Strona główna | Przegląd prasy | Środa, 13 listopad 2019

Środa, 13 listopad 2019

Bardzo cenne dziury w ziemi, Rzeczpospolita
Dziury w ziemi znikają szybko, Rzeczpospolita
"Odziedziczyłeś mieszkanie? Skarbówka nie da ci ulgi, Rzeczpospolita
Przesadna ochrona konsumenta może mu tylko zaszkodzić, Rzeczpospolita
Przy ryczałcie cena całkowita jest ważniejsza od jednostkowej, Dziennik Gazeta Prawna
Polski sąd nie powstrzyma ubezwłasnowolnionego Niemca, Dziennik Gazeta Prawna
Dzierżawcy lokalu także przysługuje odszkodowanie, Dziennik Gazeta Prawna
Samorządy nie chcą śmieci z biur, ale sporo ryzykują, Dziennik Gazeta Prawna
Gminy: Śmieci z firm i biur? Dziękujemy, rezygnujemy, Dziennik Gazeta Prawna
Unijne miliony idą na drzewa, Dziennik Gazeta Prawna

Więcej poniżej.

 

"Rzeczpospolita" odnotowuje: "Bardzo cenne dziury w ziemi". Mało gotowych mieszkań u deweloperów. Klienci kupują nawet lokale, na które nie ma jeszcze pozwoleń. Z przygotowanego przez portal RynekPierwotny.pl zestawienia dla "Rz" wynika, że w całym kraju firmy oferują ok. 85 tys. mieszkań, z czego gotowych jest 10- 12 proc. To wyjątkowo mało. Pod koniec 2017 r., rekordowego pod względem liczby sprzedanych lokali, ten odsetek wynosił 12,2 proc., dokładnie po dwóch latach rynkowego ożywienia, było to 21 proc. Z oferty błyskawicznie znikają nawet mieszkania, na budowę których nie wydano pozwolenia. Lokale kupują m.in. inwestorzy. Deweloperzy nie mają więc powodów, by obniżać ceny. Z analiz firmy doradczej JLL wynika, że gdyby firmy wstrzymały budowę osiedli, całą ofertę wyprzedałyby w… trzy kwartały. Nowych lokali zaczyna brakować, bo deweloperzy z różnych powodów- np. ze względu na wzrost cen gruntów, czy trudności w uzyskaniu pozwoleń na budowę czy brak siły roboczej- ograniczyli ich budowę. Mniejsza podaż na rynku pierwotnym powoduje, że klienci częściej kupują lokale z rynku wtórnego. Nie zniechęcają ich nawet rosnące ceny- czytamy na pierwszej stronie głównego wydania.

(Źródło: "Rzeczpospolita"- 13.11.2019.).

 

"Rz" wraca do sprawy w kolejnym tekście: "Dziury w ziemi znikają szybko". Na rynku nowych lokali panuje wciąż hossa, mimo gorszych wyników sprzedaży. W Poznaniu jest do kupienia 717 nowych ukończonych mieszkań (10,6 proc. z liczącej niemal 6,8 tys. oferty). W Krakowie deweloperzy oferują 542 gotowe lokale (6,7 proc. z ponad 8 tys. podaży). W Łodzi jest to odpowiednio 355 gotowych lokali (8,1 proc. na prawie 4,4 tys. wszystkich), w Gdańsku- 410 (13,7 proc., ponad 2,9 tys. wszystkich). O szybkiej przeprowadzce muszą zapomnieć klienci w Lublinie, gdzie nowych gotowych lokali jest zaledwie 26. To 1,1 proc. całej oferty, która liczy niespełna 2,3 tys. mieszkań. Z analiz portalu RynekPierwotny.pl wynika, że najodleglejszy termin oddawania mieszkań to początek 2022 r. Im oferta gotowych mieszkań deweloperskich mniejsza, tym koniunktura sprzedażowa na rynku pierwotnym lepsza. Dziś ten odsetek (w siedmiu miastach: Gdańsk, Kraków, Łódź, Lublin, Poznań, Warszawa, Wrocław) to zaledwie 11,1 proc., czyli rekordowo mało. Mały odsetek gotowych mieszkań w ofercie deweloperów oznacza, że klienci nie boją się kupować dziur w ziemi. Czasem mieszkania są rezerwowane, zanim firma dostanie pozwolenie na budowę osiedla. Z oferty błyskawicznie znikają m.in. małe kompaktowe lokale z dobrym adresem. Więcej szczegółów- na 22 stronie części ekonomicznej głównego wydania.

(Źródło: "Rzeczpospolita"- 13.11.2019.).

