Strona główna | Przegląd prasy | Piątek, 17 listopad 2017

Piątek, 17 listopad 2017

Jak nowy biurowiec, to w dzielnicy biznesowej, Rzeczpospolita
O grunty ma być łatwiej, Rzeczpospolita
Nowe życie postindustrialnych ruin, Rzeczpospolita
Sprzedaż budynku zwolniona z VAT, Rzeczpospolita
Kto pośpieszy się z zakupem, straci prawo do ulgi, Rzeczpospolita
Czyściciel zapłaci milion złotych, Rzeczpospolita
Dwa pokoje to już za mało. Polacy wybierają trzy, Gazeta Wyborcza
Można zarobić na inwestycji w najem, Gazeta Wyborcza

Więcej poniżej.

 

Piątkowa "Rzeczpospolita" w dodatku "Nieruchomości komercyjne" odnotowuje: "Jak nowy biurowiec, to w dzielnicy biznesowej". Trudniej będzie inwestorom budować na terenach pozbawionych miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Ministerstwo Infrastruktury chce zaostrzyć zasady uzyskiwania warunków zabudowy. O kodeksie budowlanym mówi się od lat. Miał być lekarstwem na wszelkie bolączki inwestorów. Gdy w końcu się pojawił, spadł na niego grad uwag, że "biurokracja", "paraliż inwestycyjny". Ministerstwo wpadło więc na sprytny pomysł. Wyjęło z kodeksu część przepisów i postanowiło wdrożyć je w życie jako projekt pilotażowy. W ten sposób chce stopniowo przyzwyczajać inwestorów do zmian. Chodzi o projekt nowelizacji niektórych ustaw w związku z uproszczeniem procesu inwestycyjno- budowlanego. Właśnie zakończyły się konsultacje społeczne tego projektu. Największe zmiany dotyczą warunków zabudowy i zagospodarowania terenu. Już na pierwszy rzut oka widać, że trudniej będzie budować na terenach pozbawionych miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego. W ten sposób ministerstwo chce chociaż częściowo ujarzmić bałagan, jaki panuje obecnie. Jesteśmy krajem chaosu przestrzennego. Domy jednorodzinne stoją tuż obok bloków, magazynów i biurowców. W tym celu pierwotnie projekt wprowadzał zmiany tzw. dobrego sąsiedztwa, wykorzystywane przy wydawaniu warunków zabudowy. Resort postanowił jednak wycofać się z tego pomysłu. Jednak będą rygory i to wcale nie mniejsze. W projekcie pojawiła się bowiem nowa instytucja: obszar zabudowy. Będzie wyznaczać go rada gmin (miast) w formie uchwały. W dalszym ciągu ministerstwo chce, by warunki zabudowy były terminowe. Obecnie wydaje się je bezterminowo. Resort postanowił też ograniczyć krąg podmiotów, które mogą starać się o warunki- czytamy na drugiej stronie dodatku.

(Źródło: "Rzeczpospolita"- 17.11.2017.).

 

"Nieruchomości…" informują też: "O grunty ma być łatwiej". W obrocie ziemią szykują się zmiany. Nie ma co się łudzić. Powrotu do pełnej swobody handlu gruntami nie będzie. Niektóre jednak rozwiązania mogą ułatwić życie inwestorom. Obecnie trwają prace nad dwoma projektami zmian do ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego, regulującej obrót ziemią. Ich autorami są posłowie oraz Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Prawdopodobnie projekt wpłynie do Sejmu w przyszłym tygodniu. Propozycja ministerstwa znajduje się w konsultacjach społecznych. Dla inwestorów zdecydowanie bardziej korzystny jest pierwszy projekt. Obecnie brakuje ziemi pod zabudowę. Zaproponowano więc poluzowanie rygorów ustawy, która daje większą swobodę rolnikom indywidualnym w sprzedaży gruntów. Poselski projekt wyłącza spod działania ustawy rolnej sprzedaż ziemi do 2 ha. Tyle rolnik mógłby sprzedać w ciągu 5 lat. Dziś nie jest to możliwe. Ziemię może nabyć tylko rolnik indywidualny, który spełnia kryteria ustawy rolnej. Polski Związek Firm Deweloperskich uważa, że spod działania ustawy rolnej powinny być wyłączone grunty rolne na terenie miast. Często leżą one w centrum miasta i z rolnictwem nie mają nic wspólnego. Traktuje się je jako rolne, ponieważ nie są objęte miejscowymi planami zagospodarowania przestrzennego. Nikt nie zadbał o to, by zmienić im kwalifikację w ewidencji gruntów i budynków. W tekście przypomniano, że 14 mln hektarów ziemi rolnej znajduje się na terenie Polski. Więcej szczegółów- na trzeciej stronie dodatku.

(Źródło: "Rzeczpospolita"- 17.11.2017.).

