Strona główna | Przegląd prasy | Wtorek, 19 grudnia 2017

Wtorek, 19 grudnia 2017

Akcje deweloperów mogą jeszcze drożeć, Rzeczpospolita
Zbudowali w czynie społecznym, a teraz kupią, Rzeczpospolita
Wykup lokalu za grosze. Skorzystają nie tylko emeryci, Dziennik Gazeta Prawna
Fiskus korzystnie o domowych firmach, Rzeczpospolita
Ustawa frankowa w poczekalni, Dziennik Gazeta Prawna
Bez ustaw reprywatyzacyjnych nie będzie odszkodowań, Dziennik Gazeta Prawna
Gminy legalnie dogadają się z inwestorami, Dziennik Gazeta Prawna
Inwestycje w miastach mogą stać się łatwiejsze, Dziennik Gazeta Prawna

Więcej poniżej.

 

Wtorkowa "Rzeczpospolita" odnotowuje: "Akcje deweloperów mogą jeszcze drożeć". Rosnące koszty i walka o ziemię to wyzwania dla branży. Analitycy podkreślają, że spółki giełdowe mają wystarczające zaplecze, by sprostać problemom. Zarówno wielcy gracze, jak i debiutanci mają jeszcze potencjał wzrostu wartości- wynika z raportów analityków. Potencjał działających na bardzo wysokich obrotach branży dostrzegają inwestorzy: Goldman Sachs próbuje przejąć Robyga za 1 mld zł, a niedawno fundusze odkupiły LC Corp od Leszka Czarneckiego za 480 mln zł. Z jednej strony na mieszkania jest niesłabnący popyt, generowany zarówno przez osoby chcące się osiedlić, jak również inwestorów. Z drugiej mamy czynniki, mogące zaburzyć podaż lokali: rosną koszty wykonawstwa i pozyskania gruntów. Zachwianie równowagi między popytem a podażą może przełożyć się na dynamiczne podwyżki cen po stabilnych latach. Według analityków banki ziemi pozwolą deweloperom utrzymać tempo sprzedaży przez nawet trzy- cztery lata. Rosnące koszty wykonawstwa mogą wpłynąć zaś na marże dopiero w 2019 r. Przedstawiciele branży podkreślają, że sytuacja nie przypomina tej sprzed dekady. Dziś rynek jest inny, gdy po gwałtownym wywindowaniu cen doszło do zapaści. Duży popyt na lokale generowali inwestorzy zagraniczni, kupujący pakietowo. Teraz mamy popyt oddolny, wewnętrzny. Jest też ustawa deweloperska, rachunki powiernicze. Ceny mieszkań nie galopują. Popyt jest stabilny- czytamy na drugiej stronie części ekonomicznej.

(Źródło: "Rzeczpospolita"- 19.12.2017.).

 

"Prawo co dnia" zauważa natomiast: "Zbudowali w czynie społecznym, a teraz kupią". Lokatorzy sprzedani razem z mieszkaniem zakładowym za symboliczną złotówkę będą mogli je wykupić. Nawet za 5 proc. wartości. Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa chce pomóc lokatorom dawnych mieszkań zakładowych. W latach 90. ubiegłego wieku prywatyzowane przedsiębiorstwa państwowe pozbywały się kłopotu, za niewielkie kwoty sprzedając firmom i osobom prywatnym całe osiedla z lokatorami. Tak było m.in. w Sosnowcu, Katowicach, Wrocławiu czy Częstochowie. Resort proponuje tym osobom i ich bliskim prawo pierwszeństwa w nabyciu zajmowanego mieszkania. Często byli bowiem zobowiązani do partycypowania w kosztach budowy oraz mieli obowiązek wypracowania określonej liczby godzin przy ich budowie. Chodzi o projekt ustawy o uregulowaniu praw najemców do nabycia byłych mieszkań zakładowych od obecnych właścicieli. Projekt przewiduje też bonifikaty od wartości rynkowej mieszkania. Łączna obniżka nie może przekraczać 95 proc. ceny lokalu. O rozwiązanie tego problemu apelował systematycznie w kolejnych swoich wystąpieniach do rządu rzecznik praw obywatelskich. Wcześniej kilkakrotnie podejmowano próby uregulowania tej kwestii, ale wszystkie spaliły na panewce. To, co się udało, to umożliwienie gminom ubiegania się o środki na wykup dawnych zakładowych mieszkań, sprzedanych przed laty z lokatorami za symboliczną złotówkę. Gminy wcale się jednak do tego nie palą. Zabrzu jako jedynemu do tej pory miastu udało się odkupić lokale zakładowe. Więcej szczegółów- na drugiej stronie dodatku.

(Źródło: "Rzeczpospolita"- 19.12.2017.).