 

"Prawo co dnia" zauważa natomiast: "Odziedziczyłeś mieszkanie? Skarbówka nie da ci ulgi". Ci, którzy liczyli, że sprzedadzą otrzymany w spadku lokal bez PIT, mogą się srodze rozczarować. Od 1 stycznia 2019 r. zmieniły się zasady rozliczenia sprzedawanych mieszkań i domów. Mieli na nich skorzystać zwłaszcza ci, którzy dostali nieruchomości w spadku. Okazuje się jednak, że skarbówka zastawiła na nich pułapkę. Jeśli dojdzie do działu spadku i otrzymają więcej niż ich pierwotny udział w dziedziczonej nieruchomości, muszą stosować niekorzystne zasady rozliczenia, co z reguły kończy się zapłatą podatku. Z fiskusem nie musi się rozliczać osoba, która pozbywa się mieszkania, domu lub działki po pięciu latach od nabycia (licząc od końca roku, w którym to nabycie nastąpiło). Jak liczyć ten termin, jeśli odziedziczyliśmy nieruchomość? Od 1 stycznia decyduje moment nabycia nieruchomości przez spadkodawcę. To z reguły odległa data, zmiana miała więc rozwiązać podatkowe problemy spadkobierców. Na nowe przepisy liczyła kobieta, której w 2015 r. zmarł ojciec. Ustawowo nabyła jedną trzecią jego majątku. Dwa lata później spadkobiercy zawarli umowę o podział spadku. Kobieta otrzymała kilka nieruchomości, co przekracza jej udziały wynikające z dziedziczenia ustawowego. W tej sytuacji fiskus podkreślił, że w świetle przepisów ustawy o PIT, mamy do czynienia z nowym nabyciem. Dodatkowy przychód musi więc wykazać w zeznaniu rocznym i po odjęciu kosztów zapłacić 19- proc. podatek. Więcej szczegółów- na 13 stronie głównego wydania.

(Źródło: "Rzeczpospolita"- 13.11.2019.).

 

W innym miejscu "Prawo co dnia" zamieszcza opinię pod hasłem: "Przesadna ochrona konsumenta może mu tylko zaszkodzić". Jeśli praktyka zbyt łatwego etykietowania abuzywnością się utrzyma, może to albo podwyższyć koszty kredytu hipotecznego, albo ograniczyć jego dostępność. Każdy produkt finansowy banku mógłby być kwestionowany z powodu zmian. Jeśli sądy zaczną unieważniać wieloletnie umowy po 10- 15 latach ich obowiązywania, należy się spodziewać, że klienci będą je kwestionować także po 20 czy 30 latach, tym razem z innego powodu- zależnie od sytuacji w gospodarce, zmiany stóp czy innych okoliczności. W trwającej dyskusji wokół tzw. kredytów frankowych, niedawnego orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości UE i kolejnych wyroków polskich sądów, warto wrócić do dwóch absolutnie podstawowych kwestii, które umykają większości uczestników debaty. Pierwsza dotyczy słuszności oceniania długoterminowych umów z perspektywy dnia dzisiejszego, a nie dnia zawierania tych umów. Druga kwestia związana jest z samą "abuzywnością" klauzuli indeksacyjnych, która leży u podstaw samego sporu, a o której- przypomnijmy- TSUE się w ogóle nie wypowiedział. Trzeba pamiętać, że głównym celem dyrektywy 93/13, na którą powołuje się TSUE, jest przywrócenie równowagi pomiędzy stronami umowy. Niestety, w polskim orzecznictwie często narusza się tę równowagę, a przy okazji zdrowy rozsądek- nadużywając pojęcia abuzywności, co może mieć bardzo dalekosiężne konsekwencje także dla konsumentów- czytamy w ramach wstępu. Więcej- na 18 stronie głównego wydania.

(Źródło: "Rzeczpospolita"- 13.11.2019.).

 

"Dziennik Gazeta Prawna" zwraca z kolei uwagę: "Przy ryczałcie cena całkowita jest ważniejsza od jednostkowej". Poprawiając oczywiste omyłki rachunkowe, zamawiający musi wziąć pod uwagę, jaki był rzeczywisty zamiar wykonawcy. Nie zawsze decyduje cena jednostkowa- może się bowiem okazać, że poprawna była cena ostateczna. Błędy zdarzają się każdemu, nawet przedsiębiorcom z wieloletnim stażem w zamówieniach publicznych. Dlatego ustawodawca wprowadził możliwość poprawiania niektórych z nich, w tym również omyłek rachunkowych. Zgodnie z art. 87 ust. 2 pkt 2 ustawy- Prawo zamówień publicznych zamawiający poprawia w ofercie oczywiste omyłki rachunkowe, z uwzględnieniem konsekwencji rachunkowych dokonanych poprawek. Nie pyta przy tym o zgodę wykonawcy. W odwołaniach kierowanych do KIO przedsiębiorcy najczęściej domagają się poprawienia omyłki, której zamawiający nie chce skorygować, bądź kwestionują prawa do takiej korekty w konkurencyjnej ofercie. Czasem bywa jednak i tak, że zamawiający naniesie poprawki, które wypaczają zamiar wykonawcy. Tak stało się w opisywanej sprawie. Więcej szczegółów- na czwartej stronie głównej wkładki prawnej.