 

"Nieruchomości…" także krótko: 9,5 mln mkw.- do takiego poziomu wzrosły łączne zasoby biurowe w największych polskich aglomeracjach- szacują analitycy Colliers. Największym rynkiem jest Warszawa, z zasobami rzędu 5,2 mln mkw. Na drugiej pozycji znajduje się Kraków z 1,06 mln mkw. biur. Na trzecim Wrocław z wynikiem 0,88 mln mkw. Na koniec września w budowie było 1,7 mln mkw. powierzchni biurowej, z czego 0,68 mln w stolicy. W ciągu trzech pierwszych kwartałów br. wynajęto ponad 1 mln mkw. biur.

(Źródło: "Rzeczpospolita"- 17.11.2017.).

 

"Nieruchomości…" odnotowują też: "Nowe życie postindustrialnych ruin". Deweloperzy chętnie korzystają z możliwości łączenia nowego ze starym. I nie chodzi tu o przywracanie blasku pojedynczym budowlom, ale całym kwartałom miejskim. Do tego typu realizowanych inwestycji dołącza właśnie ArtN, przedsięwzięcie Capital Park polegające na rewitalizacji dawnego zakładu metalurgicznego Norblina. Zrujnowane zabudowania znajdują się na 2- ha działce na Woli, w niezwykle dynamicznie zabudowywanej części Warszawy. Prace budowlane rozpoczną się pod koniec tego miesiąca, dziewięć lat po zakupieniu terenu przez Capital Park. Inwestycja ma zostać oddana do użytku pod koniec 2020 r. Firma pozyskała już na inwestycję 160 mln euro kredytu. Miejsca spotkań na bazie zabudowań historycznych tworzone są nie tylko w stolicy. Echo Investment, rewitalizujące teraz olbrzymi teren po Browarach Warszawskich, planuje zrewitalizować dawną tkalnię Karole Scheiblera w Łodzi. Sporo dzieje się też w stolicy Dolnego Śląska. Archicom ruszył z inwestycją na terenie dawnych Browarów Wrocławskich, a spółka i2 Development buduje Bulwar Staromiejski- to m.in. odrestaurowane zabudowania dawnego szpitala i fortyfikacji miejskich. Więcej szczegółów- na szóstej stronie dodatku.

(Źródło: "Rzeczpospolita"- 17.11.2017.).

 

"Prawo co dnia" zamieszcza z kolei tekst: "Sprzedaż budynku zwolniona z VAT". Trybunał Sprawiedliwości uznał, że polskie przepisy mówiące o opodatkowaniu nieruchomości są niezgodne z unijnymi. Pierwszym zasiedleniem budynku może być rozpoczęcie użytkowania po jego wybudowaniu. Polskie przepisy przyznające prawo do zwolnienia z VAT mówią co innego. Taka jest konkluzja wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE, który zajął się sporem z fiskusem spółki Kozuba Premium Selection. Sprzedała ona budynek, który kilka lat wcześniej został przystosowany do działalności gospodarczej. Uznała, że transakcja jest nieopodatkowana. Przepisy dają bowiem prawo do zwolnienia z VAT przy sprzedaży po dwóch latach od zasiedlenia nieruchomości. Fiskus miał jednak inne zdanie. Zażądał podatku, twierdząc, że zasiedlenie powinno nastąpić w ramach czynności podlegających opodatkowaniu, np. wynajęcia. Nie jest nim przeznaczenie budynku na cele spółki. Szczegóły- na czwartej stronie dodatku.

(Źródło: "Rzeczpospolita"- 17.11.2017.).

 

"Prawo co dnia" przypomina też: "Kto pośpieszy się z zakupem, straci prawo do ulgi". Zwolnienie z podatku nie przysługuje temu, kto najpierw kupi mieszkanie, a dopiero potem sprzeda stare. By skorzystać z ulgi mieszkaniowej, należy zainwestować pieniądze ze sprzedaży nieruchomości w zakup nowej. Kto najpierw kupi nowe mieszkanie, a dopiero potem sprzeda stare, nie ma prawa do ulgi. Uznał tak w najnowszej interpretacji dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej. W opisanej sprawie problem polega na zbyt wczesnym zakupie nowej nieruchomości. Zwolnienie obejmuje przychód z odpłatnego zbycia, wydatkowany począwszy do dnia odpłatnego zbycia. Dyrektor KIS zaznaczył, że zwolnienia podatkowe oraz ulgi są wyjątkiem od zasady powszechności opodatkowania, dlatego należy stosować literalną wykładnię przepisów- czytamy na czwartej stronie dodatku.

(Źródło: "Rzeczpospolita"– 17.11.2017.).

