo danej inwestycji, jeżeli warunki przetargu odbiegają od standardów- uważa rozmówca "DGP". Na pytanie o obawy przed cenową banką na rynku nieruchomości, szef Budimeksu odpowiada: Rynek deweloperski jest cykliczny, czyli wcześniej lub później czeka nas spowolnienie, ale to nie oznacza, że mamy obecnie do czynienia z nadzwyczajnym wzrostem cen. W Polsce mamy wciąż najmniejszą liczbę mieszkań w przeliczeniu na tysiąc mieszkańców w Europie- 375 przy średniej unijnej na poziomie 500. Dramatycznie potrzebujemy lokali. Jeżeli ceny mieszkań nie będą rosły szybciej niż wzrost wynagrodzeń, to nie powinniśmy mieć bańki. Co nie oznacza, że nie będzie pewnych obszarów, w których nastąpi spowolnienie, wynikające np. z kupowania mieszkań w celach inwestycyjnych. Dopiero w zeszłym roku wróciliśmy do średniej ceny mieszkania sprzed 2008 r.- czytamy. Więcej- na 10 stronie głównego wydania.

(Źródło: "Dziennik Gazeta Prawna"- 28.11.2019.).

 

x

Sprawdź również

Poniedziałek, 2 grudnia 2019

  Właściciel głośnej spłuczki zapłaci za przebudowę, Rzeczpospolita Jakie zasady będą obowiązywać na placu budowy, ...