(Źródło: "Dziennik Gazeta Prawna"- 13.11.2019.).

 

"DGP" informuje również: "Polski sąd nie powstrzyma ubezwłasnowolnionego Niemca". Zgoda polskiego sądu na zbycie nieruchomości przez obcokrajowca nieposiadającego zdolności do czynności prawnych nie jest potrzebna. Wystarczy, że wyrazi ją sąd państwa, którego obywatelem jest ubezwłasnowolniony. Stwierdził tak Sąd Najwyższy w wydanej w ostatni piątek uchwale. Sprawa dotyczyła interpretacji art. 110 (2) kodeksu postępowania cywilnego. Stanowi on, że jurysdykcja krajowa w sprawach rozpoznawanych w postępowaniu nieprocesowym jest wyłączna w zakresie, w którym rozstrzygnięcie dotyczy praw rzeczowych na nieruchomości lub posiadania nieruchomości na terenie Rzeczypospolitej Polskiej. Sąd Okręgowy w Opolu stanął przed dylematem: czy ten przepis znajdzie zastosowanie do wyrażenia zgody przez sąd na zbycie nieruchomości położonej w Polsce przez pełnoletnią osobę fizyczną, nieposiadającą z przyczyn spowodowanych chorobą zdolności do czynności prawnych w świetle prawa innego kraju unijnego. Szczegóły- na piątej stronie głównej wkładki prawnej.

(Źródło: "Dziennik Gazeta Prawna"- 13.11.2019.).

 

"DGP" zauważa też: "Dzierżawcy lokalu także przysługuje odszkodowanie". Pojęcia używane w ustawie o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie kodeksu cywilnego należy wykładać w sposób rozszerzający. Taki wniosek płynie z zapadłej w ostatni piątek uchwały Sądu Najwyższego. Chodziło o wskazanie, kto może wystąpić z roszczeniem o odszkodowanie skierowanym przeciwko osobie zajmującej lokal mieszkalny bez tytułu prawnego. Art. 18 ust. 1 ustawy stanowi bowiem, że osoby zajmujące lokal bez tytułu prawnego są obowiązane do dnia opróżnienia lokalu co miesiąc uiszczać odszkodowanie. Ustęp 2 zaś określa, że powinno ono odpowiadać wysokości czynszu, jaki właściciel mógłby otrzymać z tytułu najmu lokalu. Tymczasem w sprawie, którą zajmował się Sąd Okręgowy w Poznaniu, z roszczeniem wystąpił dzierżawca. Pojawiła się zatem wątpliwość, tym bardziej że w dotychczasowym orzecznictwie część sądów uznawała, że skoro ustawodawca użył pojęcia "właściciel", zrobił to nie bez przyczyny. Ale liczne wskazywały na to, że twórcom przepisów chodziło przede wszystkim o ochronę tych, którzy ponoszą szkodę. SN wskazał, że istotą przepisu odszkodowawczego jest to, by zrekompensować szkodę temu, komu przysługuje prawo do rozporządzania lokalem i czerpania z niego pożytków. Bez wątpienia dzierżawca jest kimś takim. Ma zatem legitymację czynną do pozywania o zapłatę wynikającą z art. 18 ust. 1 ustawy- czytamy na szóstej stronie głównej wkładki prawnej.

(Źródło: "Dziennik Gazeta Prawna"- 13.11.2019.).

 