 

"Prawo co dnia" informuje również: "Czyściciel zapłaci milion złotych". Policja będzie mogła doprowadzić prezydent Hannę Gronkiewicz- Waltz na posiedzenie komisji weryfikacyjnej. Posłowie PiS chcą wprowadzić bardzo wysokie kary dla czyścicieli kamienic oraz dla świadków za niestawiennictwo na posiedzenie komisji weryfikacyjnej. Do Sejmu wpłynął projekt w tej sprawie. Chodzi o projekt nowelizacji ustawy o szczególnych zasadach usuwania skutków prawnych decyzji reprywatyzacyjnych dotyczących nieruchomości warszawskich, wydanych z naruszeniem prawa oraz niektórych innych ustaw. Projekt przewiduje, że kara za niestawiennictwo świadka wyniesie 10 tys. zł. Dziś są to 3 tys. zł. W razie ponownego niepojawienia się na komisji będzie to już 30 tys. zł. PiS chce też, aby komisja weryfikacyjna mogła złożyć również wniosek do prokuratury okręgowej o zatrzymanie i przymusowe doprowadzenie osoby, która "uporczywie" nie chce stawić się przed komisją. Projekt przewiduje też kary od 1 tys. zł do 1 mln zł dla czyścicieli kamienic. Chodzi o osoby, w tym które działały w imieniu osoby prawnej, wywierające nacisk psychiczny, fizyczny lub ekonomiczny w celu zmuszenia ich do wyprowadzki z kamienicy. Pieniądze z tych kar mają być przeznaczone na wypłatę odszkodowań i zadośćuczynienia lokatorom ze sprywatyzowanych kamienic, którzy byli ofiarami czyścicieli. Przypomniano przy okazji, że w Warszawie wydano dotąd 4000 decyzji reprywatyzacyjnych dotyczących nieruchomości. Natomiast 40 tys. lokatorów oddano razem z kamienicami spadkobiercom lub handlarzom. Szczegóły- na szóstej stronie dodatku.

(Źródło: "Rzeczpospolita"- 17.11.2017.).

 

"Gazeta Wyborcza" w dodatku "Dom" odnotowuje: "Dwa pokoje to już za mało. Polacy wybierają trzy". Trzypokojowe mieszkania cieszą się największą popularnością. W ubiegłym roku odpowiadały one za prawie 41 proc. sprzedanych lokali. Kawalerki są za to specjalnością dużych miast- tam sprzedają się aż dwa na trzy tego typu lokale- wynika z szacunków Open Finance. 249 tys. zł- tyle kosztowało przeciętne mieszkanie sprzedane w ubiegłym roku. Lokal, który znalazł nabywcę, miał niecałe 54 mkw. i najczęściej składał się z trzech pokoi. Wyniki są oparte na najnowszych danych GUS podsumowujących obrót nieruchomościami w 2016 r. Z danych GUS płynie też garść innych, ciekawych informacji. Okazuje się bowiem, że przeciętne sprzedane nowe lokum jest większe niż używane. W przypadku kawalerek różnica jest niewielka- niecałe 3,5 mkw., ale im więcej izb ma mieszkanie, tym większa jest różnica między lokalem nowym i używanym. Trudno się przy tym dziwić, że nowe mieszkania są też droższe niż używane. Dane GUS sugerują, że przeciętne deweloperskie "M" sprzedane zostało przed rokiem za ponad 309 tys. zł. Na rynku wtórnym średnia była o prawie 99 tys. zł niższa (średnio prawie 211 tys. zł). Taką dysproporcję zawdzięczamy nie tylko różnicom w powierzchniach, ale też temu, że deweloperzy koncentrują swoją działalność w dużych miastach, gdzie siłą rzeczy nieruchomości są droższe- czytamy na pierwszej stronie dodatku.

(Źródło: "Gazeta Wyborcza"- 17.11.2017.).

 

"Gazeta- Dom" informuje też: "Można zarobić na inwestycji w najem". Istniejące ryzyka nie odstraszają inwestorów, popularność zakupu mieszkania na wynajem rośnie. Kuszą szanse na atrakcyjny zysk: w badanych przez Home Brokera i Domiporta.pl miastach można zarobić średnio 5,2 proc., i to na rękę, już po zapłaceniu podatku i innych opłat. 5,19 proc. wynosi obecnie przeciętna rentowność netto inwestycji w mieszkanie na wynajem, w największych miastach w Polsce. Z aktualnych danych wynika, że najlepiej wróży posiadaczowi lokal w Gdańsku (6,5 proc.) i Katowicach (6 proc.). Dla inwestorów jednym z największych zagrożeń jest rosnąca podaż przy malejącym popycie. Planowana budowa lokali na wynajem w całej Polsce w ramach programu Mieszkanie+ stanowi właśnie zagrożenie tej kategorii. Przede wszystkim powstać ma docelowo prawie trzy miliony mieszkań o dużo niższych czynszach niż te, które oferuje komercyjny rynek- czytamy. Więcej- na drugiej stronie dodatku.

(Źródło: "Gazeta Wyborcza"- 17.11.2017.).

 

x

Sprawdź również

Czwartek, 15 listopad 2018

Upadłość nie dotknie byłej żony, Rzeczpospolita Sposób na niską daninę od najmu, Rzeczpospolita E- przetargi ...