 

"Dziennik Gazeta Prawna" informuje także: "Wykup lokalu za grosze. Skorzystają nie tylko emeryci". Najemcy byłych mieszkań zakładowych lub osoby bliskie, stale zamieszkujące z nimi w chwili ich śmierci, będą mieli pierwszeństwo w nabyciu lokalu. Tak wynika z projektu nowelizacji ustawy o uregulowaniu praw najemców do nabycia byłych mieszkań zakładowych, nad którym pracuje Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa. Według projektu najemcy będą mieli nie tylko pierwszeństwo, ale też będą mogli liczyć na spory upust. Resort uzasadnia, że osoby zamieszkujące w byłych mieszkaniach zakładowych były zobowiązane do partycypowania w kosztach ich budowy. Dlatego ustawa zagwarantuje przyznanie korzystającym z prawa pierwszeństwa do bonifikaty od wartości rynkowej mieszkania. Zdaniem MIB zaproponowane rozwiązania pozwolą na ustabilizowanie trudnej sytuacji najemców byłych mieszkań zakładowych- czytamy na ósmej stronie głównej wkładki prawnej.

(Źródło: "Dziennik Gazeta Prawna"- 19.12.2017.).

 

"Prawo co dnia" w "Rz" zauważa natomiast: "Fiskus korzystnie o domowych firmach". Osoba, która na podstawie nieprawidłowej interpretacji zapłaciła wyższy podatek, może wystąpić o jego zwrot. Minister finansów zapewnia, że zmienił błędne interpretacje w sprawie rozliczeń kosztów działalności prowadzonej w mieszkaniu. Wtedy osoby, które się do nich dostosowały, będą mogły wystąpić z wnioskiem o zwrot nadpłaconego podatku. Tak wynika z odpowiedzi na poselską interpelację. "Rz" 6 listopada napisała o rygorystycznym stanowisku fiskusa w sprawie rozliczania w podatkowych kosztach wydatków na domowe biuro. Z interpretacji wynika, że jest to możliwe tylko wtedy, gdy na działalność mamy osobne, wyodrębnione pomieszczenie. Taki obowiązek nie ma jednak podstawy w przepisach. Po publikacji "Rz" skarbówka złagodziła swoje stanowisko. Ministerstwo Finansów napisało, że przepisy nie uzależniają możliwości zaliczenia wydatków do kosztów podatkowych od wyodrębnienia w dosłownym (fizycznym) sensie, pomieszczenia, w którym prowadzona jest działalność. Obiecało, że wszystkie interpretacje o rozliczaniu kosztów domowej firmy zostaną zweryfikowane- czytamy na czwartej stronie dodatku.

(Źródło: "Rzeczpospolita"- 19.12.2017.).

 

"Dziennik Gazeta Prawna" odnotowuje: "Ustawa frankowa w poczekalni". Wznowienie prac nad prezydenckim projektem, który miał skłonić banki do dobrowolnego rozwiązania problemu walutowych kredytów mieszkaniowych, musi poczekać do drugiej połowy stycznia. Chodzi o ustawę, którą Kancelaria Prezydenta przesłała do Sejmu już 2 sierpnia. Od tamtej pory posłowie zdołali przeprowadzić jej pierwsze czytanie (w połowie października). Po nim projekt powędrował na półkę sejmowej komisji finansów publicznych. I leży tam do dziś. Posłowie mają się nim zająć w styczniu, po zakończeniu prac nad budżetem na 2018 r. Co proponuje prezydent? To nowelizacja ustawy o wsparciu osób znajdujących się w trudnej sytuacji finansowej, które zaciągnęły kredyty mieszkaniowe. Zliberalizowano w niej zasady korzystania z Funduszu Wsparcia Kredytobiorców, który do tej pory wykorzystywany był tylko w niewielkim zakresie. Równolegle do rozstrzygnięcia jest jeszcze los wcześniej złożonego prezydenckiego projektu, który zakłada zwrot spreadów, czyli różnic kursowych, na których banki dodatkowo zarabiały przy udzielaniu i obsłudze kredytów walutowych. Na razie ustawa spreadowa jest w zamrażarce: posłowie nie pracują nad nią, ale projekt formalnie nadal jest w grze. Zwrot spreadów budzi bardzo duże kontrowersje ze względu na koszt: sami autorzy wyliczyli go na 3,6- 4 mld zł. Ale eksperci NBP sądzą, że może być on nawet dwukrotnie większy. Według najnowszych wyliczeń Biura Informacji Kredytowej obecnie zadłużenie we frankach posiada 868,32 tys. osób, co stanowi ok. 5,7 proc. wszystkich kredytobiorców w Polsce. Łączna wartość tych zobowiązań to nieco ponad 114 mld zł. Problemy ze spłatą ma 10,2 tys. osób, czyli niewiele ponad 1 proc. Więcej szczegółów- na siódmej stronie głównego wydania.