"Samorząd i Administracja" w "DGP" zamieszcza z kolei obszerny tekst: "Samorządy nie chcą śmieci z biur, ale sporo ryzykują". Ważniejsze niż zapanowanie nad całością gminnych odpadów jest to, by cena dla mieszkańców pozostała bez zmian albo nie rosła nadmiernie. Coraz więcej JST idzie tym tokiem myślenia. Od 1 grudnia łódzkie sklepy czy biura nie będą objęte miejskim systemem odbierania odpadów. Lokalne władze uznały, że im się to nie opłaca. Do podobnego kroku przymierzają się kolejne samorządy, m.in. Kędzierzyn- Koźle czy wielkopolski Czempiń. Problemem rzecz jasna są pieniądze. Nie oznacza to jednak komfortowej sytuacji. Gminom, które pójdą tą drogą, grozi utrata kontroli nad tym, co się z tymi śmieciami stanie. Dlatego zabezpieczają się, wprowadzając do umów z firmami odbierającymi odpady dodatkowe klauzule. Zgodnie z nimi nie można tego samego dnia odbierać odpadów od mieszkańców i z nieruchomości niezamieszkanych. Pozbywając się odpadów ze sklepów i biur, gminy ryzykują też, że bez nich w przyszłym roku nie osiągną wymaganego przez UE 50- proc. poziomu recyklingu. A to może zaboleć, bo kara za każdą tonę śmieci zabraną poniżej wymaganego pułapu w 2020 r. wyniesie już 270 zł. Z innej strony przerzucenie na prywatne firmy odbioru śmieci z nieruchomości niezamieszkanych oznacza, że w razie nieprawidłowości przy recyklingu samorządy będą mogły obciążyć je częścią kary- czytamy na pierwszej stronie dodatku.

(Źródło: "Dziennik Gazeta Prawna"- 13.11.2019.).

 

"Samorząd i Administracja" wraca do sprawy w kolejnym tekście: "Gminy: Śmieci z firm i biur? Dziękujemy, rezygnujemy". System odbioru odpadów z nieruchomości niezamieszkanych jest bardziej szczelny i mógłby pomóc w osiąganiu obowiązkowych poziomów recyklingu. Ale jednocześnie kosztuje zbyt dużo. Samorządy nie chcą ryzykować. Tym bardziej, że mogą ale nie muszą obejmować swoim systemem odpadów z nieruchomości niezamieszkanych. Do tej pory wielu JST na tym zależało- o śmieci z biurowców, sklepów i niedużych firm toczył się spór podczas prac w parlamencie nad nowelizacją o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Wbrew ustaleniom Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego przyjęto rozwiązania, które według samorządowców rozszczelnią gminne systemy gospodarowania odpadami. Jeśli gmina zdecyduje się objąć nim także nieruchomości niezamieszkane, ich właściciele przystąpią do systemu dopiero po wyrażeniu zgody na piśmie. Nowe przepisy wprowadzają też niekorzystne z perspektywy JST maksymalne opłaty za odbiór pojemników i worków z biurowców i niedużych firm. Dlatego część samorządów chce się z obowiązku odbioru odpadów z tych nieruchomości jak najszybciej wypisać. Np. dwa związki międzygminne, od 1 stycznia wyłączają nieruchomości niezamieszkane z gminnego systemu. Z ich analiz wynika, że system nie będzie się spinał, a nie chcą obciążać mieszkańców kosztami odbioru odpadów z firm- czytamy na drugiej stronie dodatku.

(Źródło: "Dziennik Gazeta Prawna"- 13.11.2019.).

 

"DGP" zauważa też: "Unijne miliony idą na drzewa". Pieniędzy na walkę ze smogiem nie brakuje, ale wiele gmin niewłaściwie je inwestuje, przez co wymiana starych pieców idzie za wolno- ostrzegają eksperci. Samorządy nie wykorzystują w pełni środków na walkę ze smogiem. Sięgają za to po dofinansowania, które są łatwe do rozliczenia, ale nie rozwiązują problemu u źródła. Zamiast wspomagać mieszkańców w wymianie starych pieców, niespełniających norm emisji kotłów węglowych, wolą sadzić drzewa i kupować oczyszczacze powietrza do szkół. A to, choć potrzebne, nie przybliża samorządów do pozbycia się tysięcy kopciuchów, które będą musiały zniknąć z naszych domów w nadchodzących latach z powodu obowiązujących w wielu regionach uchwał antysmogowych. Na ten problem zwracają uwagę eksperci i aktywiści smogowi, którzy przyglądają się, jak są wykorzystywane pieniądze z regionalnych programów operacyjnych i rządowych instrumentów wsparcia. Widoczne są duże dysproporcje w województwach. Niektóre samorządy chętnie sięgają po unijne wsparcie i wspomagają mieszkańców w wymianie źródeł ciepła lub dofinansowują termomodernizację budynków użyteczności publicznej w gminach, a reszta przesypia możliwość uzyskania wsparcia. Więcej szczegółów- na siódmej stronie głównej wkładki prawnej.

(Źródło: "Dziennik Gazeta Prawna"- 13.11.2019.).

 

x

Sprawdź również

Poniedziałek, 2 grudnia 2019

  Właściciel głośnej spłuczki zapłaci za przebudowę, Rzeczpospolita Jakie zasady będą obowiązywać na placu budowy, ...