(Źródło: "Dziennik Gazeta Prawna"- 19.12.2017.).

 

"DGP" informuje też: "Bez ustaw reprywatyzacyjnych nie będzie odszkodowań". Na podstawie ustawy nacjonalizacyjnej uchwalonej w 1946 r. nie da się dziś uzyskać odszkodowań. Byli właściciele zakładów przemysłowych, pozbawieni ich po wojnie, muszą czekać na przepisy o reprywatyzacji- uznał Sąd Najwyższy. Sąd nie może wstępować w rolę ustawodawcy, nie może zastępować organów stanowiących prawo. Pewne deklaracje państwa płynące z tej ustawy może powinny zostać zrealizowane- ale w formie ustaw reprywatyzacyjnych- uznał w konkluzji SN. Szczegóły- na pierwszej stronie głównej wkładki prawnej.

(Źródło: "Dziennik Gazeta Prawna"- 19.12.2017.).

 

"DGP" zamieszcza również tekst: "Gminy legalnie dogadają się z inwestorami". Firmy prywatne będą mogły w przejrzysty sposób finansować sporządzanie miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego. Nie będzie niejasnych darowizn czy fundowania gminnych festynów. Jednym z powodów niechęci gmin do uchwalania miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego są związane z tym koszty. W skali całego kraju pokrycie planami wynosi mniej niż 30 proc., ale są tereny, gdzie jest to zaledwie kilkanaście, a nawet kilka procent. Dlatego wciąż tak wiele inwestycji odbywa się na podstawie decyzji o warunkach zabudowy. Te jednak, zgodnie z projektem ustawy- Kodeks urbanistyczno- budowlany, mają zostać całkowicie zlikwidowane. Tym ważniejsze jest więc nakłonienie samorządów do uchwalania miejscowych planów. Jednym ze sposobów ma być ustawowe dopuszczenie, by inwestorzy prywatni pokrywali koszty związane z ich przygotowaniem. Ma się to odbywać w sposób jawny, a nie- jak się to dziś najczęściej zdarza- w zakamuflowanych formach. Projekt kodeksu urbanistyczno- budowlanego wprowadza generalną zasadę, zgodnie z którą niedozwolone jest finansowanie sporządzania aktu planowania przestrzennego przez podmioty nieuprawnione. Jednocześnie jednak wprost dopuszcza możliwość pokrycia kosztów przez inwestora (art. 246 projektu KUB). Zasady jego partycypacji ma określać umowa urbanistyczna- czytamy na czwartej stronie głównej wkładki prawnej.

(Źródło: "Dziennik Gazeta Prawna"- 19.12.2017.).

 

"DGP" zauważa też: "Inwestycje w miastach mogą stać się łatwiejsze". Rozwój inwestycji w miastach uzależniony jest od wielu czynników- z pewnością podstawowymi są przejrzyste i proste procedury regulujące proces budowlany oraz konkurencja na rynku nieruchomości. Daleko posunięte restrykcje dotyczące obrotu ziemią rolną, wprowadzone w kwietniu 2016 r., spowodowały znaczne ograniczenie inwestycji na gruntach rolnych znajdujących się w granicach miast. Według szacunków takie grunty stanowią w niektórych miastach nawet 40 proc. ogółu nieruchomości, więc zablokowanie tego zasobu i uniemożliwienie obrotu nim stanowi jeden głównych czynników hamujących inwestycje budowlane. Tym sposobem regulacja mająca dotyczyć przede wszystkim obszarów wiejskich spowodowała zahamowanie rozwoju inwestycyjnego terenów zurbanizowanych. Sejm pracuje nad ustawą o zmianie ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego, która rozwiązuje problem gruntów rolnych położonych w granicach administracyjnych miast. Projektodawcy do katalogu wyłączeń spod reżimu ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego planują dodanie gruntów rolnych znajdujących się w granicach administracyjnych miast. Jednocześnie te kategorie gruntów mają zostać wyłączone z zakresu przedmiotowej ustawy w kwestiach nabycia udziałów lub ich części we współwłasności nieruchomości. Projektowana zmiana, w założeniu, ma także dotyczyć niektórych z już trwających postępowań- czytamy. Więcej- także na czwartej stronie głównej wkładki prawnej.

(Źródło: "Dziennik Gazeta Prawna"- 19.12.2017.).

 

x

Sprawdź również

Piątek, 17 maja 2019

Uwłaszczenie już nie zablokuje transakcji, Rzeczpospolita Ulga rehabilitacyjna przysługuje na nowy piec, Rzeczpospolita Kokosy z ...